Grzegorz Piątkowski

koszulka termoaktywna brubeck dry
8.4

Koszulka termoaktywna Brubeck Dry

Mroźna polska zima i nieodkryte dotąd rubieże naszej stolicy. A dokładniej, droga rowerowa do Powsina. Śnieg (młodsi nie pamiętają, ale drzewiej padało coś takiego wspomnianą porą roku; zdjęcia można wygooglować) jak okiem sięgnąć i ani żywej duszy wokół. A gdzieś tam ja i mój rower obuty w 330 gramowe Continentale.
shimano dura-ace 2017
9.5

Nowa grupa Shimano Dura-Ace!

Topowe grupy osprzętu zawsze przyprawiają o szybsze bicie serca więc mam dobrą wiadomość dla tych , którzy oczekują na nową odsłonę japońskiej Dura-Ace. Niedawno Internet obiegły „szpiegowskie” zdjęcia, które uchylają rąbka tajemnicy.
napęd sram
0

11 rzędowy napęd SRAM tanim kosztem

Nie każdy lubi oglądać się za siebie, ale wciąż pamiętamy czasy 8-rzędowych kaset. Kaseta 11-30 czy 12-32 wespół z trzyrzędową korbą uznawana była za zbytek łaski ale większość godziła się z tym, iż był to napęd do niemal wszystkiego. Gdy Shimano pokazało 27 biegowy system o nieco gargantuicznym przydomku „Mega 9” pojawiły się głosy, że to przesada.
bębenek shimano
0

(R)ewolucyjne piasty Shimano!

Jeśli zaczynaliście przygodę z rowerami przynajmniej na przełomie wieków, z dużą dozą prawdopodobieństwa jeździliście na produktach japońskich. Piasty Shimano były łatwo dostępne, w pełni serwisowalne (przy czym umiejętności manualne bikerów były nieporównywalne z dzisiejszymi!), tanie i trwałe.
carbon-ti
9.6

Tytanowe zębatki Carbon-Ti

W latach, w których składałem swój pierwszy rower MTB nie było lekko. Części były trudno dostępne, nie było Allegro (wiem, nie do pomyślenia), a oficjalne ceny części zabijały. Dlatego też zanim skręciłem rower minął rok. Zanim do tego doszło miałem w domu półkę, na której zebrałem większość części. W odróżnieniu od innych miejsc, tam zawsze był porządek.
gripy esi
10

Gripy ESI FIT CR

Pamiętam dobrze ten dzień, choć może wolałbym, aby tak nie było. Pogoda była świetna, a ja na szlaku – czego chcieć więcej? Zjechałem szybkim, technicznym singlem i stanąłem na asfalcie przecinającym najwyższe pasmo Gór Świętokrzyskich. Pociągnąłem nieco carbo z bidonu i spojrzałem w górę. Brudne, ciężkie chmury, a do tego kakofonia wcale nie tak odległych grzmotów i zrywający się wiatr zwiastowały kataklizm.