Tune Mig 70

Metryczka:

Tune Mig 70 | Tune Mag 170

Masa: 71 g | 178 g
Cena: 607 zł | 1325 zł
Gdzie kupić? Serwis Bajka

Intro:

Przez wiele lat jazdy rowerem zdecydowanie wolałam ciche piasty. Wzięło się to chyba stąd, że odkąd pamiętam – a jeżdżę ponad 20 lat – miałam bzika na punkcie wszelkich dźwięków wydawanych przez rower. Moja maszyna musiała być cicha i taka też była przez kilkanaście lat, bez względu na konfigurację sprzętową.

Głośno „cykające” piasty znajdowały się dla mnie przez długi czas w kategorii „fajne, ale nie dla mnie”. W okresie studiów podjęłam pracę w sklepie rowerowym, potem w kolejnym, miałam dosyć często do czynienia z głośnym mechanizmem zapadek i gdzieś tam w tyle głowy pojawiała się nieśmiała myśl, że może jednak i ja kiedyś spróbuję. Równolegle słuchałam ich „w akcji” na wyścigach. Faworytów było dwóch: Hope i Tune.

Ładnych parę lat później postawiłam na kołach mój rower marzeń, zbudowany w oparciu o ramę Giant XTC NRS Team z 2000 roku. Mój lekki full to maszyna w stylu retro, należąca do wąskiego już dziś grona rowerów MTB, wyposażonych w hamulce typu V-brake. Nie ma co chichotać 😊 używane przeze mnie od kilku lat Shimano XTR z serii M951 nie zawiodły mnie nigdy w żadnych warunkach.

kolory piast Tune

Piasty Tune dostępne są w 9 kolorach

Szukając piast pod V-brake, będących jednocześnie lekkimi i solidnymi, skierowałam się ku ofercie niemieckiego Tune. Piasty Tune z serii Mig i Mag pojawiły się na rynku już dobrych kilka lat temu i znałam wiele pozytywnych opinii o ich dobrej jakości. Odpowiednie dla mojego roweru wersje to Mig 70 (przód) i Mag 170 (tył). Wybór spośród dziewięciu dostępnych kolorów padł na soczystą czerwień.

Przed dokonaniem zakupu trzeba jeszcze ustalić kilka niezbędnych parametrów, jak np. ilość otworów. Wybór mamy szeroki: piasta dostępna jest w opcji na 16, 20, 24, 28, 32 lub 36 otworów. Ja wybieram 32, piasty zostaną wplecione w ceramiczne obręcze Mavic XC717. Kolejną opcją jest typ bębenka – pod system SRAM XD, Campagnolo lub Shimano. Do mojego roweru pasuje ten ostatni.

Z pudełka:

Piasty przyjeżdżają do mnie w foliowym woreczku, opatrzonym logo Tune. Widziałam je już nie raz w niemal wszystkich oferowanych kolorach, ale trzymanie anodowanych na czerwono cudeniek ze świadomością, że są moje, to miły moment. Najpierw kładę je na wadze: urządzenie pokazuje 71 gramów dla przedniej Tune Mig 70 i 178 g dla tylnej Mag 170. To tyle samo, co w katalogu – fajnie, że producent podaje rzeczywiste masy (przekonuję się o tym po raz kolejny).

Firma Tune imponuje samodzielnością – podobnie jak inne produkty, tak i piasty produkowane są na miejscu w Buggingen z użyciem obrabiarki numerycznej. Korpusy piast wraz z bębenkiem i nakrętkami są aluminiowe, a znajdujący się wewnątrz Mag 170 system pozwalający na 24-krotne zazębienie na pełnym obrocie bębenka wykonano przy użyciu tytanu.

Kołnierze piast mają optymalną wielkość, ich średnica (mierzona po środkach otworów) wynosi 40,9 mm. Zalecany przez Niemców zaplot koła to metoda na trzy krzyże, ewentualnie dwa – wybieram ten dugi, żeby jeszcze co nieco uszczknąć na wadze. Zaplot radialny jest przez Tune zabroniony, podobnie jak różne niestandardowe zaploty.

Wizualnie komplet od Tune bardzo mi się podoba. Kształty obu komponentów są klasyczne, rzut płaski odwzorowuje literę H. Piasta przednia Mig 70 ma osobny korpus i kołnierze, tylna z kolei ma kołnierze zespolone z korpusem. Wewnątrz każdej z piast znajdują się po dwa łożyska kulkowe, w tylnej Mag 170 kolejne dwa łożyska znajdziemy w bębenku. Dostępu do obu końców piast bronią nakrętki kurzowe, doposażone od wewnątrz w gumową uszczelkę.

Producent zaleca serwisowanie piast co najmniej raz w roku lub częściej, jeśli jeździmy w błocie, deszczu itd. – będę więc mieć to na uwadze. Pierwszy plus to kompatybilność ze „zwykłymi” narzędziami; nie musimy inwestować w dedykowane do piast Tune narzędzia, choć oczywiście w ofercie firmy z Czarnego Lasu znajdziemy stosowny zestaw przyrządów. Zaletą obu modeli jest też zastosowanie łożysk standardowych, choć tu należy się uzupełnienie: producent zaznacza, że łożyska oryginalne są bardziej wytrzymałe, niż rynkowe zamienniki. Ma się to dziać za sprawą użycia specjalnego smaru i stopnia wypełnienia nim przestrzeni między kulkami. Nie przeprowadziłam takiego porównania w swoim rowerze -przez okres trwania testu nie pojawiła się konieczność wymiany łożysk.

Piasty objęte są dwuletnią gwarancją producenta.

Tune Mag 170

W terenie:

1-100 km: Pierwszą jazdę robię w terenie mieszanym – jadę do lasu, ale żeby do niego dotrzeć, najpierw przede mną 25 km szosy. Koła kręcą się bardzo gładko i lekko. Podoba mi się głośny, metaliczny dźwięk piasty.

100-500 km: Wszystko gra. Piasty działają bez zmian. Jest koniec maja, pogoda znakomita, więc póki co jeżdżę w komfortowych dla piast warunkach. Trochę się kurzy, dobre i to. Zobaczymy, co powiedzą na pierwszą ulewę. Tymczasem kilometry robią się same. Jazda po mieście przynosi też niespodziewaną korzyść „poza konkursem” – kiedy jadę ścieżką rowerową, wystarczy przestać kręcić i oto od razu wszyscy wiedzą, że jadę 😉 Wkrótce zapomnę o przykrej konieczności proszenia zabłąkanych pieszych o ustąpienie mi miejsca na DDR.

500-1000 km: Nareszcie pogoda się popsuła. Mig i Mag działają bez zarzutu, jednak po kilku jazdach w błotnistych warunkach, wiedzeni ciekawością, postanawiamy zajrzeć do piast. To prosta i szybka czynność: po zdjęciu kasety usuwamy zaślepkę piasty i demontujemy bębenek. Wnętrzności są czyste, smar niezabrudzony. Czyścimy korpus piasty i mechanizm zapadkowy, następnie pokrywamy je cienką warstwą smaru. Gdy to zrobimy, pozostaje już tylko zamknąć piastę, założyć kasetę i można znów iść na rower. Szybko i bez kłopotów – podoba mi się.

1000-2000 km: Rowerowy urlop w górach daje możliwość sprawdzenia piast w bardziej wymagających warunkach. Jest super, bo stawiamy czoła nie tylko wspaniałym przewyższeniom, ale również przeróżnym warunkom pogodowym. Jest solidne oberwanie chmury, mniej i bardziej kleiste błoto, dużo kurzu i upały. Kamienie, wertepy, szosa, piach, zjazdy i podjazdy. Czekam, aż Mag 170 zacznie zaciągać, gdy dokręcam na zjazdach. Niespodzianka – nic takiego się nie dzieje, nie zauważyłam też „przeskakiwania”. Na podjazdach zero pustych obrotów, pedały nie „zapadają się”, o ile tylko starcza mi mocy, rower bezbłędnie pozwala cieszyć się podjazdami.

2000-5000 km: Przychodzi czas na upgrade wysłużonych elementów napędu – full dostaje nową kasetę i łańcuch. Niebieski bębenek piasty Mag 170 jest niemalże niezarysowany, co pozwala przypuszczać, że długo posłuży. Przy okazji ponownie zaglądamy do środka obu piast, co znów okazuje się być tylko formalnością. Zdaje się, że można spokojnie robić to rzadziej.

5000+ km: Nuda, dalej nic się nie dzieje, choć skończyło się już lato. Nie doczekuję się żadnych nieoczekiwanych zwrotów akcji również jesienią, która jest w tym roku zdecydowanie deszczowa. Wygląda na to, że nic się więcej nie wydarzy – koniec testu.

Podsumowanie:

Piasty Tune Mig 70 i Mag 170 uważam za bardzo trafioną inwestycję. Miały być lekkie, nieawaryjne, płynnie pracujące i głośne – i nie zawiodły mnie. Doceniam łatwość serwisowania i brak konieczności kontaktu z producentem przy ewentualnej potrzebie wymiany łożysk. Podoba mi się też, że na stronie tune.de przy obu modelach znajdę manuale do pobrania, gdzie szczegółowo rozrysowano konstrukcję komponentów, wraz z podaniem wszelkich wymiarów podzespołów i oznaczeń każdego z zastosowanych łożysk. O ile tylko dysponujemy narzędziami serwisowymi i niezbędną odrobiną wyobraźni, damy radę przeprowadzić podstawowy serwis samodzielnie, za co piasty odwdzięczą się długą i dobrą pracą.

Podczas sześciomiesięcznego testu nie znalazłam żadnych słabych stron piast od Tune w kwestii jakości pracy – wieloletnie doświadczenie inżynierów z Buggingen przełożyło się na powstanie naprawdę dobrych produktów. Nie mam najmniejszych zastrzeżeń do jakości wykonania i pracy piasty zarówno przedniej, jak i tylnej.

Mig i Mag dostałyby ode mnie podwójną dziesiątkę, gdyby choć podwoić liczbę zazębień bębenka i zastąpić system regulacji luzów podkładkami lepszym pomysłem.

Narzędzia Tune, obok piasty: czerwone Mig/Mag i niebieskie King Kong

Plusy:

– imponująco niska masa
– żywotny bębenek
– łatwa w serwisowaniu
– kompatybilność ze standardowymi łożyskami
– gładkość toczenia
– dobre uszczelnienie
– dostępność w różnych wariantach (standard bębenka, ilość szprych)
– duży wybór kolorystyczny (anoda: czarny, srebrny, czerwony, złoty, niebieski, pomarańczowy, ciemny zielony, jasny zielony i malowanie proszkowe: biały)
– miły dla ucha dźwięk zapadek 😉
– odpowiednio wyważona cena
– brak limitu wagowego dla użytkownika

Minusy:

– liczba zapadek w Mag 170 mogłaby być wyższa
– kasowanie luzów podkładkami

Ocena końcowa:

8.5/10