The Black Cat Bicycles: Thunder Monkey 29
0Wynik ogólny
Liczba ocen: 1
6.8

The Black Cat Thunder Monkey 29

Przeglądając rowerowy Internet prawie codziennie trafiamy na maszynę, na widok której od razu na naszych twarzach pojawia się uśmiech rozmarzenia, zaś portfele bliskie są apopleksji. Ja też przeżyłam dziś podobny stan 🙂

Na jednym z popularnych rowerowych blogów, The Radavist, pojawił się nowy projekt amerykańskiej manufaktury The Black Cat Bicycles. Pod tą niepozorną nazwą kryje się nieco chyba ekscentryczny facet około czterdziestki, mieszkający w Santa Cruz. Todd Ingermanson ma już na swoim koncie całkiem bogatą ofertę rowerów o różnym przeznaczeniu: górskich hardtaili, szos i przełajówek oraz rowerów tak zwanych turystycznych.

The Black Cat Thunder Monkey 29Wspólnych mianownikiem rowerów spod znaku Czarnego Kota jest stalowa rama, malowana przez wytwórcę w samodzielnie zaplanowane wzory. Rurki w większości projektów są miejscami fantazyjnie gięte, co nadaje rowerom osobistego charakteru.

A jak wygląda najnowsze dzieło Todda – twentyniner Thunder Monkey?

Na początek warto przyjrzeć się samej ręcznie wykonanej ramie. To precyzyjna robota z miłymi dla oka smaczkami. Pięknie wygląda „ornament” blisko główki ramy, oplatający dolną rurę i przykryty z jednej strony pasiastym malowaniem. Rura podsiodłowa, która miękko zakręca nad suportem tak, jakby chciała podążyć za tylnym kołem, również posiada charakterystyczny akcent: dolna jej połowa zdaje się wychodzić z górnej na wysokości koszyka na bidon. Świetnie wyglądają również falujące widełki ramy schodzące spod siodła i miejsce nad piastą, gdzie Todd umiejscowił elegancki ażurowy element.

The Black Cat Thunder Monkey 29Zgrabny hardtail ma zwartą geometrię, tylny trójkąt ramy jest krótki, a siodełko wypada nad połową drogi między środkiem suportu i osią tylnego koła. Kąt główki ramy wynosi 69 stopni. W wyposażeniu pierwszy w oczy rzuca się amortyzator Rock Shox RS-1 i regulowana sztyca Reverb Stealth z wewnętrznym prowadzeniem linki zgrabnie ukrytym między koszykiem na bidon a suportem. Do tego osprzęt od SRAM: napęd XX1 w konfiguracji 1×11, hamulce hydrauliczne Guide RSC i koła Roam 60.

Uwagę zwraca kokpit roweru. Ponad sterami od Chrisa Kinga znajduje się nietypowej konstrukcji masywny mostek w kolorze ramy. Jest on również dziełem Todda, który przeznaczył go pod kierownice oversize, czyli o średnicy 31.8 mm. Całkiem możliwe, że konstruktor wzorował się na niegdysiejszym M-Bars od Morati. Zamontowana do Thunder Monkey kierownica od Enve pasuje tu jak ulał. Na jej końcach zamocowano wygodne, testowane przez nas gripy Ergon GS-1.

Zdjęcia: The Radavist.