Wymiana ślizgu w bębenku Mavic
Liczba ocen: 4
9.8

Jesteśmy z tych, którzy pamiętają pierwsze Crossmaxy i emocje, jakie budziły. Obręcze jeszcze pod V-brake, pokryte warstwą ceramiczną. Koła szybko przechodziły kolejne stadia ewolucji i odzwierciedlały aktualnie panujące trendy. Wystarczy wspomnieć srebrne SL-ki, którym następnie dodano literkę „R” i dorzucono dwie nowe barwy: czerwoną oraz czarną. Francuski producent dość rygorystycznie podchodził do spraw serwisu, ale nie odstraszało to potencjalnych nabywców. Problem pojawiał się, gdy użytkownik zaniedbał nieco regularną konserwację, a bądźmy szczerzy: konia z rzędem temu, kto nigdy nie miał z tym problemu.

Słabą stroną kół znad Loary był zawsze bębenek. Dość niefortunna konstrukcja – ślizg zamiast klasycznego łożyska – potrafiła bowiem przysporzyć znacznych kłopotów. Pół biedy, jeśli zużycie tulei jest niewielkie. Pozostaje wtedy żmudne poszukiwanie pasującego (!) ślizgu i wymiana, choć, jak to u nas w kraju bywa, z reguły kończyło się na montażu całego nowego bębenka. Znacznie gorzej, kiedy degradacja jest na tyle duża, że luz pozostaje nawet po wspomnianej wymianie. Wiele osób zadaje sobie pytanie: co wtedy?

_DSC6561

Rozwiązaniem jest produkt pochodzący z U.S.A. od The HubDoctor o nazwie „Pro”. W skrócie to zestaw pozwalający na usunięcie problematycznego ślizgu i zastąpienie go normalnym łożyskiem (w komplecie znajdują się hybrydy z ceramicznymi kulkami). Jak to działa? Albo posiadamy odpowiednie narzędzia i umiejętności, albo musimy udać się do stosownego serwisu. Najpierw (po odkręceniu bębenka) należy wyciągnąć za pomocą praski łożysko od strony zewnętrznej. Dostępu do niego broni nakrętka z wejściem pod nasadową 17-stkę. Gdy już się z tym uporamy, można wybić ślizg.

Operacja jest utrudniona przez kiepski dostęp do tulei, ale wystarczy chwila cierpliwości i należytej uwagi. Czyścimy całość, po czym pokrywamy gniazda dobrej jakości smarem. Następnie przystępujemy do clou tematu, czyli w miejsce ślizgu należy wprasować miskę dla łożyska „maszynowego”. Jest to najtrudniejsza część całej operacji, gdyż aluminiowa miska ma bardzo ciasne pasowanie i bez specjalnej prasy sukces jest bardzo wątpliwy. Poza tym łatwo ją uszkodzić.

Po zakończeniu instalacji pokrywamy gniazdo łożyska cienką warstwą kleju Loctite 609 i wprasowujemy łożysko. Z drugiej strony gniazdo zalecamy nasmarować. Pamiętajmy również o nasmarowaniu łożysk od strony zewnętrznej i wewnętrznej, co uchroni je przed wodą i korozją. Oryginalna uszczelka jest zastępowana nową, znacznie lepiej przylegającą. Aby zamocować bębenek, należy jeszcze za pomocą specjalnego przyrządu zeszlifować nieco jego gniazdo, żeby łożysko mogło nań wejść.

I znów czeka nas żmudna, delikatna praca, po której można już przystąpić do skręcenia całości. Rezultat? Wymiana ślizgu w bębenku Mavic przywraca życie nawet skrajnie zużytym komponentom, przy czym znacznie wzrasta płynność obrotu: zamiast ślizgu jest przecież łożysko. Koszt zestawu oscyluje w granicy 200 zł z przesyłką do Polski, co w zestawieniu z ceną kół oraz jakością samego produktu jest czymś niezwykłym… na plus.

Więcej zdjęć i opis dalszych czynności serwisowych podczas pracy z kołem znajdziecie na stronie Serwisu Bajka.