Kółka przerzutki Swiss Comp Ceramic
Liczba ocen: 0
0.0

Metryczka: kółeczka Swiss Comp Ceramic
Cena: 69 zł
Masa: 12,1 g
Gdzie kupić? Centrum Rowerowe

Intro:

Pamiętacie czasy, gdy między kolarzy zawitała moda na łożyska ceramiczne? A właściwie to między producentów, ściślej rzecz ujmując. Najpierw było kilka nieśmiałych prób w mniej istotnych komponentach, aż rozpętała się burza. Na firmowych witrynach umieszczono tabelki zgrabnie wyjaśniające sensowność płacenia często kilkunastokrotnie wyższej (sic!) ceny od standardowych rozwiązań i czekano na pierwszych klientów.

swiss_comp_ceramic

W dobrym tonie stało się, by firmy wytwarzające części z łożyskami miały też wersje z ceramiką. SRAM, DT Swiss, jakiś czas temu nawet Chris King. Wciąż opiera się Shimano, ale Japończycy są strasznie konserwatywni. W końcu i ja postanowiłem sprawdzić ile warte jest takie rozwiązanie w MTB.

Zanim jednak pójdziemy do sklepu i wydamy kilkaset złotych na jedno łożysko warto wiedzieć kilka rzeczy. Istnieją trzy typy owego produktu i często firmy wykorzystują naszą nieznajomość tematu. Otóż występują wersje hybrydowe z ceramicznymi kulkami oraz stalowymi bieżniami i wersje ceramiczne, w których z tego materiały wykonano zarówno bieżnie i koszyk, jak i kulki. Jest jeszcze trzecia opcja: łożyska całoceramiczne. Od wyżej wymienionych różnią się brakiem koszyka na kulki. W katalogach wielokrotnie widać informację na temat „ceramicznych łożysk”, a najczęściej są to „tylko” hybrydy. Dobrze pamiętać, że pełna ceramika jest znacznie droższa.

Tutaj dochodzimy do kolejnego skrzyżowania, którym jest sam materiał, czyli tworzywo ceramiczne. Najpopularniejszy w branży rowerowej jest azotek krzemu (Si3N4) o ciemnej barwie, oraz rzadziej spotykany dwutlenek cyrkonu (ZrO2) w kolorze białym. Ze względu na swe właściwości (samosmarowność czy twardość) częściej wybiera się pierwszy materiał.

Jakie są zalety takiego łożyska względem klasycznego wykonanego ze stali? Po pierwsze, ceramika nie wymaga smarowania. Albo dokładniej: potrzebuje mniej smaru, niż stal. Jeden z największych światowych producentów łożysk ceramicznych, firma Boca Bearings, zaleca raz na jakiś czas potraktować kulki lekkim olejem (gdy jeździmy na szosie) bądź smarem, jeśli nieobce nam błoto. Rzecz jasna wymagana jest specjalistyczna chemia i odpowiednia ilość takiego środka.

Po drugie, łożyska ceramiczne kręcą się dużo dłużej, niż ich standardowe odpowiedniki. Niektórzy tłumaczą to lepszą precyzją wykonania (liczoną w specjalnych wartościach, np. G5) czy właściwościami samego materiału, ale ów fakt w największej mierze wynika z niewielkiej ilości lub braku smaru, który stawia opór klasycznym kulkom.

Aż wreszcie: łożyska ceramiczne nie rdzewieją, mają niski współczynnik tarcia i, co dla wielu najważniejsze, są około 60% lżejsze od stali. Świetnie, oto znalazłem produkt idealny, więc pora biec do sklepu. Ktoś pyta o wady? Cóż, nie uprzedzając faktów, w teorii są dwie. Po pierwsze kruchość samego tworzywa. Można zapomnieć o wbijaniu takiego łożyska młotkiem, co uskutecznia większość serwisów w kraju. Producenci kategorycznie zabraniają tego typu rzeczy i wymagają specjalistycznych pras, a wielokrotnie zdarza się, że wielu mechaników w obawie przed uszkodzeniem drogiego produktu odmawia jego montażu.

Właśnie, i tu dochodzimy do wady numer dwa. Cena jest niestety wysoka i dla wielu będzie nie do przeskoczenia. Dla przykładu oryginalne, stalowe łożysko o symbolu 6802RS do piasty DT Swiss kupimy za 84 zł sztuka. Hybrydowe (czyli takie, które zawiera jedynie ceramiczne kulki) to koszt 426 złotych. Tak, również za sztukę.

Na szczęście, relatywnie niewielkim kosztem mogłem przekonać się o zaletach ceramiki, wchodząc w posiadanie kompletu kółek do przerzutki marki Swiss Comp. Ciekawi wniosków? To zaczynamy!

swiss_comp

Z pudełka:

Swiss Comp to relatywnie nowa marka na naszym rynku, kusząca nabywców takim oto hasłem przewodnim:

„Jesteśmy obecni w wielu europejskich krajach. Nasze biuro projektowe mieści się w Szwecji, siedziba i logistyka w Wielkiej Brytanii. A co najważniejsze, inspiracje czerpiemy prosto z naszej kwatery głównej w Szwajcarii”

Cóż, czegoś tu brakuje. Tak, miejsca produkcji. Dziś chyba naprawdę nie trzeba się wstydzić sprowadzania części z Dalekiego Wschodu. A przynajmniej w niektórych przypadkach.

Kółka posiadają 11 zębów i wykonano je na obrabiarce numerycznej (CNC) z aluminium o symbolu 7075. W celu redukcji masy pozbyto się zbędnych gramów dzięki dużym otworom ulżeniowym. Dzięki temu zgrabny komplet waży 12,1 g. To doskonały wynik, dla przykładu plastikowe kółeczka Shimano są o równe 10 gramów cięższe.

Producent oferuje je w czterech kolorach (złoty, niebieski, czerwony, srebrny). Ja postawiłem na ten ostatni. Anodowane kółka szybko tracą swą barwę w miejscu styku z łańcuchem, a naturalny kolor aluminium powinien być jak znalazł.

Największą zaletą jest w pełni ceramiczne łożysko. Kulki wykonano z azotku krzemu, natomiast koszyk i bieżnie są wyraźnie z innego tworzywa. Osobiście stawiam na tańszy i bardziej „kruchy” dwutlenek cyrkonu. Szkoda, ale to w końcu produkt za 69 zł, więc nie ma co oczekiwać cudów.

Należy jednak przyznać, że kółeczka kręcą się wprost bajecznie. Z niesłychaną frajdą obracam je palcach i pozwalam im się swobodnie toczyć… aż do znudzenia.

W terenie:

0 – 100 km: kółeczka przykręciłem do przerzutki XTR RD-M951. Sam montaż jest niezwykle prosty i przebiegł bezproblemowo. Swiss Comp’y mają niestety niewielki luz roboczy, któremu będę się przyglądał.

100 – 200 km: pierwsze jazdy nie wykazują żadnych wad produktu. Względem plastikowych oryginałów wzrasta nieco głośność pracy (szczególnie na przekosach łańcucha), ale nie mam powodów do narzekań.

200 – 300 km: powiększył się luz na dolnym kółku. W domu wykręcam je i okazuje się, że ceramiczne łożysko wysunęło się z aluminium. Hmm… mogę je wypchnąć palcami. Zgłaszam wadę produktu u sprzedawcy i czekam na rozwój sytuacji.

kolka_swiss_comp

Przetarta bieżnia łożyska

100 – 200 km: reklamacja została uznana i dostaję nowy komplet. Sporo jeżdżę na szosie, ale sprzęt zalicza również kilka błotnistych wypadów w teren.

200 – 400 km: powtórka z rozrywki, luzuje się dolne kółko. Szybka inspekcja wykazuje nawrót problemu. Tym razem odpuszczam sobie odsyłanie części i wklejam łożysko na Loctite, czyszcząc przy tym bieżnie i kulki.

400 – 800 km: łożysko nie wypada, ale wykazuje spory luz. Przez to naruszyły się aluminiowe kapsle. Rozbieram kółeczka, czyszczę i drobnoziarnistym papierem ściernym szlifuję kapsle.

800 – 1000 km: jadę na najłatwiejszy maraton w sezonie – Mazovię. Trasa płaska jak stół, tempo mocne. Jadę w czołowej grupie, gdy okazuje się, że co chwilę łańcuch zaciąga mi wózek od przerzutki. Niemal w biegu zeskakuję z roweru, ale na szybko nie widzę niczego złego. Ruszam ponownie, ale za chwilę problem powraca. W końcu na jednej z prostych, szutrowych dróg coś blokuje mi korbę. Nie mogę pedałować więc znów zsiadam z siodła. Okazuje się, iż w Swiss Comp-ach rozpadły się łożyska, a dolne kółko pękło i powyginało się we wszystkie możliwe strony. Zamieniam górne z dolnym, żebym mógł choć dojechać do jakiejś szosy. Niestety po kilkunastu kilometrach łańcuch skacze już po całym spektrum kasety i zaczyna spadać w szprychy, więc do mety docieram „z buta”. Koniec testu.

Podsumowanie:

Cóż mogę napisać. Kółka (a raczej łożyska) nie nadają się do jakiejkolwiek jazdy. Od nowości ceramiki wypadają z aluminium, co w najlepszym przypadku oznacza uszkodzenie kółka, a w najgorszym samej przerzutki. Po kilkuset kilometrach użytkowania plastikowe bieżnie przetarły się i zaczęły gubić kulki. Luzy z dużych zmieniły się w monstrualne. Czarę goryczy przepełnił ostatni maraton, na którym dolne kółko pękło, powyginało się i uniemożliwiło dalszą jazdę. Dobrze, że górne było łaskawsze. Rozpadło się w nim tylko samo łożysko.

swiss_comp_ceramic

Warto jednak dodać, że produkt nie pochodził od high-endowej marki, ani nie nawet nie leżał obok ceramicznych łożysk z prawdziwego zdarzenia. Może gdyby producent zdecydował się na wykonanie bieżni i koszyka z azotku krzemu tak samo jak kulek, ocena byłaby inna. Niestety po raz kolejny okazało się, iż tanie produkty (z kilkoma wyjątkami) nie są ekwiwalentami, a jedynie imitacjami droższych odpowiedników.

Wierzcie lub nie, ale Shimano dobrze skalkulowało sobie zalety i wady wprowadzenia ceramicznych łożysk. Pamiętacie olimpijskiego Scott’a Mai Włoszczowskiej? Rower ubrano w często tanie komponenty, ale mechanicy kadry starali się jak mogli i w japońskich piastach zastosowali ceramiczne kulki. Wiecie co? Jeszcze w czasach ostatniego XTR-a pochodzącego z kraju Kwitnącej Wiśni zrobiłem to samo. Z tym, że użyłem jednych z najlepszych możliwych kulek od Boca Bearings.

I choć bardzo bym chciał, zalet nie było. Wyszły za to na jaw wady, gdyż po sezonie kulki popękały i nadawały się już tylko do wyrzucenia. Bo często tam, gdzie pojawia się cwany marketing, szybko powinien wkroczyć zdrowy rozsądek.

Plusy:
+ cena
+ niska masa

Minusy:
łożyska
niedopracowanie produktu
te same wady w tej samej serii
produkt wręcz niebezpieczny dla użytkownika, a na pewno dla jego roweru

Ocena końcowa: 2/10