Krótkie spodenki Brubeck
Liczba ocen: 3
8.5

Metryczka: spodenki Brubeck na szelkach
Cena: 199,99 zł
Rozmiary: S, M, L, XL, XXL
Gdzie kupić? Brubeck

Intro:

Obcisłe ciuchy rowerowe od zawsze były dla mnie archetypem kolarstwa górskiego, tak samo, jak kask. Wciąż pamiętam mój pierwszy prawdziwy komplet z lycry. Jeździłem wówczas na ramie Giant ATX Team i tak się złożyło, że sprzedawca w sklepie, w którym kupowałem części miał teamowy komplet odzieży tej marki. Spodenki, koszulka i rękawiczki. Jako iż były to czasy, gdy lubiłem sobie podjeść, miałem takie same dylematy, jak większość grubasów kupujących pierwszą odzież na rower. Jak ja w tym wyjadę na ulicę?

brubeckZestaw był w rozmiarze L (nosiłem M-kę), ale sprzedawca rzecz jasna twierdził, że będę w nim wyglądał świetnie. Cóż, uległem namowom i mogłem cieszyć się z tego, że wyglądam jak pros. Ale musicie wiedzieć, że o ile koszulka wyglądająca na mnie jak worek na ziemniaki uszyta była znośnie (mam ją po dziś dzień), o tyle spodenki mogły stworzyć jedynie naćpane szwaczki. Pielucha z przodu kończyła mi się niemal pod brodą, a z tyłu… no właśnie.

Pewnego dnia idąc z koleżankami zauważyłem faceta jadącego w identycznym stroju, jaki posiadałem ja. Od razu rzuciłem, że mam taki sam. Wodziliśmy za nim wzrokiem, aż minął nas i nasze oczy spoczęły na jego plecach. Jak się okazało tam, gdzie traciły swą szlachetną nazwę niebiesko – czerwona lycra była tak rozciągnięta, że wszystko spod niej prześwitywało. Oczywiście zarzekałem się, iż ja tak nie wyglądam, ale po powrocie do domu stanąłem przed lustrem i mnie zmroziło. Okazało się bowiem, że do tej pory jeździłem z niemal gołym tyłkiem. Do momentu kupna nowych spodenek musiałem używać bielizny.

Od tamtej pory zawsze zwracałem uwagę na ten jakże istotny aspekt rowerowej odzieży. W końcu spędzając w niej znaczną część swojego życia powinienem czuć się weń komfortowo. Jeździłem w różnorakich spodenkach i wiem, że jest to niezwykle newralgiczna część naszej garderoby. Najczęściej cena jest wyznacznikiem jakości, ale bywają odstępstwa od tej reguły. O marce Brubeck słyszałem jak pewnie większość z Was, ale przyznam szczerze, że pozostawała poza kręgiem moich zainteresowań. Mało „racingowy” wygląd sprawiał, iż wybierałem inne firmy.

Brubeck jest jednak polski i to wystarczyło, aby zwrócić na niego uwagę. Przyznam jednak, że długo nie mogłem zmusić się do rozpoczęcia testu spodenek. Dziwny krój i wygląd, zdecydowanie odmienny od odzieży, którą dotąd stosowałem, nie nastrajał mnie optymistycznie. W końcu pewna wyjątkowo ciepła noc skłoniła mnie do ich założenia. Przymocowałem do kierownicy lampkę Magicshine i ruszyłem w objęcia ciemnego lasu.

brubeck

Z pudełka:
Brubeck w swej ofercie posiada tylko jeden model spodenek na rower, w wersji z szelkami lub bez nich. W gruncie rzeczy może to i dobrze, zaoszczędzamy czasu w poszukiwaniach i głowieniu się nad tym, co wybrać. Z drugiej strony, przydałoby się może kilka wersji kolorystycznych. Produkt zapakowano w zgrabne, kolorowe pudełko. Podano na nim wszelkie informacje niezbędne do tego, aby cieszyć się z jego użytkowania.

Wybrałem opcję z szelkami, nie wyobrażam sobie jazdy bez nich. Po rozpakowaniu przez długą chwilę zastanawiałem się, czy spodenki są aby na pewno warstwą wierzchnią, czy też czymś w rodzaju bielizny. Krój jest raczej niespotykany i jako pierwsza w oczy rzuca się pielucha. Wygląda bowiem jakby była na wierzchu, co zniechęcało mnie do założenia produktu. Spodenki powstały w technologii bezszwowej i nie znajdziemy na nich również żadnych gryzących metek. Materiał z jakiego je uszyto nie przypomina niczego, w czym dotąd jeździłem. W 62% składa się z poliamidu, 35% to polipropylen, a 3% elastan; całość ma gramaturę 220 g/m2. Ten sam model posiada Ania z naszej Redakcji, jednak bez szelek. Postanowiłem zatem zapytać ją o jej odczucia:

„Nie mam zdecydowanych preferencji względem wyboru spodni kolarskich z szelkami lub bez nich. Każda z opcji ma zalety i wady, patrząc również z perspektywy ewentualnych postojów celem… sami wiecie. 😉
Do testu produktów Brubeck wybrałam spodnie bez szelek głównie dlatego, żeby wziąć „na warsztat” inną wersję produktu, niż wybrał Grzegorz. Niestety nie do końca właściwie trafiłam z rozmiarem, otrzymane spodnie damskie w rozmiarze M są na mnie trochę za duże. Mój rozmiar to XS/S, więc testowane spodenki nie opinają mojego ciała tak mocno, jak zapewne czyniłyby to najmniejsze rozmiary. Mimo to nie spadają, jest OK.”

Spodenki Brubeck są bardzo przyjemne w dotyku i na pierwszy rzut oka nieco grubsze niż „klasyczne”, obcisłe odpowiedniki. Technologia ich szycia jest bardzo wymyślna, trzeba się jednak dokładnie przyjrzeć aby to dostrzec. Na bokach nóg, w punktach narażonych na otarcia materiał jest nieco bardziej „mięsisty”, natomiast w pozostałych miejscach jest cieniutki i przewiewny. Ciekawie skrojono tylną część, gdyż szelki w całości zakrywają plecy. Znajdziemy tam perforowaną tkaninę, która za pomocą specjalnych przeszyć jest odsunięta od skóry. Przypomina mi to systemy znane z niektórych plecaków.

Antybakteryjna pielucha z tyłu jest średniej grubości, natomiast z przodu i po bokach dość cienka. Wydaje się być optymalnego rozmiaru, choć osobiście z przodu wolałbym minimalnie dłuższą. Nogawki przed podwijaniem się zabezpieczono szerokim, silikonowym nadrukiem. Wg producenta spodenki Brubeck zapewniają delikatną kompresję, przy czym specjalna dzianina ma hamować powstawanie nieprzyjemnych zapachów. Sprawdźmy to zatem!

W terenie:
Pierwsze wrażenie jest odmienne od tego, do czego byłem dotąd przyzwyczajony. Spodenki są bardzo rozciągliwe i trzeba poświęcić chwilę czasu, aby je dopasować do ciała. Po wszystkim muszę przyznać, że trzymają się jak przyklejone i w miły sposób opinają skórę. Nigdzie nie czuć jednak ucisku czy niemiłego mrowienia/drapania, które czasem zapewniają konkurencyjne materiały.

Gdy siedzę na siodle, pielucha jest ściśle dopasowana i znika pierwsze wrażenie, że to „bielizna” pod spód. Podczas pierwszej jazdy nie czułem tak naprawdę żadnego ocierania, a przecież spodenki były nowe i można by im to było wybaczyć. Wkładka jest bardzo wygodna, a jej grubość naprawdę świetnie obliczona. W trakcie jazdy okazuje się, że także w przedniej części długość wkładki dobrano optymalnie. Podczas spacerowania wolałbym jednak odrobinę wyższą. Największe zaskoczenie było po powrocie do domu. Mimo wysokiej temperatury wcale nie czułem się spocony, a Brubeck pachniał tak samo, jak po wyjęciu z pudełka. Ania:

„Na pierwszym miejscu stawiam rewelacyjne wykonanie spodni w talii. Mam w swojej szafie absolutnie ulubione spodnie bez szelek z Lycry i są one dla mnie produktem referencyjnym w temacie wygody. Wspomniane spodnie mają dość wysoki (4 cm) pas w talii, który nigdy się nie roluje, nie przesuwa, ale też nie uciska. Ze spodniami Brubeck jest identycznie. Mięciutka dzianina pozwala zapomnieć o tym, że jestem ubrana. Nic nie uwiera, ale też nie zjeżdża – mimo braku silikonowych wstawek, stosowanej przez niektórych producentów gumki czy ściąganego sznurka (! są i takie cuda) i wszelkich innych mocowań. Spodnie Brubeck mają w pasie miękki, pozbawiony szwów elastyczny ściągacz, który zdecydowanie zasługuje na pochwałę”.

Podczas letnich upałów powyżej 30 stopni okazało się jednak, że na tak wysokie temperatury wolę klasyczną, cienką Lycrę. Spodenki Brubeck spisują się nad wyraz dobrze, ale było mi w nich nieco za ciepło. W pozostałym zakresie temperatur (dla mnie ~15-30 stopni) ich noszenie jest przyjemnością. Patrząc na rozmiar ściągacza nad kolanem mam wrażenie, że silikonowe wstawki zabezpieczające przed przesuwaniem się nogawek są niepotrzebne. Całość jest jak przyklejona.

Przez chwilę zastanawiałem się nad szerokością szelek. Zbyt wąskie potrafią wpijać się w ciało, zbyt szerokie mogą przeszkadzać. Brubeck na pierwszy rzut oka są raczej wąskie, ale ze względu na specyfikę rozciągliwego materiału nie zwijają się, ani tym bardziej nie uciskają. Elastyczność spodenek jest też w pewnym momencie ich wadą, gdyż nadrukowane na nogawce odblaskowe logo producenta już po dwóch użyciach było popękane. Dzianina jest trwała, ale z przodu od suwaka bluzy nieco się zmechaciła. Po ok. 3000 przejechanych kilometrów nic się nie popruło, płaskie szwy trzymają, a pielucha wygląda doskonale i nie jest ubita.

Największym plusem spodenek Brubeck jest to, że po założeniu nie czuć ich na sobie, są jak druga skóra. Są niezwykle przyjemne w dotyku i świetnie opinają ciało. Olbrzymim zaskoczeniem dla mnie było to, jak długo wytrzymują bez prania i nieprzyjemnego zapachu – tutaj wielkie ukłony. Ma to duże znaczenie podczas kilkudniowych wypraw, gdzie trudno zrobić pranie, albo po całodziennej jeździe zrobić tego człowiek nie ma już siły. Na pewno znaleźliście się kiedyś w takiej sytuacji i pamiętacie, jak nieprzyjemne jest zakładanie na drugi dzień tych samych spodenek z lycry. Ania:

„Kolejną zaletą są super szerokie, silikonowe paski na nogawkach – najszersze wśród posiadanych przeze mnie spodni różnych marek. To ich duży atut, nogawki trzymają się blisko ciała, nie przesuwają, nie podwijają, po prostu są tam, gdzie być powinny. I tu kolejny raz muszę wspomnieć o tym, że te spodnie nigdzie nie uciskają, nie zostawiają śladów na ciele; kiedy zdejmuję je po dowolnej długości czasie spędzonym na rowerze, moja skóra nie jest pokreślona wzorem szwów, jak zdarza się to w przypadku konkurencyjnych produktów. Znajdujące się na lewej nogawce duże logo marki nadrukowano z użyciem odblaskowej substancji. Podczas nocnych jazd wystarczyło blade światło, aby napisy zaczęły być dobrze widoczne.”

Podsumowanie:
Spodenki Brubeck zaskoczyły mnie pozytywnie. Uszyto je z doskonałych materiałów, a przy tym w przemyślany sposób. Świetnie leżą, naprawdę długo nie absorbują brzydkich zapachów i nie powodują otarć. Oprócz jazd w upale nie zauważyłem tak naprawdę żadnego dyskomfortu podczas ich użytkowania. Dla kogo jest ten produkt?

Maratończyk z pierwszego sektora może być zniechęcony mało agresywną, stonowaną stylistyką niepasującą do oparów maści Ben-Gay. Zaawansowany, długodystansowy turysta będzie wniebowzięty. Spodenki nie rzucają się w oczy, można w nich czuć się komfortowo we wszelkich sytuacjach. Brawa dla polskiej firmy za produkt konkurujący, a w wielu aspektach przewyższający wiele uznanych marek zachodnich. Wiecie co? Ja czuję się dumny.

Plusy:
doskonała jakość użytych materiałów
brak absorpcji nieprzyjemnych zapachów
rewelacyjny krój
bardzo dobra, wygodna wkładka

Minusy:
 czepiając się, pielucha mogłaby być minimalnie wyższa z przodu
za ciepłe do użytku w temperaturach powyżej 30 stopni

Ocena końcowa: 7,5/10

Zdjęcia: Anka Witkowska