Ramiona korby to także XTR. Klasyczny trójtarcz FC-M980. Chyba najlepsza z dotychczasowych wersji. Sztywna, pewna i niezawodna. Zębatki wymieniłem na w pełni tytanowe, włoskie Carbon-Ti w konfiguracji 22-32-42T. Działają perfekcyjnie, a tempo zużycia jest bardzo wolne. W kwestii suportu, postawiłem na Chris Kring’a. O jakości jego działania można pisać same peany pochwalne. Wystarczy regularnie go konserwować, a robi się to dedykowaną smarowniczką. Jak za starych, dobrych lat (sic!).

Po krótkotrwałym rozbracie z Shimano w temacie pedałów, powróciłem do XTR PD-M980. To dobre pedały z dużym punktem podparcia dla buta. Niestety relatywnie kiepskie jest ich życie wewnętrzne. Trzeba tu zauważyć, że poprzednia 970-tka wcale nie była tak pancerna, jak niektórzy by chcieli. W kwestii trwałości i jakości działania 980-tce nie można jednak niczego zarzucić.

Od kilku lat używam w pełni tytanowych, „składanych” kaset. Znów postawiłem na Recon’a (tym razem w lepszej wersji nitride), a dwa największe pająki pochodzą z XTR CS-M970. Rozstaw to 11-32T. Całość działa płynnie, jedynie nieco głośniej niż pełny „Japończyk”. Miłym dodatkiem jest nakrętka kasety. Nieśmiertelny, tytanowy Chris King.

Łańcuch to ultralekki KMC X-10 SL, czyli wersja do napędów 10-cio rzędowych. Taki model działa znacznie płynniej, przy czym złote pokrycie „nitride” poprawia szybkość zmiany biegów i wycisza pracę napędu. Wadą jest szybkie rozciąganie się łańcucha. Ostatnią częścią składową są tu klasyczne pancerze Nokon. Wymagają dużej pieczołowitości (i cierpliwości!) podczas montażu, potrzebują regularnej konserwacji. Odwdzięczają się dobrą pracą, a dzięki łatwej dostępności części zamiennych są relatywnie tanie w utrzymaniu.

Koła:
Już na początku odrzuciłem możliwość kupna kół systemowych. Zaplecenie całości z użyciem tensometru daje w końcu więcej frajdy. Obręcze to najlepsze, co powstało pod klasyczne V-ki. Posiadam mix XC-717 Ceramic wespół z legendarną już dziś X-517 Ceramic. Sam nie widzę różnicy między spiekiem Ceramic a Ceramic 2; działają dokładnie tak samo. Nyple są klasyką gatunku XC: to aluminiowe DT Swiss. Lekka, 12 mm wersja. Przy użyciu najwyższej jakości klucza odpłacają się niezłą trwałością. Użyłem Loctite 243 w celu zwiększenia trwałości zaplotu. Szprychy to unikatowe USA Brand titanium, anodowane na kolor „rainbow”. Masą biją konkurencję, a dzięki średnicy 2.0 mm zapewniają wysoką sztywność koła. Są trwałe; na jednym z maratonów wytrzymały napór tnącego łańcucha, który wygiął (!) aluminiowe kółka przerzutki i wózek.

Po kilku podejściach do lekkich i mocnych zacisków, wybrałem markę New Ultimate. Wylajtowane tytanowe druciki pewnie trzymają koła, przy czym nie muszę obawiać się o swoje bezpieczeństwo. Po paru latach bezkompromisowego użytkowania tylko nieco ciężej działają dźwignie. O ile z przednimi piastami z reguły nie ma problemów, tak tylne winny być sprawdzone. Po wyważaniu otwartych drzwi wybrałem nieco cięższe, ale bezproblemowe Chris King’i w wersji Classic. Doskonałe łożyska i mechanizm zapadkowy pozwalają sądzić, iż będą to części na lata.

Jak każdy używam wielu opon, jednak mam swoje ulubione. W umiarkowanie wymagającym terenie jeżdżę na Continental Race King Racesport w rozm. 2.2″ Szerokie, o wysokim profilu, trwałe. Świetne gumy o niskiej masie i oporach toczenia. Do cięższych zastosowań zakładam nieprodukowane już Ritchey’e WCS Z Max Premonition 2.1″. Zapewniają świetną przyczepność na błocie w górach. Dętki to leciutkie, butylowe Maxxis Fly Weight. W tej konfiguracji i masie (1477,3 g) koła są pancerne, przy czym zapewniają dobre przyspieszenie, tak ważne na zawodach. Lekkie, świetne, trwałe.

Hamulce:
Nad bezpieczeństwem moich 64 kg czuwa wypust włoskiej manufaktury Extralite. Dlaczego nie tarcze? Wybrałem V-brake’i ze względu na prostotę konstrukcji i niską awaryjność. Wespół z obręczami ceramicznymi klocki starczają mi na lata. Ponadto, cenię sobie indywidualność moich projektów. To, co kiedyś było dostępne w każdym rowerze, dziś go wyróżnia. Kupiłem odświeżony model dźwigni UltraLevers 2 oraz szczęki UltraBrakes. Całość tworzy „edycję specjalną” w naturalnej barwie aluminium. Obrabiane numerycznie komponenty biją po oczach zarówno pietyzmem, jak również przemyślaną i dopracowaną od strony technicznej konstrukcją.

Ultralekkie klamki zbudowano w oparciu o oś obrotu umiejscowioną jak najbliżej kierownicy, dzięki czemu zminimalizowano ryzyko ich gięcia. Mimo trzykrotnie wyższej masy (!) dźwignie z szarej grupy XTR (BL-M950) wykazywały większą tendencję do odkształceń. Obrabiarki CNC pozbyły się wszelkich warstw „tłuszczyku”; między ażurowymi wycięciami hula wiatr. Klamki są w pełni rozbieralne i serwisowalne, a całości dopełnia najwyższej jakości anoda. Każdą ze szczęk osadzono na dwóch łożyskach przemysłowych, zapewniających wysoką płynność obrotu. Zaprojektowano tytanowe sprężyny, a mocowanie klocków umieszczono wewnątrz ramion, zwiększając siłę hamowania. Zastosowanie tytanowych, a nie aluminiowych trzpieni wskazuje na dbałość o bezpieczeństwo użytkownika.

W kwestii klocków wybrałem markę Kool Stop. Jakość hamowania ceramicznych obręczy spada w deszczu bądź rosie. Zielone wsuwki minimalizują ów efekt i są grubsze niż konkurencyjne produkty. Na suche warunki mam jeszcze niebieskie Swiss Stop’y. Produkt z U.S.A. jest jednak dużo bardziej wszechstronny. Pancerze to niemiecki Nokon. Na rynku widać całą masę naśladowców, jednak właściwie założonym i przesmarowanym (sic!) kablom z opatentowanego Konkavexu, nie mogę zarzucić niczego.

Zestaw wymaga dokładności podczas regulacji, co może odstraszać. Po kilku próbach niemal całkowicie wyeliminowałem lekkie piszczenie z przodu. Raz ustawione, hamulce działają bajecznie. Zarówno siłą ścisku, jak i modulacją przewyższają takich konkurentów, jak Shimano XTR czy Avid.
Klamki świetnie leżą w dłoni, a jedynym ich minusem jest stosunkowo duży luz roboczy, który planuję zniwelować dedykowanymi podkładkami. Komplet potrzebuje częstej konserwacji, jednak odpłaca się jakością działania na najwyższym możliwym poziomie, dostępnym V’brake-om.

Rurki:
Mostek wraz z kierownicą to wyjątkowy prototyp mojej firmy EterniTi. Tytanowy stop zapewnia niską masę, zdolność absorpcji drgań oraz sztywność na poziomie pozwalającym używać go w walce o podium. Zaprojektowałem wąską jak na obecne standardy (585 mm) kierownicę, świetną na ciasnych singlach. Ciekawostką jest, iż wiedziony doświadczeniem zastosowałem gięcie w dół, nie w górę. Podczas długich, wymagających tras wolniej drętwieją mi dłonie.

Do kompletu dobrałem jedyne w swoim rodzaju, tytanowe rogi. Jest to unikatowy wypust marki Tune na XX-lecie istnienia firmy; powstało tylko 220 sztuk. Zapewniają świetny chwyt, wymagają jednak mocnego dokręcenia. Sztyca to amerykański Lynskey. Karbonowe jarzemko jest jedyną częścią z włókna w Tuaregu. Tytanowy wspornik o średnicy 27.2 mm doskonale filtruje drgania i zapewnia komfort. Proste mocowanie na 2 śruby działa najlepiej. Przekonałem się o tym, wyważając otwarte drzwi: Kent Eriksen, Dean, Moots. Drogie i nieudane wymysły artystów teoretyków. Lynskey jest piękny i… pewny.

Kwestią podsumowania:
Co jeszcze? Ostatnią „niewiadomą” idealnej konfiguracji jest siodło Tioga Spyder Twin Tail jest niesamowicie wprost wygodna, dzięki wklęsłej skorupie i amortyzującemu tworzywu. Niestety, producent sugeruje zmianę raz do roku, a doświadczenie pokazuje, że siodełko pęka bardzo szybko. Myślę, że godnym następcą będzie tu unikatowe B-People Unica. Wzbudzającą żywe zainteresowanie częścią w moim rowerze jest smarowniczka Rohloff Lubmatic. To komponent z odległych kart historii MTB, przedstawiony światu na początku lat 90-tych. Przypadkiem znalazłem go w zaprzyjaźnionym sklepie rowerowym; od lat nikt go nie chciał. Mimo wysokiej ceny, stałem się szczęśliwym posiadaczem tego extra ustrojstwa.

Niestety system montażu zaproponowany przez Rohloff’a był zawodny; rurkę podającą olej urwałem na pierwszym maratonie. Co ciekawe, producent do dziś zapewnia części zamienne, z czego skorzystałem. Zamocowałem smarowniczkę wg swojego pomysłu i… działa do dziś. Co prawda nie zastąpi regularnego smarowania napędu, ale na błotniste maratony jest jak znalazł. To świetny patent przy racjonalnym użytkowaniu. Zacisk sztycy to szeroki FRM-SC32 z tytanową śrubką i ukośnym rozcięciem. Produkt, który przykręca się i zapomina o jego istnieniu.

Extralite HyperGrips to moje chwyty. Kolejny ukłon w stronę lajtowania roweru. Gripy są leciutkie i wygodne, a przy tym trwałe. Niestety mocno obracają się na kierownicy i wymagają użycia lakieru do włosów. Polska marka Soul-Kozak wyprodukowała aluminiowe korki do mojej kierownicy. To jedna z nielicznych części tego producenta, których da się użytkować w wymagającym MTB. Szkoda, bo jakość wykonania jest wysoka i produkt cieszy oko.

Używam ręcznie robionych, ultralekkich koszyków na bidon King Cage, wykonanych z tytanowych rurek. Ładnie wykonane, o pewnym chwycie. Niestety po kilku latach jeden z nich zaczął przecierać się w trzech miejscach. Wymieniono mi go od razu na gwarancji. Polacy, uczcie się! Czytaj dalej »

1 2 3