Dętka Foss
Liczba ocen: 1
10.0

Metryczka: dętka Foss
Rozmiar: 26 x 1.35-1.75″
Masa: 89,4 g
Cena: ok. 50 zł
Gdzie kupić? Szum Gum

Intro:
Lemury z Madagaskaru z królem Julianem na czele wiedziały, że z Fossami nie ma żartów. Ich atak miał być szybki i skuteczny, a spotkania z nimi żaden lemur nigdy nie przeżył. Ale jak to mówił kapitan Jack Sparrow, skoro nikt nie przeżył to skąd biorą się te opowieści? Jakoś nie widziałem w tej bajce żadnego lemura z rozprutym brzuchem co nieco sceptycznie nastawiło mnie do Fossów.

detka_fossA jak sprawa ma się z Fossami z Tajwanu? Czy ich atak na rynek, szumnie zapowiadany jako rewolucja w dętkach był szybki, precyzyjny i zwycięski niczym ciosy Bruce’a Lee? A może impet ataku kotłował się jedynie w szumnych słowach? Postanowiłem sprawdzić od A do Z, czy ktoś robi nas w balona (jako, że rzecz o dętkach), czy też wydając 50 zł. na jedną sztukę możemy spać spokojnie niczym nabywcy Tissot-a zakładanego na przegub ze śnieżnobiałym mankietem spiętym platynową spinką.

A było to tak: u polskiego dystrybutora zamówiłem dwie, wyselekcjonowane pod względem wagowym dętki w rozmiarze 26×1.35-1.75″, zgrzewarkę oraz arkusik oryginalnych łatek. Fossy zostały sparowane z oponami Schwalbe Nobby Nic Evo w rozmiarze 1.8″.

Z pudełka:
Na dobry początek każdy normalny człowiek włącza wagę elektroniczną i kładzie swoje zakupy na szalce. Producent dla w/w rozmiaru podaje masę 80 g. Z lekkim przymrużeniem oka można przyjąć, że dane te pokrywają się z rzeczywistością. Z 3 dętek (zaznaczyć jednak trzeba, że wyselekcjonowanych) każda ważyła następująco: 79,8 g, 80,8 g, 84,9 g. Zapakowane są w kartonowe pudełeczko, a po rozpakowaniu go wyglądają następująco:

detki_foss

Producent nie zaleca pompowania dętki do wysokich ciśnień poza oponą, gdyż może to doprowadzić do jej nieodwracalnego odkształcenia. Zakładanie na obręcz pierwszy raz jest nieco dziwne, gdyż Fossa w odróżnieniu od tradycyjnych produktów, trzeba nieco na nią naciągnąć. Niestety dętki są składane w fabryce w taki sposób, że początkowo wentyl jest mocno przekrzywiony, co może doprowadzić do jego uszkodzenia. Zniszczyłem tak dwie dętki; w tym jedną na trenażerze. Początkowo wentyl był ustawiony idealnie centrycznie, ale pod wpływem jazdy mocno przekrzywił się na bok, po czym dętka została przyszczypana. Niestety naprawa w obu przypadkach nie była możliwa; rozcięcie było za blisko wentyla. Tym samym daję pierwszy, ale poważny minus za brak nakrętki stabilizującej.

W terenie:
Co ciekawe, gdy w oczekiwaniu na paczkę z nową dętką założyłem tymczasowo Maxxis-a Fly Weight, tego samego dnia wracając z treningu przebiłem go na chodniku w mieście. Przypadek? Po kilkumiesięcznej jeździe zdecydowanie skłaniam się ku prawdziwości informacji podawanej przez producenta o odporności na przebicia. Tfu, a właściwie o możliwości dojechania do domu z przebitą dętką. Wiele osób o tym zapomina oczekując produktu „wiecznego” w swej doskonałości.

Dętkę oczywiście można przebić, ale z ciałem obcym w oponie możemy jeździć bez straty powietrza choćby przez dobre kilka-kilkanaście godzin. Rzecz niezastąpiona na maratonie, czy powrocie do domu podczas kiepskiej pogody. Choć należy pamiętać o tym, że słusznych rozmiarów gwóźdź w oponie i tak zmusi nas do zmiany dętki, gdyż z czymś takim nie zawsze da się jechać (a po wyjęciu go powietrze oczywiście ucieknie). No właśnie, a co podczas przebicia Foss’a?

zgrzewarka_do_detek_fossJak wspomniałem, zaopatrzyłem się w oryginalne łatki i zgrzewarkę, której to byłem bardzo ciekawy. Swego czasu nawet nie mogłem doczekać się pierwszej dziurki (spoko, pierwszy raz mam już za sobą ;-)), aby móc ją przetestować. Aż w końcu moje modły zostały wysłuchane. Oto pewnego ranka wstaję z łóżka i widzę zdecydowany ubytek powietrza w tylnej oponie. Problemem może być znalezienie przebicia z dwóch powodów: naturalne właściwości dętki (czyli elastyczność materiału-przebicie jest po części zasklepiane), oraz niemożność pompowania jej do dużych ciśnień poza oponą. A skoro nie można jej napompować, to jak znaleźć miejsce defektu? Sprawa jest prosta. Należy delikatnie napompować dętkę, a następnie szukać przebicia pod wodą.

Z tego samego powodu w terenie lepiej mieć zapasową dętkę, gdyż przyklejenie łatki może okazać się (a raczej prawie na pewno okaże się) niemożliwe z braku możności odnalezienia defektu. Muszę przyznać, że nawet pod wodą odnalezienie uciekających bąbelków powietrza nie było łatwe-pojawiały się one pojedynczo w odstępach kilkusekundowych (czyli de facto i tak w tym przypadku dało by się dojechać do domu). Następnie przystąpiłem do zgrzewania. Dętkę należy złożyć w miejscu przebicia, złapać z dwóch stron dołączanymi do zestawu klipsami, a miejsce naprawy pozbawić resztek powietrza. Po nagrzaniu zgrzewarki (ok. 5 min.), na parę sekund zaciskamy jej kleszcze na przebiciu. I to wszystko, naprawa gotowa.

Po wszystkim dętkę należy ostudzić i dopiero po pewnym czasie (ja sugeruję co najmniej godzinę) można ją założyć do opony i napompować. Przyznam, że patrząc na powstały „szew” zastanawiałem się, czy nie będzie odczuwalne bicie koła, na szczęście moje obawy okazały się płonne. Niestety, ten sposób naprawy jest obarczony pewnym błędem. Mianowicie ze względu na elastyczność materiału, z którego zrobione są Foss’y, istnieje prawdopodobieństwo rozklejenia się miejsca łączenia. 2 razy zdarzyło mi się, że zgrzałem dętkę i zostawiałem ją aż do rana w celu dokładnego zasklepienia się miejsca przebicia i jego ostudzenia.

Jakież było moje zdziwienie, gdy po napompowaniu do odpowiedniego ciśnienia, po kilkunastu (a drugi raz po kilkudziesięciu) minutach słyszałem głośny syk powietrza, a z opony robił się „flak”. Za każdym razem puszczało łączenie zrobione zgrzewarką, więc coś tu jest nie tak. Do plusów Fossa na pewno można zaliczyć jego większą, niż klasycznej dętki, odporność na dobicia. Kilka razy zdarzyło mi się uderzyć tylną oponą w krawężnik z takim impetem, że moje poprzednie Maxxis’y raczej by tego nie wytrzymały. Choć i jeżdżąc na Foss-ach można złapać oczywiście snake’a, gdyż raz tego doświadczyłem.

nieprzebijalna_detka

Na koniec z jedną dętką, którą przez niemożność zgrzania (kilkukrotne próby skończyły się fiaskiem) przeznaczyłem do kosza na śmieci, postanowiłem zrobić eksperyment. Mianowicie jak to jest z tym przebijaniem jej igłami? Napompowałem dętkę, po czym zacząłem wbijać agrafki, jedną po drugiej.

Faktycznie, nic się nie dzieje. Nie słychać żadnego syku powietrza. No dobrze, ale na pewno pod wodą będzie uchodziło. Włożyłem więc dętkę szybko do H2O i co? I nic! Przyznam, że byłem pozytywnie zaskoczony. Na maratonie ten produkt po prostu ratuje nam tyłki.

Podsumowanie:
Podsumowując muszę przyznać, że Foss to produkt do dopracowania, gdyż wpadek z nim związanych jest zdecydowanie za dużo. Z drugiej jednak strony, gdy jeździmy na wyścigach, bądź po prostu wracamy zmęczeni z wycieczki czy treningu i często nie chce nam się zmieniać dętki, Foss jest niezastąpiony. Ja swego czasu wybrałem nawet dość radykalną metodę testowania, gdyż po prostu jeździłem bez zapasu. I muszę przyznać, że ani razu się na tym „nie przejechałem”. Gdyby dopracować wymienione przeze mnie wady, otrzymalibyśmy produkt idealny. W skali 1-10 wystawiam Foss-om 4 z dwoma minusami, czyli na tzw. studenckich „szynach”.

Niemniej jednak na wyścigach dają prawie 100% pewności, iż do mety dojedziemy bez konieczności machania pompką. Pozostałym sugeruję rozważyć, czy te zalety warte są 50 zł. za sztukę.

Plusy:
+ odporność na uciekanie powietrza!
+ po zakupie zgrzewarki możliwość długiego „łatania” uszkodzeń na 1 dętce

Minusy:
brak nakrętki stabilizującej wentyl
odklejające się łatki
szew zrobiony zgrzewarką potrafi „puścić”
cena i masa

Ocena końcowa: 4/10