Okulary Shimano S71X-PH
Liczba ocen: 0
0.0

Model: Shimano S71X-PH

Cena: około 330-350 zł

Masa: 33.3 g

Gdzie kupić? Shimano Polska

 

Intro:

Moimi pierwszymi okularami rowerowymi były, kupione kilkanaście lat temu, uvexy. Nie pamiętam, jak nazywał się ten model, ale były takie fajne, że równolegle posiadałam cztery pary. Głównie dlatego, że musiały przecież pasować do ubioru 😉 a bardziej serio, był to niedrogi model z niewymiennymi szkłami, za to dostępny nie tylko w różnych kolorach oprawek, ale przede wszystkim szkieł. Miałam więc szkła błękitne, brązowe, czerwone i białe. Aha, były też żółte, zatem par było pięć… Żadnej z tych par nie było dane dotrwać do dnia dzisiejszego, pamiętam, że brązowe w czasie jazdy po mieście przewiesiłam na chwilę z nosa na kierownicę (nie wiem, po co, chyba zaparowały) i kiedy 100 metrów dalej zorientowałam się, że nie ma ich ani na twarzy, ani na kierownicy, obróciłam się za siebie dokładnie w tym samym momencie, w którym zobaczyłam je na środku jezdni, miażdżone kołem warszawskiego autobusu. Ała!

Pozostałe uvexy zdaje się rozdałam osobom trzecim, a częściowo też pogubiłam. Od tamtej pory miałam kilka innych modeli okularów, jednym z ulubionych były Shimano (też nie pomnę modelu) z fotochromatycznymi szkłami, w rozmiarze juniorskim, bo wersja dla dorosłych była – w moim mniemaniu –  na rozmiar głowy King Konga. To były moje pierwsze okulary wyposażone w szkła reagujące na natężenie światła i przyznam, że zrobiły na mnie bardzo dobre wrażenie. Gdybyście byli ciekawi, czemu przestałam ich używać, proszę uprzejmie – zgubiłam je.

Rok temu weszłam w posiadanie okularów Shimano S71X-PH.
I szybko okazało się, że warto zadbać o to, żeby nie stała im się krzywda.

Z pudełka:

Producent dostarcza okulary w eleganckim etui; to typowa „miseczka” zapinana na suwak, o sztywnych ściankach. Wewnątrz znajdziemy ściereczkę z mikrofibry i drugi komplet szkieł w kolorze żółtym. Szkła, które są zamontowane do oprawek, to fotochromy. Ich postać wyjściowa jest bezbarwna. Wkrótce dowiem się, że zależnie od natężenia światła przybierają trzy różne kolory: czarny, niebieski i fioletowy.

Okulary mimo posiadania dużych szkieł są bardzo lekkie. Zawdzięczają to wykonanym z Grilamidu TR-90 oprawkom, który oprócz niskiej masy cechuje również wysoka wytrzymałość. Oprawki wykonano starannie, ich „autorką” jest obrabiarka numeryczna CNC, która nadała im ciekawy kształt i lekko kanciaste profile. Białe zauszniki, na pierwszy rzut oka zrobione z gumy, wykonano z nietoksycznego tworzywa TPE, które jest miękkie i przyjemne w dotyku. W miejscu „zawiasów” oprawka dysponuje regulacją; możemy ustawić odpowiednie, najwygodniejsze kąty zauszników względem szkieł, operując zakresem regulacji o kąt 16 stopni. Mamy również wpływ na kształt gumowych „nosków”.

Szkieł prawie nie czuć w dłoni. Zarówno fotochromy, jak i szkła żółte wykonane są z leciutkiego materiału Lexan, pod którym podpisuje się znana firma General Electric. Oba komplety posiadają również pełną ochronę przed promieniowaniem UV400.

Tyle oglądania, teraz czas sprawdzić, jak zachowają się w terenie!

W terenie:

0-100 km: Rzeczywiście, okulary są tak lekkie, że nie czuć ich ciężaru niemal w ogóle. W terenie podczas pierwszej jazdy kilkakrotnie bawię się zausznikami, próbując ustawić najdogodniejszą pozycję. O zmianie ustawienia informują donośne kliknięcia. Nie od razu trafiam w punkt; zanim to nastąpi, zdążam się podenerwować, bo okulary po spoconej twarzy zjeżdżają na czubek nosa.

100-500 km: Druga i kolejne jazdy są już spokojniejsze, bo udało mi się idealnie ustawić zauszniki. Na wybojach nic się nie przesuwa, jest gorąco i pot leje się strumieniami, ale moje S71X są dokładnie tam, gdzie je założyłam. Z przyjemnością obserwuję też zachowanie szkieł; czerwcowe słońce jest w „polskim zenicie”, a moje szkła przybierają w nim kolor czarny. Nie szary, nie przydymiony. Są czarne, dzięki czemu nawet najbardziej jaskrawe światło staje się znośne. Po południu, gdy promienie słoneczne przybierają ciemniejszy odcień, szkła stają się fioletowe. W mniej słoneczne dni pojawia się też trzeci kolor: niebieski. Pięknie!

500-1000 km: Podczas urlopu w górach coś mi się niechcący przestawiło i okulary znów zjeżdżają po nosie. Pod nosem w czasie jazdy używam słów nieprzystojnych, Wam powiem tylko, że było to niezmiernie irytujące. Klikam zausznikami, próbując odnaleźć ich właściwe położenie, ale sytuacja się nie poprawia. Zanim dojdę do tego, jak należy je ustawić aby były odpowiednie dla mojej twarzy, minie troszkę czasu, jednak w końcu, metodą prób i błędów, dam sobie radę. Znowu są tam, gdzie trzeba.

Szkła okularów S71X zgodnie z opisem producenta pokryte są substancją przeciwmgielną i jest to szczera prawda – przez pierwszych kilkaset (a może i więcej?) kilometrów faktycznie nie parują, wielkie „szyby” mają do tego świetną cyrkulację powietrza przy naprawdę dobrym dopasowaniu do twarzy. Niejednokrotnie również doświadczalnie potwierdzam istnienie rzeczonej powłoki chroniącej przed zadrapaniami, dzięki czemu rozmaite uroki MTB nie robią na szkłach wrażenia.

1000-5000 km: Moja znajomość z okularami osiągnęła mocno zaawansowany poziom zażyłości. Mogłabym zacząć teraz narzekać, że zaczęły raz na jakiś czas nieśmiało parować, że konieczne stało się stosowanie po myciu szkieł preparatu anti-fog. Ale z moich doświadczeń wynika, że nie ma szkieł, które nie zaparują nigdy, każda, nawet najlepsza powłoka przeciw parowaniu w końcu się wytrze bądź zmyje. Dotyczy to zarówno modeli tanich, jak i tych ze średniej półki cenowej (jak kosztujące nieco ponad trzy stówki Shimano S71X, będące przedmiotem tej recenzji) czy modeli znacznie droższych (przeczytajcie, co na ten temat napisał Grzegorz w recenzji swoich oakley’ów). Nawet najlepiej wentylowane i najdroższe szkła, jeśli nie są zabezpieczane regularnie świeżą warstwą preparatu anti-fog, zaparują i już.

5000+ km: Okulary przejechały ze mną parę tysięcy km, w każdej pogodzie i temperaturze. Przetrwały zmianę kasku na nowy (bo pasowały 😉) i różne nieprzyjemności, jakie im serwowałam. Jedną z nich był lot przez kierownicę zakończony wryciem się twarzą w ziemię, tuż obok dużych kamieni. Okulary nie dość, że przetrwały mocne uderzenie o ziemię przy sporej prędkości, to przede wszystkim uratowały moje oczy. Byłam mocno zdumiona, że nic im się nie stało, nie miały nawet ryski, odcisnęły za to siniaka tuż pod moim okiem. Przetrwały z pewnością dzięki temu, że oprawki są bardzo elastyczne. Wciśnięte w biegu „pełną garścią” do kieszonki na plecach (wcale nie pustej) też się na mnie nie pogniewały. Jak tu ich nie lubić? 😉

Podsumowanie:

Przez kilkanaście miesięcy użytkowania miałam okazję poznać je w każdych warunkach: w cztery pory roku i przy każdej pogodzie. Zrobiła na mnie wrażenie ich wytrzymałość na zgniatanie, wyginanie, ściskanie, uderzenia i inne czynniki, ze zderzenia z którymi wiele modeli wykonanych ze sztywniejszych tworzyw nie wyszłoby bez szwanku. Niech ten opis Was nie zwiedzie, Grilamid nie jest w żadnym stopniu „gumowaty”, to zupełnie twarde tworzywo. Trzeba o nim wiedzieć tyle, że jest to najdoskonalsze z dotychczas wynalezionych tworzyw sztucznych, jeśli oceniać je pod kątem wytrzymałości. Ma przy tym bardzo szerokie zastosowanie w różnych dziedzinach sportu i nie tylko. Jest leciutki i niezniszczalny, a w połączeniu z dużą powierzchnią szkieł naprawdę robi dobre wrażenie. Jestem też bardzo zadowolona z reakcji szkieł na zmiany światła, gdybym miała stworzyć własne, zachowywałyby się bliźniaczo podobnie.

Jedyny minus, jaki znajduję w modelu Shimano S71X to kłopotliwa wymiana szkieł, choć problem leży raczej w głowie: oprawka jest na tyle elastyczna, że pod naciskiem palców pozwala się solidnie wyginać, powodując obawę o jej złamanie. W połączeniu z faktem, że oprawka okularów jest pełna i jej rozgięcie wymaga w pewnej wprawy, trzeba się nagimnastykować, żeby szkła wyciągnąć i zastąpić drugimi. Na szczęście szkła wymieniam sporadycznie.

I naprawdę nie jest to test sponsorowany.
Ja po prostu lubię te okulary.

Plusy:

– duże szkła, zapewniające dobrą widoczność

– regulacja kształtu oprawki oraz ustawienia noska

– wytrzymałość bliska niezniszczalności dzięki zastosowaniu Grilamidu TR-90

– hydrofobowe szkła (krople deszczu nie zatrzymują się na nich)

– naprawdę niska masa

– atrakcyjny wygląd

– niewygórowana cena

– odporność na zarysowania

– długie działanie powłoki anti-fog po zakupie

– dostępność w kilku wersjach kolorystycznych (dziś nie ma już w ofercie koloru biało-czarnego, ale są trzy inne)

Minusy:

– nieco kłopotliwa wymiana szkieł

 

Ocena:

9/10