Ultralekka rama Litespeed!
Liczba ocen: 4
8.5

Część z Was na pewno pamięta czasy, gdy aluminiowe ramy zaczęły wypierać stal i „łokciami” rozpychały sobie drogę na stojaki sklepowych wystaw. Konserwatyści kręcili głowami ale postępu ponoć powstrzymać się nie da. I choć amelinum nie pomalujesz, swą niską masą zyskiwało serca kolejnych użytkowników. Hist(e)oria zatoczyła swoje koło gdy pod strzechy zaczynał schodzić carbon. Dla wielu magiczny dotąd budulec stał się niemal nuworyski, ale dziś ramy z włókna widać praktycznie wszędzie.

Dawne metale (stal i tytan) zostały zepchnięte w cień i zarezerwowane dla artystów oraz specyficznych odbiorców. Często wymienianą wadą tych materiałów jest wyższy od kompozytów ciężar. Dla fanów tytanu mamy doskonałą wiadomość – nowe technologie pozwoliły odkryć jego nieznane dotąd oblicze. Amerykańska legenda, firma Litespeed, jakiś czas temu pokazała nowy rower szosowy zbudowany na ultralekkiej ramie. Dotąd nie pokazano jednak zdjęcia jego kręgosłupa na wadze.

To T1SL – dwie ostatnie litery kryptonimu rozszyfruje każdy maniak niskiej masy. Super Light jest nie tylko odchudzoną wersją modelu T1, to zupełnie inne wcielenie tej ramy. Majstersztyk zaczyna się już patrząc budulec samych rur. Ze względu na niską ciągliwość najtwardszego stopu 6Al-4V stosuje się go w praktyce tylko do produkcji niewielkich gabarytowo części, jak haki kół czy śrubki. Rury ram wykonuje się ze słabszego, ale bardziej plastycznego stopu 3Al-2.5V. Litespeed stosuje jednak technologię, dzięki której tytan 6Al-4V gości właśnie w rurach ich rowerów.

T1SL posiada górną rurę z twardszego stopu, dolną z bardziej sprężystego. Obie są kształtowane w procesie hydroformingu, a cały proces spawania odbywa się w macierzystej fabryce w Tennessee. Dziś możemy potwierdzić, że zbudowano ramę o masie… 990 gramów w rozmiarze M! To absolutny rekord świata, ale od razu powstaje pytanie, jakie są właściwości jezdne tak odchudzonego produktu. Litespeed zastosował rury (szczególnie tylnego widelca) o dużym przekroju, dzięki czemu T1SL ma zachowywać sensowną sztywność.

Z drugiej jednak strony nie kupuje się tytanowej ramy dla sztywności, ale m.in. tłumienia drgań. Odchudzone produkty doskonale sobie radzą w tym zakresie i jeśli zachowano optymalny kompromis miedzy tymi dwiema cechami, mamy przebój. Nowe technologie są oczywiście w cenie i tu dochodzimy do najmniej przyjemnego etapu, czyli kwestii ceny. Koszt ramy ustalono na blisko 16000 zł, co stawia ją poza zasięgiem większości rowerzystów robiąc ukłon w stronę majętnych amatorów z brzuszkiem. Nie zaglądajmy jednak nikomu do portfela i miejmy nadzieję, że historia raz jeszcze postanowi zatoczyć, nomen omen, koło.

Fot. Tyler Benedict