Metryczka: Korki kierownicy Sahmurai Sword
Masa: 23,9 g
Cena: 129 zł
Gdzie kupić? DRE Rowery

Intro:

Lato roku 2000. Gorące, palące wręcz powietrze popołudniową już porą zrobiło się przyjemnie chłodniejsze. Był to czas, kiedy bardziej interesowało mnie gdzie można pojechać i czy ścieżki będą odpowiednio kręte niż co stanie się w przypadku awarii. Zresztą, w jakiś cudowny sposób nigdy nie miałem defektu dopóki nie woziłem ze sobą pompki i zapasowej dętki. Tego dnia było jednak inaczej. Moje 360-gramowe Continentale Twister Supersonic przebiłem poddały się krzakowi jeżyn i kilkanaście dziur w dętce zaczęło mobilizować mnie do znalezienia odpowiedzi na nurtujące mnie pytanie: co dalej?

Ok, można zawiązać dętkę ale w tym przypadku musiałbym upleść z niej warkocz. Razem z kolegą przypominamy sobie o partyzanckiej poradzie z jednej z gazet, którą postanawiamy wcielić w życie. Do opony pcham siano, którego na okolicznej łące jest pod dostatkiem. Skoro napisali w czasopiśmie, że się da to na pewno tak jest i byłem przekonany, iż do domu będę wracał bardziej komfortowo niż z dętką. Nic z tego, a czarę goryczy przelewa fakt połamania przez kumpla oprawek do Rudy Projectów, kiedy to próbuje usiąść na trawie. Wiecie co w tej historii jest najlepsze? Chwilę później ścieżką w dół zjechało do nas kilku rowerzystów i zostałem obdarowany arkuszem łatek oraz klejem. I choć przez lata wracałem na ten szlak wielokrotnie, nigdy więcej nie spotkałem tam nikogo na rowerze.

Z pudełka:

Na pewno nauczyło mnie to jednego: warto być przygotowanym na każdą okazję. Dziś podstawą mojego przetrwania na dwóch kółkach jest ulubiony multitool Topeak wyposażony w niemal wszystko, co może mi się przydać, dętka (na dłuższe wypady dodatkowo łatki), niezawodna pompka Lezyne i… korki do kierownicy Sahmurai Sword. Od dawna jeżdżę bowiem na systemie bezdętkowym i wyszedłem z założenia, że w terenie nie zawsze mogę mieć czas i chęć na babranie się w uszczelniaczu. Nawet, jeśli jest to produkt Tune nie zawierający lateksu.

Pomysł twórcy – Stefana Sahma – nie jest niczym nowym, gdyż patent ów jest stosowany z powodzeniem od dawna w świecie motocykli. Niemniej jest to rowerowy debiut i z tego powodu postanowiłem sprawdzić, ile ów jest wart. Korki zapakowano w sztywną, plastikową tubę. Wykonane są z tworzywa sztucznego, i działają na zasadzie korków rozporowych znanych m.in. z carbonowych rur sterowych. Mianowicie kręcimy korkiem – pokrętłem, całość rozpiera się w kierownicy i to wszystko. Stalowe są natomiast końcówki, z których jedna jest w formie wyciora zakończonego szpikulcem, a druga szczypczykami, w których umieszczamy sznurek nasączony smolistą substancją.

Gotowe do użycia korki położone na wadze dają wynik 23,9 gramów. Całkiem przyzwoicie. Należy mieć jednak na uwadze, iż nie są kompatybilne ze wszystkimi kierownicami na rynku (niektóre carbonowe rurki mają zbyt małą średnicę wewnętrzną). Jeśli Wasze mieszczą się w przedziale 17 – 21 mm oznacza to, że macie zielone światło na montaż.

Test:

Raz przykręcone korki trzymają się pewnie i po prostu o nich zapominam. Nic nie stuka, nic nie puka ani nie wypada. Plastik jest trwały i przez dwa sezony jazdy nie został zanadto porysowany. Jakość wykonania jest dobra. Zestaw nie rzuca może na kolana ale naprawdę nie ma się do czego przyczepić. Ciekawostką jest kraj produkcji: RPA. Zalety korków miałem okazję poznać podczas lipcowego wypadu w Góry Świętokrzyskie. Razem z Anią dojeżdżaliśmy do szczytu Łysicy, kiedy to Rocket Ron w jej NRS-ie zaczął pluć na wszystkie strony uszczelniaczem. Rozcięcie było spore i nie miałem pewności, że mleczko sobie z nim poradzi.

Korzystając z okazji postanowiłem użyć korków Sahmurai Sword. Okazuje się, że szpiczastym wyciorem wcale nie tak łatwo przebić oponę, ale w końcu się udało. Po niewielkim „rozwierceniu” uszkodzenia wbijamy szczypczyki ze sznurkiem, wyciągamy i… to koniec naprawy. Rozcięcie od razu zostało zasklepione i mogliśmy jechać dalej. Przydają się nożyczki do obcięcia nadmiaru sznurka bądź docięcie jego odpowiedniej długości jeszcze przed montażem w kierownicy. Na tej oponie Ania jeździ do dziś – ciśnienie trzyma, sznurek nie wypadł. Super!

Podsumowanie:

Sahmurai Sword to jeden z niewielu produktów, którym tak naprawdę ciężko wytknąć jakiekolwiek wady. Porządnie wykonany, dostępny w Polsce, działający. Jeśli korzystasz z dobrodziejstw opon bezdętkowych jest to zestaw dla Ciebie. Najprawdopodobniej zapomnisz o nim na długi czas ale kiedy przyjdzie pora, uratuje Ci tyłek. W końcu Stefan Sahm – wielokrotny bywalec etapowego wyścigu Cape Epic musi znać się na rzeczy. Wielu zawodników do swoich opon leje tam po 200 ml uszczelniacza, a dodatkowy zestaw naprawczy jest zawsze niezbędny.

Szkoda tylko, że w naszym kraju nie kupimy zapasowych sznureczków, które znajdziemy za to zagranicą. Co prawda cena zestawu nie jest wysoka, a fabryczny komplet będzie zapewne użytkowany przez lata, ale z pozycji polskiego rowerzysty musimy odjąć z tego powodu jeden punkt.

Plusy:
+ dostępność i cena
+ jakość wykonania
+ niska masa
+ działanie!

Minusy:
brak możliwości kupna zapasowych sznurków w Polsce

Ocena końcowa: 8/10