Kurtka Gore Bike Wear Path

Kurtka Gore Bike Wear Path
Liczba ocen: 7
7.8

Metryczka: Gore Bike Wear Path
Membrana: Gore-Tex Paclite
Cena: ok. 780 zł
Masa: 257,7 g (rozm. M)
Gdzie kupić? Gore Bike Wear

Intro:
Znacie powiedzenie „Nie kupuj konia jeśli nie stać Cię na bat”? Zapewne tak, ja też. Szczerze mówiąc, na początku mej przygody z kolarstwem stosowanie się do niego nie wychodziło mi dobrze. O ile latem mogłem jeździć w jednym jedynym komplecie krótkich ciuchów, które posiadałem, o tyle jesienią (nie mówiąc o zimie!) zaczynały się problemy.

Przełaje Wilanowskie

Moja pierwsza, idiotyczna kurtka rowerowa

Doskonale pamiętam swoje pierwsze, topowe buty Shimano z karbonową podeszwą i brak ocieplaczy. Szyłem je sobie sam ze skarpet i gazet. Wyglądały tragicznie i do dziś zastanawiam się jak mogłem w tym jeździć. Na szczęście po których z kolei urodzinach miałem nagły przypływ gotówki i wybrałem się do sklepu na zakupy. Było tak zimno, że ledwo dojechałem na miejsce ale przecież napędzała mnie myśl o tym, iż będę wracał z ciepłymi stopami.

Na moje i stóp nieszczęście nie posiadałem też licznika i widząc pod ladą ogrom miniaturowej elektroniki do wyboru, oszalałem. Do domu jechałem ze świadomością uzyskiwanej prędkości, ale w połowie drogi z bólu musiałem się zatrzymać, zdjąć buty, skarpety i rozcierać skostniałem palce. A jeśli byliście kiedyś w podobnej sytuacji to wiecie też, czym kończy się to w momencie wejścia do ciepłego pomieszczenia – łzy same leciały mi z oczu.

Podobnie było z ochroną głowy. Mój gruby bawełniak za Chiny ludowe nie chciał zmieścić się pod kaskiem, więc jeździłem bez niego. Pół biedy w lesie gdy nie wiało, ale na asfaltach naprzemiennie trzymałem się to jedną, to drugą ręką za uszy. Doskonale pamiętam dzień, w którym kupiłem swą pierwszą, „prawdziwą” rowerową kurtkę. Była tak niesamowita, że jej twórców powinno przyszyć się nićmi do ściany zakładu, w której wydziergali to wiekopomne dzieło. Wygląd niczym nie różnił się od klasycznej, puchowej kurtki z bazaru, a wiatr doskonale chłodził przez watolinę i nieosłonięty zamek. W gratisie otrzymywało się wygląd kretyna.

kurtka-gore-bike-wear

Wówczas zauważyłem, że odpowiedni ubiór jest cholernie ważny. Często to być albo nie być zimą i do następnego zakupu podszedłem z należytą uwagą. Pewnego czasu uległem magii Gore-Tex’u i zachorowałem na kurtkę z serii Bike Wear. Długo musiałem odkładać na nią pieniądze, ale w końcu stałem się jej szczęśliwym posiadaczem. Przed Wami test modelu Path.

Z pudełka:
Pudełka nie było, otrzymałem jedynie kilka metek. Path to bodaj najdłużej produkowana wersja kurtki Gore, co nie powinno dziać się bez przyczyny. Od lat się nie zmienia, inne są tylko kolory. O dziwo jako jedyna (!) jest wykonana z najlżejszej i doskonale oddychającej membrany Paclite, co przeważyło o chęci zakupu. Jest prosta i bardzo oszczędna w kroju. Jest on dość luźny i nie opina ciała jak typowy, rowerowy ciuch.

kurtka-gore-bike-wearWybrałem kolor żółty, gdyż w jesienne słoty lepiej być dobrze widocznym nawet kosztem częstszego prania. Kurtka Gore Bike Wear Path posiada dwie kieszenie, jedną na piersi, drugą na plecach. Obie posiadają kryte zamki celem odseparowania przewożonej zawartości od deszczu. W pierwszej bez problemu zmieścimy telefon i coś jeszcze, natomiast w drugiej dętkę i klucze. Tę ostatnią wykonano z cienkiej, nieco rozciągliwej siateczki. Znalazło się w niej miejsce dla pętelki na klucze.

Wszystkie suwaki (YKK) posiadają długie i wygodne patki bądź gumki ułatwiające ich obsługiwanie w rękawiczkach. Przód jest oczywiście również kryty. Mankiety opinają nadgarstki za pomocą rzepów. Rękawy są optymalnego rozmiaru, ale osobiście wolałbym jeszcze dłuższe. Za to tył kurtki jest przedłużony i tam materiału jest w sam raz. Zarówno wokół niewysokiej stójki jak i u dołu kurtki mamy ściągacze ułatwiające jej dopasowanie do ciała.

Gore Bike Wear Path posiada odblaskowe logo na piersi, karku, a także przedramionach. Stójka wykończona jest przyjemnym w dotyku materiałem – plus dla producenta. Znajdziemy pod nią pętelkę do zawieszenia kurtki. Z kolei z zewnętrznej strony przyszyto rzep, który służy do przyczepienia opcjonalnego kaptura. Trzeba go kupić osobno, występuje tylko w kolorze czarnym i niestety kosztuje prawie 200 zł w Stanach.

Kurtka w odróżnieniu od innych modeli tej firmy jest leciutka (257,7 gramów w rozm. M) i można ją skompresować do niezwykle małego rozmiaru wielkości dwóch pięści. Krój całości jest niezwykle prosty, żeby nie powiedzieć ascetyczny. Czas na prawdziwy test w polskim błocie!

W terenie:
0 – 100 km: kurtka dobrze leży i nie jest nadmiernie workowata. Przy maksymalnie wyprostowanych ramionach rękawy są napięte i dobrze mieć rękawiczki z długim mankietem. Nic nie gryzie, nic nie upija.
100 – 500 km: Gore Bike Wear Path świetnie „oddycha”. Transport pary wodnej na zewnątrz stoi na bardzo wysokim poziomie i nie zdarzyło mi się, aby wnętrze było mokre. Jedynie klejone szwy są wilgotne.

rower-zima

W takich warunkach po raz pierwszy uszkodziłem kurtkę

500 – 1000 km: podczas jesiennych wypadów kurtka doskonale chroni mnie od wiatru. Stójka jest dość niska, ale ściągacz pozwala tak dopasować ją do szyi, aby zimne podmuchy nie dosięgały ciała.
mam za sobą pierwszą jazdę w deszczu. Pod wpływem wody zauważam coś dziwnego, żółty kolor nagle ciemnieje i robi się niemal czarny. Wygląda to po prostu fatalnie, ale jestem suchy, i wcale nie spocony!
1000 – 3000 km: kurtka wspaniale chroni mnie przez wiatrem i deszczem, ale oczywiście nie samym zimnem. Jest cieniusieńka więc zakładam pod nią krótką koszulkę i ciepły polar – to optymalna ilość warstw na jesień oraz zimę.
3000 – 5000 km: modelu Path zamiennie z rowerem używam także do biegania w interwałowym terenie, gdzie wysiłek jest znacznie większy. Dalej nie pocę się, jest po prostu idealnie.

gore-bike-wear

Przetarta membrana podklejona specjalnymi łatkami

5000 – 5100 km: zbliża się koniec zimy i niedługo odłożę kurtkę na półkę. Pranie nie jest uciążliwe, a muszę przyznać, że wcale nie stosuję specjalnych płynów do membran. Z reguły piorę ją ręcznie, ale najczęściej mydłem. Czyści się szybko i jeszcze szybciej schnie. Co ciekawe oddychalność jest dalej na tym samym poziomie.

Drugi i trzeci rok użytkowania: z kurtką nie dzieje się nic złego. Co jakiś czas sprawdzam jak wygląda membrana od strony wewnętrznej. Nie ma najmniejszych przetarć czy uszkodzeń. Wciąż jestem w 100% chroniony przed wiatrem i wodą.

Trzeci i czwarty rok użytkowania: późną jesienią ruszam na szlak w Górach Świętokrzyskich. Jest duża mgła i cholernie zimno. Zjeżdżam szybko z jednego z pasm i na dole wyrzucony na śliskich liściach wpadam w niesamowicie kolczasty krzak. W ostatniej chwili udaje mi się odbić, ale zahaczam prawą ręką o ciernie. W kilku miejscach zaciągnąłem tylko z wierzchu materiał, ale w jednym kolec przebił membranę na wylot. Cóż, bywa i tak. Wracam zły do domu i szukam łatek do Gore-Tex’u. Znajduję w jednym sklepie komplet w kolorze żółtym i za pomocą żelazka wprasowuję w materiał. Trzyma idealnie. Robię szybki test „wodny” i na szczęście nie przecieka.

kurtka-gore-bike-wear

Kurtka używana była także do nocnego biegania na nartach…

Piąty i szósty rok użytkowania: pecha ciąg dalszy. Znów późna jesień i te same góry. Z kolegą zjeżdżamy czerwony szlakiem w kierunku Jaskinii Raj. Jadę na V-brake’ach i z oponami 1.95”. Jest cała masa wody, roweru praktycznie nie da się zatrzymać. Na kamienistym zjeździe koło wpada mi w koleinę i sunę w dół po ostrych głazach. Wgniatam kask i niemal odrywam lewy rękaw. Z zewnątrz materiał jest nienaruszony, ale dokładnie pod pachą membrana rozerwała się na pół.

Jakimś cudem udaje mi się znów załatać to newralgiczne miejsce i nic nie przecieka. W miejscu łatek membrana oczywiście nie oddycha więc warto naklejać na najmniejsze odcinki.

Podsumowanie:
Kurtka Gore Bike Wear Path sprawdziła się w 100%. Mam ją już tyle lat, a wciąż działa i naprawdę jest moją ulubioną. Wypadałoby kupić nową, ale cały czas mam do niej duży sentyment i myślę, że pojeżdżę w niej jeszcze trochę. Największy plus dostaje świetny materiał o wysokiej oddychalności i odporności na wiatr oraz deszcz. Krój jest prosty ale przemyślany. Szkoda, że w standardzie nie ma kaptura ale tak naprawdę rzadko kiedy potrzeba go na rowerze.

Miłym dodatkiem są dwie kieszenie i rzepy na nadgarstkach. Szkoda, że nie zrobiono trochę dłuższych rękawów. Membrana Paclite jest najlżejsza i najbardziej podatna na uszkodzenia. Co nie znaczy, że łatwo ją zniszczyć. Przez kilka lat wszystko było w porządku, a później zgodnie z prawem Murphy’ego nastąpił nawał problemów i czystego pecha. W mojej opinii Path to najlepsza i najbardziej wszechstronna kurtka dedykowana rowerowi.

gore-bike-wear-path

Plusy:
+ bardzo dobra oddychalność
+ świetne zabezpieczenie przed wiatrem i deszczem
+ dwie kieszenie
+ kryte zamki
+ możliwość założenia kaptura (trzeba go kupić osobno)
+ możliwość zaklejenia uszkodzeń specjalnymi łatkami

Minusy:
cena
rękawy mogłyby być dłuższe
podczas deszczu na żółtym kolorze robią się czarne plamy

Ocena końcowa: 7,5/10

Zdjęcia: Anka Witkowska (ankabike.pl)