Hans "No Way" Rey
Liczba ocen: 1
10.0

Hans „No Way” Rey, jeden z najbardziej imponujących kolarzy wszech czasów, jedna z najciekawszych postaci wśród sportowców. Tak, to ten sam gość, który popisywał się trialowymi sztuczkami w amerykańskim serialu „Pacific blue”. Nauczył nawet małpę jeździć na rowerze. Całkiem słusznie nazywa się go ojcem trialu i freeride’u. Niedługo minie 30 lat, odkąd związał się ze swoim głównym sponsorem: legendarną firmą GT Bicycles. Trzykrotny Mistrz Świata w trialu, 15-krotny zdobywca tytułu narodowego mistrza we wszystkich trzech krajach, których paszport posiada (Niemcy, Szwajcaria, USA). Choć z rywalizacji wycofał się jako trzydziestojednolatek (w 1997), a za rok stuknie mu pięćdziesiątka, popularność Hansa wcale nie maleje.

Nastoletni Hans w rodzinnym mieście

Hansjörg Rey urodził się i wychował w Kenzingen w południowo-zachodnich Niemczech. Przyszedł na świat 4 czerwca 1966 roku; przygodę z trialem rozpoczął jako dwunastolatek. W latach 80. triumfował w narodowych mistrzostwach w trialu w Niemczech (1982-85) i w Szwajcarii (1984-86). W 1987 przeprowadził się do Kalifornii, gdzie w tym samym roku zawarł pierwszy zawodowy kontrakt z wielkim sponsorem: firmą GT Bicycles, która wspiera go nieprzerwanie od tamtego czasu. W 1987 zdobył również tytuł Mistrza Stanów Zjednoczonych w trialu, który odnawiał corocznie do 1993 roku.

W 1991 był bliski rezygnacji z kolarstwa na rzecz profesjonalnej jazdy na rolkach, jednak – na szczęście – przed tą decyzją powstrzymał go jego szef z GT, proponując mu nakręcenie pierwszego w jego karierze filmu. Był jednym z pierwszych zawodników, którzy podjęli się takiego przedsięwzięcia. W 1992 świat ujrzało jego pierwsze video, zatytułowane „Hans ‘No Way’ Rey”. W kolejnych latach nagrał jeszcze kilka filmów, których tytuły chyba każdemu z nas przynajmniej obiły się o uszy: „Level Vibes”, „Monkey See, Monkey Do”, „Big Five”. W drugiej połowie lat 90. gościnnie występował w znanym również w Polsce amerykańskim serialu „Pacific blue”, gdzie grał… samego siebie, co jest zdecydowanym dowodem jego popularności. Pamiętacie, jak zimą zaglądaliśmy do garażu Hansa przy jego domu w Kalifornii? Czerwony GT Zaskar na żółtych kołach Spin, którego mogliśmy tam zobaczyć, był towarzyszem pierwszych wypraw „przygodowych” Hansa w połowie lat 90. To również ten sam rower, na którym Rey występował w „Pacific blue”. Lata 90. Były zdecydowanie czasem medialnej dominacji Rey’a. Dziś ulubieńcem mediów jest Danny McAskill, który rozpoznawalny jest nie tylko wśród fanów kolarstwa. Hans Rey, który nota bene nagrał niedawno film z McAskill’em i słynnym Peaty’m, był tak samo, jak dziś Danny, gwiazdą mainstreamu. Zachwycacie się Dannym? Obejrzyjcie filmy Hansa Rey’a, on to wszystko (i jeszcze więcej) zrobił już wcześniej. 😉

Słynny skok nad autem na autostradzie 405 w Los Angeles, 1989. Fot. HansRey.com

Słynny skok nad autem na autostradzie 405 w Los Angeles, 1989. Fot. HansRey.com

Pytany o towarzyszący mu niemal od początku kariery pseudonim „No Way”, który w wolnym tłumaczeniu na język polski oznacza – „Nie ma mowy”, Hans opowiada o tym, jak przyjęto go w Stanach Zjednoczonych, kiedy przyjechał tam jako młody zawodnik z Europy, który miał pokazać za oceanem swoje umiejętności. Amerykanie byli pod dużym wrażeniem i stawiali przed nim wciąż nowe wyzwania, kwitując je za każdym razem słowami: „nie ma mowy, tego nie da się zrobić, to niemożliwe!”. Przezwisko przylgnęło do Reya na lata.

Do połowy lat 90. Hans był w absolutnej czołówce w kolarstwie ekstremalnym, gromadził tytuły i medale, był zapraszany do programów telewizyjnych, robił filmy i sesje zdjęciowe w kolejnych miejscach na Ziemi. Dzięki ciągłej obecności w mediach jego popularność osiągnęła ogromne rozmiary. Jeszcze w 1987, na kilka tygodni przed wyjazdem do USA, wystąpił w niemieckim show telewizyjnym „Wetten, dass…” („Załóżmy, że…”) – na żywo odcinek programu z jego udziałem obejrzało ponad 40 milionów osób! Liczbę okładek magazynów, na których znalazła się jego twarz od początku kariery do dziś, sam Hans szacuje na około 300, co czyni go absolutnie niedoścignionym na tym polu wśród kolarzy górskich.

Niektóre okładki czasopism z jego udziałem, fot. Dan Severson

Niektóre okładki czasopism z jego udziałem, fot. Dan Severson

Hans Rey to inteligentny sportowiec, który potrafi nie tylko znakomicie zaprezentować się na rowerze, ale równie rewelacyjnie umie kierować swoją karierą i promować własny wizerunek. W czasach, gdy zaczynał profesjonalną jazdę, w kolarstwie górskim nie było managerów gotowych poprowadzić karierę młodego zawodnika na najwyższym poziomie. Jak przyznaje Hans, kolarstwo górskie było wówczas zbyt młodą i za mało jeszcze rozwiniętą dyscypliną, aby spece od marketingu chcieli zajmować się nią na poważnie. Rey wziął więc sprawy we własne ręce. Rozumiał sposób funkcjonowania zarówno sportu, jak i biznesu, wiedział, co ważne jest dla niego samego i dla jego sponsorów. Zarządzania wizerunkiem uczył się, obserwując sylwetki sportowców z innych dyscyplin – przyglądał się nie tylko ich sukcesom, ale również porażkom, brał pod lupę popełniane przez nich błędy i wyciągał z nich istotne dla własnej kariery wnioski. Mądre i przemyślane prowadzenie kariery pozwoliło mu utrzymać nawiązane na początku kariery kontrakty sponsorskie. Jego współpraca z GT Bicycles trwa już 27 lat, z Shimano 26. Jaką radę ma dla początkujących zawodników?

Działaj profesjonalnie i zrozum, dlaczego jesteś sponsorowany. Znajduj sposoby, aby pomóc sponsorom osiągnąć ich cele lub wyjdź na przeciw ich oczekiwaniom wobec ciebie.

Hans Rey na GórzeSynaj, fot. Bill Freeman

Hans Rey na Górze Synaj, fot. Bill Freeman

Gdy w 1997 roku podjął decyzję o zakończeniu kariery, jej naturalną kontynuacją było oddanie się przygodzie: Hans od dziecka był zafascynowany tajemniczymi i legendarnymi miejscami. Jak sam mówi, potraktował rower górski jako nowoczesną wersję konia, na którym podróżowali niegdysiejsi odkrywcy i ruszył na historyczne szlaki. Miał wreszcie szansę spełnić swoje marzenie o wykonaniu trialowych sztuczek w naturalnych lokalizacjach – tak więc udał się m.in. szlakiem Inków do Machu Picchu, podążył śladami Mojżesza na Górę Synaj. Redakcja jednego z brytyjskich magazynów rowerowych nazwała Reya „Indiana Jonesem kolarstwa górskiego”.

W swojej firmie pod szyldem Hans Rey Adventure Team jest nie tylko szefem, ale również swoją własną prawą ręką. Codziennie spędza wiele godzin w swoim biurze, gdzie planuje kolejne wyprawy, nadzoruje prace nad nowymi filmami, zajmuje się działalnością fundacji Wheels 4 Life, którą prowadzi wraz z małżonką, Carmen. Kiedy nie siedzi za biurkiem, trenuje, podróżuje, testuje sprzęt, a jak dobrze pójdzie, znajduje też czasem chwilkę na odpoczynek w gronie przyjaciół. Jak podkreśla, jest w pełni usatysfakcjonowany tym, czym się zajmuje i gdyby tak nie było, na pewno robiłby w życiu co innego.

Hans Rey podczas podróży po Indiach. Fot. MTB-News.de

Hans Rey podczas podróży po Indiach. Fot. MTB-News.de

Charytatywna fundacja Wheels 4 Life powstała w maju 2005 roku. Jej celem jest wyposażanie w rowery żyjących w niedostatku mieszkańców krajów Trzeciego Świata. Dzięki zaangażowaniu Hansa i Carmen w ciągu dziesięciu lat ponad 7 000 rowerów trafiło do potrzebujących, którzy używają ich np. do dojazdu do szkoły. Działalność organizacji finansowana jest z datków; na zakup jednego roweru przeznaczane jest 150 dolarów.

Pytany o najlepsze trasy, jakie odwiedził (swoje umiejętności prezentował w ponad 70 krajach), nie jest w stanie wskazać jednoznacznie ulubionego miejsca. Po dłuższym namyśle wymienia jednak włoskie Livigno z jego fantastycznym bike parkiem. Należy tu wspomnieć o stworzonym przez Hansa projekcie Flow Country Trails, który ma na celu budowanie tras rowerowych dla kolarzy górskich na każdym poziomie zaawansowania. Ścieżki nie mają być ekstremalnie trudne, ich założeniem jest utrzymanie kolarza w ciągłej interakcji z podłożem, zapewnienie ciągłości tak zwanego „flow”. Mają łączyć w sobie elementy DH, cross country, trialu; są więc dobre dla każdego typu roweru -zarówno zjazdowego, ciężkiego fulla, jak i sztywnego hardtaila do XC. Aby trasa zdobyła odznaczenie FCT, musi spełnić szereg wymogów. Pierwszą z realizacji Flow Country Rey’a jest właśnie świetny system tras w Livigno, który zbudował w 2010 we współpracy z legendarnym budowniczym Diddie Schneiderem. Kto z Was już tam był?

W 2012 Hans Rey wydał książkę, którą napisał celem podsumowania 25-lecia swojej kariery. Zawarł w niej relacje ze swoich najciekawszych wypraw, opisał ulubione przygody i najlepsze momenty swojej kariery. Książkę można zamówić poprzez jego oficjalną stronę internetową. I to wcale nie oznacza, że Hans „No Way” Rey kończy z rowerem – wręcz przeciwnie. Przecież nie wszystkie kraje zdążył już odwiedzić.