Zimowe buty Shimano SH-MW81
Liczba ocen: 0
0.0

Metryczka: Shimano SH-MW81
Rozmiar: 43
Masa: 904 g
Cena: 727 zł
Gdzie kupić? shimano-polska.com

Intro:
Od kilku dni na dworze leży cała masa miękkiego jeszcze, gdzieniegdzie nieubitego śniegu. Stoisz w oknie, bębniąc palcami po ciepłym kaloryferze i myślami cofasz się w czasie. Masz 10 lat, właśnie wstałeś z łóżka i biegniesz sprawdzić, czy już jest. Śmiejesz się, bo na zewnątrz jest śnieżno biało. Szybko połykasz kolejne kęsy śniadaniowej bułki, po czym pędzisz wyciągnąć sanki, słyszysz matkę wołającą za Tobą „Weź czapkę!” i biegniesz na spotkanie z kolegami. Uśmiech rysuje się na Twoich ustach również teraz, kiedy spod przymkniętych powiek wracasz do teraźniejszości. Kątem oka zerkasz na rower wpięty w trenażer.

buty_zimowe_shimano

Kiedyś byłeś twardszy; chyba właśnie przyznałeś się do tego po raz pierwszy w życiu. Wracałeś ze szkoły, zakładałeś grube, zupełnie nie rowerowe ciuchy i przynajmniej na godzinę znikałeś w śnieżnej zadymce. Cała reszta odpływała wówczas szybko niczym okręt na ocenie od małej, ale całkiem przytulnej szalupy zanurzonej w kreowanej przez Ciebie alternatywnej rzeczywistości. Dziś by Ci się nie chciało. W końcu dotykasz czołem do zimnej szyby i podejmujesz szybką decyzję, jak kilka lat temu. Kolce zimowych opon o wartości Twojego pierwszego „górala” stukają po asfalcie, zanim wjedziesz w wąską ścieżkę prowadzącą do lasu. W terenie mocno balansujesz ciałem; dziś liczy się tylko dobra zabawa. Plan treningowy został zamknięty w Excel-owym pliku na pulpicie Twojego komputera, tuż pod ikoną Diablo 3. Jest tak przyjemnie, że skręcasz w dawno nieodwiedzany szlak wiodący okrężną drogą. Robi się ciężko, bo trakt jest nieprzetarty.

zimowe_buty_roweroweJesteś cały mokry, koła buksują a zamarznięta przerzutka wcale nie chce zredukować biegu na najmniejszą koronkę korby, o czym informuje Cię smętnie terkoczący łańcuch. Brniesz po kostki w śniegu; cienkie ocieplacze dawno podwinęły się z czubków letniego obuwia i całe stopy masz mokre, choć jeszcze tego nie czujesz. Palce mocno ściśnięte w super sztywnych sabotach o wąskim kroju pozbawione są ruchu i czujesz, że ich nie czujesz. Biegów nie zmieniasz od dobrych 30-stu minut. O ścianki bidonu obija się lód. Zamiast palców w letnich, przewiewnych rękawiczkach równie dobrze mógłbyś mieć przywiązanych do zaciśniętej pięści po pięć kabanosów; działałyby teraz dokładnie tak samo. Raz jedną, raz drugą ręką zatykasz uszy, które o dziwo niezbyt dobrze radzą sobie niczym nieosłonięte na siarczystym mrozie. Wydawało Ci się przecież, że kask całkiem dobrze ochroni je od zimnych podmuchów wiatru.

Robisz się dziwnie zobojętniały; rusza Cię dopiero przenikliwy dreszcz od zimnego potu na plecach, którym jeszcze niedawno oblewałeś się podczas podjazdu w kopnym śniegu. Czy to wyją wilki? Nie, to Ty z rozpaczy. Po pewnym czasie palce i uszy zaczynają boleć. Mocno, bólu nie da się już ignorować. Trasa, którą w lecie pokonujesz w 1,5h wydaje Ci się być wejściem na Mount Everest. Szybko się odwadniasz choć masz wrażenie, że nie chce Ci się pić. Zresztą nawet nie patrzysz już na bryłę lodu, którą już dawno stał się Twój „termiczny” plastikowy bidon…


Właśnie w takim położeniu znalazłem się 10 lat temu, kiedy to zachciało mi się zimowych wojaży, będąc zupełnie do tego nieprzygotowanym. Niestety, same chęci często nie wystarczą. Największy problem podczas tego typu wypadów mam zawsze z palcami, które mój organizm uznaje za zbyteczne, odłączając im zasilanie. Jeśli u Was jest podobnie, świadczy to o Waszej wysokiej inteligencji. Otóż Twój mózg, drogi Czytelniku jest tak cenny, iż Twoje ciało broni go już od pierwszych minut, konsekwentnie wyłączając prąd dla kolejnych, najdalej odsuniętych od niego organów.

Żarty kończą się jednak wobec 10-cio stopniowego mrozu i perspektywy przynajmniej godzinnego pozostania na dworze. W swej kolarskiej karierze, długo jeździłem w letnich butach sparowanych z rozmaitej maści ocieplaczami. I szczerze mówiąc, nigdy nie czułem w nich zadowalającego komfortu. Dlatego też w pewnym momencie bardziej przychylnym okiem spojrzałem na zimowe buty Shimano, mimo ich horrendalnej ceny. Zdążyłem już przetestować pokaźną ilość rozmaitych modeli, a tym razem na celownik wziąłem SH-MW81. Czy wydatek sporej sumy pieniędzy skutkuje uśmiechem na spękanych od lodowatego zimna, ustach? Przeczytajcie…

Z pudełka:
Obuwie wydaje się być przemyślane w kroju i bardzo dobrze wykonane, choć w Chinach. Szerokie w kroju, zapewnia dużo miejsca na palce i grubą skarpetę. Buty ocieplono 3 mm. warstwą włókniny Thinsulate. Osobiście widziałbym tu Primaloft, który stosują choćby takie marki, jak Gore Bike Wear choć uczciwie trzeba przyznać, iż konkurencja nie jest na tym polu lepsza, a często gorsza. Zastosowano oddychający i wodoodporny Gore-Tex. Standard wśród najlepszych produktów, ale z doświadczenia wiem, że odzież z tą membraną z reguły ciepła wcale nie jest (a przynajmniej wówczas, gdy zachowany ma być wysoki poziom oddychalności).

Wkładki posiadają cienką warstwę przyjemnego w dotyku „meszku”, przy czym nie różnią się wiele od swoich letnich odpowiedników.

zimowe_buty_na_rowerStopa opinana jest aż czterema, asymetrycznymi (technologia Off Set) i szerokimi rzepami, co w założeniu nie powinno powodować jej nadmiernego ucisku. Kostkę chroni gruby, neoprenowy kołnierz. Podgumowany od frontu, co ma zapewnić wodoodporność tej części. Podeszwa jest wyraźnie sztywniejsza, niż w poprzednich modelach, oraz umożliwia montaż kolców (brak w komplecie). Przyjemnym dodatkiem są elementy odblaskowe. Buty sprawiają wrażenie masywnych (ale nie za ciężkich), dobrze chroniących stopy. Po ustawieniu bloków, zalewam otwory silikonem – do środka nie dostanie się śnieg ani woda.

Masa obu butów w rozm. 43: 904 g.

W terenie:
0 – 100 km: (wczesna jesień) obuwie doskonale leży na stopie, zapewniając swobodę palcom. Początkowo wydaje mi się, że nawet zbyt dużą względem starszych modeli o bardziej klasycznym, włoskim kroju. Duża ilość rzepów pozwala jednak idealnie dopasować but do stopy, nie powodując przy tym żadnego ucisku. Podeszwa ma wyrazisty bieżnik z miękkiego tworzywa, zapewniający optymalną przyczepność. Zachowano godny podziwu kompromis między jej sztywnością, a giętkością. Stopa nie męczy mi się jak w niektórych modelach. W okolicy 7/10-ciu stopni wewnątrz butów jest przyjemnie i cieplutko. Czasem aż za bardzo. W letnim obuwiu podczas wiatru odczuwałbym jednak delikatny dyskomfort. Po skończonej jeździe spodnie, oraz skarpeta aż do pięty są mokre od neoprenowego kołnierza. Nie odczuwam tego na rowerze, ale w domu tego typu rzeczy denerwują. Co prawda neopren grzeje dzięki warstwie wody, ale co będzie w zimie?

100 – 1500 km: (środek jesieni) o 17:00 robi się już ciemno i często wychodzę na rower po zmroku. Na łąkach utrzymują się mgły, temperatura spada do kilku stopni. W testowanych butach czuję się w pełni komfortowo. Podeszwa na środku posiada ciekawy patent, mianowicie wstawkę z żółtego, elastycznego tworzywa, mającą pomagać wpiąć się w pedał. Często w ferworze walki, czy po prostu w pośpiechu nie trafiamy blokiem w zatrzask i stopa ześlizguje się. W Shimano wspomniany element pomaga w takiej sytuacji nakierować blok we właściwe miejsce. Początkowo byłem do tego rozwiązania nastawiony sceptycznie; jak się okazuje – niesłusznie.

shimano_shmw81

Pewnego razu gubiąc szlak, brnę w wysokiej trawie z rowerem na plecach. Nagle, do pokonania mam błotnisty strumyk. Postanawiam przetestować wodoodporność obuwia i po prostu wchodzę do wody aż do wysokości neoprenowego kołnierza. Gore Tex oczywiście działa i o suchej stopie pojawiam się na drugim brzegu.

Innym razem, w drodze powrotnej łapie mnie ulewa. Jestem spokojny, bo mam membranę. Niestety woda dostaje się do środka od góry przez neopren. Po kilkunastu minutach czuję, że stopy dosłownie pływają. Gore Tex uniemożliwia odpływ cieczy. W domu skórę mam pomarszczoną, jak po wędrówce w deszczowych lasach Amazonii. Poczytajcie książki Pałkiewicza. Buty wysychają po 6-ciu (sic!) dniach stania pod kaloryferem.

1500 – 2000 km: (przełom jesieni i zimy) od górnego rzepu o bardzo ostrych krawędziach przetarły mi się neoprenowe kołnierze, na szczęście jeszcze nie na wylot. Identyczny problem dotyczył wcześniejszego modelu, SH-MW80. Pozostała część buta (łącznie z podeszwą) jest nienaruszona i wygląda prawie tak samo, jak w dniu zakupu. Obuwie wciąż zapewnia świetny komfort termiczny i wygodę, choć w temperaturach w okolicy zera czasem mrowieją mi palce. Neoprenowy kołnierz dobrze opina nogę i nie przepuszcza śniegu do środka. W domu zauważam, że cienkie skarpety mam wilgotne w okolicy małego palca zarówno w jednym, jak i w drugim bucie. Nie wiem, co jest przyczyną. Być może stopa się poci, a ocieplona membrana nie nadąża w tym miejscu z odprowadzaniem pary wodnej?

zimowe_buty_na_rower

2000 – 2300 km: (zima) 2 lub 3 razy wychodzę na rower w temperaturze -5 stopni, lub niższej. W takich warunkach trening jako taki nie ma większego sensu, więc jadę dla czystej przyjemności i poćwiczenia techniki. Niestety marzną mi palce u stóp. Nie jest to duży, ale jednak dyskomfort. Bądź co bądź, w grubych, neoprenowych ocieplaczach było znacznie gorzej. Po przetarciu szmatką, buty wciąż wyglądają jak nowe.

2300 – 2600 km: Oba kołnierze poprzecierały mi się na wylot. Reklamuję buty w Shimano Polska. Chwilę później mam już u siebie nowe kapcie. Podobno do 3-ech razy sztuka, tak samo „załatwiłem” wcześniejszy model SH-MW80. Postanawiam temu zaradzić i kupuję najtańszą osłonę neoprenową pod łańcuch. Wycinam z niej i szyję ochraniacze, które odizolują ostrą krawędź rzepu od kołnierza. Patent działa doskonale, przy czym nic mnie nie uciska.

Podsumowanie:
Czy król jest nagi? Nie, koronę wciąż ma na głowie, ale berło musiał oddać. Japońskie SH-MW81 są wzorcowo wykonane (co nie zawsze można powiedzieć o lubiącym się rozklejać, letnim obuwiu), zapewniają optymalny transfer energii, oraz giętkość podeszwy.

zimowe_buty_shimanoBieżnik zapewnia optymalną przyczepność na śliskim śniegu, oraz w błocie, przy czym wciąż wygląda jak w dniu zakupu. Świetnie sprawdzą się w warunkach przejściowych i niezbyt długich (do 1,5h) przejażdżkach w ujemnych temperaturach. W mojej opinii, na prawdziwą, polską zimę potrzeba czegoś cieplejszego. Warto jednak dodać, że jestem osobą o dość kiepskim krążeniu i Wy możecie mieć zupełnie inne odczucia. Niemniej jednak po ich zakupie będziecie zdziwieni, jak mogliście dotąd jeździć w ocieplaczach.

buty_rowerowe_na_zime

But idealny? Może gdyby Shimano było rosyjskie, chociaż wtedy jeździlibyśmy zapewne w walonkach z blokami. Można się śmiać, ale Rosjanie sporo wiedzą o zimie. I niestety nie jeżdżą w Shimano. U nich prym wiodą skórzane Lake. Bez membrany, przemakające, za to usztywnione ponad kostkę i wg Rosjan najcieplejsze. Wypadałoby więc posiadać buty letnie, na jesień i lekką zimę, oraz „armatę” na prawdziwe mrozy. Dla Sybiraków jest taki jeden model. Nazywa się Wolvhammer, jest najcieplejszym zimowym butem świata i kosztuje ~1500 zł. Produkuje go firma 45nrth. Kojarzy mi się to jednak trochę z zakupem kolcowanych opon, których użyjesz może kilka razy w roku.

Z drugiej strony, warto chyba odżałować zakup czegoś, co przetrwa lata i zapewnia fakt przetrwania zimy w jednym, funkcjonującym kawałku? Uwierzcie lub nie, ale kosztujące także fortunę anodowane kółka do przerzutki z ceramicznymi łożyskami nam w tym nie pomogą.

Plusy:
+ świetne wykonanie i trwałość
+ wygoda
+ wzorcowy jak na buty zimowe transfer energii vs komfort chodzenia
+ możliwość montażu kolców
+ możliwość pokonywania zimowych tras, choć niezbyt długich

Minusy:
niewystarczająca izolacja na temperatury poniżej zera stopni podczas przejażdżek dłuższych, niż godzina
przecierający się neoprenowy kołnierz
częściowo mokre skarpety (choć nie przeszkadza to w trakcie jazdy)
bezużyteczne w czasie dużego deszczu (bez spodni z Gore-Tex’u)

Ocena końcowa: 6,5/10