The Vanilla Workshop: Pięć lat w kolejce po rower?
Liczba ocen: 3
9.6

Lubię ładne rowery.

Kto z nas ich nie lubi?

Jakiś czas temu wpadły mi w oko prace amerykańskiej manufaktury – może niektórym z Was znanej – działającej pod nazwą The Vanilla Workshop. Znacie? No to pewnie zachwycamy się wspólnie 😉 Nie? Więc przeczytajcie, postaram się nieco Wam przybliżyć jej twórczość.

The Vanilla Workshop powstał w 1999 roku w słynącym z rowerowej kultury Portland w amerykańskim stanie Oregon. Założyciel firmy, Sacha White, dziś niespełna czterdziestolatek, za Oceanem zdążył już osiągnąć status gwiazdy w elitarnym gronie artystów szyjących rowery na miarę.

Vanilla BicyclesWhite nie jest prezesem spoczywającym na co dzień w miękko obitym fotelu. Ten szczupły facet nawet, gdyby bliskie mu było takie życie, nie znalazłby czasu na zatonięcie w odmętach dyrektorskiego gabinetu. Bo musicie wiedzieć, że Sacha White to przede wszystkim utalentowany projektant i główny konstruktor rowerów swojej marki. Na dzieła sztuki powstałe z jego rąk klienci czekają nawet po pięć lat! Mimo kosmicznie długiego czasu oczekiwania zainteresowani nie zwalniają miejsc w kolejce i wydają na zbudowane specjalnie dla nich cudeńka od kilku do kilkunastu tysięcy dolarów. Kiedy do White’a zwrócili się ludzie samego Lance’a Armstronga, konstruktor odparł, że owszem, zbuduje mu rower, tylko nie jest pewien, czy Lance zechce tak długo czekać na swoją kolej.

Vanilla Bicycles

Zanim zaczął budować rowery, White pracował jako kurier rowerowy; w 1998 pękła mu rama. Postanowił naprawić ją w zakładzie, który prowadził rzemieślnik o skądinąd polsko brzmiącym nazwisku, Timothy Paterek. Zajmował się on ręczną produkcją rowerowych ram. Dwudziestojednoletni wówczas Sacha wsiąkł bez reszty tuż po wejściu do warsztatu. Zdobywszy zatrudnienie u Paterka, przez następny rok pracował u niego siedem dni w tygodniu za 1 200 dolarów miesięcznie. Pod okiem przełożonego z pasją projektował i budował rowery, wyrysował również w tamtym czasie logo swojej przyszłej firmy.

Kiedy na zbudowanym przez niego rowerze jeden z kumpli wygrał wyścig przełajowy, przyszła pierwsza wielka satysfakcja. Wkrótce kolejni koledzy, ich znajomi i znajomi znajomych zaczęli zamawiać rowery u coraz bardziej znanego Sachy White’a, chłopaka z Colorado. Rozwojowi własnej działalności Sacha poświęcił dużo uwagi; już na jej starcie przygotował stronę internetową (pamiętajmy, że był to koniec lat 90. i Internet dopiero miał wejść pod strzechy). Swoje logo nanosił nie tylko na produkowane rowery, ale również… na własne ciało, tatuując błękitne litery V na przegubach obu rąk.

Vanilla Bicycles

Zakład produkuje dwie linie rowerów: Vanilla i Speedvagen. Te pierwsze budowane są zawsze przez samego mistrza White’a. Do tych ostatnich wrócę w dalszej kolejności, teraz wspomnę tylko, że jest to racingowa linia nietuzinkowych piękności. Rocznie firma sprzedaje około 50 rowerów spod znaku Vanilla i dwa razy tyle wyścigówek Speedvagen, wykonywanych przez innych konstruktorów – zyski generowane rocznie przez tę linię wyniosły ok. 600 tysięcy dolarów w roku 2011. Jako że gentlemani o pieniądzach nie rozmawiają, Sacha, zapytany o swój majątek, mówi: „Nie żyję wystawnie, ale dobrze mi się wiedzie”.

Pierwszym smaczkiem, który wyróżnia Wanilię spośród dziesiątek innych różnej wielkości manufaktur, jest fakt, iż – jak zapewnia właściciel – z pracowni nie wyjechały nigdy dwa identyczne rowery.

Vanilla Bicycles

Kolejna ciekawostka – rowery tej marki wykonywane są wyłącznie ze stali. Kiedy mówił o znakomitej jakości stopu stali, White miał na myśli osławione włoskie rury Columbus i nie mniej kultowe amerykańskie True Temper. Zgodnie ze słowami Sachy, są one ponad dwukrotnie mocniejsze niż standardowe rury Reynolds 531. Dzięki dużej wytrzymałości stopu rury mogą być cieńsze, co pozwala na odchudzenie konstrukcji do tego stopnia, że stalowe rowery Vanilla równają się masą z najlżejszymi rowerami wykonanymi z innych tworzyw.

Ręcznie formowane rury i dekoracyjne mufy łączone są w Portland przy użyciu stopu srebra. Jego właściwością jest niższa temperatura topnienia (648 stopni Celsjusza) niż w przypadku zamiennie używanych stopów mosiądzu (870 C). Dzięki tak niskiej temperaturze lutowania właściwości stali pozostają niemal nietknięte – stal zaczyna reagować w temperaturze niemal dwukrotnie wyższej niż srebro (1260 C).

Vanilla BicyclesPosłuchajmy Sachy:

„Dobry rower może być wykonany z dowolnego materiału. Mamy carbon, aluminium, tytan lub stal i z każdego z tych surowców powstają piękne, lekkie i sztywne rowery. Różnica leży w doświadczeniu konstruktora – zarówno w pracy z wybranym materiałem, jak i z planowaniem i budową ramy.

Ja buduję rowery ze stali. Super lekkiej i bardzo dobrej jakości stali. To jest tworzywo, które znam i tworzywo, z którego potrafię stworzyć świetny rower.”

Do zakładu położonego na południowych obrzeżach Portland przybywają klienci z całego świata, również z Japonii czy Chin. Proces powstawania roweru zaczyna się zawsze właśnie tutaj, od osobistej rozmowy zainteresowanego z siedmioosobowym zespołem firmy. Dziwacznie? Może coś w tym jest, ale nauczony doświadczeniem Sacha nie chce pominąć żadnego detalu, więc zanim przystąpi do procesu projektowania, wywołuje klienta do tablicy. Większość nabywców daje White’owi wolną rękę w doborze wszelkich parametrów roweru. Nie jest więc specjalnie zdumiewające, że konstruktor zaczyna proces twórczy od poznania potrzeb jego odbiorcy. Zwłaszcza, że sam mówi, iż kiedy pozna klienta i nawiąże z nim więź, to bardzo przekłada się na pracę nad jego rowerem, w którą automatycznie wkłada jeszcze więcej serca.

Vanilla Bicycles

Rzućmy jeszcze okiem na sam budynek, w którym klient staje oko w oko z artystą. Na dzień dobry przybysza witają zamknięte stalowe drzwi i dyskretne oznakowanie. Żeby uzyskać możliwość wejścia do środka, należy zapukać w zakratowane okienko z nadzieją, że zostaniemy usłyszani. Kiedy tak się stanie, klient wpuszczany jest do środka, a jego oczom ukazuje się wielka otwarta przestrzeń wypełniona stołami warsztatowymi z pedantycznie ułożonymi narzędziami. W dziesięciometrowej wysokości pomieszczeniu znajdują się też imponujących rozmiarów maszyny. Ściany pokryte są zaś wiszącymi nań ramami.

Biuro Pana White’a znajduje się na antresoli, na którą wchodzi się wąskimi schodami bez poręczy. W gabinecie gospodarz najpierw zaproponuje gościowi filiżankę herbaty, a następnie zada serię pytań: jak często jeździsz? Jakiego rodzaju roweru potrzebujesz? Jakie hamulce, mostek, prowadzenie linek? Każde z pytań niesie za sobą głębię możliwości konfiguracji roweru. Na samym wywiadzie się oczywiście nie skończy. Po rozmowie nasz pacjent wskakuje w rowerowy strój i przez około pół godziny kręci pedałami na stanowisku fittingowym. Mistrz ceremonii obserwuje, notuje, sporządza przepis na danie doskonałe.

vailla-dotsKiedy już wszystko jest gotowe, klient wpisuje się na listę oczekujących, a Sacha White przystępuje do pracy. Otwiera swojego Maca i rysuje kształty ramy i całego roweru, poświęcając należytą uwagę wszelkim detalom. O swoim projektowaniu White mówi:

„Krążę wokół tak długo, aż znajdę na planie wszystkie punkty niezbędne do stworzenia projektu”.

Czasem z projektu wyłania się ewidentna szosówka, częściej jednak jest to twór czerpiący po trochu z szerszego spektrum rowerów: szosy, roweru miejskiego, dojazdowego i „terenówki”. Kolejnym wyzwaniem dla artysty jest odwzorowanie tak powstałego projektu w metalu.

Większość rowerów powstaje w oparciu o umiarkowanie rewolucyjne projekty. Te zaś, które wymagają większego nakładu pracy i silniejszego zaangażowania wyobraźni, są zdecydowanie najciekawszymi projektami; również dla samego Sachy, który, jak mówi, czasem nie może położyć się spać dopóki nie zwizualizuje – choćby na papierze, na początek – tego, co urodziło mu się w głowie.

Źródłami jego inspiracji są… stare traktory, motocykle z drugiej wojny światowej, włoskie drewniane motorówki i kwitnące drzewa dereniowe.

Vanilla Bicycles

Znakiem rozpoznawczym każdej ramy powstałej w Vanilla Workshop jest przede wszystkim firmowy emblemat. Logo Vanilla, klasycznie proste V wpisane w okrąg jest bardzo charakterystyczne i przyjemnie zapada w pamięć. W każdej waniliowej ramie laserowa wycinanka jest wkomponowana w konstrukcję w okolicy tylnego koła, przy hakach. Kojarzy mi się ono nieco z podobnie osadzonym w ramie znakiem marki Van Nicholas, który widzę na co dzień w rowerze mojego Chłopaka. Inicjały obu firm zaprojektowano jednak z użyciem zupełnie odmiennych czcionek.

Rowery Vanilla cenione są za znakomite właściwości jezdne oraz niepowtarzalny design. Paleta barw rowerów spod znaku V jest bardzo przyjemna dla oka. „Uzbrojenie” roweru, dzięki współpracy z takimi markami, jak Chris King czy Campagnolo, zawsze jest na najwyższym poziomie.

Vanilla Bicycles

Na bieżący sezon Sacha zaproponował odcienie złota i błękitu. Na aktywnie prowadzonym profilu firmy na Instagramie napisał kilka tygodni temu, że aktualnie zawróciły mu w głowie kropki. I rzeczywiście, odważny wzór polka-dot nanoszony jest nie tylko na ramy, ale również widelce, kierownice, mostki.

Wyścigówki z linii Speedvagen już z poziomu swojego logo pokazują, że są z wysokiej ligi. Na pewno wiecie, jaka słynna motoryzacyjna marka ma w herbie konika stojącego na tylnych nogach, zwróconego w lewo. Logo Speedvagen buńczucznie nawiązuje do symbolu Ferrari: mamy tutaj stojącego w bardzo podobnej pozie, również zwróconego w lewo… jednorożca. Według słów Sachy White’a ma on przypominać, żeby nie traktować wszystkiego śmiertelnie poważnie.

Vanilla Bicycles

Vanilla BicyclesO rowerach Speedvagen opowie Wam na koniec sam Sacha, który – przypomnijmy – nie jest ich budowniczym, ale sprawuje ścisły nadzór nad produkcją i efektem finalnym każdego z nich:

„W odpowiedzi na rosnące zapotrzebowanie na wyścigowe rowery Vanilla i związane z nim trudności w szybkiej dostępności rowerów, pojawił się Speedvagen, który jest zawsze precyzyjnie wykonany i znakomicie zaprojektowany. W projekcie nie ma niczego, co byłoby zbędne czy przestarzałe. Nieograniczeni przez tradycję i bezkompromisowo nastawieni – idziemy na maksa, od fittingu po wykończenie.

Te rowery wyglądają znakomicie, ale ich głównym przeznaczeniem jest jazda. Ostra jazda. Jeśli Twój Speedvagen nie ściga się, nie atakuje, nie szaleje i nie rozbija się, nie przemierza z Tobą wzdłuż i w poprzek Twojego kontynentu, a do tego nie został porysowany, odrapany, pokryty brudem i kurzem, po prostu robisz coś nie tak.”

Zdjęcia: vanillaworkshop @ instagram, cyclingtips.com