Koszulka termoaktywna Brubeck Dry
Liczba ocen: 1
8.4

polskiproduktMetryczka: Koszulka termoaktywna Brubeck Dry
Cena: 99,99 zł
Masa: 118,4 g / rozm. M
Gdzie kupić? Brubeck

Intro:
Mroźna polska zima i nieodkryte dotąd rubieże naszej stolicy. A dokładniej, droga rowerowa do Powsina. Śnieg (młodsi nie pamiętają, ale drzewiej padało coś takiego wspomnianą porą roku; zdjęcia można wygooglować) jak okiem sięgnąć i ani żywej duszy wokół. A gdzieś tam ja i mój rower, obuty w 330-gramowe Continentale.

brubeck dryJeszcze gorzej „obuty” był rider, bowiem kupno wymarzonego sprzętu poważnie nadwyrężyło mój budżet. Jest takie powiedzenie o koniu i bacie, ale starałem się o nim nie pamiętać. Na głowie miałem tylko kask, a na reszcie ciała spodnie „szelesty”, bluzę z napisem UCLA i gumowaną (czyt. gumową) kurtkę. Raz jedną, raz drugą ręką trzymałem się za uszy, aby nie wyglądać później jak Sans-ear z powieści Karola Maya.

Byłem w połowie treningu, kiedy usłyszałem brzdęknięcie, a następnie zostawiłem łańcuch na śniegu. Nie miałem skuwacza, więc nie bez przygód wydostałem się na asfalt i, odpychając się jedną nogą, dotarłem do domu, smagany wiatrem i nawracającym co chwilę poczuciem złości powodowanym brakiem rowerowej odzieży.

Choć historia ta wydarzyła się tak dawno, że mam wrażenie, iż mijały mnie wówczas nie samochody, ale dinozaury, to jednak cały czas mam ją w pamięci. Co prawda wciąż mam przeświadczenie, że slogany „nie ma złej pogody na rower – jest tylko niewłaściwe ubranie” wespół z „to nie XTR-y napędzają rowery” ukuły dzieci na siłę starające się udowodnić coś innym; zdałem sobie jednak wówczas sprawę, iż w kurtce mogącej robić za okrycie rozciągliwego ludzika z dawno zapomnianej reklamy telewizyjnej gumy Boomer i bawełnianej bluzie „UCLA” to ja długo nie pociągnę.

(…)

Powiedzmy sobie szczerze: zdecydowana większość z nas chętniej wydaje pieniądze na sprzęt niż odzież. Notorycznie widuje się bikerów w lycrze tak wytartej na tyłku, że równie dobrze mogliby wcale jej nie zakładać. Inni z kolei są tak wypacykowani, że w zestawieniu z rowerem, na którym siłą rzeczy zdarza nam się przecież ubrudzić, tworzą całość tak kiepską, jak klaun w ruskim cyrku. Trzecia godna odnotowania frakcja zdaje się uważać, że Ziemią Obiecaną jest blaszak z kolorowym logo o nazwie Lidl, a drogie ciuchy są dla frajerów. Na szczęście zdrowe miksy, choć rzadko, jednak istnieją. Warto bowiem raz na jakiś czas kupić dobrą odzież. Rzecz wydawałoby się trywialna, ale jednak nie zawsze oczywista.

I choć wszelkie zagraniczne obozy treningowe są coraz popularniejsze, to jednak dobrze czasem wyjrzeć za okno by zorientować się, że żyjemy w Polsce – kraju z raczej kiepskim klimatem i warto coś zrobić, aby w niezłym zdrowiu przetrwać do wiosny. Jedną z nieodłącznych części kolarskiej garderoby powinna być sensowna potówka. Jesienią, zimą czy nawet wczesną wiosną zakładamy ją jako pierwszą warstwę, a jej uniwersalność sprawia, iż również na nartach czy podczas biegania będzie niezastąpiona. I właśnie wiosną ubiegłego roku postanowiłem przyjrzeć się bliżej produktowi naszego rodzimego producenta, firmy Brubeck.

bluza brubeck

Z pudełka:
Cieniutką, rozciągliwą koszulkę „Dry” zapakowano w solidne, tekturowe pudełko. Znajdziemy na nim masę przydatnych do użytkowania informacji, więc nie warto go od razy wyrzucać. Produkt o gramaturze 151 g/m2 wykonano w 62% z poliamidu, a reszta to poliester. Jest to odzież pierwszego kontaktu – zakłada się ją na gołą skórę. Nie posiada szwów, a dzianina ma właściwości antyalergiczne oraz bakteriostatyczne, czyli nie uczula i hamuje powstawanie nieprzyjemnych zapachów.

O ile inne testowane przeze mnie ciuchy tego producenta miały raczej stonowane wzornictwo, tak Brubeck Dry posiada agresywny, miły dla oka wzór i kolorystykę. Zdecydowanie może się podobać i… robi to. Cóż rzec więcej, czas ruszyć się na rower!

W terenie:
brubeckKoszulka po wyciągnięciu z pudełka jest bardzo mała i ciężko oprzeć się wrażeniu, że wręcz żywcem wyciągnięta ze sklepu „Smyk”. Po założeniu niezwykle ciasno opina ciało i wydaje się, że może być wręcz przyciasna. W szczególności pod pachami. Wrażenie to znika po kilku praniach, ale osoby, którym bliżej do Obelixa niż Asterixa mogą czuć się mało komfortowo 😉

Dry jest bardzo miła w dotyku, czego nie można powiedzieć o wielu technicznych dzianinach. Dla przykładu niby kultowe opaski Compressport zakładam na nogi raczej z odrazą, tak nieprzyjemne są dla mnie w kontakcie ze skórą. Na rowerze czy podczas biegania na wierzch zakładałem z reguły lekko ocieplaną bluzę, a na to cienką kurtkę Gore Bike Wear z membrany PacLite.

Po założeniu zapomina się o koszulce – nie krępuje ruchów, nie przeszkadza. Na zakończenie 1,5 – 2 godzinnego treningu jest wilgotna, ale w jego trakcie zdecydowanie nie czuć zimna czy przegrzania (o ile nie przekombinuje się z warstwami w przypadku tej drugiej opcji). Co najważniejsze, koszulka rzucona w przysłowiowy kąt na drugi dzień nie wydaje brzydkiego zapachu i naprawdę nie jest problemem jej powtórne założenie.

Z reguły piorę ją maksymalnie po 3 intensywnych użyciach i wg mnie to optymalne lenistwo, na które można sobie z nią pozwolić. Wiosną lub jesienią bywają dni, w które ciężko się ubrać. Rano i wieczorem jest zimno, a w południe nawet gorąco. Zdarzało się, że na Brubecka zakładałem wtedy ocieplaną bluzę i ruszałem w trasę. Na szosie bywało chłodno – całość jest przecież przewiewna – ale nie czułem nieprzyjemnych dreszczy i mrowienia. W terenie zawsze można rozsunąć suwak wierzchniej warstwy i również jest nieźle.

Na tyle polubiłem ten ciuszek, że często używałem go również w cywilnych zastosowaniach, np. zimą do snu. Niestety „do chodzenia” raczej się nie nadaje, bo w połączeniu z bawełnianym t-shirtem czy bluzą było mi nieprzyjemnie. Brubeck Dry świetnie radziła sobie podczas nieplanowanych postojów zimą. Pamiętam jeden z nocnych wypadów z lampkami. W pewnym momencie musiałem poradzić sobie z drobną awarią i wystarczyło podsunąć suwak do szyi. Było mi chłodno, ale nie zimno. Pot nie powodował dreszczy i za to należy się koszulce spory plus. Na zakończenie warto wspomnieć o trwałości: przez cały czas trwania testu Dry wygląda zupełnie jak nowa.

koszulka brubeck

Podsumowanie:
Dla kogo jest ta koszulka? To jeden z nielicznych ciuchów, o którym mogę powiedzieć, że jest dla każdego. Bo naprawdę chyba wszyscy poczują zalety jej posiadania, a uniwersalność zastosowań jest powalająca. Udane wzornictwo powinno zadowolić zarówno turystów, jak i zawodników, a trwałość oraz właściwości dzianiny sprawiają, iż koszt zakupu szybko się zwraca.

Plusy:
+ bardzo miły w dotyku materiał
+ antybakteryjność
+ uniwersalność zastosowań
+ brak elementów podrażniajacych skórę
+ jakość

Minusy:
nieco ciasna pod pachami w początkowej fazie użytkowania

Ocena końcowa: 9/10

Zdjęcia: Anka Witkowska