Rękawiczki damskie Giro LA DND
Liczba ocen: 0
0.0

Rękawiczki Giro LA DNDMetryczka: Giro LA DND
Cena: 109 zł
Gdzie kupić? Shimano Polska

My, kolarze, w kwestiach dotyczących sprzętu czy akcesoriów lubimy dzielić się na antagonistyczne frakcje. Shimano kontra SRAM, wyższość mleczka nad dętkami, manetki dźwigniowe czy obrotowe. Na każde z tych zagadnień wszyscy mamy swoje zdanie i kiedy ktoś próbuje powiedzieć nam, że nie mamy racji, nierzadko zaczyna się ostry bój. Nie inaczej jest z rękawiczkami rowerowymi. Znam osoby, które latem nie porzucą za nic rękawic z obciętymi palcami, znam też takie – wśród nich jestem i ja – które w swojej garderobie posiadają wyłącznie modele długopalczaste.

Kolarstwo pochłonęło mnie na dobre ponad 15 lat temu. Kilka pierwszych lat przejeździłam w rękawiczkach z krótkimi palcami, wyznając zasadę, iż na wysokie temperatury nie ma mowy o zakrytych palcach.

Jak pewnie większości z Was, tak i mnie zdarzyło się nieraz nieszczęśliwe lądowanie, np. z lotu przez kierownicę. Za czasów noszenia krótkich rękawiczek chyba latałam częściej, choć oczywiście nie ma to związku z tą częścią garderoby. W pamięci mam przede wszystkim pewien dziurawy chodniczek, który wiele lat temu katapultował mnie w powietrze. Klasyczny OTB z próbą ratowania się wyciągniętymi w locie rękami skończył się boleśnie nie tylko dla mojego manicure. Rozbite o betonowe płyty dłonie z pewnością wyglądałyby nieco lepiej, gdyby palce w chwili upadku były okryte.

Rok czy dwa później kupiłam jesienią nowe rękawiczki z myślą o zimie, okazały się one jednak zbyt cienkie. W chłodne dni marzły mi w nich dłonie, zaczęłam więc używać ich wiosną i zostały ze mną na całe lato. Szybko dostrzegłam ich zalety w terenie i na szosie. Od tamtej pory ani razu nie założyłam rękawic z krótkimi palcami.

Około roku 2009 weszłam w posiadanie rękawiczek Giro Rivet. To świetny model, któremu niebawem poświęcę więcej uwagi w osobnym teście. Kiedy kolejna para rivetów dokonała żywota w ubiegłym sezonie, był w sam raz chwilowy problem z dostępnością tego modelu i polskiego dystrybutora. Skusiłam się więc na nowy model tej samej marki, skierowany do pań: Giro LA DND. To damski odpowiednik bliźniaczego modelu Giro DND adresowanego do mężczyzn.

Rękawiczki Giro LA DND

Z pudełka:

Giro LA DND zachwycają barwną kolorystyką i mnogością wzorów… oglądane na obrazkach w Internecie, bo w naszym kraju najłatwiej kupić wersję szaro-czarną, po którą z braku wyboru sięgnęłam i ja. Bez względu na kolor są to ładne i eleganckie rękawiczki, prezentują się naprawdę dobrze.

Wierzch rękawiczki stanowi dość gruba warstwa nylonowej tkaniny pokryta gumopodobnymi pasami. Typowo dla rękawic Giro, palce najbardziej aktywne w czasie jazdy, czyli wskazujący, środkowy oraz kciuk wyposażono w dodatkowe wzmocnienia. Każdy z tych trzech palców jest „pęknięty” w połowie – na środkowym stawie znajduje się wąska wstawka z elastycznego materiału (Spandex, brat bliźniak Lycry). Dodatkowo końce aktywnych palców pokryto warstwą zabezpieczającą przed uszkodzeniem. Podstawa kciuka aż po nadgarstek wyściełana jest materiałem typu frotte (mikrofibra – bawełna).

Rękawiczki Giro LA DNDWewnętrzna strona rękawicy wykonana jest z poliestru. Jest miękka i miła w dotyku. Składa się z pięciu paneli: na osobnych odcinkach materiału wyprofilowano kciuk, wnętrze dłoni, palce, boczną stronę dłoni (podwójna warstwa materiału) i trójkąt przy nadgarstku, mający służyć ułatwieniu wciągania rękawicy na dłoń. Między palcami i przy obwodzie nadgarstka ulokowano elastyczne wstawki, pozwalające na rozciąganie rękawiczki w tych miejscach. Miękka wyściółka wnętrza dłoni i palców posiada milimetrowej średnicy otwory, mające ułatwiać dłoni oddychanie. Kciuk, palec wskazujący i środkowy od wewnętrznej strony pokryte są paskami silikonu.

W terenie:

Mam nieduże dłonie, rozmiar 6-6.5. Mimo tego nie udało mi się zmieścić ich w rozmiarze S, który zawsze nosiłam. Moje Giro LA DND są małe. Musiałam wybrać M-kę, która i tak okazała się być „na styk”. Nijak ma się to do tabeli rozmiarów damskich, która plasuje wielkość mojej dłoni w dolną granicę rozmiaru S. Poprzednio użytkowany przeze mnie model Giro trzymał rozmiar idealnie. Rękawice przy pierwszym założeniu są naprawdę ciasne. (Z biegiem czasu minimalnie się rozciągną, choć na pewno nie określę tego jako zmiany rozmiaru; aktualnie, po roku użytkowania są wciąż wygodnie ciasne).

Rękawiczki Giro LA DND

Znakomite dopasowanie do dłoni z jednej strony nieco irytuje przy ubieraniu się, w terenie jest jednak zaletą. Przyleganie jest dobre na całej powierzchni dłoni i długości palców, hamowanie czy zmiana biegów nie są utrudnione w żadnym stopniu. Podparcie o kierownicę jest wygodne, rękawiczki stanowią dobry komplet z moimi gripami. Brak żelowych (i każdych innych) poduszeczek we wnętrzu dłoni traktuję zawsze jako zaletę; ten model na szczęście posiada ten atut. Czytaj dalej »

1 2