Koszyczki Tune Rechtsträger & Linksträger
Liczba ocen: 2
10.0

Nazwa: Tune Rechtsträger, Tune Linksträger
Masa: 21 gramów / sztuka
Tworzywo: włókno węglowe
Strona producenta: tune.de
Cena: 45 € / koszyk z bidonem

Intro:

Moja rama ma rozmiar 18”. Niby sporo, a jednak to rama długa, zaś niewysoka, o niskim trójkącie. Przy moim wzroście 170 cm jej stosunek wysokość / długość jest dla mnie idealny. Idealne jest również to, że – w przeciwieństwie do niektórych ram w tym rozmiarze – posiada miejsce na zamocowanie dwóch koszyków na bidon.

Mimo swoich licznych zalet posiada ona też jednak pewien mankament, związany z jej rozmiarem. Rura podsiodłowa oferuje mocno ograniczoną ilość miejsca na operowanie bidonem. Koszyk umieszczony w tym miejscu zawsze sprawiał mi kłopoty. Używałam dotychczas wyłącznie koszyków obsługiwanych klasycznie – od góry.

Kiedy z niemieckiej centrali firmy Tune przyszła propozycja przetestowania koszyków do wkładania bidonu bokiem, byłam bardzo zadowolona. Rozwiązanie boczne, nad którym dotychczas się z nieznanych powodów nie zastanawiałam, wydało się kuszące. Oczywiście pierwsze, co podnosi kąciki ust w górę to, szybka wizualizacja węglowych koszyczków w moim wymuskanym jednośladzie. Sama myśl cieszy. Do tego w głowie od razu pojawiła się nadzieja, że wreszcie przestanę używać słów nieparlamentarnych, chcąc napić się z bidonu wiezionego na rurze podsiodłowej.

Poprzednio użytkowałam aluminiowe koszyki BBB AeroCage, względnie lekkie (43 g), ale umożliwiające wyjmowanie bidonu wyłącznie od góry. Koszyk umiejscowiony na rurze podsiodłowej nigdy nie chciał wypuścić butelki bez walki. Wyjęcie pełnego bidonu nie było w ogóle możliwe bez siłowania się – wyrobiłam sobie taki nawyk, że aby podczas jazdy sięgnąć po bidon z pionowego koszyka, najpierw nieco wysuwałam ten drugi, żeby zrobić pierwszemu miejsce. I oczywiście kiedy opróżniłam główny bidon, zamieniałam je miejscami. Metoda tyleż kiepska, co uprzykrzająca jazdę.

Z pudełka:

Koszyczki Tune dostępne są w dwóch opcjach: otwartej z prawej strony (Rechtsträger) i z lewej (Linksträger). Jestem leworęczna; żeby wyciągać oba bidony lewą ręką, potrzebuję na rurę pionową zamontować koszyk „lewy”, a na ukośną „prawy” – ten koszyk zamocowany zostanie tył na przód. Fakt, że koszyki nie mogą być tej samej orientacji, nie był dla mnie oczywisty, zaufałam jednak przesympatycznemu Harry’emu z Tune, z którym wymieniłam na ten temat kilka zabawnych maili. Przesyłka kurierska z Niemiec znalazła się w moich rękach dwa dni później.

W pudełku znajduję nie tylko zgrabne węglowe cudeńka, ale również dwa bidony (wybrałam wersję 500 ml), mnóstwo naklejek i katalog z bieżącą ofertą Tune. Biorę koszyki do rąk i wybucham śmiechem – że też nie rozumiałam od razu, dlaczego mają być dwa różne! Natychmiast staje się jasne, że oba koszyki, umieszczone „twarzami” do siebie, zamocowane na ramie staną się „lewe”. Śmieję się już tak bardzo, że zanim przystąpię do montażu, muszę szybko wysłać Harry’emu maila z informacją, że już wiem, jak to działa!

Biorę klucz imbusowy 5 mm, demontuję nieco wysłużone koszyki BBB (lubiłam je, ale obsługa tego pionowego była naprawdę koszmarem) i przykręcam ich nowe, lepsze zastępstwo. Pod głowy śrubek podkładam dołączone do zestawu gumki, mające poprawić pasowanie bidonu do koszyka. Po chwili wszystko jest gotowe – koszyki Tune dzięki ich filigranowej i elastycznej konstrukcji dają mnóstwo miejsca na klucz imbusowy i operującą nim dłoń.

Są śliczne.

Długo się nie zastanawiając, napełniam bidony, wskakuję w rowerowe ciuchy i już mnie nie ma.

W terenie:

Minęło kilka dni, zanim nauczyłam się, że mogę wkładać bidon do koszyka inną drogą, niż od góry, jak dotychczas. W porównaniu ze sztywnymi, twardymi szkieletami poprzedników, 21-gramowe koszyki Tune sprawiają wrażenie delikatnych i kruchych. Jak się wkrótce okaże, nic bardziej mylnego. Tymczasem jednak z początku z pewną nieśmiałością przeprowadzam pierwsze podejścia do wyjmowania i wkładania bidonu bokiem.

tune rechtsträger, tune linksträger

Nie tylko bidon pasuje tu jak ulał 😉

Kilka dni po zapoznaniu się z koszykami wyjeżdżamy z Naczelnym w góry, gdzie czekają na nas dwa tygodnie dobrej jazdy. Wybieramy trudniejsze szlaki, a ponieważ pogoda jest w większości udana (czyli: upał i lampa), pić chce się bardzo. Norma to 6-8 bidonów 500 ml dziennie, pot leje się z czoła, a kilkudziesięciokilometrowe trasy zahaczają o maleńkie miejscowości, celem ponownego zatankowania do pełna.

Kiedy po dość krótkim czasie oswoiłam się z wkładaniem bidonu bokiem do koszyka, zupełnie zapomniałam o tym, że do niedawna robiłam to „w pionie”. Korzystanie z koszyka bocznego okazało się być bardziej poręczne, łatwiejsze, a przede wszystkim szybsze. Przechwycenie bidonu, wyciągając go w bok, zajmuje dosłownie moment – tak samo krótki, jak odstawienie butelki z powrotem, nawet w czasie szybkiej jazdy.

Nie tylko koszyk pionowy obsługuje się łatwiej, a właściwie – wreszcie da się normalnie korzystać z umieszczonego w tym miejscu bidonu. Również wkładanie / wyjmowanie głównego bidonu bokiem okazuje się mieć mnóstwo zalet. Na dłuższych, trudnych podjazdach napicie się w żadnym momencie nie jest już wielkim wyzwaniem – bo wiem, że wystarczy, że intuicyjnym ruchem ręki wyjmę bidon, zrobię szybki łyk i równie dobrze znanym ruchem ręki „wbiję” go do koszyka z powrotem.

Jestem również zadowolona z bidonów. Na pierwszy rzut oka są to zwykłe butelki, podobne kształtem do tych oferowanych przez markę Tacx. Z tacxami nie miałam do czynienia, bidony Tune dostają mocny punkt za dużą objętość płynu, podawaną w jednym łyku. Wyróżnia je też niepowtarzalna grafika – mamy tu fajną ściągawkę z pierwszej pomocy wraz z numerami alarmowymi. Po dwóch miesiącach intensywnego użytkowania grafiki są nieznacznie porysowane, nie ma za to na nich śladów przebarwień czy silnych otarć, jakie serwują bidonom aluminiowe, stalowe czy tytanowe koszyki.

Podsumowanie:

Nie znalazłam wad tych koszyków. Wbrew moim obawom o ich filigranowe sylwetki nie połamały się ani nie popękały, również wówczas, kiedy wystawiałam je na ciężką próbę, zaliczając glebę. Woziłam w nich zarówno oryginalne bidony, dostarczone w komplecie, jak i butelkę Camelbak Podium Chill (600 ml, nieco większa średnica niż bidony Tune) i sprawdzały się tak samo znakomicie.

Zalety:

– odporność na uderzenia
– ogromna wygoda obsługi, również w trudnym terenie
– możliwość wygodnego wkładania bidonu zarówno z boku, jak i od góry
– atrakcyjny, minimalistyczny wygląd
– niska masa
– wygodny bidon dołączony w zestawie

Wady:

🙂

Werdykt:

10/10

Zdjęcia: Anka Witkowska