Tune Spurtreu
Liczba ocen: 4
4.9

Metryczka: Tune Spurtreu
Cena: ok. 300 zł w zależności od kursu Euro
Laser: klasa 3R
Masa: 160,9 g (z bateriami)
Gdzie kupić? Cult-Bikes

Intro:
Dawno, dawno temu, kiedy jako młody chłopak wkręcałem się w świat MTB, przepustką do wielkiego świata były dla mnie papierowe katalogi. Potrafiłem jeździć cały dzień na żeliwnym monstrum z 18-stoma biegami, które kiedy tylko na nie wsiadałem, przeobrażało się w najlepszy rower na świecie. Po powrocie do domu siadałem w ogrodzie i zagłębiałem się w lekturę. Najczęściej godzinami szkicowałem na kartkach ramy o idealnych kątach, a zeszyty pełne były zapisków o perfekcyjnie złożonych rowerach.

Moim ulubionym zajęciem było wyszukiwanie najlżejszych części i wirtualna budowa ekstremalnie odchudzonego sprzętu. Tak zetknąłem się po raz pierwszy z niemiecką marką Tune, której piasty MIG i MAG były tak zwanym „must have” ówczesnego roweru marzeń. W końcu po latach sam stałem się użytkownikiem ich wysmakowanych produktów, kiedy na 20-lecie istnienia firmy wypuszczono ekskluzywną, niskoseryjną edycję tytanowych komponentów.

Tune od lat uchodzi za archetyp sensownego odchudzania roweru i nie ma chyba maniaka niskiej masy, który nie zetknąłby się z jej wypustami. Bajeranckie korby, wycieniowane zaciski, kultowe siodła – wszystkie pobudzają wyobraźnię. Dzisiejsza opowieść będzie jednak snuta od zupełnie innej niż zwykle strony, a dotyczy jednego z najbardziej czaderskich produktów, jakie niemiecka firma kiedykolwiek miała w swojej ofercie. Jakiego? Przekonajcie się sami!

Z pudełka:
Kiedy spytacie rowerowych mechaników, jakie narzędzia uważa się za najlepsze na świecie, jestem przekonany, że wielu z nich odpowie bez wahania: Park Tool. Rzeczywiście, w zdecydowanej większości przypadków są to produkty warte swej ceny i przeznaczone dla prawdziwych profesjonalistów. Ale nie dla wirtuozów i/lub gadżeciarzy; Ci bowiem wybierają ekskluzywne produkty manufaktur, które są perfekcyjnie wykonane, o doskonałej koncepcji działania i mają to coś, co sprawia, że w oku pojawia się błysk.

Skuwacz do łańcucha Rohloff, narzędzia Abbey czy produkty P&K Lie są przeznaczone dla tych, którym nie wystarcza podrasowany Mustang w wersji GT z bulgoczącą V-ósemką. Dla nich produkuje się pakiet Shelby Super Snake, który nie sprawdzi się w rękach przysłowiowego Kowalskiego. Takim właśnie tuningowym pakietem uraczyła nas marka Tune, która wypuściła na rynek drugą już odsłonę narzędzia Spurtreu.

Niestety pudełka w tym przypadku brak, otrzymujemy tylko torebkę z zapięciem strunowym oraz czytelną instrukcję obsługi w dwóch językach (niemieckim i angielskim). Sam przyrząd wykonano z anodowanego na czarno aluminiowego bloku poddanego obróbce CNC. Na górze znajdziemy przepiękną, naniesioną laserowo grafikę. Naprawdę niemal czuć zapach świerków w Black Forest. 😉

Wskaźnik laserowy klasy 3R zasilany jest dwiema bateriami LR-44 (w zestawie). Oznaczenie klasy określa stopień bezpieczeństwa dla oczu. 3R oznacza, iż patrzenie na wiązkę przez przyrządy optyczne może być niebezpieczne, a moc wyjściowa nie może przekraczać 5 mW. Od wierzchniej strony znajdziemy jeszcze włącznik urządzenia, który daje stałą wiązkę świetlną (poprzednia wersja wymagała przytrzymywania przycisku). U dołu producent naniósł laserowo notatkę instruującą jak postępować z Tune Spurtreu. Kalibracja odbywa się za pomocą trzech śrubek na klucz imbusowy 1,5 mm, który otrzymujemy razem z przyrządem.

Co ciekawe, producent na swojej stronie podaje masę narzędzia na poziomie 194 g. Położone na mojej wadze wyświetliło następujące cyfry: 160,9.

Kalibracja:
Spurtreu jest fabrycznie skalibrowane, ale chyba zadziałała tu moja wrodzona nieufność, gdyż postanowiłem sprawdzić jej poprawność. Poza tym miałem wrażenie, że centralny punkt opony namierzany przez wskaźnik nie do końca nim jest. Cała operacja polega na umieszczeniu przyrządu na płaskim, równym podłożu (stół, podłoga) w odległości ok. 1 metra od np. ściany. Na wysokości 35 mm wyznaczamy punkt orientacyjny.

Włączamy laser i za pomocą 3 śrubek ustawiamy go tak, aby pokrył się z wcześniej zaznaczonym punktem. Proste? Teoretycznie tak, ale spędziłem naprawdę sporo czasu aby dokładnie ustawić Spurtreu i co ciekawe, zaufać jego wskazaniom. Ludzkie oko jest jednak mylne.

Działanie:
Schemat działania jest banalnie prosty i polega na umieszczeniu przyrządu na łączeniu mostka z kierownicą, włączeniu lasera i ustawieniu wspornika tak, aby czerwona kropka znalazła się na samym środku opony. Następnie dokręcamy śruby mostka i… to wszystko. Cóż napisać więcej? Tune Spurtreu praktycznie nie podlega zużyciu, jakość anody i wykonania są świetne, a prostota pomysłu rzuca na kolana. Są jednak pewne niuanse, o których warto wspomnieć.

Przyrząd nie zadziała z każdym mostkiem. Niektóre wsporniki są zbyt szerokie lub mają nazbyt wymyślny kształt, aby poprawnie umieścić na nich przyrząd. Inne, klasyczne mostki posiadają z kolei zbyt małą średnicę i Spurtreu nie wyśrodkowuje się idealnie po umieszczeniu go na nich. Korektę można oczywiście przeprowadzić ręcznie, ale wracamy wtedy do punktu wyjścia, czyli zawodności ludzkiego oka.

Czasem (w przypadku rowerów szosowych) zdarza się, że wiązka świetlna pada na przedni hamulec zamiast na oponę, ale zależy to od długości mostka czy też konstrukcji samego roweru. Na szczęście wystarczy wówczas zmienić kąt urządzenia i wszystko wraca do normy.

Podsumowanie:
Dla kogo jest Spurtreu? Grupą docelową nie są raczej „zwykli” rowerzyści; im wystarczy ustawienie mostka na oko. Wśród nich znajdzie się jednak na pewno pewne grono zapaleńców, perfekcjonistów czy gadżeciarzy, którzy kupią recenzowane narzędzie. Elitarne serwisy rowerowe, bike-fitterzy to właściwi odbiorcy. Bo widzicie, kiedy powoli gasną światła w mieście, a Wasz ulubiony mechanik wciąż buduje rower, o którym zaraz będziecie śnić, warto, aby wszystko było dopięte na ostatni guzik.

Użycie Tune Spurtreu to postawienie „kropki nad i” w doskonałym stylu. Można zrobić to plastikowym długopisem z kiosku ale sznyt nazywa się Mont Blanc bądź Aurora. Nie oszukujmy się, użycie tego przyrządu nie zapewni Wam wygranej na Cape Epic, nie zmieni prowadzenia roweru o 180 stopni ani nie doda Watów w nogach, ale daje za to jedną, cholernie ważną rzecz. Pewność tego, że właśnie otrzymaliście idealnie ustawiony sprzęt, a Wasz serwis traktuje Was po królewsku.

Sam zastanawiam się kiedy powstanie podobny przyrząd do ustawienia siodła w linii prostej względem górnej rury ramy, bo obiecuję kupić go jako pierwszy. To jak, Tune, podejmujecie wyzwanie? 😉

Plusy:
+ perfekcyjna (!) jakość wykonania
+ prostota koncepcji, która działa jak Kałasznikow
+ masywność i długowieczność urządzenia
+ możliwość kalibracji lasera
+ objęcie programem „Crash Replacement”, dzięki któremu w przypadku zniszczenia przyrządu otrzymamy nowy z indywidualnie ustalonym rabatem
+ muszę to napisać: współczynnik czadu!

Minusy:
cena, choć tę jakość wykonania i sam pomysł powinno się przecież docenić
brak kompatybilności z niektórymi wspornikami na rynku

Ocena końcowa: 9/10