(R)ewolucyjne piasty Shimano!
Liczba ocen: 0
0.0

Jeśli zaczynaliście przygodę z rowerami przynajmniej na przełomie wieków, z dużą dozą prawdopodobieństwa jeździliście na produktach japońskich. Piasty Shimano były łatwo dostępne, w pełni serwisowalne (przy czym umiejętności manualne bikerów były nieporównywalne z dzisiejszymi!), tanie i trwałe. Może niezbyt lekkie, ale kto by wtedy wybrzydzał. Owszem, istniały lepsze produkty, ale niewielu miało na nie pieniądze lub po prostu brało się to, co akurat było w sklepie rowerowym na rogu.

Niestety bębenki, a raczej mechanizmy zapadkowe od najtańszych po najdroższe grupy były dość przeciętne. Topowe XTR czy Dura-Ace zazębiały się po 18 razy na pełnym obrocie, co wespół z dwoma zapadkami często powodowało problemy. Problematyczny był również serwis tego elementu. Wymagał odpowiednich kluczy, wiedzy, cierpliwości i umiejętności. Dopiero po wielu latach Japończycy przeprojektowali swe mechanizmy i dziś zazębiają się one szybciej, mają nieco mniejszy martwy ciąg, ale dalej korzystają z przestarzałego systemu zapadkowego.

piasta_shimano

Tymczasem Shimano bez zbytniego rozgłosu pracowało nad czymś nowym, lepszym… doskonałym? Ciężko powiedzieć, od kiedy, ale zbierając wszystkie informacje do kupy wnioskuję, że od lat. Bardzo uważny obserwator mógł zauważyć, iż w lipcu ubiegłego roku moloch powołał do życia markę Scylence. Sama nazwa na pierwszy rzut oka mówi niewiele i przeszła raczej bez echa, ale w tym miesiącu postanowiła wreszcie o sobie przypomnieć. W ubiegłym tygodniu trwało spotkanie, na którym wybranym osobom przedstawiono kilka nowości.

Moim zdaniem najbardziej interesującą była ta, której słowem – kluczem okazała się Scylence. Japończycy prostym, szybki cięciem katany postanowili wykosić konkurencję. Ale po kolei. Słowa „science” (nauka) i „silence” (cisza) tworzą oraz opisują samą markę jak i to, czym się zajmuje. Shimano postanowiło bowiem zaprojektować od podstaw zupełnie nowy mechanizm bębenka, który odchodzi od klasycznych zapadek. Patrząc na rysunek dołączony do wniosku patentowego myślę, że najbliżej mu do Chris Kinga (!). Gdzie są różnice?

piasty_shimano

Po kilkudziesięciu latach produkowania tego, co już znamy, mechanizm powędruje z bębenka do wnętrza korpusu piasty. I tak, znajdziemy tu sprężynę, dwa pierścienie zębatek i bębenek. To wszystko, ale najlepsze przed nami. Wspomniana sprężyna w odróżnieniu od innych systemów (np. DT Swiss) nie będzie odpychać, a przyciągać pierścień w kierunku korpusu piasty. Sam bębenek wygląda niemal identycznie jak Chris King – posiada wielowypust łączący się z pierścieniem zębatym, które podczas pedałowania do przodu załączają piastę.

Gdy jednak przestaniemy pedałować, sprężyna ściągnie pierwszy pierścień z wielowypustu i pomiędzy nim a drugim pierścieniem pozostanie wolna przestrzeń. I właśnie tu jest największa innowacja – piasta będzie bezgłośna i bezoporowa podczas jałowego biegu! Co równie interesujące, jak wynika z rysunku pierścienie mają 73 punkty styku ze sobą, czyli dokładnie o 1 więcej niż wspomniany Chris. Pachnie sensacją, choć nieco tanią.

piasta_shimano

Powoli dochodzimy do momentu, na który wielu czekało. Co z łożyskami? Cóż, Japończycy pozostaną przy klasycznych kulkach z konusami. Są cięższe względem „maszynowych”, ale ponieważ w bębenku nie ma już klasycznych zapadek, będzie można wykonać go z aluminium, co obniży masę. Wielowypust trzymający kasetę otrzyma 6 wymiennych, stalowych instertów mających zapobiegać wgryzaniu się zębatek w miękki materiał.

Na chwilę obecną branżowy gigant nabrał wody w usta, ale chodzą słuchy, że nowe piasty Dura-Ace mogą być zaskakujące. A może będzie to kolejny patent typu 14-rzędowa kaseta, o którego wspomnieniu będziemy rozprawiać jedynie w teoretycznych, internetowych dyskusjach?