Siodło Smud carbon
Liczba ocen: 0
0.0

Metryczka: siodło Smud-carbon
Materiał: 100% carbon
Masa: 73,4 g
Cena: 599 zł
Gdzie kupić? Smud-carbon

Intro:

Polscy producenci to temat rzeka. Jedni płyną, drudzy popłynęli. Oprócz takich tuzów jak Romet czy Kross, wielu próbowało założyć własne mikromanufaktury. Pamiętamy te nieśmiałe początki. Słyszeliście o marce PPK Pawła Kurasia? Założyciel w dawnych czasach eksperymentował z piastami (carbonowo – aluminiowe), czy też mostkami. Ba, wyprodukował nawet prototyp amortyzatora, w którym zastosował zaawansowany tłumik wykonany z części od klapy równie polskiego poloneza. Dziś można patrzeć na to z uśmiechem, ale lata temu takie posunięcie wymagało odwagi. Sama firma zmarła śmiercią naturalną.

siodlo_smud_carbon

Ciekawym przykładem rozwijającego się producenta jest Soul-Kozak. Właściciel firmy, Mariusz, zaczynał od prototypu widelca upside-down, a zasłynął przedstawieniem najlżejszej przedniej piasty o masie 59 g. Dziś wynik dawno został pobity, ale kiedyś robił daleko większe wrażenie. Idąc za ciosem przyszedł czas na tylną i… nabywcy nie zostawili na rodzimym wytwórcy suchej nitki. Czarę goryczy przepełnił jeden z niemieckich portali prezentujący test długodystansowy wyrobu. W międzyczasie Kozak wciąż eksperymentował takimi wynalazkami, jak aluminiowe kasety do MTB.

Dziś firma robi znacznie cięższe, ale daleko trwalsze i lepiej przemyślane komponenty. Tylne piasty posiadają bardzo interesujący system zapadek wzorowany na szwajcarskim DT Swiss. Producent pokazał również mostki, choć to chyba strach przed pękającym aluminium w jego wcześniejszym wydaniu (vide rogi kierownicy) powoduje, że nie widać ich w rowerach.

Interesującą inicjatywą jest Absolute Black założony przez Polaka. Ten użytkownik największego polskiego forum lekkich rowerów „light bike” jak poprzednicy zaczął od niewielkich eksperymentów, ale dzięki dużemu zapleczu technologicznemu (współpraca z jednym z rowerowych gigantów) rozwijał swe produkty. Do najciekawszych należą koronki korby dedykowane napędom 1×10 czy tytanowe tarcze hamulcowe z warstwą ceramiki. A ostatnio również piasty, z których tylna produkowana jest w kooperacji z, nomen omen, Soul-Kozak.

smud_carbon

Niestety nie każdy może pozwolić sobie na takie zaplecze i o środki finansowe walczy w najróżniejszy sposób. Wartym uwagi projektem był Bohacz Technology założony 4 lata temu. Założyciel przedstawił swoją wizję praktycznie wymarłych już w tamtym okresie hamulców oraz klamek w standardzie V-brake i przedniej piasty, którą z obręczą łączył tylko jeden rząd szprych. Paweł Bohacz wystąpił nawet w telewizji, jednak jego pomysł nie przekonał nikogo do inwestycji w projekt.

Są też tacy, którzy do perfekcji opanowali obróbkę włókna. Rodzimy Luxtech swego czasu pokazał najlżejszy na świecie, choć kontrowersyjny rower własnego pomysłu i konstrukcji. Jarosław Sienkiewicz wyspecjalizował się w naprawach carbonowych komponentów i dziś jest to główny nurt jego działalności.

Najważniejsza okazuje się więc nie tylko idea, ale i wykonanie. Marka Smud carbon podobnie jak poprzednik proponuje części rowerowe wykonane ręcznie z włókna. Wszystkie powstają w kraju nad Wisłą. Oferowane są specyficznym odbiorcom – maniakom niskiej masy. Czy ważące 69 g siodło sprawdzi się w MTB, a co ważniejsze – może być wygodne?

Z pudełka:

Zakup komponentów Smud carbon nie jest łatwy. Aby otrzymać siodło, musieliśmy przebrnąć przez pierwszą falę oporu producenta, którą jest praktycznie brak jakiegokolwiek kontaktu z nim. To duży problem już na początku. Przydałaby się dodatkowa osoba odpowiedzialna za relację z potencjalnymi klientami. Wiemy, że nie wszystko da się zrobić samemu, ale pierwszy minus dajemy już na starcie.

siodelko_smud_carbon

Na szczęście złe wrażenie szybko znika, bo komponent wykonany jest po prostu pięknie. To jedna z niewielu części, do których ze strony wizualnej tak naprawdę nie mamy do czego się przyczepić. Na siłę można zauważyć drobinki kurzu czy odcisk palca wytwórcy pod warstwą lakieru 😉 Widzieliśmy wiele siodełek wykonanych z włókna tak znanych marek, jak Selle Italia, Tune, czy San Marco i uwierzcie, polski wyrób zrobiono perfekcyjnie.

Wszystko jest tu wykonane z węgla. Pod spodem znajdziemy elegancką naklejkę z podstawowymi danymi na temat produktu a na skorupie stonowane logo w kolorze czarnym. Wszystko skrywa warstwa błyszczącego lakieru. Sama skorupa wyraźnie ugina się pod palcami. To miłe, bo patrząc na siedzisko wydawać by się mogło, że będzie to sztywne krzesło tortur. Smud jest wyraźnie profilowany a’la niektóre siodełka Specialized. Jednym będzie to odpowiadało, innym nie. My jesteśmy za.

Szerokość to 130 mm, natomiast długość wynosi 255 mm. Ta ostatnia wartość jest na poziomie szosowego siodła Coupe. MTB są dłuższe o ok. 2 cm. Limit wagowy ustalono na 85 kg. Deklarowana masa ma plasować się między 69 a 72 gramy. Nasza waga pokazała 73,4 g. Niemiłe zaskoczenie zwłaszcza, że jest to produkt dla light-bikerów dla których ten parametr jest niezwykle istotny.

W terenie:

Siodełko przymocowaliśmy do tytanowej sztycy Lynskey z węglowym jarzemkiem. Jeździło też wespół z amortyzowaną sztycą Cane Creek („klik”). Przykręcone było również do carbonowego Syntace P6 w węglowym 29-erze. Ze względu na nisko osadzone szyny ciężko zamocować je do niektórych wsporników. Pierwsza jazda testowa to godzina spędzona na trenażerze. Czuć, że podczas szybkiego opadania pupą testera ważącego 67 kg na skorupę, ta gnie się i amortyzuje uderzenie.

smud_carbon

Siedzisko nie powoduje bólu ani nawet drętwienia newralgicznych części ciała. Pampers nie przesuwa się w denerwujący sposób na śliskim pokryciu, co po części jest zasługą profilu siodła.

Kolejne jazdy testowe to szosa przeplatana z terenem, podczas których Smud pokonał 2000 km. Na podjazdach momentami wyraźnie brakuje dłuższego noska, pozwalającego zmienić środek ciężkości. Tył jest zadarty, ale osoby lubiące siedzieć blisko krawędzi nie czuły się poszkodowane tym faktem. Nie czuliśmy bólu czy ucisku, ale należy pamiętać, że te czysto indywidualne odczucia mogą ulegać zmianie w zależności od użytkownika.

Pupa podczas pedałowania nie przemieszcza się na skorupie, choć należy zaznaczyć, iż odpowiedniki z poszyciem zachowują się pod tym względem zauważalnie lepiej. Siodełko nie uległo żadnym poważnym uszkodzeniom. Minimalne obtarcia lakieru pojawiły się na prętach, ale nie jest to niczym niezwykłym. Niestety skorupa jest bardzo delikatna i już oparcie roweru o drzewo czy ścianę powoduje powstawanie rys. Szkoda.

Na treningach o długości ca. 100 km nie przeszkadzał nam ból, ale długość skorupy. Szkoda, że nie jest o 2 cm dłuższa. Na szczęście Smud podchodzi indywidualnie do zamówień i można sprawić sobie również zoptymalizowaną wersję. Szerokość to kwestia anatomii każdego z nas, ale siodło jest na tyle dobrze wyprofilowane (wyraźnie widać analogię do niemieckiego Tune), iż podczas pedałowania nie ociera się o nie udami. Nam to pasuje.

Podsumowanie:

Siodełko jak na tak lekki produkt działa świetnie. Największym zaskoczeniem jest jakość amortyzacji. Mimo braku jakichkolwiek poważnych problemów zastanawiamy się jednak, czy jazda na takim produkcie nie jest loterią.

siodlo_smud_carbon

Bowiem dobrze zdać sobie sprawę z tego, że wciąż jest to ultralekki produkt, nieprzechodzący żadnych poważnych testów. Dużym markom płacimy nie tylko za logo, ale i (pomijając niektóre przypadki) gwarancję bezpieczeństwa. Czy to samo zaoferuje nam Smud?

Jak się okazuje, najwięcej problemów było ze sztycami. Pękające śruby czy elementy jarzemka były przyczyną wypadków. Nie mamy żadnych informacji na temat wadliwych siodełek.

Smud oferuje rok gwarancji na swój wyrób i, jak wiemy, prawa konsumenckie są respektowane. 600 zł względem porównywalnej konkurencji wydaje się być rozsądnie skalkulowaną ceną. Jednak kupując Tune czy ax-lightness stajemy się nabywcami czegoś jeszcze. Nieco bardziej spokojnego snu.

Plusy:
+ rewelacyjna jakość wykonania
+ niska masa
+ wysoka zdolność do absorpcji drgań
+ ręczna robota w Polsce!

Minusy:
dla niektórych jeźdźców siodło może okazać się zbyt krótkie
mimo wszystko pewna delikatność konstrukcji
lakierowana powierzchnia sprzyja przesuwaniu się pupy
„garażowa” produkcja każe zastanawiać się nad bezpieczeństwem użytkowania

Ocena końcowa: 7/10

Zdjęcia: Anka Witkowska