Manetki XTR SL-M980
Liczba ocen: 1
9.5

Metryczka: Shimano XTR SL-M980
Cena: 577 zł
Masa: 202 g (bez linek)
Gdzie kupić? Shimano Polska

Intro:

W 1985 roku do nowopowstałej wówczas firmy IRD wszedł młody chłopak imieniem Paul i od wejścia krzyknął do właściciela:

„Koleś, potrzebuję sztycy!”

Facet po prostu potrzebował długiego wspornika do swojego roweru i z braku gotowych rozwiązań postanowił zrobić go sam. W porządku, nie całkiem sam – z pomocą Rod’a, założyciela Interloc Racing Design. Ale pomysł zrodził się właśnie w tej młodej głowie. Całkiem bystrej, bo obaj usiedli, wymienili doświadczenia i tak w dużym skrócie powstała pierwsza na świecie sztyca z jarzemkiem na dwie przeciwstawne śruby.

shimano_xtr_m900

Najsłynniejsze dziecko Paul’a Thomasberg’a: XTR (fot. Shimano)

Pomysł został bezczelnie skopiowany przez wielkich rowerowego świata, choć Paul zdawał się mieć coś jeszcze do powiedzenia. Facet miał po prostu niesamowity talent do wpadania na genialne pomysły. Nie uszło to bystrej uwadze Rod’a i połączyli swe siły, aby pracować nad nowymi rozwiązaniami. Nieco później bohater tej krótkiej opowieści poznał Rick’a Jorgensona, znanego twórcę tandemów.

Wespół z Rodem zaprojektowali ramę „triple triangle” (ach, czy przez przypadek wymsknęły mi się te słowa?) oraz stworzyli pierwsze na świecie hamulce u-brake. Wyprodukowali też, znaną z dzisiejszych rozwiązań, prototypową kierownicę o stożkowym przekroju i ruszyli na targi Interbike. Czy mogę już powiedzieć, że Paul był geniuszem?

W 1987 roku zaczęli tak myśleć wielcy producenci i Paul został zaangażowany przez WTB do testowania ich nowych produktów. Co więcej, Trek zatrudnił go do prac nad pierwszymi aluminiowymi ramami MTB. Brzmi jak bajka? Gość z taką wiedzą przybył z przyszłości? Posłuchajcie dalej!

Rok później, po jednym z wyścigów do Paula podszedł Brian Skinner z Shimano, oferując mu współpracę. I chwilę później młodzieniec zaczął testować pierwsze na świecie ramy z włókna węglowego. W 1989 roku facet dzwoni do Shimano i mówi, że może im dać na tacy genialny pomysł. Rozmawia z Brianem i w tajemnicy przekazuje, że stosowane w tamtych czasach górne manetki z jedną dźwignią są do niczego. Każe je umieścić pod kierownicą i dodaje drugą dźwignię, umożliwiającą redukcję za pomocą palca wskazującego.

Zarząd Shimano już wie, że to ktoś niezwykły. Nie pytają o szczegóły, chcą go mieć. Paul oficjalnie zaczyna współpracę z japońskim gigantem i wchodzi w skład grupy Skunkworks, o której pisałem w artykule o powietrznym Airlines. Brzmi coraz mniej racjonalnie?
Chwilę później gość przeprowadza rozmowę z japońskimi oficjelami i na bazie grup Deore XT oraz Dura-Ace proponuje stworzenie topowego osprzętu MTB: XT Race. Powstaje XTR.

W tajnej fabryce w Kobo Paul współtworzył hamulce V-brake, puste w środku korby Hollowtech, hydrauliczne tarczówki; wprowadził system Dual Control do grupy XTR. Wiecie co? On po prostu musiał przybyć z przyszłości. Ciekawe, co jeszcze wie. A wspomniane przeze mnie manetki były pierwszymi Rapid Fire’ami na świecie. Tak właśnie robi się to w Ameryce.

Z pudełka:

Szykując się do modernizacji roweru wiedziałem, że chcę cyngli od Shimano. Uwielbiam te manetki i kiedy po raz pierwszy miałem okazję przejechać się na SL-M980, spodobała mi się ich praca względem poprzedniego wcielenia.

Udało mi się zakupić pierwszą wersję z regulowanym wychyleniem. Lewą manetkę przystosowano do współpracy z dwu- i trzyrzędowymi korbami. Wystarczy przekręcić płaskim śrubokrętem stosowną śrubkę. Obudowę (poza dolną pokrywą) wykonano z aluminium.

Dolny cyngiel przypomina fakturą piłeczkę golfową, przez co ma zapewniać lepszy chwyt w rękawiczkach. W lewej skok jałowy jest nieodczuwalny, w prawej wynosi jedynie 4 stopnie. Dla przykładu słynny „szarak” miał aż 7 stopni. Maksymalnie można zmienić 4 przełożenia na raz.

manetki_xtr_980

Górną dźwignię wykonano z plastiku i stali. Działa w dwóch kierunkach, posiada również technologię Instant Release, dzięki której reakcja przerzutki jest natychmiastowa. Tutaj możemy zmienić dwa biegi na raz. Względem poprzedniczek ujednolicono siłę potrzebną do tej zmiany – jest jednakowa w całym zakresie kasety.

Życie wewnętrzne zbudowano w oparciu o ślizgi; niestety nie znajdziemy tam łożysk ostatnio widzianych w SL-M952. Mimo to manetki na sucho działają świetnie. Obie pracują w systemie Dyna-Sys, co oznacza, że prawa nie jest kompatybilna ze starszymi przerzutkami (lewa owszem).

Jedyną zmianą, jaką wprowadziłem było zastosowanie tytanowych śrub oraz pokręteł i obejm Yumeya. Manetki współpracowały z przerzutkami z tej samej grupy. Czas na test.

W terenie:

0 – 100 km: zakładam nowe linki i pancerze (Nokon). Pierwsze jazdy pozostawiają wrażenie pełnego zachwytu. Manetki względem starszej grupy M970 działają bardziej wyraziście i przyjemnie. Poprawiono umiejscowienie cyngli i trzeba przyznać, że Shimano nieźle to wymyśliło.

100 – 300 km: z przodu używam klasycznego trójtarczu i, szczególnie w górach, często operuję manetką. XTR działa świetnie i nie powoduje zmęczenia kciuka. Wszystko gra.

300 – 600 km: prawa manetka działa doskonale, acz czasem niedomaga tylna przerzutka. Osobiście wolałem działanie 9-cio rzędowych wersji.

manetki_xtr

600 – 1000 km: szczerze mówiąc, nie widzę wyraźnej poprawy, jeśli chodzi o siłę potrzebną do zmiany biegu z tyłu. Manetka działa doskonale, choć liczyłem na bardziej spektakularny efekt.

1000 – 2000 km: obserwuję górne dźwignie. W poprzedniczce potrafiły szybko dostać luzu. Nieco później Shimano wprowadziło poprawioną wersję z literką „A” w nazwie. Na szczęście na chwilę obecną wszystko gra.

2000 – 4000 km: po jednym z błotnistych wyścigów postanawiam zajrzeć do środka. Co ciekawe, poprawiło się spasowanie części składowych korpusu, czym zatarto niezbyt dobre wrażenie z pierwszych wersji produkcyjnych SL-M970. Wewnątrz jest czysto, piasek zatrzymał się w miejscu łączenia. Doskonale.

4000 – 6000 km: manetki działają doskonale, nie mam żadnych uwag.

6000 – 8000 km: praktycznie nie używam palca wskazującego do obsługi górnego klawisza. Wszystko robię kciukiem. Świetny patent, pozwala zająć się klamkami hamulcowymi. W międzyczasie drobnej korekty wymaga przednia przerzutka.

8000 – 10 000 km: pojawił się niewielki luz na górnym klawiszu, ale nie powiększa się dalej. Manetki działają jak w dniu zakupu. To lubię 🙂

Podsumowanie:

Wiele osób często zastanawia się, czy warto dopłacać do dodatkowej literki „R” w nazwie, czy może wybrać tańsze rozwiązanie. Manetki XTR działają doskonale i nawet na sucho widać różnicę na plus względem niższych grup. Ponadto nieco mniejszy jest skok jałowy, co również nie jest bez znaczenia.

manetki_xtr

Jakość wykonania jest doskonała, uszczelnienie również. To jeden z komponentów, które przykręca się do roweru i wymienia z nudów, gdy na rynek wchodzi nowa grupa. Albo przykręca do drugiego roweru, gdzie komponent jeździ do emerytury swojej lub… bikera.

Drobne obawy może budzić luz na górnym cynglu, choć pozostaje bez wpływu na pracę samego mechanizmu. Doskonałym rozwiązaniem jest szerokie spektrum regulacji, dzięki czemu możemy dopasować ustawienie manetek względem własnych dłoni i upodobań. W końcu maczał w nich (nomen omen) palce nie byle kto.

Plusy:
+ doskonałe działanie
+ dobre uszczelnienie
+ żywotność
+ możliwość regulacji
+ niewielki skok jałowy

Minusy:
możliwy luz na górnym klawiszu w wersji bez literki „A”
kompatybilność jedynie z przerzutkami Dyna-Sys

Ocena końcowa: 8/10

Zdjęcia: Anka Witkowska