Festiwal Joy Ride Zako Fest naszym okiem
0Wynik ogólny
Liczba ocen: 0
0.0

Joy Ride Fest to cykl łączący imprezy z najróżniejszych dziedzin rowerowych. Znajdziemy tu wszystko, czego zapalony biker może chcieć – latanie DH, klasyczny maraton na różnych dystansach, enduro, dual slalom, pumptrack. Tym, których nie kręci ściganie się, dane było pojechać w masie krytycznej (wbrew pozorom zaskakująco fajna!), ewentualnie w zorganizowanej wycieczce: terenowej lub szosowej. Słowem – mając rower i chęci, było co robić.

festiwal_joy_ride

A co z tymi, którzy swoje dwa kółka zostawili w domu? O nich również pomyślano – można było przetestować rowery różnych marek, lub zwyczajnie pooglądać stoiska z częściami, akcesoriami, odzieżą, etc. To nie koniec atrakcji – emocje budził pokaz skoków rowerowych. Sypały się backflipy, frontflipy, 360-tki i inne tricki w wykonaniu czołówki polskich „supermanów” 😉

festiwal_joy_ride_zakopane

Dzieciaki mogły śmignąć w zawodach Kids Race (całkowicie darmowe!) i miały do dyspozycji własny mini tor do jazdy oraz „dorosły” pumptrack. Cały czas tory były obsadzone riderami, zaś widok trzylatka wzorowo „pompującego” na rowerku biegowym bezcenny! Funkcjonowało też rowerowe przedszkole. Słowem – pociechy się nie nudziły, moim skromnym zdaniem inicjatywa genialna.

festiwal_joy_ride

Nieco starsze pokolenie dzielnie trenowało i robiło progres. Ja osobiście też pompowałem, aż nogi zdrowo piekły. Ech, mieć taki pumptrack w ogródku, marzenie… Dla tych zaś, którzy okres wieku dziecięcego mają już dawno za sobą, przewidziano afterparty oraz koncerty. 🙂 Nuda nie groziła w żaden sposób. Miasteczko festiwalowe mieściło się w samym centrum Zakopanego; mimo okresu wakacyjnego można było znaleźć bezpłatne miejsca parkingowe, skoczyć na małe zakupy lub po prostu połazić po Tatrach.

festiwal_joy_ride

Wstyd się przyznać, ale styczność z DH miałem do tej pory głównie na jutubku. Teraz to nadrobiłem, choć co prawda zaledwie oglądając zawody, a nie samemu latając. Mimo wszystko widząc, co potrafią riderzy dwukrotnie ode mnie młodsi, ręce same składały się do braw! Harenda to kultowa trasa – warto wystartować lub choć obejrzeć.

festiwal_joy_ride

Enduro jest imprezą najbliższą memu sercu, więc pozwolę sobie na dłuższą relację 🙂 Z różnych powodów nie było mi dane wystartować, toteż zjawiliśmy się na oesach ze znajomymi jako kibice, robiąc głośny doping. Zmagania czołówki, ich technika i flow wzbudzały podziw i niedowierzanie, że można aż tak zapierniczać po singlach. No właśnie. Single. I nie chodzi tu bynajmniej o tych jeszcze niezaobrączkowanych 😉 Single w pobliżu Zakopanego to temat bardzo rozwojowy – do tej pory były trzy na Butorowym Wierchu, fajne, aczkolwiek dość krótkie. W tym roku doszły trzy nowe, zdecydowanie dłuższe, każdy powyżej 2.5 km – „Mietła”, „Długi” i mój faworyt „Ciepły”. Wszystkie pozwalają nacieszyć się jazdą i serwują dożylnie mnóstwo adrenaliny.

Trasy przebiegają głównie lasem i gęsto usłane są korzeniami (tak jak lubię). Miejscami jest szybko, czasem wąsko i technicznie; sporą atrakcją są też mostki nad potokami, strome ścianki, usypane mini-bandy oraz hopki nad przewróconymi pniami. Brakuje tylko rock garden’ów, co uważam jednak za plus 😉 Chwilami ścieżka wychyla się z lasu na polanki, warto zatrzymać się na chwilę i pokontemplować piękno najwyższych polskich gór. Te obfite w atrakcje ścieżki projektowali tutejsi lokalni riderzy, Stowarzyszenie Rowerowe Podhale (warto odwiedzić ich stronę czy fejsbuka). Brawa dla nich – biorą sprawy (i łopaty oraz grabki) w swoje ręce, a zapowiadają, że takich tras powstanie znacznie więcej!

festiwal_joy_ride

Takimi własnie pięknymi singlami wiodła trasa zawodów enduro. Zawodnicy do przejechania mieli 4 oesy, których nawierzchnię obficie zmoczył nocny deszcz. W tych trudnych warunkach najlepiej poradził sobie Sławek Łukasik (wygrał również zawody DH). Drugie miejsce zajął rewelacyjnie spisujący się Robert Piekara, który niedawno wsiadł na rower po dłuugiej, zdaje się dwuletniej, przerwie. Podziękowania dla wszystkich zawodników i zawodniczek za dobry spektakl; serce rośnie zwłaszcza widząc sporą liczbę młodych uczestników. Powstaje nam zdolne pokolenie.

festiwal_joy_ride

Płeć piękna na starcie również stawiła się w licznym gronie. Tu już podium 😉

festiwal_joy_ride

Zwycięzcy generalki enduro:

festiwal_joy_ride

Zdaję sobie sprawę, że dość skąpym opisem nie wyczerpałem tematu, ale… oj, działo się. Zachęcam zatem mocno do udziału w przyszłych „Dżojach”, festiwal jest organizowany na bardzo wysokim poziomie, sama impreza na długo zapada w pamięć. Jeśli tylko zdrowie i sytuacja geopolityczna pozwolą, będę się tu zjawiał regularnie, zawsze z zacieszem i uśmiechem na ustach. To zaje***, znaczy się wyśmienicie spędzony czas 🙂 Pozdrawiam wszystkich uczestników, obecnych jak i przyszłych. Piona!