Fork Juice
Liczba ocen: 0
0.0

Metryczka: Fork juice
Pojemność: 400 ml
Cena: 41,90 zł
Gdzie kupić? Vincere

Intro:

rower_bushidoMówi się, że pierwszym amortyzowanym widelcem do rowerów górskich był wyprodukowany w 1991 roku Rock Shox RS-1. To nieprawda. W 1987 roku powstał pierwszy, w pełni zawieszony rower Bushido z przednim widelcem o skoku blisko 300 mm (sic!) i zapisał się na kartach historii, choć finalnie nie wszedł do produkcji. Niemniej pełne zawieszenie porównywalne z dzisiejszymi monstrami do DH (vide Karpiel Armageddon) i hamulce tarczowe musiały robić wówczas wrażenie.

Pierwszym amortyzowanym rowerem „ever” był zaś powstały w 1984 roku Descender. Potworek ze sztywnym widelcem i zawieszonym tyłem. Zginął w niebycie pamięci, ale kronikarski obowiązek każe go przypomnieć. Dopiero 3 lata później Keith Bontrager i ówczesny mechanik motocrossowych motorów Hondy, Paul Turner, skonstruowali własny rower z pełną amortyzacją. Gdy za rok Turner założył Rock Shox’a, na bazie tego doświadczenia wypuścił spod swych skrzydeł właśnie model RS-1, który do dziś uznawany jest za pierwszy amortyzowany widelec dedykowany MTB.

Wydawać by się mogło, iż niegdyś gumy ochronne na goleniach były czymś naturalnym. Tymczasem powietrzny RS-1 wyglądał dokładnie tak (choć w „nieco” bardziej archaicznej formie), jak dzisiejsze widelce, które możemy kupić w sklepie. Dopiero w następnych latach kolejni producenci zaczęli zauważać destruktywny wpływ błota na anodę goleni. Amortyzatory otrzymały wspomniane gumy, dzięki czemu były niemal wieczne.

Firma Lizard Skins i jej pomniejsze klony zaczęły z kolei produkować ochraniacze z neoprenu, które zamiast pomagać… szkodziły jeszcze bardziej. W erze nowożytnej w pogoni za mniejszą masą i zawartością sakiewek klientów zrezygnowano z osłon i użytkownicy zaczęli zacierać widelce oraz anodę. Wzrosła zarówno częstotliwość interwałów serwisowych, jak i kupna nowych amortyzatorów w sklepach.

Producenci zaczęli eksperymenty z anodą zmniejszającą tarcie (vide „Slippery silver” w Rock Shox czy Kashima w Fox), ale trwałość pozostawała z grubsza bez zmian. Na rynku pojawiły się preparaty mające chronić golenie oraz usuwać brud spod uszczelek. W pewnym momencie dużą popularność zyskał szwajcarski Brunox Deo. Produkt ten był nawet polecany przez firmę Rock Shox, a jego próbkę można było znaleźć w pudle z nowym widelcem.

Tymczasem wyspiarze ruszyli z marką Juice Lubes, oraz jej flagowym wytworem: Fork Juice dedykowanym właśnie amortyzatorom. Chłopaki zbudowali na nim swoją popularność i później rozszerzyli portfolio. Kto jak kto, ale goście jeżdżący większość życia w deszczu, mgle i błocie powinni wiedzieć, jak zabrać się do rzeczy.

Z pudełka:

Fork Juice powstał w roku 2009 i był produktem stworzonym przez zapaleńców. Bez marketingowej otoczki, profesjonalnych riderów i reklam przed dobranocką. Dziś firma chwali się dziesiątkami tysięcy sprzedanych opakowań. Właśnie: preparat zamknięto w dużym, aluminiowym pojemniku o pojemności 400 ml.

fork_juice

Spray wg założeń jego twórców ma m.in. eliminować efekt wysuszonych uszczelek w nowych amortyzatorach. Nie od dziś wiadomo, że niektórzy producenci oszczędzają na chemii i najlepiej po zakupie uzupełnić olej i smary. Amortyzator pokryty Fork Juice ma również lepiej wybierać małe nierówności terenu. Płyn ma sprawiać, że widelec dłużej będzie zachowywał swoje najlepsze parametry podczas jazdy.

Co więcej, producent twierdzi, że specyfik redukuje przywieranie brudu do goleni, co zmniejsza ryzyko ich porysowania czy wręcz przytarcia. Szczerze mówiąc, to wszystko przypomina mi przedwyborcze obietnice i bez względu na to, co wybiorę, dotychczasowy stan rzeczy nie ulegnie zmianie. Postanowiłem jednak dać kredyt zaufania, zawsze mogę przecież urządzić jednoosobową pikietę.

W terenie:

Preparatu używałem w różnych rowerach i kilku amortyzatorach. Fork Juice znalazł się na goleniach SID’a Race z roku 2000, Fox-ie z anodą Kashima oraz SID-zie Team z goleniami 32 mm. Aplikacja jest prosta. Należy dokładnie oczyścić golenie i usunąć brud z uszczelek, a następnie popsikać anodę. Gotowe!

Aby nie być rozczarowanym, należy zdać sobie sprawę z tego, że Fork Juice nie służy do czyszczenia amortyzatora. Przez to jest zupełnie odmiennym produktem od Brunox’a Deo. Kilkakrotnie sprawdzałem, czy mimo wszystko będzie w stanie usunąć kurz spod uszczelek i specyfik zupełnie sobie z tym nie radzi.

test_Fork_juiceSpray szybko osiada na goleniach i, w odróżnieniu od wspomnianego Brunox’a, niemal się do nich przykleja, a nie spływa. Pozostawia bezwonną, niemal niewidoczną powłokę ochronną. Pod palcami czuć, że jest śliska w dotyku, ale – co ciekawe – nie klei się.

Preparat był testowany praktycznie we wszystkich warunkach pogodowych, oprócz mrozów. Poprawnie zaaplikowany wydaje się poprawiać czułość widelca, który pracuje nieco płynniej. Powłoka praktycznie nie łapie kurzu, co było największym zaskoczeniem. Oczywiście nie ma co oczekiwać błyszczących goleni, ale jest pod tym względem znacznie lepiej niż w przypadku konkurencji.

Podczas jazdy w błocie golenie rzeczywiście nieco dłużej pozostają czyste. Tylko w deszczu jest nieco gorzej, bo w połączeniu z brudem preparat wyciera się dość szybko, lub zmienia w maź.

Podsumowanie:

Wiecie, jak Brytyjczycy reklamują swój spray?

„Nie twierdzimy, że produkt zapewni pełny serwis, konserwację czy naprawę, ale też nie chcemy za niego 400 zł i więcej”.

Podoba mi się. Fork Juice w mojej opinii jest świetnym produktem chroniącym najdroższy komponent roweru, tuż po ramie. Rzeczywiście działa, a jego skład nie zawiera sproszkowanych widelców Manitou i nie opiera się na modłach do tego boga. Widać, że preparat jest przemyślany i dobrze lokujemy swoje pieniądze.

Cenowo wypada na tym samym poziomie, co konkurencja. Duża puszka starcza na długo i nie trzeba będzie szybko biec do sklepu po kolejną. Spray nie jest substytutem serwisu, czy dbałości o sprzęt. Niestety nie wydłuży skoku w „marketowcach” do 120 mm i nie sprawi, że widelec za 500 zł zacznie pracować jak topowy Fox. Zdecydowanie poprawia jednak pracę i czułość oraz dba o anodę. Dla nas, rowerzystów powinny to być wystarczające zalety. Sprawa jest prosta. Potrzebujesz czegoś do czyszczenia uszczelek z brudu? Bierz Brunox’a. Chcesz poprawić jakość działania i zadbać o swój widelec? Fork Juice jest dla Ciebie.

Plusy:
+ zwiększa czułość amortyzatora
+ łapie mało brudu
+ nie spływa z goleni
+ jest wydajny

Minusy:
nienajlepiej radzi sobie w deszczu

Ocena końcowa: 7,5/10

Zdjęcia: Anka Witkowska