Kurtka Gore Bike Wear Cosmo
Liczba ocen: 0
0.0

Metryczka: Gore Bike Wear Cosmo
Membrana: Gore-Tex Performance Shell
Cena: ok. 1200 zł
Gdzie kupić? Gore Bike Wear

Intro:

Mimo, że na rynku jest wiele membran, to Gore-Tex od dawna rozpala wyobraźnię rowerzystów. Może za sprawą swych właściwości, może dzięki marketingowi. Bo odkąd pamiętam, firmę bezczelnie kreowano na „kultową”. Jednak bez względu na przyczynę, linia świetnie skrojonych ciuchów o niebanalnym wzornictwie może się podobać. Podczas kiedy my wpatrywaliśmy się w katalogi, koledzy z zagranicy jeździli i chwalili.

gore_tex_performance_shell

Markę kilkakrotnie próbowano wprowadzić na polski rynek jednak nie zyskała popularności. Ciężko się dziwić, bo ceny skalkulowane na zachodnie rynki nijak mają się do naszego podwórka. Osobiście cenię sobie zarówno Gore-Tex jak i Windstopper. Uważam, że to świetne produkty. Używam ich od lat zarówno do zastosowań sportowych jak i cywilnych.

Stojąc przed wyborem kurtki na rower postanowiłem zainteresować się produktami zza Wielkiej Wody. Jako, że posiadam już m.in. model Path z najlżejszego Paclite tym razem zdecydowałem się wypróbować relatywnie nowy produkt Jankesów, czyli Performance Shell.
Wybrałem najbardziej „wypasioną” ówcześnie kurtkę – Cosmo. I wiecie co? Zresztą, przeczytajcie poniżej.

Z pudełka:

Pudełka nie było, był za to listonosz z drukiem do zapłaty podatku VAT. Cóż, odzież przybyła do mnie bezpośrednio od producenta. Kurtka Gore Bike Wear ma niezwykle przemyślany krój i trzeba przyznać, że leży świetnie. Wszystkie zamki są wodoodporne a suwaki dostarczyła znana firma YKK. Zaprojektowano 4 kieszenie. Klasyczna, napoleońska na piersi, do tego jedna na ręce i dwie po bokach. Szczególnie te ostatnie są obszerne i sporo można w nich zmieścić. Suwaki działają niezwykle lekko i przyjemnie. Zamek pod brodą przykryty jest zapinaną patką, aby nie „gryzł” w skórę.

kurtka_gore_bike_wear_cosmo

Cosmo posiada dwa ściągacze. Jeden u dołu kurtki a drugi regulujący jej obwód w pasie. Znalazło się też miejsce dla chowanego, cieniutkiego kaptura. U dołu znajdziemy odpinane przedłużenie kurtki na największe deszcze i błoto. Trzeba szczerze przyznać, że krój, materiały i dopasowanie robią olbrzymie wrażenie.

Za membranę robi Performance Shell. Znacznie grubsza od Paclite, wytrzymalsza. Ciekawe jak będzie z oddychalnością.

W terenie:

kurtka_gore_bike_wear_cosmo0 – 100 km: pierwszą jazdę odbywam wczesną zimą. Temperatura ok. 0 stopni. Duża wilgoć i mgły. Jest bardzo nieprzyjemnie. Kurtka leży genialnie. Pod spodem mam techniczną, rowerową odzież. Jest miło, przyjemnie i ciepło. Tył ani rękawy nie podciągają się podczas jazdy. Po ok. 20 min. robi mi się chłodno. Mam wrażenie, że całe przedramiona mam mokre. W domu zdejmuję kurtkę i okazuje się, że wewnątrz skrapla się para wodna. Jest słabo.

100 – 300 km: warunki pogodowe nie zmieniają się. Na dworze jest ponuro, wilgotno i mgliście. Ruszam na kilkudziesięciokilometrową szosę. W połowie drogi czuję znajome zimno. Zdejmuję kurtkę i zerkam do środka. Wszystko jest mokre. Wracam wściekły do domu.

300 – 400 km: temperatura spada poniżej zera. Cosmo leży świetnie a jej krój jest niesamowicie wprost przemyślany. Wszystko mam pod ręką. Na jednym z treningów okazuje się, że skroplona para wodna zamarza mi wewnątrz kurtki. Zimno!

400 – 600 km: kombinuję na różne sposoby z odzieżą. Potówki, ciuchy dedykowane membranie Gore – Tex. Nic nie działa, kurtka nie nadąża z odprowadzaniem potu.

600 – 800 km: robi się cieplej i pewnego razu w drodze powrotnej łapie mnie deszcz. Cosmo zapewnia 100% ochrony przed wodą ale co z tego, skoro czuję się jak w kompresie.

800 – 1000 km: prowadzę trening dla początkującej grupy. Jeździmy w górach umiarkowanym tempem. Mimo wszystko zakładam kurtkę Gore, bo jest mi zimno. 5 stopni na minusie, do tego wiatr. Przy takiej intensywności jest dobrze. Membrana oddycha i oczywiście doskonale chroni przed wszelakimi podmuchami.

gore_bike_wear_test

1000 – 1100 km: postanawiam dać kurtce ostatnią szansę i biorę ją na pieszy trekking w górach. Mgły, wilgoć i duża intensywność marszu nie robią na niej wrażenia. W takiej aktywności sprawdza się doskonale. Na rowerze używam jej wyjątkowo sporadycznie podczas powolnych przejażdżek. Gore zostaje ze mną jako ulubione okrycie wierzchnie do bardziej cywilnych zastosowań. Koniec testu.

Podsumowanie:

Król jest nagi? Tym razem tak. W odróżnieniu od świetnej kurtki Path tego samego producenta, model Cosmo nie nadaje się do intensywnego, rowerowego użytku. Od biedy gdy tempo i temperatura są niskie. Można próbować ubierać się lżej, bo membrana jest dość gruba. Dzięki temu kurtka cały czas wygląda jak nowa.

Trzeba przyznać, że pod względem kroju, jakości użytych materiałów i dopasowania jest to bezapelacyjnie najlepszy ciuszek w jakim jeździłem. Jeździłem – niestety – krótko, ponieważ z dwoma kółkami ma wspólną tylko nazwę. Doskonale nadaje się do cywilnych zastosowań i tam sprawdza się perfekcyjnie. A co na to producent?

kurtka_z_membrana_gore

Cóż, podkulił ogon i cichaczem wycofał z użytku starą, a wprowadził nową membranę. O dźwięcznej nazwie Active. Patrzmy i uczmy się. Tak to się właśnie robi w Ameryce.

Plusy:
+ genialny krój
+ rewelacyjne, przyjemne jak na techniczną odzież materiały
+ mnogość przemyślanych kieszeni
+ chowany kaptur i patka przedłużająca kurtkę
+ łatwość utrzymania w czystości
+ kryte zamki

Minusy:
gruba membrana nie nadąża z „oddychaniem”
niezdatność do rowerowych zastosowań
z wypełnionymi kieszeniami robi się „workowata” na brzuchu (co można częściowo skompresować ściągaczem)
wysoka cena

Werdykt: 2/10 (jako kurtka dedykowana MTB)

Zdjęcia: Anka Witkowska