Opony bezdętkowe to dziś coraz popularniejszy produkt – dawno minęły czasy, gdy znaleźć je można było wyłącznie w rowerach profesjonalistów czy kolarzy amatorów z „czuba” wyścigowej stawki. Coraz częściej po system tubeless sięgają nie tylko osoby stosujące treningowy reżim, ale również osoby mniej nastawione na wynik czy też po prostu rowerowi turyści. Dętki odchodzą do lamusa, ustępując zdecydowanie bardziej funkcjonalnemu rozwiązaniu. Jak to wygląda w praktyce?

Przejeździłam na dętkach, jak większość z nas, bardzo wiele lat. Może daleko im do doskonałości, ale są „swojskie” –  sposób ich użycia nie kryje żadnych tajemnic, a naprawa bądź wymiana dętki w trasie nie powinna nikogo przerosnąć.

Do „bezdętek” podchodziłam jak do jeża. Najpierw stanowiły typową egzotykę, pojawiając się coraz gęściej w rowerach zawodowców. Wkrótce wkroczyły do amatorskiego peletonu, nieustannie zwiększając swą popularność. Ja długo im się opierałam, chyba dlatego, iż ich funkcjonowanie stanowiło dla mnie zagadkę. W końcu jakieś dwa lata temu dałam się namówić i już wiem, że nie zamierzam nigdy zawracać w stronę dętek.

Wiem, że mimo coraz szerszego stosowania uszczelniaczy jest jeszcze spore grono rowerzystów, które podchodzi do tematu podobnie jak kiedyś ja – z nieufnością. Spróbujmy zatem te bezdętki odczarować.

O co w tym chodzi?

Dzięki oponom bezdętkowym możemy przede wszystkim jeździć na niższych ciśnieniach, co jest szczególnie doceniane przez kolarzy górskich, tym bardziej w dobie opon plus size. Mniej powietrza w oponach to większa przyczepność, lepsze czucie roweru, łatwiejsze pokonywanie przeszkód. Zyskamy dostęp do nowych możliwości jazdy. Brzmi nieźle, tylko jak się za to zabrać?

Na rynku dostępnych jest kilkanaście produktów do uszczelniania opon bezdętkowych, są wśród nich produkty przeciętne, dobre i bardzo dobre. Na tej ostatniej, najwyższej półce wśród światowej konkurencji znajduje się polska marka Trezado, oferująca szeroki wybór uszczelniaczy. Produkty z Milanówka posłużą nam jako przykłady i pomogą poznać temat z bliska.

Zestaw do konwersji kół na bezdętkowe składa się z kilku elementów. Są to:

taśma samoprzylepna, którą naklejamy na obręcz zamiast stosowanej do dętek opaski; taśma dzięki mocnemu klejowi i elastycznej strukturze zamknie otwory na nyple, uniemożliwiając uszczelniaczowi wyciekanie;

wentyle, spełniające dokładnie takie samo zadanie, jak w dętce, jednak nieco inaczej skonstruowane;

płyn uszczelniający, mający pokryć szczelną warstwą całe wnętrze opony wraz z oklejoną obręczą i stopką wentyla.

Uszczelnij się z Trezado

Cała operacja nie należy do specjalnie skomplikowanych, jednak początkującemu użytkownikowi może przysporzyć trochę trudności. Komu brak wiary w swoje możliwości, może skorzystać z pomocy fachowca z serwisu rowerowego.

Osobom, które chcą przeprowadzić konwersję z pomocą profesjonalisty, wychodzi naprzeciw polska firma Trezado ze swoją akcją „Uszczelnij się z Trezado”. W ramach programu we współpracujących z firmą serwisach na terenie całej Polski możemy „przesiąść się” na uszczelniacz za cenę 139,90 zł.

Za tę kwotę kupimy w wyszczególnionych na stronie producenta punktach kompletną usługę serwisową. Pracownik serwisu sprawdzi możliwość zastosowania naszych opon i obręczy w systemie bezdętkowym, a następnie dokona montażu – w podanej cenie zawiera się zarówno koszt usługi, jak i niezbędnych komponentów: zaworów, taśmy i uszczelniacza. Wszystkie te produkty występują w ofercie Trezado również osobno. Po skończonym montażu uzyskamy także od serwisanta uwagi co do dalszego użytkowania układu.

Polski producent wychodzi naprzeciw potrzebom kolarzy nie tylko nieustannie podnosząc jakość swoich produktów (niedawno metamorfozę przeszło mleczko, które zyskało przyjemny zapach), ale również dając możliwość wyboru koloru wentyli. Aluminiowe zawory dostępne są aktualnie w siedmiu barwach anody: pomarańczowej, czarnej, niebieskiej, fioletowej, zielonej, złotej i czerwonej. Wentyl posiada okrągłą gumową stopkę, nadającą się do montażu zarówno w obręczach z otworami SV jak i AV.

Firma Trezado współpracuje z dużą liczbą profesjonalnych punktów serwisowych (ich lista dostępna jest na stronie producenta).

Więcej na temat akcji przeczytacie na www.uszczelnijsiez.trezado.pl

Zestawy możemy też kupić „na wynos” i podjąć się samodzielnego montażu.

Czy mam odpowiednie obręcze i opony?

Przy wyborze opon należy pamiętać, żeby wybierać spośród modeli Tubeless Ready. Opony nieprzystosowane do tych technologii też często dają się uszczelnić, ale nie mamy takiej gwarancji – to jest zawsze loteria. Brzegi opony nieoznaczonej symbolem TR mogą nie współpracować i powodować wyciek mleczka – już w momencie montażu lub podczas jazdy.

Ta sama kwestia dotyczy obręczy, które również powinny być dostosowane do uszczelniania. Podobnie jak w przypadku opon, wiele modeli obręczy nieprzystosowanych można z powodzeniem włączyć do zestawu, można to jednak ocenić tylko w praktyce. Najlepiej sprawdzą się obręcze niskoprofilowe ze specjalnym rantem, w który „wskakuje” brzeg opony.

Przebieg montażu

Pierwszym etapem operacji będzie naklejenie na obręcz taśmy – zajmie ona miejsce zwykłej opaski, używanej w przypadku stosowania dętek. Dobrze naklejona taśma uniemożliwi przedostanie się uszczelniacza do wnętrza obręczy, a tym samym rozszczelnienie układu. Staranne przeprowadzenie tego etapu pozwoli uniknąć przykrej niespodzianki podczas jazdy.

Po naklejeniu taśmy pora na montaż wentyla. W stosownym miejscu należy nieznacznie nakłuć naklejoną taśmę, a następnie wcisnąć w nią wentyl. Podobnie jak w systemie dętkowym, na zawór nakręca się od zewnątrz nakrętkę, która zapobiegnie przesuwaniu się wentyla.

Kolejno zakładamy oponę. To może być trochę trudniejsze zadanie niż przy zwykłej gumie – te do zestawów TR są ciaśniej spasowane z obręczą. Trzeba wiedzieć, że do uszczelniania koła należy używać pompki wysokociśnieniowej lub kompresora, ze zwykłą pompką o małym cylindrze nie mamy szans powodzenia. Opona, aby wskoczyć w ranty, musi dostać nagły solidny „strzał”. Takie pompki dostępne są w ofercie coraz większej liczby producentów, ewentualnie poratuje nas kompresor na stacji benzynowej. Alternatywą są produkty typu airshot.

Zdarza się, że mimo użycia odpowiedniej pompki opona nie wskakuje w ranty. Powszechnie stosowanym rozwiązaniem w tym przypadku jest posmarowanie brzegu obręczy mydłem w płynie lub płynem do naczyń; spełni on rolę lubrykantu i ułatwi wślizgnięcie się opony w odpowiednie miejsce. Sygnałem świadczącym o powodzeniu będzie głośne stuknięcie lub ich seria, dźwięk jest bardzo charakterystyczny i na pewno go rozpoznacie.

Mając przygotowane koło, pozostaje nam już tylko zaaplikowanie uszczelniacza. Wentyl wykręcimy specjalnym kluczem, dołączonym do zaworów w chwili zakupu. Oprócz niego przyda nam się strzykawka (kupicie ją za dwa złote w aptece) o pojemności 80-100 ml. Taka porcja uszczelniacza będzie optymalna. Można też skorzystać z oferowanych przez Trezado gotowych porcji mleka. Uszczelniacz dostępny jest bowiem nie tylko w dużych butelkach (2 l, 1 l, 500 ml), ale również w opakowaniach objętości 100 ml – to idealna porcja na raz. Więcej o polskim uszczelniaczu przeczytamy tutaj.

Na sam koniec warto zakręcić kołem, poruszać nim, aby jak najlepiej rozprowadzić mleczko wewnątrz opony. Może się zdarzyć, że nieznaczne ilości uszczelniacza zaczną „kipieć” przy brzegu obręczy, nie zrażajcie się tym, potrząsanie kołem często powoduje uszczelnienie tych newralgicznych miejsc i problem znika.

Niektórzy wykonują ostatnie czynności w innej kolejności, tzn. nalewają mleczka bezpośrednio do opony przed jej napompowaniem. To również skuteczne rozwiązanie, jednak większe jest ryzyko rozlania uszczelniacza (nie róbcie tego na dywanie w salonie ani też w stroju wizytowym, mogą zostać trwałe plamy).

Raz na jakiś czas (średnio jest to ok. 3-4 miesięcy) wymagane będzie dolanie mleczka. Sygnałem do tego będą brak słyszalnego „chlupania” wewnątrz opony, nieuszczelnienie się opony po drobnym przebiciu czy częste utraty ciśnienia bez śladu przebicia. Aby uzupełnić poziom uszczelniacza, wystarczy wykręcić wewnętrzną część wentyla (nie spowoduje to rozszczelnienia układu) i dolać porcję płynu uszczelniającego.

Po sezonie warto zdemontować oponę i usunąć z jej wnętrza zaschnięte resztki uszczelniacza. Z pomocą może przyjść oferowany również przez Trezado płyn do czyszczenia opon, usuwający pozostałości zaschniętego mleczka z wnętrza gumy.