Opaski kompresyjne Compressport
Liczba ocen: 0
0.0

Metryczka: Compressport
Cena: 139 zł
Model: R2 na łydki
Gdzie kupić? Compressport Polska

Metryczka: Compressport
Cena: 239 zł
Model: Forquad na uda
Gdzie kupić? Compressport Polska

Intro:

Marek Galiński - Prekursor używania odzieży kompresyjnej w polskim MTB

Marek Galiński – Prekursor używania
odzieży kompresyjnej w polskim MTB

Odzież kompresyjna po raz pierwszy pojawiła się w naszym rodzimym kolarstwie kilka lat temu. Jednym z prekursorów jej stosowania był Marek Galiński, testujący wówczas skarpetki. Wraz z zawodnikami z jego drużyny pojawił się na wyścigu w słynnych, obcisłych podkolanówkach i zasiał ferment w środowisku.

Dopiero później usłyszeliśmy o zaletach kompresji mięśni i… już po chwili w peletonie zaroiło się od naśladowców. Nie wiedzieliśmy, po co i dlaczego, ale uznaliśmy, że tak trzeba.
Dlatego też najczęściej pierwsze próby stosowania odzieży kompresyjnej bywały interesujące. Mimo letnich upałów kolarze zakładali podkolanówki i ruszali na wyścig.

Pierwszą firmą, która wprowadziła na rynek tego typu produkty był szwajcarski Compressport. W 2008 roku pokazano światu opaski na łydki R2, które oczywiście powstały z pasji. A przynajmniej tak głosi hasło producenta. Szybko pojawiła się cała masa podobnych wynalazków, które jednak często nie miały wiele wspólnego z oryginałem.

Marketing owej odzieży opiera się na badaniach dowodzących, że skompresowane mięśnie szybciej się regenerują oraz ograniczana jest im ilość odbieranych wstrząsów i powstających podczas aktywności fizycznej mikrourazów. Co ważne, opaski redukują także toksyny powstające podczas wysiłku.

Co ciekawe, istnieją także głosy mówiące o tzw. efekcie placebo. Niektórzy naukowcy sugerują, że w dłuższej perspektywie czasu efektywniej jest trenować z mniejszym obciążeniem, ale bez stosowania czynności regeneracyjnych. Czyli w dużym skrócie, bez noszenia opasek uciskowych.

Autor „Biblii treningu kolarza górskiego”, Joe Friel, pokusił się nawet o przeprowadzenie badań na wybranych sportowcach. Na pytanie, czy odzież kompresyjna zwiększa efektywność mięśni, tylko 50% odpowiedzi było twierdzących. Drugie pytanie – dotyczące regeneracji – dało z kolei aż 90% odpowiedzi sugerujących, że odzież kompresyjna ją przyspiesza.

Na własnej skórze postanowiłem sprawdzić, czy ten wynalazek działa i do czego może przydać się kolarzom.

Z pudełka:

compressport_r2

Na trenażerze jest zbyt gorąco, aby robić trening w R2

Początkującego w temacie różnorodność tego typu odzieży może wręcz przestraszyć. Zdecydowałem się postawić od razu na najlepsze możliwe rozwiązanie, czyli produkty Compressport. Wszedłem w posiadanie opasek R2 na łydki oraz Forquad na uda.

Zakupy zacząłem od wybrania się do właściwego sklepu i zmierzenia obwodu stosownych części ciała, po czym dobrano mi odpowiedni rozmiar. Należy pamiętać o tym, że odzież kompresyjna powinna dość mocno opinać nogi.

Opaski zapakowano w kolorowe, kartonowe pudełeczka. Wykonane są z nietoksycznego, medycznego materiału, w pewnym stopniu rozciągliwego. Wersja na łydki posiada klasyczne ściągacze, natomiast Forquad na uda w swej górnej części zawiera również silikonowe kropki, mające ograniczyć przemieszczanie się opasek na skórze.

Materiał jest przewiewny i miły w dotyku, aczkolwiek razi nieco swą sztucznością. Compressport’y posiadają nadrukowane logo; można wybrać odcień spośród wielu dostępnych kolorów. Producent przewidział dwuletnią gwarancję na swój wyrób, a strona www wręcz krzyczy, że opaski są niemal nie do zdarcia.

Co ciekawe, kilka lat temu UCI (Międzynarodowa Unia Kolarska) zabroniła stosowania odzieży kompresyjnej w zawodowym peletonie.

W terenie:

Potrzeba chwilę się namęczyć, aby umieścić odzież na nogach. Forquad wchodzi na uda dość łatwo, ale założenie R2 na łydki bywa problematyczne. Niestety od razu poczułem, że materiał jest sztuczny, gdyż przez chwilę gryzł mnie w skórę. Nieprzyjemne uczucie dość szybko mija, ale jest zdecydowanie niepożądane.

Doskonale pamiętam swoje pierwsze skarpetki kompresyjne, które po dziś dzień leżą na dnie szafy, gdyż po prostu nie da się ich używać poza zimową porą. Materiał zbytnio grzeje i obietnice producentów o „chłodzeniu” należy włożyć między bajki. Dlatego też tym razem zdecydowałem się na opaski, które zapewniają lepszą cyrkulację powietrza.

Pierwsze testy miały miejsce podczas treningów biegowych i rowerowych. Przyznam, że osobiście nie widzę różnicy podczas używania odzieży kompresyjnej i jazdy bez niej. W ciepłe dni materiał robi się nieprzyjemny i zamiast skupić się na treningu, jak najszybciej chciałem zdjąć opaski. Powiem wprost: moim zdaniem do takich zadań ten produkt się nie nadaje i lepiej zainwestować w komplet nowych linek i pancerzy.

Sytuacja przedstawia się inaczej, gdy wychodzimy na rower zmęczeni, najlepiej z obolałymi nogami. Wówczas opaski ratują sytuację i dla mnie wielokrotnie były niezastąpione. Z powodzeniem używałem ich na etapowym MTB Trophy, gdzie dawały ulgę moim udom. Co ciekawe, podczas biegania dużo lepiej sprawdzały mi się R2 na łydki, natomiast odwrotnie było na rowerze, gdzie wybierałem Forquad na uda.

Compressport’y zakładałem na nogi przed maratonami i często spędzałem w nich noc dla lepszej regeneracji. Niestety zyski nie były wielkie, choć czułem pewną poprawę rano. Szkoda, że w ciepłe dni spanie w nich bywało prawdziwą katorgą.

Podsumowanie:

Compressport_Forquad

Na MTB Trophy opaski Forquad na uda przynosiły znaczną ulgę

Po raz kolejny przekonałem się, że do marketingowych „rewelacji” trzeba podchodzić ostrożnie. Wiele z tych rzeczy należy włożyć między bajki, choć jednego opaskom nie można odmówić: działają genialnie podczas dużego zmęczenia, wyraźnie poprawiając pracę mięśni.

Rowerzystom polecam wersję na uda, biegaczom model R2 na łydki. Jeśli jeździcie wyścigi etepowe lub trenujecie kilka razy w tygodniu, powinniście być zadowoleni. Produkt wydaje się być drogi, ale z kolei bardzo wytrzymały. Po sezonie użytkowania opaski nie wykazują żadnych oznak zużycia.

Z drugiej strony, jeśli nie walczysz o wysokie miejsca na maratonach, a od treningu wolisz jazdę bez „napinki”, nie ma co się spinać. Zainwestuj w nowe opony, łańcuch, albo po prostu wyjdź na rower, a pieniądze schowaj do portfela. Będzie im tam zdecydowanie najlepiej.

Plusy:
+ wydają się przyspieszać efekt regeneracji
+ niezastąpione podczas treningów ze zmęczonymi nogami
+ trwałe

Minusy:
cena
sztuczność materiału
bezsensowność stosowania w ciepłe dni
możliwość wystąpienia efektu placebo

Ocena końcowa: 5,5/10

Zdjęcia: Anka Witkowska