Przerzutka EGS Up Cage
Liczba ocen: 1
10.0

Innowacja – to ona określa i kryje wiele. Nowe pomysły często widujemy u największych graczy na rowerowym rynku, gdyż tak naprawdę poza nielicznymi wyjątkami tylko oni mają środki i wiedzę potrzebną do zadowalającej sprzedaży. Jest wiele małych firm, które nagle zasłynęły czymś naprawdę niezwykłym, ale równie szybko wpadły w finansowe tarapaty i słuch o nich zaginął. Nad konającym pojawiają się wówczas sępy, które wydziobują co lepsze kawałki i szybko odlatują dalej. Miałem kiedyś świetny plakat na ścianie. Pustkowie gdzieś na bezkresnych przestrzeniach Stanów, a na pierwszym planie martwy rowerzysta i sępy trzymające w dziobach hamulce, korbę czy przerzutkę. Na dole był podpis: Shimano.

EGS Up Cage

Francuska manufaktura EGS zasłynęła w rowerowym świecie głównie obrotową manetką Synchro Shift. W dobie 3 – rzędowych korb i powiększających się zakresów kaset nie każdy biker umiał optymalnie wykorzystywać biegi. A przecież te dublują się, w dodatku należy unikać krzyżowania łańcucha. Produkt firmy z kraju nad Loarą umożliwiał sterowanie obiema przerzutkami za pomocą tylko jednej manetki. Jak wszystko miał i swoje wady, ale dla wielu starszych rowerzystów na pewno był czymś, na co zwrócili wtedy uwagę.

Znacznie mniej osób wie, że EGS posiadał również inny produkt, niemniej ciekawy. Przerzutka Up Cage była istnym majstersztykiem ale kłopot w tym, że powstało tak niewiele egzemplarzy iż równie mało wiadomo na na jej temat od strony praktycznej. Konstrukcję oparto o wycinane CNC elementy, a najbardziej rzucały się w oczy kółka ustawione niemal poziomo do podłoża. Pomysł genialny w swojej prostocie, dzięki czemu o 15% zredukowano ilość potrzebnych ogniw łańcucha, a prześwit między gruntem i przerzutką wzrósł o ok. 70 – 90 mm. To chyba oczywiste, że pokochali ją downhillowcy, prawda?

Up Cage obarczona była jednak tak fatalnym błędem, jak np. połączenie elementów tytanowych z aluminiowymi przez co w tym miejscu pojawiała się korozja. A to powinno dziwić, gdyż właściciel marki był inżynierem. Mimo zastosowania metali lekkich i dość ażurowej konstrukcji, przerzutka EGS Up Cage ważyła 247 gramów. Należy jednak pamiętać, że w roku 1998 niewiele mniej pokazywał położony na wadze tylny XTR, a francuski wytwór zakładał przecież mniejszą ilość ogniw łańcucha.

Dziś przerzutki te osiągają prawdziwie bajońskie kwoty i zdarza się, że gdzieś z zakamarków Internetu pojawiają się jeszcze fabrycznie nowe Up Cage. Jedną z nich nabył miłośnik naprawdę nietuzinkowych części z brytyjskiego forum RetroBike, a jego pasja do rowerów GT zaowocowała niesamowitym połączeniem. Co natomiast stało się z samym EGS i jego dziećmi? Firma w latach swej świetności sprzedawała nawet 200 tysięcy swych produktów rocznie, co było dobrym wynikiem. Niestety w pewnym momencie swej działalności ogłosiła bankructwo z niewiadomych przyczyn.

Jednak jak to zwykle bywa dobre pomysły nie zostają zakopane pod ziemią i do zstępnych firmy EGS zapukali pewnego dnia panowie z… tak, Shimano! Prawa patentowe do rozwiązań marki zostały odkupione w roku 2000 za blisko ćwierć miliona dolarów. Co ciekawe, część z nich schowano do szuflady. Drugą część niemal od razu wdrożono do miejsko – turystycznej grupy Naxave. O EGS w Japonii drugi raz przypomniano sobie dopiero po latach, a wykupione patenty użyto do skonstruowania komponentu, który w rowerze ma wiele z Was.

To przerzutki Shadow.

Zdjęcia: EGS, Retrobike.co.uk