Metryczka: Tune Speedneedle Marathon
Materiał: włókno węglowe, aramid
Pokrycie: skóra syntetyczna
Cena: 832 zł
Masa: 108,2 g
Gdzie kupić? Cult Bikes

Intro:
Jeśli nie znacie ucisku w kroczu spowodowanego niewłaściwie dobranym siodłem żałujcie, bowiem nie doświadczyliście w pełni uroków kolarstwa. W moich rowerach miałem modele mniej lub bardziej udane i przynajmniej dwa z nich sprawiały, że poniżej pasa bywałem drętwy jak żarty przy niedzielnym obiedzie. Ritchey WCS oraz Selle San Marco Caymano to najgorsze siodła jakich używałem co nie znaczy, że Ty – drogi Czytelniku – nie mógłbyś czuć się na nich komfortowo. Po przejechaniu kilkudziesięciu kilometrów musiałem często stawać na pedałach, a po zejściu z roweru chodziłem jak kowboj z kreskówki – zataczając się na sztywnych nogach. Lipa na całego.

Po latach prób i błędów doszedłem do tego, jak powinno wyglądać moje idealne siodło. Otóż musi być wklęsłe, twarde i najlepiej z elastyczną skorupą. Szerokość poniżej 140 mm. Lubię (do pewnego stopnia) klasyczne rozwiązania więc zawsze wybierałem modele z tytanowymi prętami, szerokim łukiem omijając carbon. Moda na lekkie części nie mogła jednak ominąć siodełek więc użycie włókna w tym miejscu stało się nieuniknione. Pamiętam jednak unikatowe Selle Italia Flite Evolution, które nagminnie pękało użytkownikom. Powiew świeżości przyniosło nowe Millenium. Czy ktoś z Was kojarzy Gipiemme Stealth ważące 140 gramów, w którym producent podawał m.in. masę lakieru?

Lekkie, wygodne i trwałe siodełka spopularyzowała właściwie niemiecka manufaktura Tune. Węglowy model Speedneedle ważył obłędnie mało i mógł się podobać, choć purystów przyprawiał o dreszcze. Już przez swój niespotykany kształt (poprawnie ustawione siodełko winno mieć przednią część dość mocno zadartą) bywało często obiektem drwin, a i ja sam miałem wobec niego bardzo mieszane uczucia. Los lubi jednak sprawiać niespodzianki i pewnego dnia wszedłem w posiadanie modelu Tune Speedneedle Marathon. Po dość długim okresie narzeczeństwa musiałem w końcu określić swoje zamiary. Ciekawi co z tego wyszło? Przeczytajcie sami.

Z pudełka:
Siodełko zapakowane jest w ładne pudełko ze sztywnego kartonu. Najczęściej i tak wyrzucamy je do śmieci ale o ile przyjemniej zjeść rybę z porcelanowego talerza niż podaną na zatłuszczonej, papierowej tacce. To tyczy się producentów sprzedających siodła za niemałe pieniądze przytroczone zipem do trójkątnej tekturki. W 2007 roku Speedneedle przeszło lifting i wykonane jest z połączenia włókna węglowego oraz aramidu. Intrygujące są grube pręty o wyrazistej fakturze, sama skorupa to bardzo klasyczny splot 3K. Tylną jej część oraz nosek pokryto syntetyczną skórą, natomiast pośrodku hula wiatr (bez głupich skojarzeń…).

Za pomysł i wykonanie (siodło produkowane jest ręcznie i wcale nie szybko) odpowiada Jürgen Mikus. Ten 53-latek o prawniczym wykształceniu przez cztery lata dopieszczał swój projekt, by w 1998 roku ruszyć z produkcją przy wsparciu marki Tune. I choć początkowo Speedneedle (dziś to już zastrzeżona nazwa) miało być przeznaczone jedynie na szosę, to na szczęście doczekało się również wersji MTB. Co ciekawe, projekt zakłada również optymalny kształt skorupy zmniejszający ucisk na wrażliwe części ciała i nie blokujący krążenia krwi. Wraz z siodełkiem otrzymujemy czytelną instrukcję obsługi wyjaśniającą, jak ustawić je w rowerze.

Odkładając na bok katalogowe slogany siodło wygląda tak purytańsko, że ciężko mi wyobrazić sobie aby przy jego tworzeniu ktokolwiek myślał o tym, że coś, gdzieś, nie będzie uciskane. Na dobrą sprawę Jürgen może mieć maszynkę, do której wrzuca trochę włókna i aramidu, nieco skóry, doprawia klejem i kręci korbką przez kilka minut po czym wyjmuje gotowe siodło. Kto go tam wie, to w końcu obła deska, dwa pręty i kawałek dermy. Ten szybko powstały w mej głowie obraz Stwórcy mąci nieco fakt, iż Marathon wykonany jest bardzo ładnie i nie ma się do czego przyczepić.

W terenie:
0-100 km: przykręcam siodełko do tytanowej sztycy Lynskey i ustawiam po swojemu. Po kilku kilometrach dokonuję pierwszej korekty, a po krótkim czasie drugiej, zarazem ostatniej. Dzieje się to w niewymuszony, naturalny sposób.

100 – 500 km: obawiam się nieco dość sztywnej skorupy, ale siodło jest niezwykle wygodne. Nie czuję drętwienia ani ucisku. Siadam i zapominam

500 – 1000 km: Speedneedle nie przesuwa się w jarzemku, nie trzeszczy. Odległość między przednią częścią jarzemka, a skorupą jest bardzo mała ale ze względu na niedużą giętkość konstrukcji nie mam powodu do obaw

1000 – 3000 km: podczas jednego z wypadów łapie mnie burza, wszędzie jest piasek. Po powrocie do domu pobieżnie czyszczę rower i odstawiam w pokoju. Nazajutrz okazuje się, że skóra na obrzeżach zmatowiała ewidentnie od kontaktu ze wspomnianym piaskiem

3000 – 5000 km: po kolejnych przejażdżkach pokrycie wróciło do pierwotnego blasku. Brak jakichkolwiek uszkodzeń: przytarć czy rozcięć choć skóra nie posiada żadnych osłon

5000 – 8000 km: Tune posiada dość szpiczasty i wąski nosek jednak nie zauważyłem, aby podczas wyjątkowo stromych podjazdów wymagających mocnego przesunięcia się w jego kierunku przeszkadzało to w jakikolwiek sposób. Tył z kolei jest szeroki ale zakończony bez żadnych ostrych krawędzi dzięki czemu nie zahacza o spodenki podczas stromych zjazdów wymuszających wysunięcie się poza jego obręb

8000 – 10 000 km: wciąż wszystko w porządku. Pręty nie są porysowane podobnie jak pokrycie. Siodło nie powoduje u mnie żadnego dyskomfortu i wygląda dokładnie tak, jak w dniu zakupu: świetnie

Podsumowanie:
Na wstępie wspomniałem o tym, że po okresie narzeczeństwa będę musiał jasno określić swoje zamiary. Z Tune jesteśmy już po ślubie, a i potomstwo w drodze bo to na pewno nie ostatnia część z logo niemieckiej manufaktury w moim rowerze. Speedneedle jest niepozorne i łatwo je zlekceważyć, jednak nie bez powodu jest chyba najbardziej popularnym siodłem wśród light-bikerów. Co więcej cenione nie tylko za niską masę, ale i wygodę.

Czy będzie wygodne dla Ciebie? Nie czarujmy się, dobór siodełka to bardzo indywidualna kwestia i nie szukaj w testach odpowiedzi na to pytanie. Jestem jednak z stanie zaryzykować stwierdzenie, że jeśli odpowiada Ci jego kształt i szerokość oraz ważysz nie więcej niż 90 kg będziesz więcej, jak zadowolony. Speedneedle jest leciutkie i wyjątkowo trwałe oraz stabilne. Nie przeszkadza na technicznych ścieżkach, a także nie powoduje drętwienia.

Choć piękno jest rzeczą względną to jednak pokuszę się o stwierdzenie, iż Marathon jest niezwykle udanym wizualnie produktem. Faktura aramidowych prętów cieszy oko, a purystyczny kształt i elegancki sznyt wbrew pozorom pasują nie tylko to anorektycznych hardtaili. Oprócz 2-letniej gwarancji Tune dodatkowo obejmuje swój produkt programem „crash replacement”. W przypadku jego zniszczenia otrzymamy nowy z indywidualnie wyliczonym rabatem.

Siodło jak na swoją niską masę jest zaskakująco trwałe i pewne, oraz pozwala wyróżnić się z tłumu. To jeden z niewielu produktów, któremu mogę wystawić maksymalną notę, ponieważ w katalogu nie ma pustych sloganów. Konkludując: jeśli jeździsz enduro, Twój rower często zalicza gleby lub nie jesteś pewien jakiego kształtu siodła szukasz, weź coś innego. Jeśli Twoją domeną jest XC, mieścisz się w limicie wagowym, uważnie liczysz gramy i potrzebujesz sprawdzonego, nieczęsto spotykanego produktu – Tune jest właśnie dla Ciebie.

Plusy:
+ niska masa
+ prostota konstrukcji
+ wygoda – pozory mylą!
+ trwałość

Minusy:
mniej zaawansowani rowerzyści mogą mieć kłopot z poprawnym
ustawieniem
należy uważać, aby nie zniszczyć obicia na bokach
nie zagra z każdą sztycą

Ocena końcowa: 10/10