Mała Liga XC... nie taka mała!
Liczba ocen: 3
10.0

Mała Liga XC to dość spontaniczna inicjatywa, za którą w największej mierze stoi jeden człowiek: Maciej Mycielski. Mając do pomocy wspaniałą żonę Ewę i nieocenionych przyjaciół, Maciek osiągnął wielki sukces.

Pierwsza impreza odbyła się jeszcze bardziej spontanicznie, zimą tego roku, kiedy to mimo mrozu udało się „skrzyknąć” 20 osób na niezapowiedziane ściganie. Decyzja o drugiej „ustawce” zapadła z końcem maja, raptem 3 tygodnie przed ustalonym terminem – to niewiele czasu, jednak zapału organizatorów wystarczyło, aby zadbać o należyte zaplecze techniczno-ratunkowe, zdobyć partnerów, dopiąć wszystkie szczegóły i zaplanować ostateczną wersję trasy.

Po  tygodniu pięknej pogody, dzień przed zawodami lało jak z cebra. Piaszczysta góra Meran przyjęła te opady z należytym spokojem. Dzień zawodów był upalny, a nawierzchnia trasy wyścigu lekko się jeszcze dzięki deszczowi utwardziła.

Wyścigi w kategorii Open wygrali Zofia Czyż (Rowermojeżycie.pl) i Karol Rumsicki (Warszawski Klub Kolarski), którzy tak opowiedzieli o wyścigu:

Zofia Czyż, I miejsce Open kobiet:

Zofia Czyż w drodze po zwycięstwo

Zofia Czyż w drodze po zwycięstwo

Jestem pełna uznania i podziwu dla organizatorów za wyjście z inicjatywą stworzenia nowego cyklu wyścigów XC na Mazowszu i za tak profesjonalne przygotowanie całej imprezy. Decydując się na start nie wiedziałam do końca, czego się spodziewać, ale to, co zastałam, w pełni zaspokoiło moje oczekiwania – świetna organizacja pod każdym kątem: doskonale oznakowana, bardzo ciekawa, wymagająca i dająca w kość trasa, prężnie działające biuro zawodów i miasteczko z GENIALNĄ atmosferą 🙂 Jednym słowem pełen profesjonalizm 🙂 Liczę, że to dopiero początek, bo w moim kalendarzu startów Mała Liga XC na pewno zagości na stałe.

Karol Rumsicki, I miejsce Open mężczyzn:

W tym sezonie moje przygotowania treningowe są podporządkowane pod wyścigi XC, co na tej wymagającej trasie pozwoliło mi uzyskać przewagę ponad 3 minut na mecie. Jeśli chodzi o trasę, to na 24 kilometrach (8 rund po 3 km) wyszło około 640 m przewyższeń – na Mazowsze to naprawdę sporo. Trasa pod względem fizycznym była trudna. Na jednej rundzie było aż 7 podjazdów, z czego jeden miał chwilami 20 % nachylenia. Dodatkowo rywalizację utrudniała wysoka temperatura.

Karol Rumsicki jedzie po Złote Kalesony ;) Mała Liga XC

Karol Rumsicki jedzie po Złote Kalesony 😉 / fot. Edyta Lesiak

Zdecydowanie mogę powiedzieć, że Góra Meran ma potencjał do organizacji wyścigów cross country. Sam Maciek Mycielski udowodnił, że można zrobić taka trasę, na której wyjdzie około 80 m przewyższeń na jednej rundzie, co pozwala już na zrobienie fajnego wyścigu.
Całej ekipie organizacyjnej należą się ogromne brawa za zorganizowanie w tak krótkim czasie naprawdę super imprezy. Jeśli miałbym porównywać wyścig Małej Ligi XC z innymi wyścigami, to mogę śmiało powiedzieć, że niczym nie odbiega od organizacji takich imprez jak np. Puchary Mazowsza.
Wszystko wyszło idealnie. Ekstra trasa, super atmosfera, zero obsuwy, niepowtarzalne i wyjątkowe nagrody! Mogę również  pochwalić organizatora, za elektroniczny pomiar czasu, gdzie niestety nie na każdych zawodach XC, mamy z nim jeszcze do czynienia.
Moim zdaniem nie było żadnych słabych punktów tej imprezy. Wszystko było tak jak być powinno!
Najważniejszą imprezą w tym sezonie są dla mnie Mistrzostwa Polski XCO, które odbędą się już 16 lipca w Gielniowie, na bardzo wymagającej trasie. Poza tym w drugiej kolejności ważnymi zawodami są Puchary Polski XCO, na których mam okazję ścigać się z najlepszymi w Polsce i zbierać cenne doświadczenie, które w kolejnych latach na pewno zaowocuje.

Roman Abramczyk, III miejsce Open mężczyzn:

O starcie w wyścigu „Mała ustawka XC o złote kalesony” zdecydowałem właściwie dzień przed zawodami. Przyznam szczerze, że niewiele wiedziałem o tej imprezie ale lubię kameralne ściganie więc postanowiłem zmierzyć się z tym wyzwaniem. Zgłoszenie robiłem już na miejscu godzinę przed wyścigiem, wszystko poszło gładko, całość zajęła mi może 2 minuty więc duży plus.
Następnie przyszła kolej na objazd pętli, byłem bardzo ciekawy tej trasy gdyż nie są to moje tereny. Wszyscy z grubsza wiemy, że te okolice to „wielka piaskownica”. Tu jednak spotkało mnie duże zaskoczenie, praktycznie cała trasa omijała łachy piasku i była w 100% przejezdna więc olbrzymie brawa dla twórców owej pętli. Mi osobiście bardzo przypadła do gustu, dużo technicznych odcinków między drzewami, strome podjazdy i szybkie zjazdy, wszystko co powinno być na konkretnym XC.

Roman Abramczyk jedzie po 3. miejsce Open / fot. Edyta Lesiak

Roman Abramczyk jedzie po 3. miejsce Open / fot. Edyta Lesiak

Taktyka miała być prosta, nie zaspać na starcie bo już po 100 metrach wjazd w prawo na singiel a potem trzymanie mocnego tempa przez wszystkie 8 rund. Z grubsza mi to wyszło, niestety w połowie 1 pętli zamiast patrzeć na strzałki, pojechałem za poprzedzającym mnie zawodnikiem, który się nieco zagubił, trzeba było zawrócić na właściwy tor, kosztowało mnie to sporo cennych sekund. Od teraz taktyka była już tylko jedna, nadrabiać stracony czas! Kolejne rundy to mozolne odrabianie strat, w miarę upływu czasu jednak złapałem swój rytm i wszystko szło już gładko. Strata do prowadzącej dwójki jednak utrzymywała się mniej więcej na stałym poziomie i moje 3 miejsce open to było wszystko co mogłem z siebie wykrzesać.
Podsumowując całą imprezę muszę stwierdzić, że była bardzo udana, organizacja na bardzo wysokim poziomie, widać że zawody zorganizowali pasjonaci kolarstwa, trasa idealnie skrojona, obsługa biura zawodów i całe miasteczko bez zastrzeżeń, miła atmosfera wśród zawodników oraz kibiców.
Na koniec było jeszcze losowanie nagród od sponsorów. Brawo dla organizatorów,oby więcej takich „ustawek” to nasze XC się odrodzi na dobre 🙂

Mała Liga XC

Od lewej: Wojciech Wołoszuk, Bartek Sobczak (Ośka Warszawa), zwycięzca edycji zimowej oraz Ewa i Maciek Mycielscy / fot. Edyta Lesiak

Maciej Mycielski, szef Małej Ligi XC:

Ostatnie dni upłynęły pod znakiem dopinania spraw organizacyjnych, logistycznych i dopieszczania szczegółów imprezy… ale było warto! Pomimo tak krótkiego czasu na przygotowanie imprezy, wszystko udało się zgodnie z planem, a nawet lepiej!
Na starcie stawiło się prawie 50 zawodników, wśród których nie zabrakło również dzielnych dziewczyn. Panowie mieli do przejechania 8 rund, Panie o 3 mniej. Z informacji uzyskanych od zawodników i kibiców wiemy, że rundy były naprawdę trudne. W pewnym momencie podczas wyścigu pojawiły się nawet sugestie, że może dobrze byłoby skrócić wyścig 😉 . Finalnie niemalże wszyscy zawodnicy ukończyli cały dystans, przejeżdżając blisko 24 km i wspinając się na łączną wysokość ponad 500 m.
Trasa była zróżnicowana. Ułożyliśmy ją w taki sposób, aby była możliwie najciekawsza, ale techniczna i wymagająca. Już na etapie jej układania założyliśmy, że zrezygnujemy z niebezpiecznych dropów czy łatwiejszych chicken line’ów. Chcieliśmy, aby trasa była wymagająca, ale do przejechania nawet przez mniej doświadczonych zawodników. Z pierwszych opinii wiemy, że trasa nie zawiodła zarówno „starych wyjadaczy”, jak i początkujących kolarzy, co bardzo nas cieszy.
Staraliśmy się, aby wszystko przebiegło bez zarzutów, ale zdajemy sobie sprawę, że czeka nas jeszcze sporo pracy. Oczywiście można sobie wszystko zaplanować, rozpisać, ale praktyka weryfikuje założenia. Wiemy już co powinniśmy dopracować, poprawić czy usprawnić. W tym miejscu nie sposób nie podziękować osobom, które przed imprezą i w samym dniu zawodów bardzo nam pomogły. Policzyliśmy, że było to 20 osób, bez wsparcia których byłoby nam niezwykle ciężko. Jeszcze raz bardzo dziękujemy!!!
Po styczniowej, spontanicznej „ustawce” ta impreza stała się dla pomysłodawców i organizatorów sprawdzianem przed organizacją wyścigów pod szyldem tworzącej się właśnie Małej Ligi XC.

Mała Liga XC

Złote Kalesony w dłoniach Ratowników medycznych Fantom / fot. Edyta Lesiak

Od 25 maja, bo właśnie wtedy światło dzienne ujrzała Mała Liga XC wszystko potoczyło się w ultra ekspresowym tempie. Równolegle trwały działania (można powiedzieć) logistyczne oraz rozmowy z partnerami, którzy wsparli naszą inicjatywę. Tutaj podziękowania dla:
– goody studio reklamy, marka IBOX, Sport Guru, RowerNaSciane, Profesjonalny Serwis Rowerowy, Fitness Club Imperium, Fotolinks, FMS Collection, portale: MTB News, NieOceniam.pl, Wysportowani portal kolarski oraz ratownicy z Fantoma i ProTimer.
Pragniemy podkreślić, że ten wyścig stanąłby pod znakiem zapytania, gdyby nie Nadleśnictwo Celestynów, które pozwoliło nam zorganizować zawody na Meranie.
Ratownicy na szczęście nie mieli co robić poza jedną drobną interwencją.
Zgodnie z zapowiedzią ok. 30-40 minut po starcie przy długiej prostej postawiliśmy bufet. Tutaj dzielnie spisali się kibice podający wodę zawodnikom.
Pogoda była idealna na wyścig. Było słonecznie i bardzo ciepło, ale wiatr na pewno chłodził zawodników, a w lesie nie dawał się aż tak we znaki.
Dla zawodników przygotowaliśmy wodę oraz banany i pomarańcze, które świetnie sprawdziły się zaraz po wyścigu.
Po wyścigu odbyła się dekoracja w poszczególnych kategoriach wiekowych i kategorii Open.
Imprezę zakończyliśmy losowaniem nagród niespodzianek dla wszystkich uczestników zawodów.
Wstępnie możemy podać datę wyścigu wrześniowego. Będzie to 10 lub 11 września. Najprawdopodobniej będzie to ostatnia ustawka w tym roku. W przyszłym roku chcemy już oficjalnie „odpalić” Małą Ligę XC. Plany są ambitne, ale chcemy robić wszystko małymi krokami… choć widząc w jakim tempie się to wszystko dzieje może się okazać, że pewne kroki będzie trzeba przyspieszyć (śmiech).

Mała Liga XC

Pamiątkowa fota 🙂 / fot. Edyta Lesiak

Wyniki:

Mężczyźni Open
1. Rumsicki Karol (WARSZAWSKI KLUB KOLARSKI) 01:22:11 17,5 km/h
2. Sobczak Bartek (Ośka Team Warszawa) 01:25:48 16,8 km/h
3. Abramczyk Roman (Trezado BikeTires) 01:27:41 16,4 km/h
4. Kamiński Michał (TS MERAN) 01:28:46 16,2 km/h
5. Karwat Kamil (Shok Blaze Team) 01:30:55 15,8 km/h

Kobiety Open
1. Czyż Zofia (Rowermojeżycie.pl) 01:07:45 13,3 km/h
2. Wnorowska Iwona (Red & Team) 01:11:48 12,5 km/h
3. Oskroba Agnieszka (niezrzeszona) 01:31:57 9,8 km/h