Łańcuch KMC X10SL
Liczba ocen: 0
0.0

Metryczka: KMC X10SL
Masa: 233,1 g (106 ogniw)
Cena: 195 zł
Gdzie kupić? Pro-bike , Pol-sport

Intro:

KMC to największy na świecie producent łańcuchów, mający w zarządzie ludzi, którzy wiedzą co nieco o planowaniu strategicznym. Znacie lody „Zielona Budka”, prawda? Do pewnego okresu marka sama w sobie, ale niekoniecznie każdy Polak wiedział o tym, kto za nią stoi. Po pewnym czasie jej ówczesny właściciel wpadł na niezły pomysł. Do nazwy dodał swoje imię i nazwisko. Proste i niby niepotrzebne. Za to po pewnym czasie konsumenci wiedzieli już, kim jest Zbigniew Grycan.

lancuch_kmc

W momencie dobrej prosperity firmy została ona sprzedana. Nowy właściciel cieszył się z dobrego interesu, ale zapewne nie przewidział jednej rzeczy. Pan Grycan założył nową, własną markę, której użyczył swoich personaliów. Każdy znał już to nazwisko, co w porównaniu z dobrym produktem zaowocowało jeszcze lepszym interesem.

Z naszym tajwańskim bohaterem tej opowieści było podobnie. Firma od momentu powstania (rok 1977) działała w cieniu swych kontrahentów, dla których wyrabiała łańcuchy. Warto wspomnieć, że największym z nich był japoński gigant rowerowy – Shimano. Co prawda tzw. miejska legenda głosiła, iż te dwa molochy ściśle ze sobą współpracują, ale KMC, zapewne ze względu na zobowiązania, nie obnosiło się z tym faktem.

Łańcuchy wytwarzane z ich własnym logo sprzedawane były najczęściej dużym montowniom rowerowym, gdzie producenci korzystali z nich, by zaoszczędzić na mniej rzucającej się w oczy części. Same łańcuchy miały umiarkowanie dobre opinie, ale pamiętać należy, że KMC swoje know-how wkładało w inną markę.

W pewnym momencie tajwański wytwórca umieścił na swojej stronie notkę, iż od 1986 roku współpracuje z japońskim molochem, po czym coraz śmielej zaczął sobie poczynać w temacie własnych produktów dla wymagającego odbiorcy. Początkowo były to zamienniki ówczesnego Dura-Ace o nieco gorszej jakości. Firma nie zasypywała jednak gruszek w popiele i pracowała nad czymś lepszym.

W dzisiejszych czasach ciężko zaskoczyć czymś rowerową brać. Szczególnie w przypadku tak nierzucającej się w oczy części, jak upaćkany smarem łańcuch. I tutaj nastąpił ciekawy ruch. Nie chcąc walczyć o jak największą trwałość, firma postawiła na niską masę. I tak, w 1998 roku (Rock Shox pokazał pierwszego SID-a, w Shimano królowała 8-rzędowa kaseta) powstał pierwszy, ażurowy łańcuch KMC. Niedopracowany, z pękającymi ogniwami, ale był najlżejszy na świecie i pobudzał wyobraźnię. 7 lat później wypuszczono poprawiony model, który… pękał jeszcze częściej. Można było go za to kupić w złotym kolorze.

W 2008 roku świat ujrzał serię X1.0 z flagowym łańcuchem X10SL. I ów będzie bohaterem dzisiejszego testu.

Z pudełka:

Łańcuch KMC przyjechał do mnie w małym, charakterystycznym dla tej marki tekturowym opakowaniu. Wybrałem wersję złotą, pokrytą śliskim azotkiem tytanu i dedykowaną kasetom 10-cio rzędowym. Swego czasu z taką anodą eksperymentował Rock Shox. Złote golenie miały poprawiać czułość amortyzatorów. Teoretycznie zmiana biegów również powinna być lepsza, a dokładniej – bardziej cicha. X10SL posiada puste w środku piny oraz nawiercane ogniwa zewnętrzne i wewnętrzne.

W komplecie znajduje się dedykowana spinka, tzw. „Missing Link”. 106 ogniw wraz ze wspomnianą spinką waży równe 233,1 g.

Łańcuch sparowałem z 9-rzędowym napędem. Kaseta to tytanowe combo Recon/XTR CS-M970. W korbie używałem również tytanowych zębatek od włoskiego Carbon-Ti.

lancuch_kmc_x10sl

W terenie:

0 – 100 km: łańcuch zostaje skrócony i założony do roweru. Spięcie zapinki jest błyskawiczne i nie przysparza żadnych problemów. Pierwszą jazdę, jak w większości przypadków, wykonuję na szosie. Uderza mnie, że KMC pracuje znacznie ciszej niż poprzednik, Dura Ace CN-7901. Zmiana biegów jest płynna, szybka i bezproblemowa.

100 – 200 km: po pierwszej jeździe kolor straciły rolki, jednak płytki wciąż są idealnie złote. Pokrycie śliskim azotkiem tytanu powoduje, że nieco rzadziej muszę oliwić łańcuch.

200 – 300 km: sprawdzam łańcuch przymiarem Shimano. Na razie wszystko gra.

300 – 400 km: podczas czyszczenia łańcucha odtłuszczaczem zauważam, że ogniwka od strony opony są nieco przytarte i złoty kolor stracił swój blask. Od strony zewnętrznej są jak nowe.

400 – 500 km: pierwszy poważny sprawdzian, czyli wybitnie błotnisty maraton w Nowinach. Do mety dojeżdżam z wyschniętym na amen łańcuchem, rolki błyszczą się w słońcu. Przymiar nie pozostawia wątpliwości – zużycie jest większe, niż zakładałem, ale KMC powinien dokręcić w okolice 900 km.

500 – 600 km: regularnie czyszczony i traktowany olejem Rohloff, łańcuch odpłaca się świetną pracą. Działa genialnie i w moim odczuciu lepiej, niż najwyższe modele Shimano.

600 – 700 km: kolejne błotniste maratony mam za sobą. Spinkę rozpina się znacznie łatwiej, niż na początku. Teraz mogę zrobić to rękami, wcześniej tylko odpowiednim narzędziem.

700 – 800 km: żywot łańcucha zbliża się ku końcowi, ale działa jak na początku. Nie mam do czego się przyczepić.

800 – 900 km: przymiar wpada praktycznie do końca. Płytki cały czas są złote. Przejeździłbym jeszcze 100 km, ale z obawy o stan kasety i koronek wolę zmienić go na nowy model. Koniec testu.

Podsumowanie:

Łańcuch spełnił moje oczekiwania prawie w całości. Działa świetnie (w końcu w swoim ultralekkim rowerze używa go m.in. Sabine Spitz), jest przy tym cichy i nie zerwał się ani razu. Szkoda, że trwałość nie jest większa, ale rekompensuje to niska masa. Trzeba przecież pamiętać, że to najlżejsza na świecie seria. Finalnie jeździłem na kilku takich samych modelach i wszystkie trzymały masę w okolicy 233 – 236 g. Dość wysoka jest cena (szczególnie przy niskiej trwałości), jednak jest to sprzęt dedykowany zawodnikom uważnie liczącym cenne gramy w swoich rowerach.

kmc_x10sl

Każdy kolejny KMC wytrzymywał podobne przebiegi rzędu 900 – 1000 km przy jeździe z wysoką kadencją i używaniu go w dużej mierze podczas błotnistych maratonów. Niewiele cięższy Dura Ace CN-7901 (106 ogniw 240,7 g) był nieco trwalszy, ale to X10SL muszę przyznać palmę pierwszeństwa, jeśli chodzi o cichą pracę i jakość zmiany biegów. Te zalety wydają się w pewnym stopniu rekompensować wady.

Co godne odnotowania, wszystkie łańcuchy z logo XX-SP (tzw. „Double-x durability warranty”) objęto unikalnym systemem gwarancyjnym. KMC gwarantuje, iż modele X-SL, X-EL, X-L oraz X1 są trwalsze niż konkurencyjne produkty. Jeśli któryś z wyżej wymienionych nie spełni tych oczekiwań, firma po opisaniu przez nas problemu, wymieni go na nowy.

Plusy:
+ świetne działanie
+ cicha praca
+ wysoka jakość wykonania
+ niska masa

Minusy:
trwałość

Ocena końcowa: 7/10

Zdjęcia: Anka Witkowska