Targi Eurobike - podsumowanie
0Wynik ogólny
Liczba ocen: 0
0.0

Targi Eurobike już za nami. Wiecie co? Cieszymy się, bo w tym czasie człowiek jest niemal bombardowany natłokiem zdjęć zrobionych przez „japońskich turystów”. Niektórzy co prawda przekazywali rzeczywiście tylko wybrane, wartościowe (wiemy, nie da się tu być obiektywnym) informacje. Większość korespondentów wydawała się jednak działać tak, jakby w kraju mieli dostać aparat z kartą pamięci o dużej pojemności i zrobić fotografie absolutnie wszystkiego. Wydaje nam się, że gdyby wspomniane karty miały powiedzmy 100 – 200 MB, wtedy ujrzelibyśmy dobrze zrobione, przejrzyste reportaże.

Za nowościami, nawet najdziwniejszymi, jesteśmy całym sercem. Nużą nas jednak olbrzymie ilości praktycznie takich samych rowerów, które z grubsza różnią się jedynie kolorem ramy. Dlatego też nie chcieliśmy pokazywać „wszystkiego”, a woleliśmy poczekać na zakończenie targów i przedstawić Wam subiektywny wybór najciekawszych produktów z Friedrichshafen. Z ukłonem dla gospodarzy warto zacząć od niemieckiej marki, Brake Force One.

hamulec brake force one

Fot. Brake Force One

Choć może się wydawać to dziwne, na stoisku tej firmy przedstawiony został hamulec tarczowy uruchamiany za pomocą… wody. Tym razem ani DOT, ani płyn mineralny czy też linka, ale właśnie poczciwa H20 była magnesem na odwiedzających. Dlaczego tak? Cóż, germańscy konstruktorzy wykryli „spisek” dużych marek i twierdzą, że tak naprawdę DOT i olej nie rozgrzewają się do takich temperatur, jak myślimy. Uszczelki hamulców i tak nie wytrzymują więcej, niż 100 stopni Celsjusza.

Woda, posiadająca dwukrotnie większą pojemność cieplną niż płyn hydrauliczny, rzeczywiście wydaje się być interesująca. Domieszka glikolu propylenowego ma z kolei gwarantować, że nic nie zamarznie w zimie. Czyżby wreszcie koniec z zalanymi klockami i piszczącymi tarczami przy nieumiejętnym skracaniu przewodu? Masa jednego hamulca to 188 g, a cena wyniesie 2500 zł.

Z kolei Acros niczym Feniksa z popiołów wskrzesił pomysł hydraulicznych przerzutek A-GE hydro, ale w nowej wersji. Jakiej? Oczywiście w popularnym ostatnio systemie 1×11. Tylna przerzutka została maksymalnie odchudzona, przy czym zainstalowano w niej elastomer mający ograniczać niepożądany ruch łańcucha na wybojach. Kompletny zestaw (przerzutka, manetka i zalany przewód) waży 288 gramów, a przewidywana cena to ok. 3600 zł.

hydrauliczna przerzutka Acros

fot. Tyler Benedict

W tym zestawieniu nie mogło oczywiście zabraknąć korporacji SRAM i jej nowej, szosowej elektronicznej grupy Red eTap. W odróżnieniu od Shimano czy Campagnolo (ale już nie grupy Mavic Mektronic sprzed lat), amerykański producent postanowił pójść o krok dalej i wyeliminował wszelkie przewody. Każdy komponent posiada swój własny akumulator, dzięki czemu brak jest wrażliwych, narażonych na dość łatwe uszkodzenie kabli. eTap działa w oparciu o własny, unikalny protokół transmisji nazwany Airea.

Pełne ładowanie akumulatora przerzutki (są identyczne w przedniej i tylnej) ma trwać 45 minut i wystarczyć na 1000 km jazdy. Tylna przerzutka waży 239 gramów (26 g więcej niż Dura-Ace Di2 bez własnego akumulatora) i kosztuje ok. 2300 zł. Manetki zasilane są wymiennymi bateriami CR2032, które według SRAM-a mają wystarczyć na ok. 2 lata użytkowania. Nasi koledzy z zagranicy donoszą jednak, że Shimano działa szybciej, ale musimy poczekać na własny test. Zastanawiamy się tylko, kiedy producenci osprzętu każą nam (sic!) wykupować co roku aktualizację antywirusa do elektronicznych napędów.

SRAM Red eTap

Fot. SRAM

Magura z kolei przedstawiła regulowaną sztycę, której nazwa może kojarzyć się z Bugatti sprzedawanymi w chińskich salonach. Vyron, bo o nim mowa, posiada 150 mm skoku i sprężynę powietrzną regulowaną w zakresie 170-200 PSI. Najciekawsza jest tu jednak bezprzewodowa manetka pracująca w systemie ANT+. Trzygodzinne ładowanie ma zapewnić 40 godzin pracy. Co prawda tego typu prototypy powstały co najmniej rok temu, ale w odróżnieniu od nich Magurę będzie można kupić. Masa Vyron’a wynosi 595 g, a cena to ok. 1700 zł. Sztyca będzie dostępna o średnicach 30.9 oraz 31.6 mm.

nowości Eurobike

Fot. NoSane

Shimano Metrea to następna z nowości. Ta grupa osprzętu, dedykowana rowerom miejskim jest dowodem na to, że napędy 1×11 powoli schodzą pod strzechy. Albo raczej mają zejść. Choć może byłoby to nadużycie, bo podobno w opcji ma znaleźć się także korba dwurzędowa. Co ciekawe, jej ramiona mocno nawiązują do Dura-Ace, jeśli chodzi o kształt pająka. W komplecie znajdują się oczywiście hydrauliczne hamulce tarczowe, cynglowe manetki, a także wersja na końce kierownicy (zbliżone wyglądem do elektronicznych wersji Di2). Tylna przerzutka ma być kompatybilna z pozostałymi grupami 11-rzędowymi, a Metrea powinna znaleźć się w sprzedaży w przyszłym roku.

shimano metrea

Fot. Tyler Benedict

O hydraulicznej szosowej grupie Rotor Uno pisaliśmy niedawno. Po Eurobike wypada jednak wspomnieć, dlaczego powstała. Jak powiedział współzałożyciel marki, Pablo Carrasco, wszystko zaczęło się od owalnych tarcz suportu. Duże firmy sponsorujące zawodników chciały przemycić do ich rowerów swoje produkty, w obawie przed czym Hiszpanie stworzyli własne, kompletne korby. Dla Rotora było jednak jasne, że aby móc konkurować z najlepszymi, potrzebowali autorskiej grupy osprzętu. Tak właśnie powołano do życia Uno. Jest to ciekawy ruch, jednak czy odpowietrzanie systemu okaże się prostsze od ładowania akumulatorków? Czas pokaże.

Rotor Uno

Fot. Mike Anderson

„Darmowe” waty możemy zyskać dzięki firmie CeramicSpeed i know-how marki Friction Facts, o której mogliście już u nas przeczytać. Tym razem Duńczycy zaprezentowali specjalny wosk do łańcucha, dzięki któremu otrzymujemy w prezencie od 2 do 5 watów w porównaniu do standardowych produktów. Oprócz woskowania „UFO Chain” jest od zewnątrz kryty Teflonem, który ma starczać na ok. 320 km jazdy w suchych warunkach. Cena i kompatybilność? Shimano (550 zł), Campagnolo (610 zł) oraz SRAM XX1 (470 zł).

CeramicSpeed

Fot. CeramicSpeed

Drugim komponentem marki są powiększone (17T) kółeczka przerzutki zapewniające 2.5 W względem standardowych (11T) odpowiedników Shimano Dura-Ace. Idea jest prosta, większe kółka dają mniejsze naprężenie łańcucha. Wykonano je z anodowanego aluminium, a względem klasycznych wersji mają być cięższe o maksymalnie 10 gramów. Niestety cena zabija… produkt? Blisko 2000 zł za komplet to dużo, nawet na Zachodzie.

Targi Eurobike

Fot. Trey Richardson

Podsumowując, na Eurobike można było znaleźć dużo ciekawych rzeczy, jeśli chciało się szukać. Wyraźnie widać ciągoty ku elektronice i wywalaniu „zbędnych” kabli. Czy jednak chcecie żyć w świecie, w którym wyjście na rower uniemożliwi nam jego zawirusowanie, to, że zapomnieliście napompować (sic!) sztycę (i tak była zapowietrzona) lub, o zgrozo!, wyczerpały Wam się baterie w amortyzatorze i kilku manetkach?