Specialized S-Works na Cape Epic
Liczba ocen: 2
9.7

Nasz redakcyjny kolega Maciek – podobnie jak większość rowerzystów – zaczynał od nieskomplikowanych maratonów i prostych rowerów. W miarę rozwoju jego kolarskiej pasji interesowały go wyścigi coraz bardziej wysmakowane. Najpierw krajowy Bike Challenge, następnie Trans Alp, seria MarathonMan. Do tego typu zastosowań złożyliśmy lekkiego, ale iście pancernego Santa Cruza na topowych częściach. Dziś sprzęt z Kalifornii robi za treningówkę, bo Maciek postawił przed sobą nowy cel.

Start w etapowym Absa Cape Epic intensywnie pobudza wyobraźnię i przyspiesza bicie serca. A nasze biją dla rowerów, dlatego Maciek szczęśliwego (!) 13 marca rozpocznie rywalizację w Afryce Południowej. Santa jest świetnym rowerem, ale tutaj potrzebny jest full. Szef Działu XC i Maratony zaczął więc poszukiwania wśród wszystkich liczących się marek na rynku. W tym gronie były m.in. Giant, Cannondale czy Scott, ale za najbardziej efektywną Maciek uznał topową ramę Specialized S-Works.

Kolorystycznie nawiązuje do słynnych różowych rowerów sprzed lat, ale przecież o gustach się nie dyskutuje. Wyposażono ją w pokryty Kashimą damper Fox’a, tuż nad którym sprytnie ukryto mały przybornik z kluczami imbusowymi. Niestety, w opozycji do Santy producent Speca postawił na zacisk hamulca w systemie Post Mount oraz suport Press-Fit. Cóż, Maciek musiał to przeboleć. Rama w rozmiarze M waży 2375 g. Amortyzator przedni to Rock Shox SID World Cup z systemem Brain, dopasowany kolorystycznie do kręgosłupa roweru. Na jego temat Właściciel będzie mógł powiedzieć coś więcej po pierwszych testach w terenie. Najpierw czekają go długie, zimowe wieczory z tabelami ciśnień 😉

Koła w 29-erze to kompromis. Szczególnie w zawieszonym rowerze powinny być lekkie, przy tym jednak sztywne i wytrzymałe. Z powodu masy nasz Redaktor zrezygnował z doskonałych piast Chris King i postawił na lekko tuningowaną (Star Ratchet 36T oraz aluminiowa nakrętka w korpusie piasty pochodząca od modeli szosowych – 10 gramów mniej) DT 240s i Mack „Special Edition” z przodu. Szprychy to płaskie CN Spoke Aero 424 – relatywnie lekkie i niedrogie, natomiast obręcze to już wysmakowane, węglowe Enve z customowymi naklejkami.

Obręcze posiadają wewnętrzne nyple, co oznacza, że w przypadku chęci wycentrowania bicia koła należy zdjąć oponę, wylać mleczko i zerwać taśmę. Miejmy nadzieję, iż nie będzie takiej konieczności. Wagowo wyszło nam 786,2 + 893,8 g (w tym tarcze, taśma i wentyle). A skoro o oponach mowa, Maciek postawił na gumy ze stajni Speca: Fast Trak z przodu i Renegade na tył.

Napęd, szczególnie w kontekście wyścigu etapowego w afrykańskich warunkach, może być dla wielu kontrowersyjny, gdyż zastosowaliśmy 1×11 od SRAM-a. Postawiliśmy na grupę X01, wyjątkiem jest korba Rotor Rex 1 sparowana z miernikiem mocy Power2max i purpurową zębatką Race Face. Cóż, naszemu Redaktorowi nie można odmówić mocnej nogi, a to już więcej niż dobry początek. Długie debaty toczyły się odnośnie hamulców. Zacne grono lobbowało za Shimano, ale Maciek pomny swych nagminnie cieknących XTR wybrał Formulę Racing 1.

Są to naprawdę niezłe spowalniacze z bardzo dobrze pracującą klamką. Do tego przyjemny system odpowietrzania i niezła siła hamowania. Szkoda, że przestrzeń w zacisku pomiędzy klockami jest bardzo mała i ocierania można uniknąć praktycznie tylko przy nowej tarczy (z nadzieją założyliśmy Hope). Prawdopodobnie z tego właśnie powodu pomyślimy jednak nad XTR. Pora na rurki. Sztyca to karbonowy Specialized, który na chwilę obecną będzie przechodzić testy. Kiepskie w pomyśle jarzemko sprawia, że w odwodzie mamy jeszcze Syntace na dwie przeciwstawne śruby. Z tej właśnie stajni pochodzi zresztą mostek – model F109 z tytanowymi śrubami. Kierownica toEnve Sweep.

Niewiadomą pozostaje siodło; prawdopodobnie zagości tu S-Works Toupe bądź Phenom. Podobnie z pedałami – zapewne postawimy na sprawdzone Shimano XTR. Na koniec kilka detali. Maciek nie byłby sobą, gdyby odmówił sobie smaczków dla weight-weenies 😉 Dlatego zamiast oryginalnego korka rozporowego (zawierającego skuwacz do łańcucha) dedykowanego rurze sterowej zainstalowaliśmy włoski Extralite, podobnie jak kapsel. Ciekawym produktem jest oś do zaciśnięcia przedniego koła – to wyrób francuskiej manufaktury Shift Up. W kwestii gripów jesteśmy niezmienni – ESI Chunky. Oczywiście różowe 😉 Jak Wam się podoba?


Specyfikacja:

Amortyzator: Rock Shox SID World Cup z Brain-em (1524,1 g)
Hamulec przedni: Formula Racing 1 (176,5 g)
Hamulec tylny: Formula Racing 1 (190,7 g)
Kaseta: SRAM X01 (260,8 g)
Kierownica: Enve (165,6 g)
Koło przednie: Enve + CN Spoke 424 Aero + Mack Special Edition (786,2 g z taśmą i wentylem)
Koło tylne: Enve + CN SPoke 424 Aero + DT 240s (893,8 g z taśmą i wentylem)
Korba: Rotor Rex 1 z miernikiem mocy Power2max (686,9 g – w tym zębatka oraz śruby)
Koszyk na bidon: Specialized (32,6 g)
Łańcuch: SRAM PC XX1 (261,6 g)
Manetka: SRAM X01 (136,1 g z linką)
Mostek: Syntace F109 (118,1 g)
Oś piasty przedniej: Shift Up (35,4 g)
Oś piasty tylnej: Specialized (39,4 g)
Opona przednia: Specialized Fast Trak (570,5 g)
Opona tylna: Specialized Renegade (541,5 g)
Przerzutka tylna: SRAM X01 (249,9 g)
Rama: Specialized S-Works Epic WC (2375 g)
Stery: FSA (74,8 g)
Suport: Truvativ PressFit 30 (81,2 g)
Sztyca: Specialized S-Works (204,5 g)
Tarcze: Hope (100,6 + 86,3 g z tytanowymi śrubami)
Zębatka korby: Race Face single n-w 32T (36,2 g)

Razem: (z testowym siodłem Syncros, mleczkiem i bez pedałów): 9925 g

Zdjęcia: Anka Witkowska (FotografiaRowerowa.pl)