Metryczka: Lezyne Lite Drive 700XL
Masa: 149,2 g
Cena: 249 zł
Tryby i czas świecenia: ciągły 15 (76h), 150 (9h), 250 (5:15h), 400 (3h), 700 Lumenów (1:30h), migający 150 (16h), 700 Lumenów (8:45h), pulsujący 150 Lumenów (14:30h)
Gdzie kupić? Dadelo.pl

Intro:
Mamy jesień, a ja w fotelu i z kubkiem gorącej herbaty z nostalgią wspominam dawne czasy. Przed nowym Millenium jazda po zmroku mogła przypominać wyprawę przez rubieże średniowiecznej Europy, rozświetlanej co jakiś czas stosem z płonącą na nim czarownicą. Lampki z żarówkami – bo takich się użytkowało – dla niektórych mogą brzmieć równie abstrakcyjnie jak czarno-biały telewizor z dwoma kanałami, przewijanie taśmy magnetofonowej czy wafelki „kukuruku”.

Wyobraźcie sobie kierownicę z przymocowanymi na niej wyłupiastymi kloszami o wielkości misy, z której zwykliście jadać jarzynową sałatkę w święta. Dodajcie do tego plątaninę kabli zdającej się mówić, że tam, gdzieś na ich końcu jest słuchawka telefoniczna, a nie… no właśnie: akumulator. Oto w koszyku na bidon wieziecie bowiem ołowiowo – kadmowego potwora, który w razie jakiejkolwiek awarii z pewnością spowodowałby tsunami na drugiej stronie kuli ziemskiej oraz lej o promieniu 2 kilometrów.

Czas świecenia: 30 minut jeśli mieliście tylko jeden akumulator i podłączone do niego dwie lampy. Taki oto flagowy zestaw z dawnych lat dawał nikłą plamę światła, posiadał tzw. efekt pamięci oraz przestawał działać w najmniej oczekiwanym momencie. Później przyszła pora na diody, ale wcale nie zepchnęły od razu żarówek na boczny tor. Pierwsze tego typu produkty były niezgrabne, świeciły kiepsko i miały spore zapotrzebowanie na energię. Na szczęście świat nie stoi w miejscu, a LED-y zostały dopracowane pozwalając zgasnąć żarówkom na wieki, a rowerzyści wjechali w nową erę wygody i światła.

Z pudełka:
Lezyne Lite Drive 700XL dotarła do nas zapakowana w woreczek z zapięciem strunowym opatrzonym logotypami producenta. W komplecie otrzymujemy krótką instrukcję obsługi (niestety brak języka polskiego) oraz kabel USB do ładowania wbudowanego akumulatora. Obudowę wykonano z anodowanego aluminium, możemy wybrać jeden z pięciu kolorów (czarny, srebrny, czerwony, fioletowy bądź niebieski). Lampka posiada solidne, przykręcane mocowanie do kierownicy umożliwiające zmianę kąta świecenia w poziomie.

U góry znajdziemy podświetlony – sygnalizujący stan naładowania akumulatora – włącznik. Wymaga mocnego naciśnięcia palcem, ale dzięki wypukłemu, świetnie wyczuwalnemu kształtowi pozwala na obsługę nawet w zimowej rękawiczce. Z tyłu umiejscowiono z kolei gniazdo dla kabla USB, wygląda na szczelne i budzi zaufanie. Niemniej wspomniana szczelność wymusiła schowania gniazda do ładowania dość głęboko co może być uciążliwe gdy chcemy szybko wpiąć kabel.

Warto dodać, iż producent przewiduje możliwość zakupu opcjonalnych akcesoriów, a jest to adapter do instalacji lampki na kasku (mimo wszystko zdecydowałbym się na niego jedynie awaryjnie ze względu na masę Lezyne: 149,2 g) oraz zdalny włącznik. Wpina się go do gniazda USB i mocuje na kierownicy jak najbliżej dłoni, dzięki czemu niemal nie trzeba odrywać jej od kierownicy by zmienić tryb świecenia. Zaprogramowane opcje uruchamiające się po przytrzymaniu włącznika przez 2 sekundy to: 15 Lumenów, 120, 250, 400 oraz 700 Lumenów i dwa tryby migające + jeden pulsujący.

Kiedy przytrzymamy włącznik przez 5 sekund, Lezyne uruchomi się w tzw. trybie Race. Będą wówczas aktywne tylko dwie opcje: 700 oraz 150 Lumenów co oszczędzi nam „przeklikiwania się” przez pozostałe. Na koniec, lampka posiada zabezpieczenie przed przegrzaniem oraz tryb pamięci, dzięki któremu po jej wyłączeniu uruchomi się ponownie w ostatnio zapamiętanym trybie. Pierwsze wrażenie: naprawdę solidnie wykonana lampka bez zbędnych wodotrysków, ale za to z opcjami ułatwiającymi jej użytkowanie.

W terenie:
Montaż na kierownicy jest prosty i nie nastręcza trudności. Aby zapiąć gumkę należy obrócić lampę o 90 stopni (aby palce miały dość miejsca) i następnie ustawić kąt padania światła wg własnego uznania. Pamiętając oczywiście o tym, aby nie oślepiać jadących z naprzeciwka. Lezyne z jednej strony jest dość ciężka, z drugiej waży niemal tyle samo (różnica to 20 gramów) co pusty bidon Camelbak Podium Insulated o pojemności 750 ml. Czyli… tak naprawdę nie tak wiele.

Mocowanie mimo śliskich kierownic (tytanowa i carbonowa) trzyma pewnie choć myślę, że świetnym dodatkiem mógłby być wspomniany zdalny włącznik. Pierwszą jazdę odbyłem w terenie. Mieszkam przy lesie i z racji posiadania roweru MTB mocno mnie do niego ciągnie. Ilość światła oraz dość szeroki kąt jego padania pozwala zapuścić się w ciemne, kręte ścieżki i mieć sporo frajdy z szybkiej jazdy. W maksymalnym trybie Lezyne świeci przez 1,5h (w mocno dodatniej temperaturze), natomiast w trybie 400 Lumenów już przez 3. Taka ilość światła umożliwia bezpieczną jazdę w terenie bez obaw o kończące się źródło światła.

Muszę przyznać, że dwustopniowy tryb Race jest genialnym rozwiązaniem, którego brakuje mi w innych, często kilkakrotnie droższych produktach. Mocne światło na najciemniejsze zakamarki lasu i ekonomiczne 150 Lumenów w jaśniejsze miejsca to strzał w 10-tkę. Gdy uruchomimy Lite Drive w normalnym trybie, znajdziemy w nim aż 3 opcje pulsujące/migające. Przyznam, że nigdy nie zdarzyło mi się korzystać z ich dobrodziejstw w nocy, bo najzwyczajniej w świecie bolą mnie oczy. I mowa tu o wszystkich tego typu produktach na rynku. Oczywiście najmocniejszego migającego trybu można używać do jazdy dziennej (jak zaleca producent) ale dwa pozostałe wydają się być niepotrzebne. Niemniej dla niektórych świadomość tego, iż migające światło Lezyne skierowane w rozgwieżdżone niebo dotrze do obcych cywilizacji szybciej niż Tesla, może być budująca.

Na szosie chętniej korzystałem ze standardowego trybu pracy uruchamiającego wszystkie zaprogramowane opcje. Plus za tryb 15 Lumenów – czasami więcej naprawdę nie potrzeba. Szkoda, że opcje pulsujące nie znajdują się w dodatkowo uruchamianym trybie, ale nie można mieć wszystkiego 😉 Najważniejsze jest to, że można dobrać sobie odpowiednią ilość światła, a lampka nie przesuwa się samoczynnie na kierownicy. Czasy świecenia są zgodne z deklarowanymi, kiedy jednak temperatura znacznie spadnie należy pamiętać, że będą krótsze. Na szczęście różnice nie są drastyczne, za co kolejny plus.

Podsumowanie:
Przyznam szczerze: Lezyne Lite Drive 700XL to lampka, do której byłem nastawiony sceptycznie. Wolę modele z zewnętrznym akumulatorem, dlatego podchodziłem do niej niechętnie. Pierwsze co mnie do niej przekonało to tryb pamięci oraz możliwość uruchomienia w opcji Race. Możliwość włączenia lampki w ostatnio używanym trybie wbrew pozorom jest bardzo przydatna i nie spotyka się jej nagminnie u innych producentów. Z kolei dwustopniowy tryb Race jest naprawdę genialnym rozwiązaniem tak w lekki teren jak i na szosę. Kiedy nagle potrzebujemy rozjaśnić lub przyciemnić lampę nie musimy przełączać się przez wiele innych trybów.

Lezyne jest dość masywna i sprawia wrażenie trwałej. Nie przesuwa się na kierownicy oraz zapewnia naprawdę dużą ilość sensownie rozłożonego światła, a akumulator o odpowiedniej pojemności pozwala zapuścić się dalej od domu. Dla kogo jest ta lampka? Jeśli godzinami jeździsz tylko w trudnym terenie z pewnością wybierzesz coś jeszcze mocniejszego lub z zewnętrznym akumulatorem. Z drugiej strony wiedz, że Lezyne może Cię pozytywnie zaskoczyć i nierzadko może być wyborem na trening mimo posiadania „atomowych potworów” w Twojej szafce.

Jeśli szukasz mocnej, trwałej lampki na długie, jesienne treningi, powroty z pracy i dla relaksu chcesz mieć możliwość zapuszczenia się w trudniejszy teren – Lezyne Lite Drive 700XL jest stworzona dla Ciebie.

Plusy:
+ świetnie zaprogramowane tryby działania
+ długi czas świecenia jak na zintegrowany akumulator
+ jakość wykonania
+ możliwość dokupienia zdalnego włącznika
+ optyka zapewniająca szeroką, wygodną dla oczu i bezpieczną w terenie plamę światła
+ duża uniwersalność

Minusy:
aż 3 tryby migające uważam za przesadę
dość długi czas ładowania przez USB (>6h)

Ocena końcowa: 7,5/10