Kestrel Rubicon, Kamikaze!
0Wynik ogólny
Liczba ocen: 0
0.0

Patrzysz z góry na niesamowicie stromą szutrową drogę. Cholera, w gazetach i filmach na Youtube wyglądało to prościej! Czterotłoczkowe zaciski dociskają klocki do wentylowanych tarcz. Po 200 milimetrów skoku z przodu i z tyłu uspokajają nieco przyspieszony rytm serca. Stajesz na pedałach i ruszasz w dół. Tak wygląda to dziś; kiedyś było zgoła inaczej.

yeti_kamikaze_ammoth_downhill

Niesamowity Yeti Lawwill z zębatką 78T! (fot. yetifan.com)

yeti_lawwill_kamikaze

Ten rower po dziś dzień zdobi siedzibę Yeti. Zwróćcie uwagę na opony! (fot. montenbaik.com)

Tam, na Mammoth, od zawsze liczyła się prędkość. Wiele mówiąca nazwa wyścigu, Kamikaze, odróżniała te zawody od innych downhillowych tras. Prędkości osiągane na ubitym, składającym się z ostrych kamyczków szutrze dochodziły do 100 km/h. Wyścig dla samobójców przyciągał znane w rowerowym światku nazwiska. Triumfowali tu zarówno John Tomac, jak i Myles Rockwell.

Dziś mówi się, że trasy XC są trudniejsze niż kiedyś DH, a umiejętności kolarzy poszły w górę. To prawda. Ale posadźmy dzisiejszego prosa na sztywnym rowerze z tamtej epoki i poprośmy go o zjazd trasą Kamikaze. Idę o zakład, że przy prędkościach osiąganych dekady temu umarłby ze strachu. Właśnie, sprzęt „samobójców” różnił się znacząco od maszyn stosowanych gdzie indziej. Kamikaze to jak najszybszy zjazd, dlatego zawodnicy często ubierali się w opływowe kombinezony, a blaty ich korb miały monstrualne rozmiary.

kestrel_rubicon_comp

Bazowa, fabryczna wersja roweru dedykowanego wyścigom XC (fot. Kestrel)

Kurt Stockton był w połowie lat 90. zawodnikiem jeżdżącym dla marki Kestrel. Wiecie, że to jedna z pierwszych firm oferujących karbonowe ramy? Na bazie crossowego (sic!) modelu Rubicon powstał jeden z najciekawszych rowerów, jakie były widziane na zawodach w Mammoth.

Fabrycznie złożony sprzęt w zależności od roku produkcji oparty był o grupę Shimano XTR i słynny widelec Rock Shox Judy SL o skoku 63 mm. Warto zauważyć, że włókno węglowe na dobre zagościło w DH całkiem niedawno, a Kestrel oferował swą ramę ponad 20 lat temu!

kestrel_rubicon_kurt_stockton

Wczesna, tuningowana wersja roweru z roku 1995 (fot. TheProsCloset)

W 1995 roku specjalnie dla Kurta zbudowano nowy, niezwykły rower. Cel był prosty: żadnych kompromisów. To niesamowite, ile komponentów zostało poddanych tuningowi. Dziś prosi jeżdżą na niemal sklepowym sprzęcie. Tuning często ogranicza się do wymiany łożysk na ceramiczne albo przemalowania niewygodnych dla sponsorów produktów. Względem poprzedniej wersji w rowerze Stocktona zmieniło się niemal wszystko. Jednopółkowy amortyzator, większy blat, ale i gorszej klasy tylna przerzutka.

 

Pierwsze, co rzuca się w oczy, to dwa dampery Fox zamocowane na przebudowanym specjalnie do wyścigów wahaczu. Kto wpadł na ten pomysł? Kurt Stockton:

„Objeżdżaliśmy ten rower (Rubicon Comp dwa zdjęcia wyżej, przyp.red.)  i pewnego dnia zacząłem przyglądać się zawieszeniu. Zauważyłem, że tylny łącznik jest dokładnie tej samej długości co damper, którego używamy”.

Stockton odkręcił łącznik i wstawił tam drugiego Fox’a. Tym samym niemal podwoił pierwotną wartość skoku (115 mm). Co ważniejsze, dodatkowe milimetry zmieniły również ostre dotychczas kąty ramy, przez co rower zyskał na stabilności.

„To był rower do XC. Gdy przykręciliśmy mu dwa amortyzatory, kąty stały się łagodniejsze, ale główka ramy wciąż nie była zadowalająca. To był duży problem, z którym musieliśmy sobie poradzić.”

W pełni carbonowy, ręcznie robiony wahacz został zmodyfikowany po tym, jak pękł oryginał. W kolejnej jego odsłonie dodano więcej warstw włókna.

damper_fox

 

Czytaj dalej

1 2