Przerzutka tylna Shimano XTR RD-M951
0Wynik ogólny
Liczba ocen: 3
9.7

Metryczka: XTR RD-M951
Masa: 227,5 g (oryginalna wersja)
Cena: ok. 650 zł w 1998 roku
Gdzie kupić? eBay

Intro:
Późne lata 90-te dały nam wysyp nowatorskich konstrukcji do zastosowań MTB. Wystarczy wspomnieć o hamulcach V’brake, powietrznym SID-zie, czy przerzutki XTR z odwrotną sprężyną o prostej, ale intrygującej nazwie Rapid Rise. To ona właśnie będzie przedmiotem dzisiejszego testu.

przerzutka_tylna_xtr

Co prawda w roku 1998, czyli w momencie wprowadzenia XTR RD-M951 do sprzedaży odwrotna sprężyna nie była nowością, bo zastosowano ją kiedyś w szosowym komponencie pewnej firmy, ale w MTB była powiewem prawdziwej świeżości. Tym co na pierwszy rzut oka odróżniało ją od starszej M950, było przykręcone kółeczko eliminujące łuk pancerza na ostatnim odcinku a’la Rollamajig Avid’a. Przez kilka lat jeździłem z produktem amerykańskiej firmy i mogę powiedzieć, że zdecydowanie poprawia kulturę zmiany biegów. Mówiąc kolokwialnie, całość pracuje zauważalnie lżej.

O ile jednak Avid wg producenta waży 7 g, tak kółko Shimano po położeniu na wadze powoduje pokazanie się następujących cyferek: 23,4 g. To zauważalnie więcej ale należy wziąć pod uwagę, że Japończycy zastosowali tam aluminium z niewielką domieszką stali, a samo kółko jest łożyskowane. Amerykanie swój produkt wykonali z plastiku, a kółeczko obraca się na ślizgu. Shimano jak zawsze (albo raczej kiedyś) dopracowało całość i postawiło na możliwości regulacyjne owego patentu, ale ta finezja swoje musi po prostu ważyć.

Dlaczego kółka nie znajdziemy już w nowszych wersjach przerzutki? Znajomi mechanicy z „epoki” twierdzą, że często zapychało się błotem. Mnie patrząc na całość konstrukcji nie chce się w to wierzyć. Sądzę, że powód był bardziej prozaiczny-chęć zbicia masy. Zresztą ja postąpiłem tak samo i na jakiś czas zdjąłem kółeczko. Można bowiem je odkręcić a jest tak sprytnie przymocowane, że po jego usunięciu nie widać, że w ogóle się tam znajdowało; nie zostają nam żadne zaczepy mocujące.

Z pudełka:
Należy wspomnieć w tym miejscu, że przerzutkę kupiłem jako New Old Stock z racji tego, iż nie uznaję używanych części. Sam wiem ile czasu należy spędzić przy rowerze aby dobrze działał i nie sądzę, aby wielu osobom chciało się to robić. Zachowawczo kupuję więc tylko nowe rzeczy. Po odkręceniu wspomnianego wyżej kółka, przyszedł czas na dalszy tuning. Do mojego magicznego worka ze śrubkami poleciało wszystko to, co stalowe. Na tytan została wymieniona śruba głównej osi obrotu i śruba mocująca linkę. Zastosowałem również drążoną podkładkę Pro-Bolt, a aluminiowe regulatory na śrubokręt krzyżakowy zastąpiłem tytanowymi odpowiednikami na klucz imbusowy 2 mm Śrubki te są cięższe od oryginałów jedynie 0,1 g, także nie miałem się nad czym zastanawiać.

xtr_rdm951Można jeszcze zaoszczędzić kilka gramów wymieniając sprężynę napinającą wózek na tytanową, którą znaleźć można na eBay.com. Jest to jednak samoróbka (mimo, że ładnie wykonana) ze zbyt kruchego tytanu, bądź poddana złej obróbce, np. termicznej. Pamiętając jak w zeszłym roku pękła mi ona pośrodku Gór Świętokrzyskich uniemożliwiając dalszą jazdę, zrezygnowałem z tej „oszczędności”.

Kilkanaście lat temu dość popularne były sprężyny napinające do tuningu produktów Shimano. Wspomnieć należy o Crumpet Spring czy Power Spring. Były to jednak czasy, kiedy umiejętności techniczne bikerów nie ograniczały się do przekręcenia regulatora (a i tego nie wszyscy potrafią bez spowodowania zniszczeń), także wynalazki takie miały rację bytu.

Co dawała taka sprężyna? Poprzez zastosowanie mniejszej ilości zwojów była mocniejsza od oryginalnej, dzięki czemu przerzutka szybciej zrzucała na mniejsze, bądź większe koronki kasety. Nie każdy wie, że Shimano w swoich przerzutkach wprowadza coraz bardziej miękkie sprężyny. Dla przykładu moja M951 ma ich 12, a XTR w wersji 970 już 14. Daje to bardziej maślaną zmianę biegów (czyt. lżejszą), ale na krótki okres czasu. Starsze przerzutki były pod tym względem o niebo lepsze. Mnie udało się upolować na eBay sprężynę Crumpet, czyli produkcja angielska. Ma ona 9 zwojów.

Niestety wyjęcie oryginalnej sprężyny jest potwornie ciężkie. Bardzo ciężki dostęp do niej powoduje, że raczej nie zdecydowałbym się na wymianę raz jeszcze. Bez roznitowania korpusu jest to operacja praktycznie niewykonalna. Patrząc na ażurowy korpus RD-M971 jestem w stanie stwierdzić, że w niej wymiana byłaby nieco prostsza.

Ostatnie do wymiany poszły kółeczka. Oryginalne Shimano z tamtych lat były naprawdę solidne i różniły się od nowszych wersji na plus. Są jednak dość ciężkie, a górne posiada kontrowersyjny boczny luz. Co prawda pozwala on skorygować wychylenie wózka względem koronek kasety (kółeczko wolniej się zużywa a przerzutka nie terkocze gdy jest źle wyregulowana), ale powoduje pewne opóźnienie w działaniu. Dzieje się tak, ponieważ przerzutka nie reaguje od razu na ruch linki; musi jeszcze pokonać luz kółka zanim wózek przesunie się na kolejny bieg. Zastosowałem więc wyrób Swiss Comp na w pełni ceramicznych łożyskach.

Jeszcze tylko rzut oka na grafitowo-szary korpus z logotypem Shimano XTR. Jest po prostu przepiękny. Kryje się w nim mała śrubka, której nie znajdziemy w nowszych wersjach począwszy od serii M960. Odpowiada ona za regulację napięcia sprężyny. Tak tak, można ją sobie dodatkowo wyregulować ustawiając szybkość wrzucania na większe koronki kasety. Niestety zmieniając sprężynę na nieoryginalną chcąc nie chcąc pozbyłem się tej regulacji. Sprężyna jest zbyt mocna, aby ją jeszcze dodatkowo napiąć. Byłoby to zresztą zbyteczne, także w gruncie rzeczy nic się nie stało.

W tym miejscu należy napisać kilka słów na temat wyboru wersji Rapid Rise. Swego czasu gdy pracowałem w jednym z warszawskich serwisów rowerowych, wiosną i latem lubiłem jeździć rowerem na weekend do oddalonych o ok. 165 km. Starachowic, czyli mojego rodzinnego miasta. W rowerze miałem wówczas manetki Deore LX i przerzutkę Deore XT z normalną sprężyną (inna zresztą w tej grupie wówczas nie występowała). W sobotę kończyłem pracę o 16:00, wsiadałem na rower i jechałem do domu. Zajmowało mi to jakieś 6 godzin z przystankami na jedzenie. W niedzielę śmigałem sobie po górach i z reguły pociągiem wracałem do stolicy. Później nawet kupiłem sobie szosowe opony Vredestein aby jazda była łatwiejsza, ale w plecaku wiozłem za to 2 sześćsetosiemdziesięcio – gramowe Micheliny (na inne nie było mnie stać).

przerzutka_shimano_xtrDojeżdżając do Starachowic często byłem już zmęczony. Składał się na to cały dzień w pracy ale i pokonane kilometry. W pamięci bardzo dobrze utkwiła mi jedna rzecz. Gdy około 21:00 jechałem sam jak palec lasem z włączonym światłem na kierownicy, często ciężko było mi zmienić bieg na lżejszy, czyli kliknąć kciukiem w cyngiel manetki. Strasznie wówczas żałowałem, że nie stać mnie na XTR-a z odwrotną sprężyną, który tą pracę odwaliłby za mnie. Wystarczyłoby delikatne muśnięcie klawisza palcem wskazującym i przerzutka zajmuje się wszystkim. Biker nie wkłada w tę czynność żadnej siły.

Moimi następnymi przerzutkami były już XTR-y tylko i wyłącznie w wersji Low Normal, bo trzymając się terminologii Shimano, Rapid Rise znikł w roku 2003. Daleko łatwiej jest podczas zmęczenia zrzucić kciukiem bieg, niż go wrzucić przy obciążeniu. Pamiętać należy, że najczęściej biegi w górę zmienia się jadąc pod wzniesienie i nawet nie będąc zmęczonym może to być upierdliwa czynność. Sam nie wiem, dlaczego ludzie nie przekonali się do tego pomysłu. Jednak nie mnie to osądzać.

W terenie:

0 – 100 km: sprężyna Crumpet ma nieco inną charakterystykę pracy niż oryginał-jest progresywna. W przypadku Rapid Rise oznacza to, że zrzucanie na najmniejsze koronki kasety robi się nieco cięższe niż w początkowej fazie. Ma to jednak swój plus, bo większość z Was zna zapewne problem wrzucania łańcucha z „jedenastki” wyżej. Z reguły przerzutka w tym zakresie działa nieco wolniej, a tutaj redukcja następuje błyskawicznie.

100 – 1000 km: szarak w odróżnieniu od wersji Shadow właściwie nie ma luzów, choć Japończycy szczycili się udoskonaleniem nowszych przerzutek w tym większą sztywnością. Bełkot marketingowy. Przerzutka ma za sobą pierwszy start w maratonie i działa perfekcyjnie.

1000 – 5000 km: nie mam żadnych negatywnych uwag. Po prostu jeżdżę. Raz na jakiś czas oliwię przeguby teflonowym Finish Line. Przerzutka nie rozregulowuje się, nie pojawiły się żadne luzy.

5000 – 5100 km: na jednym z maratonów rozpadają się kółka Swiss Comp, niszcząc się przy tym i uszkadzając wózek. Do mety dojeżdżam na single – speed’zie. W domu prostuję grubą, aluminiową blachę. Urwało zbędny w sumie ogranicznik pracy łańcucha, mam podcięte tytanowe szprychy od strony kasety. Kółeczka zmieniam na BBB z nierdzewnymi łożyskami. Skręcam całość do kupy i… działa jak w dniu zakupu.

5100 – 6000 km: przepraszam się z kółeczkiem eliminującym zgięcie pancerza. Cyngiel manetki działa zauważalnie lżej. Może i całość jest cięższa, ale działa bez porównania lepiej.

6000 – 8000 km: rozbieram przerzutkę na części pierwsze, czyszczę i smaruję. Sprężyny są wciąż mocne i nie wykazują śladów zużycia. Po długich poszukiwaniach udaje mi się skompletować krótki (SS) wózek od przerzutek Dura Ace z dwóch serii. Po niewielkiej przeróbce wiertarką cieszę się szybszą pracą. Mniej skacze łańcuch na wybojach.

8000 – 8100 km: kolejne gramy lecą w dół. Dostaję aluminiowy element zamykający śrubę główną z przerzutki XTR RD-M952. Minimalnie cierpi na tym napięcie sprężyny.

8100 – 10000 km: przerzutka działa wciąż jak w dniu zakupu. Minimalny luz na głównej śrubie obrotu spowodowany wycieraniem się tytanu, kasuję grubszą podkładką. Kolega jeżdżący na wersji Shadow któregoś razu ogląda mojego szaraka i porównuje ze swoim carbonowym wózkiem. Nieco później, zza Oceanu leci do niego mała paczuszka. W środku spoczywa sobie pewien New Old Stock… koniec testu.

Podsumowanie:
Jestem skłonny stwierdzić iż stary, w momencie pisania tych słów 16-sto letni szarak bije na głowę nowsze wersje. Zarówno pod względem jakości działania, spasowania elementów jak i użytych materiałów. Aktualne wypusty mają lepsze manetki. Przerzutki z obecnych lat w mojej opinii niestety nie są materiałem na trwałe związki. Chyba, że lubicie przejściowe miłostki.

Plusy:
+ mocna, nadzwyczaj trwała konstrukcja
+ jakość działania nieustępująca aktualnym wersjom
+ żywotność

Minusy:
brak możliwości sparowania z systemem Dyna – Sys (bez przeróbek)

Ocena końcowa: 9/10

Zdjęcia: Anka Witkowska