Klein Adroit: dogonić marzenie
Liczba ocen: 2
10.0

Rodzisz się. Jeździsz kilkoma rowerami. Kupujesz Kleina. Idziesz do nieba. Później umierasz. Jeśli w teorii mówiącej o tym, że niebo jest na ziemi znajduje się choć ziarno prawdy, boska przejażdżka jest tym, co możemy dla Ciebie zrobić.

Tak w 1992 roku Gary Klein reklamował jeden z najsłynniejszych rowerów w historii MTB. Sztywność, niska masa i niesamowite nawet jak na tamte kolorowe lata barwy przyciągały kolejnych nabywców. Już jako student pracował nad pierwszą ramą wykonaną z aluminium, a przecież miało to miejsce 43 lata temu!

Klein nie był jednak pionierem. Innowacyjność jego produktów polegała na zwiększonych przekrojach rur, dzięki czemu lekki metal zyskiwał sztywność odpowiednią do rowerowych zastosowań. W 1996 roku firma chwaliła się najlżejszymi rowerami świata. Ważący 5942 gramy sprzęt zbudowano w oparciu o ramę Quantum Pro i ubrano w tak wysmakowane komponenty, jak napęd Dura Ace, tytanowe szprychy i lekką biżuterię od Tune.

Odpowiednik MTB, niesławny full Mantra Pro, posiadał węglową korbę (1996 rok!), tytanowe zębatki kultowej marki Boone i szprychy z tego samego surowca, a ważył 9797 gramów. Rower, który widzicie na zdjęciach powstał z pasji pewnego Austriaka, Roberta. Jako młody człowiek wzdychał on do przepięknego Kleina w katalogu, ale nie było go stać na tak duży wydatek. Tak, nasi zamożniejsi koledzy z zagranicy czasem mają podobne problemy do naszych.

Jako czterdziestolatek z ustabilizowaną sytuacją finansową i posiadacz m.in. takiego roweru, jak ważący 4990 gramów Cannondale przypomniał sobie o dawnym marzeniu. Postanowił zbudować swój sprzęt od podstaw, a warunek miał tylko jeden. Wszystkie części chciał kupić jako tzw. NOS (New Old Stock). Rozpoczął poszukiwania.

Myślicie, że ciężko dostać dziś nową grupę XTR z 1992 roku? Nie, wszystko jest kwestią odpowiedniej zasobności portfela. Na zagranicznych portalach aukcyjnych bez problemu można zaspokoić takie zachcianki od ręki, a wszystkie komponenty zapakowane są jeszcze w oryginalne pudełka. To właśnie na eBay’u Robert zbierał części do tej niezwykłej układanki. Do jego rąk zaczęły napływać części XTR M900, dotarło też karbonowe siodło Selle Italia Flite i przybyła biżuteria Grafton.

klein_adroit

Z końcem 2013 roku miał już wszystko oprócz serca roweru, czyli ramy. Kupić dziś takiego Kleina to jak trafić szóstkę w Lotto. Znalazł w końcu zestaw ze sztywnym widelcem. Nie był to NOS, ale MINT (niemal nowy) Wiedział, że to jest to, nie ma co wybrzydzać. Święty Graal był tuż tuż. Na Boże Narodzenie paczka stała u niego w domu.

Adroit został złożony w oparciu o najlepsze części z epoki. Kultowe hamulce, niemal przedsionek V-brake’ów, Grafton SpeedControllers, z którymi obnosił się niegdyś John Tomac. Korba i pedały tej samej marki, napęd XTR serii M900. Robert zadbał również o detale. Aluminiowe śrubki i słynne szare pancerze z logo XTR dopełniają całości. Dobrze jest spełniać marzenia. A jeszcze lepiej zrobić to, co właściciel, czyli ruszyć w teren. W odróżnieniu od wielu polskich „retro – bikerów” Robert od razu solidnie ubłocił ów sprzęt. Niektórym bowiem przez myśl nie przechodzi, że składając latami taki rower można na nim później, o zgrozo!, jeździć.

A co się stało z kultowym niegdyś Kleinem? Strona WWW istnieje do dziś: Kleinbikes.com. Sami sprawdźcie 😉 Podobnie z firmą, która wykonywała słynne malowanie, a koszt farby wynosił 1800 dolarów (sic!) za niecałe 4 litry. Dziś malują rowery, które można zobaczyć także w Polsce. Ale to już temat na zupełnie inną historię.

Fot.: NoSane