Hydrauliczna grupa szosowa Rotor Uno
0Wynik ogólny
Liczba ocen: 1
8.1

Przyglądając się branży rowerowej od wielu lat jestem skłonny twierdzić, że lubi ona zaskakiwać. Częściej jednak chadza na skróty i szokuje tych, którzy jej na to pozwolą. Wierzcie lub nie, ale większość fajnych „patentów” została już wymyślona i pokazana lata temu. Co jakiś czas odkurza się tylko stare szuflady (czyt. katalogi) i reklamuje kolejną nowość.

Od dłuższego czasu możemy cieszyć się świetnie działającymi (z drobnymi wyjątkami) przerzutkami zasilanymi prądem. Najczęściej mówi się o systemie Shimano, ale przecież (pomijając Campagnolo czy prototypy SRAM) francuski Mavic pokazał kompletną grupę bez linek już w 1999 roku. Protoplastą zaś był „Zap”, który ujrzał światło dzienne podczas wyścigu Tour de France… 23 lata temu!

Testy części rowerowych

Hydrauliczny zestaw z forum weight-weenies

W międzyczasie romans z elektroniką miał niemiecki Sachs (Speedtronic w roku 1994), a wszystko zaczęło się od japońskiego Suntoura, który równe ćwierć wieku temu (sic!) pokazał światu elektryczną przerzutkę przednią Browning. Dziś hiszpański Rotor (szerzej znany dzięki owalnym zębatkom) szokuje nas pełną, hydrauliczną grupą szosową. Pomimo tego, iż news ten znany jest już od pewnego czasu nie chciałem kopiować innych serwisów i postawiłem szerzej przybliżyć Wam temat.

Pomysł przerzutek sterowanych olejem oczywiście nowy nie jest. Do niedawna zestaw dedykowany MTB produkował niemiecki Acros, jednak gwoździem do trumny wydawała się być kolosalna cena oraz niszowość (jednak) samej marki. Niemcy bazowali na pomyśle Christopha Muthersa, który w 2006 roku pokazał intrygujący zestaw 5Rot. Wydawać by się mogło, że jego pomysł był pierwszy. A jednak nie.

Hydrauliczna przerzutka 5Rot

Protoplasta Acrosa: 5Rot

Aby poznać początki hydraulicznych przerzutek musimy cofnąć się aż o 25 lat, do roku 1990. Scott Fyfe, downhillowiec (w rozumieniu tego słowa ćwierć wieku temu) z Kalifornii opracował system zmiany biegów, który przewrotnie nazwał S.A.F.E. (Scott Allen Fyfe Enterprises). Co ciekawe, był to pierwszy człowiek, który wziął udział w wyścigu Mammoth Mountain DH na w pełni hydraulicznym rowerze (tarcze Magura plus własny patent przykręcony do przerzutki tylnej). Sam system powstał po to, aby wyeliminować przypadkowe zmiany biegów w rowerach z pełną amortyzacją, tzw. „ghost shifting”.

w 1995 roku pokazano też prototypową przerzutkę Wendler, która nie weszła jednak do sprzedaży. Sterowanie odbywało się za pomocą manetki obrotowej, a sam patent, na którym bazowało to rozwiązanie zgłoszono w roku 1973 (sic!). Interesujący był też projekt z forum weight-weenies z roku 2000, bazujący na tylnej przerzutce Shimano Deore XT uruchamianej olejem 5WT firmy Finish Line. Ów wynalazek cierpiał jednak na problemy wieku dziecięcego (m.in. trudności z odpowietrzaniem) i z tego, co wiem, przestał być rozwijany.

Hydrauliczna grupa szosowa Rotor Uno

Tyle historii, czas wrócić do rzeczywistości. Co proponują Hiszpanie? Hydrauliczna grupa szosowa Rotor Uno (w obliczu historycznych ciekawostek nazwa brzmi nieco pompatycznie, ale może jestem zbyt podejrzliwy) zostanie przedstawiona na targach Eurobike, a w sprzedaży ma znaleźć się wiosną. Na chwilę obecną pokazano niewyraźne zdjęcia przerzutek oraz klamkomanetek, hamulce pozostają na razie tajne. Wiadomo jednak, iż powstają w kooperacji z Magurą, która jak wiadomo miała już mariaż z hydrauliką w „szosie”.

Pablo Carrasco, współzałożyciel firmy Rotor:

„W pierwotnym zamyśle chcieliśmy poprawić istniejące systemy zmiany biegów. Wiedzieliśmy, że to mały krok naprzód w kierunku większej precyzji w porównaniu do klasycznych linek. Wciąż jednak borykaliśmy się z tymi samymi wadami, jak tarcie czy brak błyskawicznej reakcji na ruch manetką. Wiemy, że hamulce tarczowe na szosie stają się rzeczywistością i rzuciliśmy sobie wyzwanie w kierunku zaaplikowania hydrauliki do systemu zmiany biegów”.

Hydrauliczna przerzutka tylna Rotor Uno

Co ciekawe, to nie jedyna „innowacja” w grupie Uno. Interesujący wydaje się fakt, że system indeksacji przerzutek nie znajdzie się w obudowie klamkomanetek, ale… w samych przerzutkach. Prawdopodobnie tym sprytnym zabiegiem Rotor chciał zminimalizować tarcie na samych dźwigniach. Pomysł podoba mi się i sądzę, że może chwycić. Zastanawiam się tylko jak system będzie sprawował się w przypadku zapowietrzenia bo nie oszukujmy się, łatwo doprowadzić do takiego stanu. Co prawda klasyczne zestawy też wymagają co jakiś czas regulacji, ale można jej dokonać choćby na rowerze.

W manetce znajdzie się tylko jedna dźwignia do zmiany biegów, co zdaniem Hiszpanów zredukuje masę do minimum. Interesująca dyskusja potoczyła się na facebookowym profilu marki. Na chwilę obecną konstruktorzy nie chcą zdradzać żadnych szczegółów, ale na pytanie o manetki mocowane na lemondkę nabrali wody w usta i kazali czekać na właściwy czas, aby zadać je ponownie. Zapytani o cenę stwierdzili, że chcą pozostać konkurencyjni.

Rotor Uno

 

Najciekawsze zostawiłem na koniec. Podczas dyskusji padło pytanie o to, czy powstanie grupa MTB. Odpowiedź była następująca:

„Uno została stworzona do rowerów szosowych, czekajcie na kolejne newsy!”

Fot. Anders (weight-weenies), 5Rot, Rotor