Tester Mateusz RejchMetryczka: Pirelli Cinturato TLR
Tester: Mateusz Rejch
Rozmiar: 28C
Cena: 220 zł
Masa: 320 g
Gdzie kupić? Poręba rowery

Intro
Szybko po oddaniu tekstu opisującego moje wrażenia z jazdy na oponach P Zero dostaję wiadomość z Serwisu Bajka:

– Możemy mieć opony bezdętkowe do testów. Wchodzisz w to?

– Pirelli wypuściło już wersję MTB?!

– Nie, to opony do szosy!

W tym momencie przypomniał mi się montaż opony MTB z dawnych lat w naszym przedpokoju. Oczywiście nie była to jeszcze opona dostosowana do systemu bezdętkowego, dlatego gdy wsłuchiwałem się w ciszę trzymając obręcz tuż przy uchu, wielki wybuch wstrząsnął całym osiedlem i obrócił w ruinę wszystkie ściany, pozbawiając mnie słuchu na kilka godzin. Dobrze, że obok rozrzuconego ciała leżała nierozerwana eksplozją pompka stacjonarna. Dzięki temu moja żona miała sprzęt do resuscytacji leżącego nieprzytomnie małżonka. Do dziś wspominamy to z rozrzewnieniem.

– Biorę – powiedziałem odważnie.


Z pudełka

pirelli cinturato tlr nieoceniam.plDwa pięknie zapakowane egzemplarze lądują na stole montażowym. Zaczynam od podziwiania: oczywiście gumki w kolorze zielonym super komponują się z napisem na oponie. Ciekawe dlaczego Pirelli postawiło na takie barwy? Wybrałem jeden z najmniejszych rozmiarów czyli… moje Cinturato TLR to 28C. Tak, to nie błąd, bo rozmiarówka kończy się na 35C! Ciekawe, czy zmieszczą się bez problemu w mojej szosie?

Rozpoczynam montaż od naklejenia taśmy uszczelniającej. Poprzednia miała już kilka tysięcy kilometrów i nie byłem jej pewien. Do tego postanowiłem dokładnie oczyścić obręcz i dopasować wentyle. Teraz bardzo ważna uwaga: jeśli myślisz, że jakiekolwiek niedbalstwo w montażu systemu bezdętkowego ujdzie Ci bokiem, tak jak w MTB (czy niedbalstwo w MTB wychodzi bokiem? 🙂 przyp. red.) to od razu oddaj całość w ręce profesjonalisty. Szosa nie wybacza niedokładnie spasowanego wentyla czy nierówno naklejonej taśmy. Stosuję dwie warstwy, w końcu ciśnienie będzie tu 2 lub 3 razy wyższe niż w rowerze górskim.

W instrukcji opon jest zapisane, że obręcz musi mieć haczykowate zakończenie krawędzi – hookless odpada. Pozwala to na bezpieczne osadzenie stopki na właściwym miejscu, bez ryzyka zsunięcia. Zakładam oponę na obręcz i zaczynam rozglądać się za kompresorem. Okazuje się, że całkowicie niepotrzebnie. Cinturato TLR mieści niewiele powietrza i tak szybko się uszczelnia, iż dwa ruchy pompki wystarczają aby ustawić ją we właściwej pozycji. To jest świetne!

Uszczelnienie odbywa się bez mleka, ale oczywiście dolewam właściwą ilość i zabieram się do założenia kół do roweru. Tu kolejne zaskoczenie in plus! Opona jest nieco niższa niż w wariancie dętkowym. Spodziewałem się, że „balon” będzie nieco większy, a tutaj zaskoczenie. O ile szerokość jest podobna, to już jej wysokość jest nieznacznie mniejsza. Dla mnie to korzystne, bo mam większy prześwit w widelcu.


Na szosie

Spodziewałem się, że będzie sporo lżej. A jest praktycznie tak samo. Opona toczy się nieco łatwiej, jednak nie jest to tak wielki przeskok jak w przypadku gum w rowerze górskim. Główną różnicę widać w łatwości przyspieszania i jest to pierwsza reakcja po zajęciu pozycji na rowerze. Bieżnik jest bardziej agresywny niż w testowanych P Zero, a mniejsza wysokość opony daje stabilność podczas jazdy w zakrętach (guma ma mniejszą tendencję do pochylania się na boki). Jednak największą zaletą jest możliwość uszczelnienia sytemu bez konieczności wymiany dętki przy pierwszym kapciu. Jest to dla mnie absolutny hit jeśli chodzi o szosę zwłaszcza o tej porze roku, kiedy grzebanie przy przebitej oponie jest ostatnią rzeczą, na którą miałbym ochotę.

Uważam, że dobrze zamontowany system oraz zabezpieczenie w postaci sznurka wulkanizacyjnego i pompki/naboju z gazem dają pewność, że nasz postój potrwa maksymalnie 1-2 minuty. Do tego dochodzi jeszcze jedna korzyść – najczęściej przebicie dętki i montaż nowej nie kończył problemu. Założenie zapasu w warunkach polowych w moim przypadku skutkowało ponownym przebiciem przy przejechaniu kilku kilometrów. Z różnych przyczyn: niedokładne oczyszczenie opony, wpadające zanieczyszczenie do opony, uszkodzenia na obręczy. Tutaj nic takiego się nie stanie o ile nie dojdzie do zniszczenia całego koła.

Podsumowanie
Podsumowując, zdecydowanie na plus muszę odnotować fakt dostępności opon tubeless dla roweru szosowego. Bardzo ciekawy byłbym moich reakcji z użytkowania takiego systemu przy bardziej sportowym zestawie: karbonowa, szeroka obręcz i guma 25C, która ma podobną masę do modelu P Zero w rozmiarze 28C. To mógłby być hit i poważny konkurent szytek. Dla kogo większe rozmiary? Myślę, że mamy szerokie grono przełajowców, którzy niewielkim kosztem mogą do swojej maszyny zmontować drugi zestaw kół z nieco większą gumą: 32C lub 35C i w takiej konfiguracji podbijać zimą szosę nie martwiąc się o defekty.

Raczej purystów korzystających ze stożków i szytek w rozmiarze 23C nie przekonam do nowych opon chyba, że w trakcie doskonalenia produktu spadnie masa linii Cinturato i pojawi się możliwość osiągania wyższego ciśnienia. Jednak kiedy analizuję przebieg tras wyścigów szosowych, to kto wie czy większe rozmiary i odporność na przebicie nie są dzisiaj ważniejsze od „kilku” gramów mniej (szutrowe odcinki rodem ze Strade Bianche).

 

Plusy:
+ prostota montażu
+ dobra przyczepność i brak niespodzianek (uślizgów) podczas jazdy
+ niskie opory toczenia
+ świetna jakość wykonania

Minusy:
relatywnie wysoka masa
brak możliwości napompowania opon (zgodnie z zaleceniem producenta) do wysokich wartości

 

Ocena końcowa: 8/10

Finalnie daję oponom 8 na 10 możliwych punktów. Ogromny plus za łatwość montażu i wprowadzenie szosowego tubeless pod strzechy. To naprawdę działa i jest skuteczne. Łatwość toczenia się opon to zdecydowany ich atut.

Jeśli chodzi o minusy to myślę, że rozmiar 28C mógłby ważyć nieco mniej niż deklarowane 320g. Do tego brakuje mi trochę wartości górnych napompowania opony (max to 7 bar). Przy kiepskiej nawierzchni nie jest to niezbędne, jeśli jednak jeździmy po dobrej szosie, okolice 9 bar to byłoby optimum.