Vandeyk - tęczowe szaleństwo
Liczba ocen: 2
9.8

Vandeyk to niemiecka manufaktura działająca na pograniczu rzemiosła i sztuki. Firma wypracowała swój unikalny, niepokojąco intrygujący design, który przyprawiać może o dreszcze. Patrząc na model Nightstream MTB przenosimy się w czasie. Tylko przymknijcie oczy, a świat zawiruje… trzymajcie się mocno! Sprzęt mocno nawiązuje do złotych lat 90-tych i kojarzy się ze skrzącym się w słońcu złocistym piaskiem, kontrastującym z błękitem morza z serialu Pacific Blue. Pamiętacie go jeszcze? Tylko Ty, rower, zachód słońca i odjechane ciuchy od Primal Wear. Miami Vice? Czemu nie!

Dawna biżuteria w nowej odsłonie. Czysty radykalizm, zakrawający o fanatyzm; „komfort” nie był tu myślą przewodnią. Ręcznie spawaną chromowo-molibdenową ramę i sztywny widelec pomalowano w barwy przywołujące na myśl tęczowe rowery z ubiegłego stulecia. Kolorowe śrubki, anodowane aluminium. Łapiecie ten klimat?

Rower zbudowano w oparciu o napęd Shimano Dura-Ace serii 7800, której znakiem rozpoznawczym było polerowane aluminium. Przerzutkami zawiadują klasyczne manetki Paul „Thumbies„. Szał! Korba to wypust ulubionej firmy wszelkiej maści tunerów: Tune, wespół z zębatkami od francuskiego Specialites. Środek suportu? Tytanowy Phil Wood, carski przepych!

Koła kręcą się w oparciu o najlepsze na świecie piasty Chris King, które sparowano z obręczami Mavic z powłoką ceramiczną. Uff, brakuje tchu! Współczesność konstrukcji zdradzać mogą stery Inset od Chrisa King’a. Rower hamuje dzięki wylajtowanemu kompletowi od amerykańskiego Paul’a, a całość ozłocono biżuterią niemieckiego Tune’a: siodło czy zaciski piast. Ile kosztuje całość? Jeśli jesteś zainteresowany, nie pytasz o koszt, bo 68 000 zł to dla Ciebie na pewno odpowiednia kwota. A nakład 25 sztuk na całym świecie mile połechcze Twoją próżność bikera.

Fot. Vandeyk