Tytanowa kaseta Recon
Liczba ocen: 0
0.0

Metryczka: Recon titanium
Stopniowanie: 11-27T
Masa: 123,4 g
Cena: ok. $300
Gdzie kupić? Recon

Intro:
Tytanowe kasety były niegdyś domeną niewielkich, kilkanaście lat temu garażowych wręcz, manufaktur. IBS, Tune, Cycle King, Action Tec i wiele innych miały w swojej ofercie zębatki z mile łechczącego próżność rowerzystów szarego materiału. Japoński gigant wprowadzając po raz pierwszy w 1996 roku szarą kasetę CS-M950, zapobiegawczo wykonał jedynie trzy największe zębatki z tego pierwiastka. Krok ów tłumaczono szybszą od stali ścieralnością (pominąwszy zużycie, patrząc na ceny XTR-a w pełni tytanowa kaseta Shimano musiałaby kosztować krocie), a kontakt łańcucha z tytanowymi, o największej ilości zębów koronkami 24-28-32, lub 23-26-30 (w zależności od wersji) pozwalał spowolnić ten proces względem mniejszych, stalowych trybów.

Do dziś najwięksi gracze liczący się na rowerowym rynku konsekwentnie unikają drogiego materiału stawiając na perfekcyjną obróbkę stali, vide SRAM XX bądź też jak Shimano, nieśmiało w kolejnych odsłonach topowej górskiej grupy dodają po jednej koronce z tytanu, dzięki czemu w najnowszej CS-M980 mamy ich już pięć.

tytanowa_kaseta_recon

W poprzedniej serii 970 przy wykorzystaniu tuningowego pająka Yumeya, można było uzyskać kasetę z 6-cioma zębatkami wykonanymi z lekkiego metalu. Ostatnio jednak tytan przeżywa swój renesans, co zaowocowało choćby pojawieniem się kaset KCNC, czyli produktów dla, bądź co bądź, szerszego odbiorcy. I choć cena wciąż dla wielu może być barierą nie do przekroczenia, chciałbym bliżej przyjrzeć się tytanowym elementom napędu i odpowiedzieć na trywialne nieco pytanie: czy warto?

Swego czasu postanowiłem skonfrontować wytrzymałość w pełni tytanowej kasety z naszym specyficznym, polskim podwórkiem. Przepis był prosty, a doskonale wypieczone ciasto składało się z maratonów, błotnistych wypraw, szczypty XC oraz trenażera do smaku. Dla uzyskania jednolitej konsystencji, napędowi w ramach testu nieobce były także warunki zimowe.

Z pudełka:
Doświadczenie podpowiadało mi, że nie skorzystam ze gotowego produktu, a zbuduję go sam. Potrzebowałem relatywnie ciasno zestopniowanych biegów bez modnych ostatnio największych trybów, średnicą przypominających popularne hula-hop. Z tych powodów 3 największe koronki umiejscowione na pięcioramiennym aluminiowym pająku pochodziły z ostatniej, 9-cio biegowej serii Dura Ace. Z racji posiadania tytanowego bębenka nie musiałem się martwić o jego nacięcia podczas eksploatacji i z czystym sumieniem kupiłem pojedyncze zębatki.

Mój wybór padł na tytanowego Recon-a. Piękna wycinanka CNC godna naszych rodzimych, XIX-wiecznych wyrobów z papieru + jedyny słuszny do takich rzeczy stop 6Al-4V pozwalały z ufnością patrzeć w przyszłość. Do kompletu plastikowe, tuningowe podkładki „SL”. Całość skręciłem nakrętką od rodzimego producenta, czyli Soul-Kozak w kruczoczarnym, matowym kolorze.

Koronki wymagały delikatnej ingerencji drobnoziarnistego pilnika, tj. zeszlifowane zostały najgrubsze wypusty umożliwiając mi dowolne obracanie ich na bębenku względem szosowego Dura Ace. Operacja ta była niezbędna aby zachować liniową płynność wycięć dających nienaganną zmianę biegów. Rzut oka na wagę i już wiem, że powstał wyzuty z ostatnich gramów tłuszczu potwór: 126 g wraz z nakrętką to wyśmienity wynik. To, wespół z uzyskanym przeze mnie zestopniowaniem: 11-12-13-14-16-18-21-24-27 powoduje szybsze bicie serca.

Kaseta sparowana została z łańcuchem Yumeya CN-YM81, a za bezpośrednią zmianę biegów odpowiadają cynglowe manetki XTR serii 970, mocno tuningowana przerzutka tylna XTR RD-M951 (czyli Rapid Rise o odwrotnym działaniu sprężyny), oraz linki i pancerze Nokon. Przerzutka oprócz odchudzenia jej tytanowymi śrubami otrzymała tuningową sprężynę brytyjskiej, nieistniejącej już mikromanufaktury Crumpet o mniejszej ilości zwojów niż oryginalna, dającą twardszą i nieco progresywną charakterystykę zmiany biegów. Górne kółko z fabrycznym luzem zostało wymienione na napinające pochodzące z szarej grupy XTR aby wyeliminować wszelkie możliwe opóźnienia zmiany biegów.

Każda z zastosowanych części była fabrycznie nowa; bowiem jedynie w ten sposób można mówić o prawidłowości testu. Na koniec tylko dokładna regulacja i uwydatniająca się szerokim uśmiechem radość wynikająca z nowych części w rowerze. Zaczynamy.

W terenie:
0 km – pierwszy wypad na szosę. Całość działa poprawnie i niestety tylko poprawnie, mieszcząc się w dolnej granicy mych oczekiwań. Zauważalne są opóźnienia zmiany biegów względem kasety XTR. Łańcuch pracuje minimalnie głośniej niż z komponentami Shimano.

100 km – napęd wreszcie się dotarł. Biegi wchodzą płynniej, ale do perfekcji wciąż sporo brakuje. Łańcuch jest w końcu cichy.

500 km – regularnie czyszcząc napęd przyglądam się tytanowym zębatkom szukając oznak zużycia, które na chwilę obecną na szczęście nie występują. Zdecydowanie dobry prognostyk na przyszłość.

1000 km – łańcuch Yumeya zgodnie ze wskazaniami miernika Shimano dokonał swego żywota. Postanawiam wypróbować znacznie lżejszy, 10-tkowy model CN-7901 czyli kierunkowy Dura-Ace.

1500 km – wybór łańcucha okazał się strzałem w, nomen omen, 10-tkę. Biegi wskakują tak, jakbym sobie tego życzył.

5000 km – 14, 16 i 18T jako najczęściej przeze mnie użytkowane wykazują największe zużycie względem pozostałych koronek. Oprócz zadziorów zęby zaczynają być coraz mocniej nagniatane przez łańcuch. W międzyczasie kaseta przeżyła kilka ciężkich maratonów ŚLR i parę łańcuchów. Cały czas użytkuję modeli CN-7901. Gdy zakładam kolejny, a poprzednik ląduje w śmietniku, zauważam przeskakiwanie na dwóch zębatkach: 13 i 14T. Z racji rzadkiego ich użytkowania, postanawiam dać im jeszcze jedną szansę i czekam ok. 200 km na odpowiednie rozciągnięcie się łańcucha.

6000 km – prosto ze Szwajcarii przyjeżdżają do mnie nowe koronki: wspomniana 13 i 14-stka. Niestety 13T to inny sort. Jest błyszcząca zamiast szlachetnego matu, a na jej powierzchni można zauważyć kilka skaz. Co prawda nie wpływających na działanie, ale nie przystających do wysokiej ceny produktu.

tytanowa_kaseta7000 km – zauważam opóźnienie działania podczas redukcji biegów. Tym razem winą jest brud, który zebrał się w pancerzu. Wyciągam linkę, a wnętrze linera traktuję specjalnym, silikonowym smarem Shimano: SP41, który fabrycznie można znaleźć w przerzutkowym XTR. Po tej operacji kultura pracy znów wraca na najwyższy poziom.

9000 km – podczas czyszczenia zauważam pęknięcie jednego z zębów 14-stki; tuż przy otworze ulżeniowym.

9100 km – po maratonie w Kielcach wyruszam na trening regeneracyjny. Podczas pracy łańcucha na 14-zębowej koronce, moją uwagę zwraca niepokojące przeskakiwanie i zaciąganie. Po powrocie do domu okazuje się, że wspomniany ząbek został ułamany gdzieś na świętokrzyskich trasach. Zębatka nie nadaje się do dalszego użytku; z racji chwilowego braku oryginalnego zamiennika wstawiam koronkę od 9-cio biegowej kasety Deore XT (CS-M770).

tytanowa_zebatka10 000 km – konieczna jest wymiana łańcucha i kolejnych części składowych kasety. Tym razem pora na 16 i 18T. Z racji tego, iż zębatki korby (ceramiczny Stronglight oraz XTR 970) nie przyjmą już nowego łańcucha, postanawiam jeździć do końca na obecnym.

13 000 km – zęby 16 oraz 18-stki coraz bardziej chylą się ku prawej stronie. Biorę się za podpiłowanie koronek. Cierpi na tym kultura zmiany biegów, ale na ostatni maraton Mazovii wystarczy. Niestety, na XC w Champery bym się z tym nie pchał. Również lockring Soul-Kozak daje wyraźne znaki, że jest w stanie przedzawałowym a wszczepienie by pass-ów jest niemożliwe. Pik, pik, pik, piiiiiiiii. Koniec testu.

Podsumowanie:
Kaseta przeżyła 1 sezon naprawdę bezkompromisowej jazdy, w tym kilkanaście maratonów w cięższym i lżejszym terenie. Z racji wrodzonej dbałości o sprzęt, koronki były regularnie czyszczone, a łańcuch gdy tego wymagał, traktowałem odtłuszczaczem Finish Line. Jako wzór precyzji działania oraz trwałości sprzętu do ścigania postawiłem kasetę XTR. Czy król jest nagi?

Nie, zapewne Japończycy po przeczytaniu mojego testu odetchną z ulgą, a prezes nieskazitelnym, białym mankietem otrze spocone czoło. Wciąż mogą produkować swoje cacka. Komitiatsu aogitanara! Tytanowy Recon zapewnia działanie na naprawdę niewiele gorszym poziomie niż klasyk wychodzący spod maszyn Shimano. Zmiany biegów są pewne, szybkie i niezawodne. Różnice są, ale przy kompromisowym usposobieniu naprawdę można przymknąć na nie oko. Trwałość jest zaskakująco dobra, aczkolwiek stal wytrzyma więcej. Warto zauważyć, że zadziory powstające w miarę zużycia zębów są mniejsze, niż w cięższych odpowiednikach.

Biorę to na karb specyficznych właściwości szarego materiału. Dużym plusem jest możliwość wymiany pojedynczych koronek, z czym u Japończyków różnie się sprawy mają. Produkt wiecznie niedostępny lub w cenie równowartości dwóch nowych kaset. Koszt jednej koronki Recon, to 15 Euro za sprzęt z przedziału 12-20T oraz 20 Euro za przepięknie wycinaną CNC, najmniejszą 11-stkę. Wystarczy kwoty te zestawić choćby z tytanowymi zamiennikami do Tune Rasselbande i wniosek nasunie się sam: to rozsądna cena.

Zatem jeśli walczycie o każdy gram swojego roweru, tytanowa kaseta może być interesującym zakupem. Warto wówczas wybrać produkt zapewniający łatwo dostępne części zamienne; w końcu mówimy o składowej napędu. Recon spełnia te założenia i przy odpowiedniej eksploatacji oferuje dobry stosunek cena/masa/jakość. Dzięki temu wiem już jaki będzie kolor mojej kolejnej kasety.

Plusy:
+ niska masa!
+ jakość działania pozwalająca na zawodniczy użytek
+ możliwość stworzenia własnej, idealnej konfiguracji
+ dostępność części zamiennych

Minusy:
trwałość
podatność na uszkodzenia
wysoka cena
brak dystrybucji w Polsce

Ocena końcowa: 5,5/10