Przerzutka Shimano XTR FD-M980
Liczba ocen: 2
8.9

Metryczka: Shimano XTR FD-M980
Cena: 358 zł
Masa: 126,6 g (z przejściówką do ramy 31.8 mm)
Gdzie kupić? Shimano Polska

Intro:

Zawsze z dużą uwagą i starannością podchodziłem do wyboru przednich przerzutek. Szczególnie w klasycznych, trzyrzędowych korbach jest niezwykle ważne, aby zmiana biegu była możliwie szybka i bezproblemowa. Stara prawda pokazuje, że to, co najdroższe często okazuje się tu najlepsze, choć widziałem kilka wyjątków.

hydrauliczne_przerzutki

Hydrauliczna przerzutka Acros (fot. Acros)

Największych rewolucji dokonywano dotąd w tylnych przerzutkach, bo przednie traktowano raczej po macoszemu. Świat ujrzał już, rzecz jasna, kilka naprawdę interesujących pomysłów, ale… szybko o nich zapomniał. Jednym z nich był produkt Sachs’a, który opracował przednią przerzutkę z odwrotną sprężyną. Działała analogicznie, jak produkt „Rapid Rise” od Shimano, czyli pchając kciukiem dolny klawisz manetki zmienialiśmy bieg na lżejszy. Palcem wskazującym można było natomiast wrzucić łańcuch na blat, wykorzystując do tego siłę samej sprężyny.

Ciekawym pomysłem było również wprowadzenie przez Japończyków systemu „Differential Plate” po raz pierwszy w modelu FD-M950. Obie blachy wózka pracowały niezależnie od siebie i oparto je na pantografie. Podczas wrzucania twardszego biegu wodzik wózka zwężał się, wspomagając przemieszczanie łańcucha. Produkt konstrukcyjnie genialny, jednak skomplikowanie konstrukcji powodowało relatywnie szybkie wyrabianie się tulei ślizgowych i w konsekwencji luzy, a w wyniku czego upośledzenie jakości zmiany biegów.

Istniał także mariaż z hydrauliką zaproponowany przez niemiecką garażową manufakturę, nazwany 5Rot. A dokładniej „pięć czerwonych”, bo właśnie tyle kompletów wyprodukowano. Zestawem zainteresował się znany w środowisku Acros, który odkupił patent i wprowadził zgrabny zestaw do produkcji. Okazało się jednak, że wady wyniesione z hamulców tarczowych zniechęciły nabywców i sam produkt umarł śmiercią naturalną.

Często uważa się, że najlepsze przednie przerzutki produkuje Shimano. Choć zapewne włożę kij w mrowisko, osobiście zgadzam się z tą opinią. Japończycy wpompowali całą masę pieniędzy w badania i rozwój, aby ich produkty były bliskie doskonałości. Rzecz jasna nie uniknęli oczywistych wpadek, które zostały poprawione dopiero kilka lat temu. Same przerzutki możemy z grubsza podzielić na dwa rodzaje: Top Swing (wózek znajduje się powyżej obejmy) i Down Swing (wózek poniżej obejmy). Nie mylmy ich z Top Pull (linka prowadzona jest górą) i Down Pull (dolny ciąg linki).

xtr_fd_m_980

Wersje Down Swing trapią (lub trapiły w zależności od modelu) dwie przypadłości. Pierwsza to rozginający się wózek w przedniej części przerzutki. Dopiero niedawno, wzorem od dawna produkowanych tak przerzutek szosowych (sic!), Shimano zdecydowało się nitować wózek i problem ustał. Drugi z problemów dotyczy wąskiego rozstawu zawiasów, przez co w miarę trwania eksploatacji wózek jest odginany do góry i zaczyna cierpieć na tym precyzja zmiany biegów.

Top Swing z kolei wymagają mniejszej siły potrzebnej do zmiany biegów, potrafią być lżejsze, ale często dostawały luzów. W grupach XTR, począwszy od grupy 960 ów problem przestał w zasadzie występować, pojawiły się za to inne.
Co w takim razie wybrać?

Z pudełka:

Praktycznie od zawsze jeżdżę na przerzutkach Top Swing, które uważam za najlepsze rozwiązanie. Po zmianie wysłużonego „szaraka” XTR FD-M952 (wcześniej miałem z kolei model serii 970), postanowiłem wypróbować aktualną wersję, czyli XTR FD-M980 dedykowaną do 10-rzędowych kaset i łańcuchów.

XTR został zapakowany w gustowne pudełko (czy ktoś pamięta jeszcze czasy foliowych woreczków?). W komplecie znajdziemy instrukcję oraz przejściówki do zamocowania obejmy na ramach o mniejszym przekroju rury podsiodłowej. I musiałem ich użyć, gdyż mój Van Nicholas posiada średnicę 31.8 mm.

980-tka działa w systemie Dual Pull, czyli można przykręcić ją zarówno do ram z górnym, jak i dolnym ciągiem linki. Standard od lat. Wózek wykonano z aluminium pokrytego niklem (dlatego XTR w tej wersji jest lżejszy od modelu Down Swing ze stalowym wodzikiem). Wycięto w nim dwa spore otwory ulżeniowe i naniesiono ledwie widoczne logo grupy.

Szczerze mówiąc, poprzednik (FD-M970) wyglądał nieco lepiej. Miał m.in. laserowo wycięte logo przykuwające wzrok. 980-tkę wykonano poprawnie, ale nie ma tu na czym zatrzymać dłużej oka. Część z osi obrotu nie jest zanitowanych i można je rozłożyć, aby dokładnie wyczyścić, czy też nasmarować przerzutkę. Śruby i podkładki wykonano ze stali. Jedynym wyjątkiem są aluminiowe śrubki regulacyjne. Shimano po dziś dzień z uporem maniaka robi je pod śrubokręt krzyżakowy. Szkoda, że nie zdecydowano się na wykonania gniazd na imbusa.

Względem oryginalnej wersji dokonałem tylko jednej modyfikacji. Wszystkie dostępne śruby wymieniłem na tytanowe, brytyjskiej firmy Pro-bolt. Stalowa podkładka została zamieniona na nawiercaną, również tytanową. Masa przerzutki wraz z adapterem do ramy to 126,6 g. Współpracowała z manetką z tej samej grupy: XTR SL-M980 oraz 10-rzędowym łańcuchem KMC X10SL.

W terenie:
0 – 100 km: montaż nie sprawia najmniejszych problemów. Używam korby XTR FC-M980 z tytanowymi zębatkami Carbon-Ti o rozstawie 22-32-42T. Rozwiązanie to różni się w przypadku najmniejszej koronki dwoma zębami od zestawu zalecanego przez Shimano (22 zamiast 24T), ale nie widzę żadnej różnicy w działaniu. Do kompletu zakładam nową linkę i wkład od Nokona.

przednia_przerzutka_xtr

100 – 200 km: przerzutka ma za sobą pierwsze dłuższe wypady w teren, wszystko działa jak w nowym sprzęcie: cicho i bez problemu. Brak jakichkolwiek luzów.

200 – 400 km: jestem po pierwszym starcie w maratonie. Trasa wiedzie przez dwie hałdy składające się w dużej mierze z gliny. Pada deszcz, więc kleista maź zalepia mi dosłownie wszystko w rowerze. Początkowo jadę na blacie i dostaje się także przerzutce. Glina wchodzi między ramę a wózek i przez chwilę nie mogę zredukować biegu. Pomaga dopiero kilkakrotne wciśnięcie i zluzowanie klawisza manetki. Ta przypadłość trapi wszystkie przerzutki tego typu, choć poprzedniczka, XTR FD-M952, z racji swojej konstrukcji była bardziej odporna na zapchanie.

400 – 800 km: raz na jakiś czas traktuję wszystkie sworznie teflonowym olejem Finish Line. Co prawda na krótko, ale wspomaga działanie przerzutki. Czyszczę ja również preparatami w spray’u.

800 – 1000 km: 980-tka cały czas działa lekko i potrzeba naprawdę niewielkiej siły, aby zmienić bieg. Redukcje także są szybkie. Można zaufać sprężynie, bo nawet na stromych podjazdach nie zdarzyło mi się, aby zawiodła i nie zrzuciła łańcucha na mniejszą zębatkę.

1000 – 2000 km: pojawiają się pierwsze rysy na niklowanym wózku. Pierwsze „szaraki” potrafiły się wręcz przecierać w tym miejscu, ale od wersji M960 poprawiono ten element.

2000 – 3000 km: podczas błotnistego maratonu korba zaciąga mi łańcuch i rysuje zewnętrzną część wózka. W kilku miejscach warstwa niklu jest postrzępiona. Nie wpływa to na walory użytkowe, ale cierpi nieco „elegancja”, gdy przyjrzeć się uważniej.

3000 – 4000 km: zauważam minimalny luz w ustawieniu przerzutki na środkowej koronce. Dla pewności rozkładam co się da, dokładnie czyszczę i smaruję sworznie.

4000 – 5000 km: poprzedniczkę – XTR FD-M970 trapiła przypadłość pękającego wózka. W 980-tce zmieniono ów element, ale dla spokojnego sumienia często oglądam blachy, aby później nie przeżyć rozczarowania.

5000 – 7000 km: nie mam żadnych negatywnych uwag. Nie zauważam istnienia przerzutki w rowerze. Po prostu dobrze wykonuję swoją robotę, a ja nie mam na co narzekać.

7000 – 10000 km: minimalny luz nabyty podczas eksploatacji nie powiększył się. Przerzutka po ciężkim sezonie działa praktycznie tak, jak w dniu zakupu. Koniec testu.

Podsumowanie:

przerzutka_xtr

Pęknięty wózek poprzedniego modelu

Przednia przerzutka XTR na pierwszy rzut oka zdaje się nie przystawać do reszty grupy. Niepozorna, wręcz mniej dopieszczona, niż poprzedniczka. Na szczęście mimo relatywnie niskiej masy działa długo i bezproblemowo, czego nie można było powiedzieć o poprzednim wcieleniu.

Tu – krótka dygresja. „Zmieniarkę” XTR FD-M970 trapiła bolączka pękającego wózka tuż przy wyciętym otworze ulżeniowym. Zupełnie bez ostrzeżenia zmarły mi tak dwie przerzutki. Za każdym razem odsyłałem je do działu reklamacji Shimano, dostając nowe. Mogłoby się wydawać, że Japończycy nic sobie z tego nie robią. Tymczasem skośnoocy wszystkie zużyte czy zepsute części dokładnie badają po to, aby zaproponować ulepszony produkt.

M980 posiada ten sam otwór ulżeniowy, ale blacha wózka jest tam szersza, przez co nie ma szansy pęknąć. Podobną historię zaobserwowałem kiedyś z zębatkami w grupie Deore XT. Po wprowadzeniu nowych korb wadliwie wykonano piny i rampy mające ułatwiać zmianę biegów. Odesłałem je do centrali i zapomniałem o sprawie. Tymczasem inżynierowie Shimano jeszcze w tym samym modelu po kilku miesiącach instalowali nowe, przeprojektowane tylko w tym zakresie, koronki. Voilà!

XTR FD-M980 jest wyraźnie droższa niż XT, ale i działa zauważalnie lepiej. Wolniej dostaje luzów, ma mocniejszą sprężynę. A przy tym jest lżejsza. Produkt doskonały? Szkoda, że brakuje jej trochę polotu, ale wydaje się, że Japończycy znów wiedzieli, co robią. W najnowszej odsłonie swej topowej górskiej grupy zupełnie przeprojektowali ów komponent, stawiając na prostotę i niespotykaną dotąd łatwość zmiany biegu. Cóż, tu sprawa jest jasna. Wystarczyło wyjąć z sejfu dokument z odpowiednim patentem.

Plusy:
+ niska masa
+ sztywność
+ mocna sprężyna
+ możliwość rozłożenia części przerzutki w celu jej wyczyszczenia
+ lekkość zmiany biegu

Minusy:
podatność na zapychanie się błotem
cięcie kosztów produkcji względem poprzedniczki zaowocowało gorszą estetyką

Ocena końcowa: 7/10

Zdjęcia: Anka Witkowska