Jeden z najbardziej zaangażowanych w kolarstwo MTB ludzi w Polsce. Z zawodu informatyk i instruktor kolarstwa. Z zamiłowania kolarz, manager teamu kolarskiego Mitutoyo AZS Wratislavia, członek Komisji MTB przy Polskim Związku Kolarskim, zapalony działacz na rzecz ukochanej dyscypliny. W ślad za tak szeroką obecnością w kolarskim świecie, co nieuniknione, idą oceny i komentarze z obu biegunów sympatii. Kamil Dziedzic udzielił nam bardzo szczerego, ciekawego wywiadu – przeczytajcie, co ma do powiedzenia Kamil po wielu miesiącach pracy, a raczej – wolontariatu na rzecz polskiego kolarstwa górskiego.

 

Cześć Kamil. Zacznijmy od samego początku – jak rozpoczęła się Twoja przygoda z kolarstwem?

Cześć. Takie dość standardowe pytanie na początek, ale jak tak dłużej się zastanowię to nie będzie trudno na nie odpowiedzieć. Z kolarstwem w wydaniu wyczynowym miałem styczność dość późno, bo dopiero w wieku 17 lat. W 2005 roku, po namowach znajomych stanąłem na starcie pierwszego w swoim życiu wyścigu MTB w formule XC – legendarnego Family Cup w Przemyślu. Niestety, wcześniej nie miałem okazji zapisać się do klubu kolarskiego i poznać, co to jest ściganie w kolarstwie górskim MTB, bo w 160-tysięcznym rodzinnym mieście – Rzeszowie – nie było takiego klubu. Na dobre wkręciłem się w kolarstwo dopiero na studiach, po przeprowadzce do Wrocławia dołączyłem do drużyny Intersport Team AZS Politechnika Wrocławska, tu poznałem swojego mentora – Dariusza Porosia – i tak krok po kroku wkręcałem się w to wszystko. Z jednej strony późno, z drugiej strony wiem, że są przykłady osób, które zaczęły swoje kolarskie kariery właśnie w wieku ok. 20 lat i były na topie, jak np. Gunn Rita Dahle Flesjaa. Nigdy więc nie jest za późno, a jeśli ktoś mówi mi że się na czymś nie znam, że jestem za młody albo nie zjadłem zębów na kolarstwie – owszem, w pewnych aspektach mogę mu przyznać rację, jednak w ciągu kilku ostatnich lat nabyłem niezbędne doświadczenie.

 

Jesteś obecnie managerem i trenerem drużyny Mitutoyo AZS Wratislavia. Masz też inne obowiązki, o których porozmawiamy za chwilę. Dodajmy do tego Twój młody wiek – wyjątkowo zapracowany z Ciebie człowiek. 😉 Znajdujesz czas na jazdę dla siebie, dla przyjemności, dla realizacji własnych celów?

Do 2014 roku udawało mi się pogodzić obowiązki menadżersko-trenerskie z realizowaniem swojej pasji i startach w zawodach. W 2012 roku skończyłem studia, pochłonęła mnie praca pełnoetatowa i nagle doba się skróciła. Kiedy w 2015 roku mocniej zaangażowałem się w klub, w szkolenie młodzieży, w pracę w organizacjach kolarskich na szczeblu ogólnokrajowym, zaczęło brakować czasu na jazdę dla siebie, dla przyjemności. Ciężko było o realizację własnych celów, bo ambicje mam wielkie. Ważne jest odnalezienie tej równowagi w życiu. Powoli próbuję przywrócić ten właściwy balans i w 2017 roku znaleźć więcej czasu dla siebie – w okresie zimowym uwielbiam jeździć na nartach biegowych i sporo z tego skorzystałem, więc nie tylko samym rowerem żyje człowiek.

 

W 2014 pracowałeś w ekipie Akademickich Mistrzostw Świata, które rozgrywano w Jeleniej Górze. W 2016 roku byłeś na AMŚ na Filipinach w roli trenera. Jak wygląda taka impreza od zaplecza?

To niezwykłe przeżycie i doświadczenie. Czułem się bardzo wyróżniony, gdy w 2014 roku to właśnie mnie Akademicki Związek Sportowy zaproponował rolę koordynatora kadry narodowej. Wtedy blisko siedmioletnie działanie w strukturach akademickiego kolarstwa zostało dostrzeżone, głównie przez Grzegorza Miedzińskiego, który w 2014 roku w Jeleniej Górze był organizatorem AMŚ. Z kolei w 2016 roku w marcu wyjechaliśmy liczną reprezentacją na AMŚ na Filipiny. Wielu niedowiarkom zamknęliśmy wtedy usta, że taki wyjazd „na koniec świata” doszedł do skutku. I z bardzo dobrym wynikiem wróciliśmy stamtąd z 9 medalami! To było spore przedsięwzięcie logistyczne, a współpraca z PZKol była trudna.

AMŚ od zaplecza wyglądają bardzo profesjonalnie, impreza jest zorganizowana na bardzo wysokim poziomie. Grzegorz Miedziński w Polsce wysoko zawiesił poprzeczkę, którą próbowali utrzymać Filipińczycy w swoich warunkach. Mimo walki o medale i najwyższe laury – w końcu to Akademickie Mistrzostwa Świata – w hotelach, w których byliśmy zakwaterowani, panowała serdeczna atmosfera przyjaźni i wzajemnego szacunku do siebie. To bardzo ciekawe doświadczenie, bo wszystkie ekipy są zakwaterowane w jednym miejscu – to pozwala na poszerzanie swoich horyzontów i poznanie ludzi z drugiego końca świata. Obok siebie startują studenci-wyczynowcy, w tym profesjonalni kolarze, jak i pewna część amatorów, głównie z krajów Dalekiego Wschodu, co nieraz prowadzi do zabawnych sytuacji.

Sama impreza jest zorganizowana z najwyższą starannością i powagą, oficjalne otwarcie i ceremonia zamknięcia, odgrywanie hymnów narodowych, wciągniecie flag na maszt, stroje w barwach narodowych, obecnośc oficjeli z międzynarodowej oragnizacji FISU – to wszystko pozwala poczuć się wyjątkowo. Wszyscy studenci-zawodnicy i zawodniczki, którzy mieli okazję uczestniczyć w AMŚ przyznają, że to zapada na długo w pamięci.

Jako Polska ekipa udało nam się także stworzyć coś niezwykłego, czyli zgrany Dream Team. Na Filipinach byliśmy w koszulkach „Born to win” i to od nas było czuć – inne ekipy to dostrzegały. Pomimo tego, że zazwyczaj były to osoby z różnych klubów, z rożnych środowisk, wspólnie spotykają się kolarze i kolarki z MTB, szosy i toru, to zarówno w 2014 roku, jak i – przede wszystkim – w 2016 roku stworzyliśmy razem fajną, zgraną, wielką rodzinę. To pozwalało na odnoszenie sukcesów i ułatwiało przełknięcie goryczy porażek. Nasze zaplecze było także bardzo profesjonalnie zorganizowane – dzięki Akademickiemu Związkowi Sportowemu i wsparciu Ministerstwa Turystyki i Sportu mieliśmy zapewnioną opiekę fizjoterapeuty i mechanika, a właściwy dobór osób pozwolił na świetnie porozumiewanie się i osiąganie najwyższych celów – zwycięstwa!

 

Należysz również do powołanej po zakończeniu sezonu 2014 Komisji MTB przy Polskim Związku Kolarskim. W latach 2014-2016 byłeś sekretarzem Komisji i koordynatorem Pucharu Polski MTB. Zdradzisz nam, na czym dokładnie polegała Twoja praca w Komisji?

Przez ostatnie 2 lata, tj. od listopada 2014 roku naprawdę sporo się wydarzyło w polskim MTB i jest to zasługa pracy tak naprawdę tylko kilku osób. Moją rolą, jako sekretarza Komisji MTB było przede wszystkim spisywanie naszych postulatów oraz przekazywanie ich do Polskiego Związku Kolarskiego, ale w sposób aktywny – czyli w taki by zadziałać. By dokument nie był tylko zapisaną kartką papieru czy wysłanym mailem, ale by za tym szły konkretne działania, czyny pewnych osób. To spowodowało, że poznałem jak działa Polski Związek Kolarski, kto pracuje w Biurze, jaki jest kontakt z Prezesem (co ciekawe przez ostatnie 2 lata z Panem Wacławem Skarulem rozmawiałem przez telefon kilkadziesiąt godzin) czy z Dyrektorem sportowym, kto za co odpowiada lub nie, jakie są możliwości działania. Prowadziłem przez ten czas wiele godzin rozmów telefonicznych, setki maili, pilnowałem szczegółów realizacji także projektu Pucharu Polski MTB – zarówno XCO jak i w maratonie MTB XCM. Generalnie, gdybym mógł się w to zaangażować bardziej, byłaby to praca na pełny etat.

Koordynator Pucharu Polski MTB to brzmi dosyć dumnie, jednak za tym nie szły ani żadne przywileje, ani pieniądze, ani de facto realne możliwości – wszystko i tak końcowo musiał akceptować Zarząd PZKol czy Dyrektor sportowy, a proszę mi uwierzyć – nie działo się to od razu, natychmiast, ani nawet z tygodniowym czy miesięcznym opóźnieniem – wiele decyzji DO DZIŚ nie znalazło realizacji. Mimo wszystko, poświęciłem sporo swojej energii w 2015 i 2016 roku dla organizatorów Pucharu Polski MTB, dla wielu ludzi, dla dobra polskiego kolarstwa – kosztem swojego czasu prywatnego, zawodowego, kosztem klubu i swoich zawodników. Wiele godzin rozmów przez telefon, ponad 2000 wysłanych maili, dopinanie szczegółów organizacyjnych, spraw regulaminowych, koordynacja spójności Pucharu Polski MTB zarówno wizerunkowo, jak i medialnie, prowadzenie strony internetowej www.pucharmtb.pl czy Facebooka, przekazywanie informacji do mediów, prowadzenie transmisji na żywo z poszczególnych zawodów czy wsparcie organizatorów w tym zakresie. Wszystko to robiłem za darmo, nie otrzymując w zamian nawet „głupiego” słowa dziękuję. A mało tego, nieraz jeszcze spotykając się z agresywną krytyką moich działań, całkowicie nieuzasadnioną, bo zamiast siąść i porozmawiać, samemu zaproponować, co można zrobić inaczej, lepiej wylać żale w Internecie czy naskoczyć na zawodach.

 

A na czym polegała praca całej Komisji – w praktyce?

Przez ostatnie 2 lata grupa osób zgromadzona w Komisji MTB naprawdę zacieśniła współpracę między sobą i dobrze się poznała. Można rzec, że to grupa „wariatów”, ludzi z pasją, prawdziwie oddanych kolarstwu górskiemu. To tylko kilka głównych ośrodków MTB w Polsce, które reprezentują: Przemek Gierczak (Sławno – łódzkie), Błażej Maresz (Warszawa – mazowieckie), Arek Stokłosa, Piotrek Walerak (obaj Wałbrzych – dolnośląskie), Przemek Haczkiewicz (Biała – opolskie), Sebastian Żabiński (Zator – małopolskie) – która spotykała się głównie „w Internecie” – gro naszych dyskusji odbywaliśmy w sposób zdalny, nieraz wypracowując swoje wspólne stanowisko i dochodząc do konsensusu po burzliwych dyskusjach, które trwały wiele godzin. Na pewno byliśmy najbardziej aktywną komisją w PZKol w ciągu ostatnich lat. Nie poddawaliśmy się mimo przeciwności losu, niechęci PZKol do nas czy tego, że nie wszystkie osoby w biurze Związku nam sprzyjają. Robiliśmy po prostu swoje. Bo wierzyliśmy w to, że tylko ciężką, mozolną pracą, krok po kroku, odbudujemy kolarstwo górskie w Polsce. Głównym celem Komisji MTB na latach 2015-2016 była odbudowa Pucharu Polski MTB, wzmocnienie i stworzenie nowych ośrodków szkolenia MTB w Polsce oraz lobbowanie na rzecz utworzenia dedykowanych kadr narodowych MTB dla poszczególnych kategorii wiekowych, które miały zapełnić lukę po nieistniejących grupach zawodowych MTB dla młodzieży.

 

Z Białegostoku prowadzono regularne sprawozdanie poprzez Facebooka, informowano na bieżąco o przebiegu wyścigu, były nawet próby transmisji video, co jest też bardzo fajnym pomysłem. Cały ten ogrom działań to zasługa jednej osoby – Twojej. Dlaczego byłeś sam na placu boju? Co dokładnie było na Twojej głowie podczas imprezy i czy tak będzie wyglądał każdy etap PP XCO?

Dlaczego sam – nie wiem. Może dlatego że jestem głupi? Że chcę zrobić coś dla idei, non-profit, dla dobra ogółu? Bo reszta zajmuje się przede wszystkim sobą, swoim podwórkiem, swoim klubem. Inna sprawa to też mentalność polskich organizatorów imprez MTB XC – nie nadążają oni za współczesnym marketingiem sportowym, za tym co dzieje się w mediach społecznościowych, w Internecie, za tym, że teraz przekaz jest głównie online, a nie w telewizji. Zatrzymali się oni nieraz na poziomie organizacji imprez w latach 90-tych czy początku XXI wieku. I uważają, że tak jest dobrze – że wystarczy brama startowa, taśma, płotki, jakieś podium i toi-toi w lesie. Bo tak robili od lat i tak jest dobrze. Niestety, albo i stety czasy się zmieniły. Klubów MTB jest znacznie mniej, niż 10 czy 15 lat temu. Startujących zawodników jest mało, amatorzy poszli w stronę masowych maratonów MTB i żeby teraz przyciągnąć zawodnika, trzeba mu coś zaoferować konkretnego. Żeby mieć sponsora, impreza musi być pokazana w mediach, w Internecie. To powoli dociera do tych wszystkich organizatorów, jednak jest to długotrwały proces, a zmiana nie dokona się z roku na rok. Z rynku znikają kolejni organizatorzy, ale w ich miejscu pojawiają się nowi, którzy nie znają, tego co było kiedyś, a od razu są dostosowani do aktualnych realiów marketingowych i sportowych.

Co robiłem na poszczególnych imprezach Pucharu Polski MTB wymieniałem już wcześniej, ale było to między innymi:

  • wrzucanie zdjęć i krótkich filmów ze startów każdej kategorii wiekowej
  • video-wywiady ze zwycięzcami tuż po zakończeniu wyścigu
  • szybkie przekazanie wyników w Internecie na Facebooku, Twitterze oraz stronie internetowej

  • gromadzenie materiału fotograficznego z imprezy
  • przygotowanie notatki prasowej do mediów
  • rozesłanie prasówki i docieranie do mediów
  • zebranie materiałów, które pojawiły się odnośnie danej edycji PP w Internecie i wrzucenie na stronę www
  • obrobienie wyników zawodów i wprowadzenie ich do bazy danych mtbcrosscountry.comr

 

Powiedz proszę kilka słów o projekcie bazy danych z wynikami – polska.mtbcrosscountry.com.

Z wykształcenia jestem informatykiem i z wielką pasją szukam rozwiązań IT, które upraszczają codzienne życie i są dla nas korzystne. Z wielkim zdziwieniem stwierdziłem, że Polski Związek Kolarski nie posiada spójnej bazy danych zawodników, wyników czy klasyfikacji generalnych z zawodów. Aż prosi się, by coś takiego funkcjonowało, bo trenerzy, zawodnicy i kluby mogliby z tego korzystać. Wielokrotnie podejmowałem ten temat w PZKol, w sumie jak sięgnę pamięcią, to właśnie od tego w 2013 roku zaczęły się moje rozmowy z ówczesnym prezesem Panem Wacławem Skarulem. Ciągle słyszałem, że nie ma na to pieniędzy, że nie ma do tego ludzi, że jest wiele innych ważniejszych spraw. Czułem się pomijany i lekceważony, pokazywałem że można zrobić to w prostszy sposób, niskobudżetowo lub nawet całkowicie za darmo, ale dając możliwości do działania. Jako że nie mogłem się poświęcić temu projektowi w 100%, pracując normalnie na etacie w branży, gdy po 8 godzinach dziennie a nieraz nawet więcej spędzonych przed komputerem nie ma się ochoty później w domu patrzeć kolejne godziny w monitor, nawiązałem współpracę z portalem mtbcrosscountry.com. Przemiły człowiek z Czech, Michael Simek, z którym niestety nie miałem okazji nigdy spotkać się face2face, ale razem przegadaliśmy wiele godzin na Facebooku oraz wymieniliśmy mnóstwo maili, zgodził się rozszerzyć swój projekt dla polskich zawodów MTB niewpisanych do kalendarza międzynarodowego UCI i umożliwić tam dodawanie wyników zawodów. Jako że cały proces jest dosyć mozolny i wymaga odpowiedniego przygotowania wyników, a organizatorzy w Polsce uparcie publikują wyniki w fatalnym do dalszej obróbki formacie PDF, starczyło mi energii i sił tylko na dodanie wyników z ośmiu edycji Pucharu Polski MTB XCO 2016. Została także policzona automatycznie klasyfikacja generalna i drużynowa, a cała baza danych pozwala na śledzenie wyników zawodów danego zawodnika, całego klubu czy na poszczególnych edycjach. Przechowywanie wyników w taki sposób w bazie danych pozwala na ich późniejsze wykorzystanie i wprowadzenie dodatkowych funkcjonalności, na przykład statystyk. Pomysłów jest wiele, brakuje tylko czasu i zasobów do ich realizacji.

Jeśli będzie wola i odpowiednie przygotowanie ze strony organizatorów, projekt ten będzie kontynuowany w roku 2017. Możliwe, że wprowadzone zostaną także wyniki z ubiegłych lat, tak by mieć kompletną historię np. Pucharu Polski MTB od 2012 roku. Wszystko zależy od podejścia osób decyzyjnych i dobrej atmosfery w środowisku.

Regulamin Pucharu Polski ewoluuje. Od 2015 roku nagrody finansowe w kategoriach kobiecych i męskich są na tym samym poziomie. To bardzo cieszy! Urosła też pula wartości nagród pieniężnych. Wyszliście m.in. naprzeciw wielu głosom, nawołującym do utworzenia osobnej klasyfikacji Masters. Te i kilka innych zmian w aktualnym regulaminie idą w zdecydowanie dobrym kierunku. Jakie jeszcze zmiany czekają cykl PP MTB w najbliższym czasie?

To dobre pytanie, jakie zmiany czekają Puchar Polski MTB na rok 2017 i dalej. Szczerze mówiąc, nie wiem co będzie dalej. Nie chcę, a przede wszystkim nie mogę zajmować się Pucharem Polski MTB na tym poziomie, co dotychczas, czy nawet bardziej się zaangażować na takich warunkach jak do tej pory – czyli wolontariat – a nawet nie do końca wolontariat, bo nie doczekałem się oficjalnej umowy z Polskim Związkiem Kolarskim, o którą prosiłem. Były prowadzone rozmowy pod koniec grudnia na temat wizji Pucharu Polski MTB w przyszłości, jednak do tej pory nic nie wiadomo, nie otrzymałem żadnej informacji, mało tego – raczej jestem zbywany i traktowany jako ‘persona non grata’ w Polskim Związku Kolarskim. Nie zdziwię się, że gdy pojawi się na przykład sponsor generalny, to znajdą się nagle inne osoby, które zostaną wyznaczone do tego zadania.

Aktualnie nie powstał jeszcze regulamin Pucharu Polski MTB XCO na rok 2017. W wymaganiach w konkursie, który był przeprowadzony przez Komisję MTB w listopadzie 2016 roku było wiele nowych zapisów, m.in. o podwyższeniu puli nagród finansowych w sumie o 1000 zł czy obowiązku wręczania dyplomów dla kategorii dzieci i młodzieży. Pod nowymi rządami w PZKol powietrze i chęć do działania Komisji MTB wyraźnie zmalała, zwłaszcza że do tej pory nie został opublikowany oficjalnie skład nowej Komisji MTB kadencji 2017-2020, która została wybrana razem z komisją przełajową na Mistrzostwach Polski CX w Sławnie 7 stycznia 2017 roku, a protokół już dawno trafił do PZKol. Niestety, nie ma sprzyjającego klimatu dla MTB w PZKol w dalszym ciągu i pewne rzeczy nie pojawiają się w ogóle lub ze sporym opóźnieniem. Tak naprawdę nie wiem, kiedy pojawi się regulamin całego cyklu i czy ktoś w ogóle tego potrzebuje. Być może Dyrektor sportowy zainteresuje się tematem, gdy czas będzie naglił.

Czy są kwestie, które powinny być w PP wprowadzone, ale z jakichś powodów nie jest to możliwe?

Oczywiście jest wiele takich kwestii. Należy dążyć do unifikacji poszczególnych edycji Pucharu Polski MTB. Nie jest to na tę chwilę możliwe, bo każda edycja organizowana jest przez innych ludzi, inne ośrodki, którym niekoniecznie zależy na współpracy, bo mimo wszystko musiały ze sobą konkurować w otrzymaniu rangi Pucharu Polski. Wygląda na to, że aktualna formuła Pucharu Polski się wyczerpała i zamiast konkurować ze sobą, należy zacząć współpracować i zacieśniać więzi, tak by powstał profesjonalny cykl zawodów.

W 2015 i 2016 roku bardzo dużo czasu poświęciłem na projekt pt. „Puchar Polski MTB”, by jednak zapewnić pewny spójny standard. Prowadziłem mnóstwo rozmów telefonicznych (wiele godzin porad, pomocy, ustaleń, dopilnowania czegoś nieraz na ostatnią chwilę), wymiany e-mail, prowadzenie strony internetowej www.pucharmtb.pl prowadzenie Facebooka Puchar Polski MTB, konta na Twitterze, Instagramie, zbierania wyników do bazy danych polska.mtbcrosscountry.com, tworzenia relacji prasowych dla portali, zbierania zdjęć, filmów, relacji, prowadzenie relacji z zawodów na miejscu na żywo głównie za pośrednictwem mediów społecznościowych, spotkania Komisji MTB na targach Kielce czy podczas zawodów i konferencji trenerskich i jeszcze wiele innych spraw, na które poświęca się nieraz po kilka godzin dziennie, mając normalną pracę zawodową na etacie, życie rodzinne oraz swój klub sportowy…

 

I chcesz powiedzieć, że to wszystko robiła jedna osoba? O ile byłeś odpowiednio wynagradzany, powinieneś być „krezusem”.

Wszystko to robiłem non-profit, społecznie, w ramach wolontariatu. Na tę chwilę nie będę w stanie zaangażować się na tyle w 2017 roku. Już widać, jak negatywnie do Komisji MTB, a przede wszystkim do mnie został nastawiony nowy prezes PZKol Dariusz Banaszek, jak opornie działa nowy zarząd PZKol, który został wybrany 10 grudnia 2016 r. Nie widać żadnej wizji współpracy ze środowiskiem MTB i całym cyklem Pucharu Polski MTB na kolejne 4 lata. Nawet nowy trener Kadry MTB, Kornel Osicki, lekceważy Puchar Polski MTB, wyznaczając w terminie 1. edycji w Białymstoku wyścig kwalifikacyjny do ME w niemieckim Bad Sackingen. Owszem, z końcem grudnia odbyły się ze mną rozmowy, jednak nic z tego nie wyszło do tej pory (początek kwietnia), a na obietnicach się skończyło. Może się wydawać, że dużo zależy także od nas, od całego środowiska MTB, jak ta moja praca była oceniana i jak powinna dalej wyglądać, jednak tak naprawdę widać, że biuro PZKol ma to „w głębokim poważaniu” – w myśl zasady – „ktoś wykonał jakąś pracę, teraz może odejść” czy „nie ma ludzie niezastąpionych”.

 

Trzy wyścigi z cyklu PP MTB XCO 2017 zyskały kategorię UCI. Czy możesz przybliżyć ten temat i wyjaśnić, jak wygląda proces przyznawania kategorii UCI oraz dlaczego w ubiegłym sezonie Tuchów jednak nie miał zapowiadanej kategorii UCI C2?

Tak, w tym roku mamy 3 wyścigi MTB kategorii międzynarodowej UCI. Obok prestiżowego Jelenia Góra Trophy Maja Włoszczowska MTB Race, który już kolejny raz będzie z najwyższą po Pucharze Świata kategorią HC (Hors Class), mamy wyścig Górale na Start w Wałbrzychu – dalej z kategorią C2, tak jak w 2016 roku. Organizatorzy mieli chęci na wyższą rangę C1, jednak potrzeba na to znaczeni więcej środków finansowych.  Po raz pierwszy kategorię UCI C3 ma wyścig w Białej. C3 to najniższa kategoria, za którą jest mało punktów UCI i nie ma tak wysokich wymagań finansowych, praktycznie aktualne wymogi PP są na tym poziomie doliczając do tego ok. 2 tys zł opłaty kalendarzowej do UCI, jednak umożliwia zdobycie niezbędnego doświadczenia we współpracy międzynarodowej oraz wyścig zostaje zamieszczony w kalendarzu międzynarodowym na stronie internetowej UCI.

A jak wygląda kwestia przyznawania kategorii UCI?

Po prostu należy w odpowiednim czasie (do końca lipca br.) zgłosić wyścig do kalendarza UCI a później opłacić wyższe wpisowe i zapewnić odpowiedni poziom wymaganych nagród finansowych. Mimo tego, że na 2017 rok Polska trafiła do II koszyka i uzyskała 20% bonifikaty, to i tak na wyścig UCI C2 trzeba mieć blisko 20 tys. zł w gotówce. To na tę chwilę kwota praktycznie zaporowa dla lokalnych organizatorów wyścigów cross-country. Co innego organizatorzy komercyjni, którzy robiąc duże imprezy masowe typu maratony MTB, mogą sobie na taki wkład własny pozwolić…

Jeśli chodzi o Tuchów to sprawa rozbiła się o wewnętrzne problemy organizatora (KCP Bieniasz Bike) z wyścigiem i brakiem środków, które miały być zapewnione z różnych źródeł. W ostatniej chwili, rzutem na taśmę, organizator wycofał się z kalendarza UCI, mając  przy tym do zapłacenia karę w wysokości kilku tysięcy złotych. Jak sprawa się zakończyła – wie tylko biuro PZKol i sędzia główny UCI.

 

Pierwszej serii Pucharu Polski MTB XCO w Białymstoku towarzyszy wyścig sztafet mieszanych – na stronie Pucharu zapowiedziano, że w 2017 roku wyścig XCR wejdzie do programu mistrzostw Polski. Opowiedz proszę o tej konkurencji w kontekście zmagań na polskim podwórku.

Jako Komisja MTB szukaliśmy w 2016 roku rozwiązań, które pozwoliłby na lepsze funkcjonowanie klubów i zapewnienie możliwości zdobycia dodatkowych punktów w Systemie Sportu Młodzieżowego, który tak naprawdę jest głównym źródłem finansowania dla większości klubów. W kolarstwie szosowym czy torowym jest wiele punktowanych konkurencji, czy to górskie, drużynowe, parami itd. W MTB XCO mamy tak naprawdę jeden start w sezonie – wyścig ze startu wspólnego. I nie ma możliwości więcej się wykazać. Sztafety mieszane, gdzie startuje chłopak i dziewczyna z jednego klubu pozwalają z jednej strony na zdobycie więcej punktów i otwarcie się na nową widowiskową konkurencję, z drugiej strony zapewniają pewną równowagę płci w kontekście rekrutacji nowych zawodniczek i zawodników do klubu. Mam nadzieję, że jako konkurencja obserwowana w SSM dla kat. junior młodszy w 2017 roku, wejdzie ona na stałe do programu MP i OOM już w kolejnym 2018 roku. A w tym roku w Międzywojewódzkich Mistrzostwach Młodzików mają już być rozgrywane 2 wyścigi – właśnie sztafet mieszanych oraz wyścig ze startu wspólnego. Dokonano zmniejszenia liczby okręgów z 8 do 4, co pozwoli na zwiększenie konkurencji i poziomu rywalizacji, w tym ilości startujących. Jestem bardzo ciekawy jak to sprawdzi się już w tym roku.

Opowiedz jeszcze proszę co nieco o Pucharze Polski Masters MTB – cross-country XCO i maraton XCM. Co to za twór i dlaczego został powołany?

Pod koniec stycznia bieżącego roku odbył się Sejmik Komisji Masters i Cyklosport PZKol. Komisja ta ma dużo większe poważanie w PZKol oraz swoje określone uprawnienia, a w środowisku MTB coraz więcej zawodników z licencją Masters (30 lat i więcej) oraz Cyklosport (19-29 lat) pojawia się na zawodach XCO i XCM. Dlaczego więc nie mieć swojego przedstawiciela w tej Komisji? Udało się wybrać do niej mnie – Kamila Dziedzica, dzięki czemu powstał przy akceptacji Komisji Masters – Puchar Polski Masters MTB. Jest to dziesięć wyścigów XCO (6 z 7 wyścigów Pucharu Polski MTB elity jest w tym kalendarzu) i dziesięć wyścigów XCM. Zobaczymy, jak nowa formuła sprawdzi się w 2017 roku, ilu będzie startujących, na jakie wsparcie możemy liczyć ze strony Komisji Masters, a przede wszystkim jak zostanie to odebrane przez środowisko. Organizatorzy są zaangażowani i zapowiedzieli wiele udogodnień dla startujących w Pucharze Polski Masters – niższe wpisowe, pakiety startowe, priorytetowe sektory, promocja medialna zawodników i ich sponsorów oraz drużyn, wspólna baza wyników.

Jak myślisz, w którym kierunku będzie zmierzał Puchar Polski MTB?

Jeszcze przed wyborami w Pruszkowie udało się doprowadzić do powstania kalendarza PP XCO 2017, w listopadzie wiedzieliśmy gdzie będziemy się ścigać. Co prawda, później nieoczekiwanie dołączył Białystok i tak z 6 edycji zrobiło nam się 7, a do tego zmienił się termin 1 zawodów, jednak dopiero w sezonie zobaczymy jak to się dalej potoczy. To dopiero trzeci rok nowego Pucharu. Niewątpliwie już teraz widać braki koordynatora, kogoś kto neutralnie spinałby całość – chaotyczne informacje na fanpage, brak aktualizacji strony www, ciągle brak regulaminu ogólnego Pucharu Polski, pytanie co z harmonogramem startów i systemem zapisów oraz bazą wyników – klasyfikacją generalną? Te i wiele innych kwestii nie zostało rozwiązanych. Jak potoczy się to dalej, zależy tylko od PZKol – jeśli nowemu prezesowi Dariuszowi Banaszkowi zależy na MTB tak jak zapewniał, powinno być tylko lepiej. Na razie na to się nie zanosi, a całość może doprowadzić do sytuacji sprzed 2015 roku kiedy Pucharu w ogóle nie było, zawodnicy nie wiedzieli czy będą mieli się gdzie ścigać w Polsce, kluby żyły w niepewności, a w ofertach sponsorskich na próżno było szukać wyników z Pucharu Polski, bo impreza nie miała żadnego prestiżu i oddźwięku medialnego, tak jak ma to miejsce teraz. Szkoda, by 3 lata pracy zostało zaprzepaszczone, ale niestety widać, że aktualnemu Dyrektorowi Sportowemu w dalszym ciągu zależy tylko na kolarstwie torowym, a MTB, w którym mamy 2 medale Igrzysk Olimpijskich, a z którego on sam się wywodzi – pozostawił w niełasce i na pastwę losu…

Jeśli chcesz coś przekazać osobom współzaangażowanym w organizację PP w ostatnich dwóch latach, to to jest ten moment 😉

Tak, chciałbym podziękować wszystkim organizatorom za przeprowadzenie zawodów MTB XCO w 2015 i 2016 roku i włączenie się w budowę cyklu Pucharu Polski MTB XCO. Rok 2016 to był tak naprawdę dopiero drugi rok budowy nowego Pucharu Polski MTB, wspólnego działania które ma na celu podnoszenie poziomu organizacji zawodów MTB XCO w Polsce oraz zapewnienia odpowiednich warunków do szkolenia i rywalizacji młodzieży chcącej sprawdzać się w kolarstwie górskim w olimpijskiej formule cross-country.

Wiem, w jakich warunkach tworzone są imprezy XCO w Polsce. Jak wiele trudu, pracy i czasu, często kosztem swojego klubu, zawodników czy najbliższej rodziny, poświęcane jest na organizację zawodów. Mimo to, znalazła się w Polsce grupa ludzi, która kocha kolarstwo górskie i chce wspólnie pracować dla lepszego wizerunku XCO.

Ostatni rok, jak i całe dwa lata to szesnaście bardzo ciekawych imprez. Praktycznie każda mająca inny charakter, mająca coś charakterystycznego. Gdybym miał przypisać pewne określenia do poszczególnych lokalizacji i organizatorów, a na każdych tych zawodach byłem osobiście w ostatnich 2 latach, wyglądałoby to pewnie tak:

Białystok – UKS Wygoda i APG – „wielka gościnność i życzliwość; świetna trasa do przekazu w TV – rywalizację widać jak na dłoni”

Biała – White MTB Team – „kolarze startują w centrum miasta i tworzą ciekawe widowisko w parku miejskim”

Jelenia Góra – Grabek Promotion – „profesjonalizm organizatora, obecność elity zawodników i zawodniczek, dyrektor zawodów trzymający rękę na pulsie”

Tuchów – KCP i rodzina Hudyków – „cała miejscowość żyje wyścigiem kolarzy”

Lublin – LKKG – „i na stoku narciarskim można zrobić trasę MTB, niezwykle atrakcyjną do kibicowania i do przekazu w TV”

Skomielna Biała – KS Luboń – „na samą górę, aż na szczyt by startować z widokiem na Tatry – pięknie i nieprzeciętnie”

Wałbrzych – KKW Superior – „niezwykła trasa w Parku Sobieskiego dostępna do kibicowania dla przeciętnego Kowalskiego; ogromne zaangażowanie w budowę trasy i strefę kibica”

Boguszów-Gorce – KKW Superior – „oficjalna strefa kibica z lożą i napojami – tylko tutaj; trasa budowana specjalnie na to wydarzenie – mosty, dropy, głazy”

Sławno – LKK LUKS – „spore zainteresowanie lokalnej społeczności; piaskowe wyzwanie”

Głuchołazy – KTUKOL – „piękna uzdrowiskowa miejscowość na 1 weekend przejęta przez MTB; trasa z klasyki gatunku a organizator wysoko zawiesza poprzeczkę z oprawą zawodów”

Jeszcze raz serdecznie dziękuję Organizatorom, Klubom i Wszystkim zaangażowanym w zawody Pucharu Polski MTB XCO.

 

Zdjęcia ilustrujące rozmowę pochodzą z archiwum Kamila Dziedzica.