Tytanowe zębatki Carbon-Ti
Liczba ocen: 3
9.6

Metryczka: zębatki Carbon-Ti Titanium Evo & Full-Ti
Cena: 733 zł (42T), 487 zł (32T), 214 zł (22T)
Masa: 18,3 g (22T), 39,3 g (32T), 65,4 g (42T)
Gdzie kupić? Carbon-Ti

Intro:
W latach, w których składałem swój pierwszy rower MTB, nie było lekko. Części były trudno dostępne, nie było Allegro (wiem, nie do pomyślenia), a oficjalne ceny części zabijały. Dlatego też, zanim skręciłem rower, minął rok. Miałem w domu półkę, na której zebrałem większość części. W odróżnieniu od innych miejsc, tam zawsze był porządek. Równiuteńko poukładane leżały tam elementy napędu, hamulce, opony. Codziennie oglądałem je i wyobrażałem sobie dzień, w którym po raz pierwszy wsiądę na Gianta.

Korba Deore LX z pustymi ramionami była na tamte czasy niezwykła. Szczególną dumą napawał mnie fakt posiadania aluminiowego blatu. To było jak wejście do przedsionka Formuły 1, zarezerwowanego dla nielicznych.

(…)

Po dwóch sezonach intensywnej jazdy na jednym łańcuchu (kto by się przecież przejmował i miał pieniądze…), zębatki nadawały się do wyrzucenia. Łańcuch bezlitośnie przeskakiwał podczas mocniejszego nacisku na pedały i, ruszając, czasem wolałem udawać, że się zapatrzyłem, niż odkryć przed kimś to, że całość powinna znaleźć się w śmietniku. Na szczęście w pewnym momencie mojego życia zacząłem pracować w sklepie rowerowym i to było jak dojście do bramy raju.

Kupiłem nową korbę Deore XT. Była świetna ale w tajemnicy powiem Wam, że nie cieszyła mnie tak samo jak pierwszy LX, na którego nie mogłem wydać pieniędzy ot tak. To uczucie wróciło, gdy stałem się posiadaczem zestawu z najwyższej górskiej grupy Shimano: XTR. FC-M970 miała coś, o czym od dawna marzyłem: tytanową zębatkę. Może nie była to klasyka pokroju nieprodukowanego już wówczas Boone, ale i tak mile łechtała próżność bikera.

Gdy przesiadłem się na nowszą 980-tkę, pomyślałem, że czas ponownie stanąć u wrót raju, ale tym razem je otworzyć. Postanowiłem spełnić swoje marzenie i kupić tytanowe zębatki. Nie było to jednak proste. Zdecydowałem się bowiem pozostać przy niewykastrowanym systemie 3-rzędowym. O ile najmniejsza 22T mogła pochodzić niemal od dowolnego producenta (np. Tune), tak środkowa oraz blat musiały być wyrafinowane.

Od dawna byłem bowiem rozpieszczony ultra płynną zmianą biegów, którą zapewniały zębatki Shimano. A musicie wiedzieć, że producenci tytanowych odpowiedników często szli na łatwiznę i bywało, że nie zapewniali żadnych ramp, pinów ani wycięć, ułatwiających łańcuchowi pracę podczas redukcji czy wrzucania. Po długich poszukiwaniach postanowiłem dać szansę Włochom. Koronki Carbon-Ti były współczesnym produktem (co już rokowało nieźle) i posiadały własny, nieźle wyglądający system wspomagający zmianę biegów. Dodatkowo były lżejsze niż oryginalne XTR oraz przepięknie wykończone. Cóż, przepadłem z kretesem.


Z pudełka:
Wybrałem sobie w pełni tytanowy zestaw 22-32-42T. Za tę przyjemność należało słono zapłacić, bo mój portfel uszczuplił się o, bagatela, 1500 zł. Każdą z zębatek zapakowano w zgrabny kartonik, a do środka dołączono naklejki. Najmniejsza z nich (18,3 g) jest dość klasyczna w formie. Wycięto ją na obrabiarce numerycznej i wygrawerowano laserowo logo producenta. Środkowa (39,3 g) jest dużo bardziej finezyjna. Od wewnętrznej strony znajdziemy naprawdę dopracowane rampy wspomagające płynność zmiany biegów – nie ma się do czego przyczepić także od strony wizualnej.

Ważący 65,4 gramów blat to również istny majstersztyk. Oprócz ramp zastosowano tu także 4 inserty z technopolimeru o nazwie Delrin. Najtwardszy stop tytanu (6Al-4V) ma według producenta gwarantować trzy razy dłuższą żywotność, niż aluminiowe odpowiedniki. Nonsens, ale trzeba przekonać się samemu.

Montaż:
Instalacja zestawu do ramion FC-M980 była istną drogą przez mękę. Zębatki są cieńsze od oryginałów i aby zachować odpowiednie odstępy, musiałem posiłkować się specjalnie obrobionymi przeze mnie podkładkami. Kupiłem zatem aluminiowe, drążone Pro-Bolty i zacząłem żmudne, ręczne szlifowanie. Łącznie musiałem przygotować sobie 16 podkładek, a po wszystkim moje dłonie miały dość.

Całość przykręciłem oczywiście kompletem tytanowych śrub, których gwinty pokryłem antyzatarciowym smarem Finish Line. Na całym komplecie (zębatki, śruby, podkładki) względem zestawu Shimano udało mi się zaoszczędzić łącznie 16,9 gramów. Rzecz jasna nie robiłem tego tylko po to, ale miło, że wyszło lżej. Koronki współpracowały z trzema łańcuchami KMC X10 SL zmienianymi rotacyjnie i pokrytymi azotkiem tytanu. Przednia przerzutka to początkowo „szarak” FD-M952 z systemem Differential Plate, a następnie XTR FD-M980.

W terenie:
0 – 100 km: każdy element napędu jest prosto z pudełka, to lubię! Pierwsza jazda to czas na dodatkowe regulacje i sprawdzenie poprawności działania systemu. Niestety podczas redukcji z blatu na środek nie jest dobrze. W domu szlifuję jeszcze podkładki i zmniejszam odległość między zębatkami.
100 – 200 km: pomogło. Całość pracuje wreszcie dobrze, choć do poziomu oferowanego przez Shimano XTR nieco brakuje. Różnica nie jest wielka, ale daje się zauważyć.
200 – 500 km: rotacyjnie zmieniam łańcuchy, sprawdzam dokręcenie śrub.
500 – 1000 km: każdy z trzech łańcuchów KMC jeździł już wystarczająco długo, aby się ułożyć. Wyraźnie poprawia się jakość zmiany biegów
1000 – 3000 km: wszystko się dotarło, zębatki osiągnęły już chyba szczyt swoich możliwości. Nie będzie krzty przesady jeśli powiem, iż nie ma różnicy w działaniu między Carbon-Ti, a XTR.
3000 – 5000 km: na zębatkach nie widać najmniejszych oznak zużycia. Obawiałem się o wstawki z Delrinu na blacie, ale i one są jak nowe. Koronki pracują bajecznie w błocie oraz pod obciążeniem.
5000 – 6000 km: na jednym z maratonów zauważam dziwne zachowanie łańcucha na najmniejszej zębatce. Na mecie okazuje się, że odkręciła mi się jedna ze śrub mocujących – zgubiłem ją. Łańcuch podczas zmiany biegu zaznaczył swą obecność, rysując tytan, ale poza tym nic się nie stało. Zamawiam nowy komplet śrub i na gwinty oprócz smaru daję również Loctite 243.
6000 – 8000 km: tytan nie wykazuje zużycia. Jakość działania bez zmian.
8000 – 10000 km: zębatki są idealnie proste, nawet podczas mocnych sprintów nie odkształcają się. Nie występuje ocieranie łańcucha o przerzutkę.
10000 – 13000 km: kończę sezon, Carbon-Ti mają się doskonale!

Drugi sezon: zmieniam przednią przerzutkę z wysłużonego „szaraka” na nowego XTR-a. Poprawia się płynność zmiany biegów, stara miała już duże luzy. Zębatki działają świetnie. Pewne oznaki bytowania łańcucha widać na blacie.

Trzeci sezon: wciąż wszystko gra. Na którymś z maratonów musiałem mocno uderzyć w blat, bo wykazuje minimalne „falowanie”. Całe szczęście, że to tytan. Aluminium często w takich przypadkach pęka. Z drugiej strony bardzo sprężysty, szary stop ciężko jest wyprostować. Używam do tego celu specjalnego narzędzia Unior, udaje się.

Czwarty sezon: najmniejsza i środkowa zębatka są w doskonałym stanie, bez problemu przyjmą nowy łańcuch. Najbardziej dostało się blacikowi, którego zęby są dość mocno podpiłowane przez łańcuch. Co ciekawe, nie robią się tu tzw. „rekinie zęby”, ale koronki są cieniowane przez łańcuch pracujący pod kątem. Myślę, że od biedy przejeżdżę jeszcze jeden sezon, ale rozglądam się już za nową zębatką.

Podsumowanie:
Zębatki Carbon-Ti sprawdziły się perfekcyjnie. Zapewniają jakość działania na równi z XTR, przy czym trwałość jest bez porównania wyższa. Niestety wysoka cena robi swoje, ciężko będzie znaleźć je na naszym krajowym podwórku. Problematyczne jest także dopasowanie koronek do ramion korby (wspomniane podkładki!), ale przy braku dwóch lewych rąk i dostępie do narzędzi da się to zrobić.

Dla kogo jest więc produkt Carbon-Ti? Dla wszystkich, którzy szukają trwałości, świetnej pracy i lekkości bez oglądania się na cenę. Jednak przy spełnieniu trzech pierwszych przesłanek, czwarta wydaje się być nazbyt oczywista.

Plusy:
+ doskonała jakość działania
+ świetne dopieszczenie detali!
+ niska masa
+ mnogość różnych wariantów, każdy znajdzie coś dla siebie

Minusy:
wysoka cena
zerowa dostępność w Polsce
problematyczne w ustawieniu przy niektórych konfiguracjach

Ocena końcowa: 7/10

Zdjęcia: Anka Witkowska, NieOceniam.pl