Gripy ESI Chunky
Liczba ocen: 14
8.8

Metryczka: ESI Chunky
Materiał: silikon
Masa: 57 g (realna)
Grubość: 32 mm (po założeniu)
Cena: 84,90 zł
Gdzie kupić? Vincere

Intro:

gary_stewart_esi_grips

Założyciel ESI Grips (fot. ESI)

ESI (Extreme Steering Inc.) to firma założona przez Kalifornijczyka Gary’ego Stewarta, pasjonata MTB i jazdy motocyklem. Postawił on sobie za cel stworzenie chwytów kierownicy, które poprawią sterowność roweru i będą pochłaniać drgania, ograniczając bóle dłoni i nadgarstków podczas jazdy w terenie. Idealne gripy miały być przy tym łatwe do zamocowania i trwałe w użytkowaniu. Jak osiągnąć taki efekt?

Rozwiązaniem zagadki miał być materiał, z którego chwyty zostaną wykonane: silikon. W 1999 roku Gary zarejestrował patent, a w 2002 przekazał do testów prototypy. Moja pierwsza styczność z produktem miała miejsce 8 lat później. Poznałem je, szukając nowinek technicznych w rowerach prosów. Ku mojemu zaskoczeniu bardzo wielu z nich jeździło właśnie na ESI i to pomimo umów sponsorskich z Ritcheyem, Bontragerem i innymi firmami, które mają w swojej ofercie chwyty do MTB. Coś musiało być więc na rzeczy. Tylko co?

Ciekawość i potrzeba znalezienia odpowiedzi na to pytanie była ogromna – zarówno we mnie, jak i w kolegach z forum light-bike.com. Skontaktowaliśmy się więc z producentem i po dwóch tygodniach każdy z nas mógł na własne oczy przekonać się, ile w tym komponencie jest faktycznej magii, a ile marketingu…

ESI w swojej ofercie posiada obecnie kilka modeli gripów, różniących się grubością silikonu, masą, a także wyprofilowaniem chwytów. Ja miałem okazję jeździć z dwoma modelami: Racer’s Edge i Chunky. Ten ostatni jest bohaterem tego testu.

Z pudełka:

Zanim zamontujemy chwyty na kierownicy, należy uprzednio włożyć w ich końce plastikowe korki, a następnie namoczyć wewnętrzną część (najlepiej zrobić to z użyciem płynu do mycia okien) i zwilżyć nieco kierownicę. Gripy zakładamy bez problemu ruchem obrotowym. Najlepiej zrobić to wieczorem lub kilka godzin przez jazdą, ale nie jest to warunek konieczny. W przeciwieństwie do standardowych produktów, zakładając ESI nie ma potrzeby pokrywać kierownicy żadnym preparatem zapobiegającym obracaniu się (np. popularnym w tej kwestii lakierem do włosów).

gripy_esi_chunky

ESI Chunky (fot. ESI)

Chunky używałem przez kilka lat z pewnymi przerwami. Chcąc zweryfikować ich cechy, odniosę się bezpośrednio do marketingowych sloganów producenta:

Mokre czy suche, gripy świetnie leżą w dłoni. Ręce nie ślizgają się na nich, ani nie przyklejają.

ESI znakomicie spisują się w każdych warunkach; szczególnie czuć to w trakcie deszczu. Ręce nie ślizgają się, chwyt jest pewny. Udowodniły to w trakcie etapówki 4Peaks, gdzie z uwagi na spore zamieszanie startowe zmuszony byłem jechać cały maraton bez rękawiczek w deszczu. Po pewnym czasie gripy jednak zmieniają nieco swoją formę, odkształcając się pod naciskiem ręki bikera. W przeciwieństwie do producenta, nie traktuję tego jako ich zalety; jest to raczej wada, gdyż warstwa silikonu w miejscach nacisku staje się twardsza, przez co gripy są się mniej komfortowe i przypominają model Race. Mimo tego wystawiam wysoką ocenę.

Ocena: 9/10

Redukcja drętwienia dłoni i wzrost komfortu.

Jedną z największych zalet – według producenta – jest zwiększenie komfortu dla rąk i nadgarstków. Testowana wersja ESI Chunky już w pierwszym kontakcie wydaje się potwierdzać te słowa. Nie czuje się bezpośredniego kontaktu z kierownicą, co dla mnie zawsze było zaletą (znam jednak sporo osób, którym może to przeszkadzać). W trakcie dłuższej jazdy rzeczywiście można wyczuć większy komfort, niż w standardowych chwytach piankowych lub gumowych.

Trudno jednak określić, czy jest to kwestia użytego materiału, czy też grubości samych chwytów. Mogę jedynie napisać, że przymierzając się do wersji Race odczułem znacznie mniejszy komfort jazdy, niż w przypadku niektórych chwytów piankowych. Byłbym więc ostrożny z przypisywaniem silikonowi zasług na tym polu. Niemniej jednak model Chunky zapewnia dobry komfort i tego możemy się trzymać.

Ocena: 8/10

gripy_esi_grips_chunky

Test na TransAlpie

Odporność na promieniowanie UV. Materiał nie ulega stwardnieniu oraz nie zmienia koloru.

Nawet niesprzyjające warunki pogodowe nie odbierają silikonowi oryginalnego koloru. Chwyty szybko łapią jednak kurz i brud, co ma wpływ na ich kolor. Na szczęście czyszczenie ESI jest łatwe i bezproblemowe. Wystarczy gąbka i trochę płynu do mycia naczyń, aby chwyty wyglądały jak nowe… no, prawie nowe. A skoro jesteśmy przy kolorach, należy nadmienić, że produkt dostępny jest w wielu wersjach kolorystycznych. Producent oferuje użytkownikom nawet możliwość stworzenia własnej kompozycji.

Mnie jednak interesowało przede wszystkim, jak długo będę cieszył się z używania produktu, na który wydałem blisko 80 złotych. Po dwóch latach jazdy mogę powiedzieć, że cieszyć się można tak długo, aż nie zaliczymy jakiejś nieszczęśliwej wywrotki. Wyjątkowo łatwo bowiem naruszyć strukturę silikonu: jest on bardzo narażony na obtarcia czy nawet rozcięcia od kamieni. Niestety jeden komplet przeżył ze mną dwie etapówki, po czym nadawał się już raczej tylko do śmietnika.

Należy jednak nadmienić, że pierwszy komplet, kupiony kilka lat temu, wciąż żyje, jeżdżąc obecnie w rowerze treningowym. Wprawdzie na końcach chwytów widać już zniszczenia, ale spokojnie wytrzymają jeszcze jeden sezon. Podsumowując: gripy łatwo się brudzą, ale tak samo łatwo można je umyć. Trwałość nie jest ich najmocniejszą stroną; jeśli chcemy, aby zostały z nami na dłużej, musimy ograniczyć sytuacje, w których mają one kontakt z podłożem – krótko mówiąc, nie przewracać się lub robić to umiejętnie. Mnie osobiście nie wychodziło to najlepiej…

Ocena: 8/10

gripy_esi_chunky

ESI Chunky po zakończeniu testu

Do montażu nie potrzeba kleju, lakieru do włosów, ani zacisków ze śrubami. Te gripy się nie obracają!

W tym punkcie plus dla producenta: ESI nie wymagają żadnych lakierów do paznokci ani innych zabiegów a’la MacGyver. Nie obracają się nawet w czasie totalnej ulewy, ich instalacja jest szybka i bezproblemowa. Zdejmowanie natomiast niewprawionym może przysporzyć trochę problemów. Rozwiązaniem jest zastosowanie sprawdzonej metody „na strzykawkę”, wpuszczając pod gripy wodę z płynem do mycia naczyń.

Ocena: 9/10

Podsumowanie:

ESI Chunky to bardzo dobry produkt. Można go polecić osobom, dla których komfort i pewność chwytu są na tyle istotne, aby przymknąć oko na dużą masę i cenę. Dla mnie w ich marketingowej otoczce jest sporo prawdy, należy jednak liczyć się z tym, że nie ma róży bez kolców… Pamiętajcie o tym, wybierając któryś z dostępnych modeli. A już niedługo test najnowszych gripów ESI – Fit XC.

Plusy
+ odczuwalny komfort podczas długich jazd
+ pewny chwyt, nawet bez rękawiczek
+ nie obracają się
+ duży wybór dostępnych kolorów

Minusy
+ stosunkowo niska trwałość i podatność na rozcięcia podczas upadków
+ duża masa
+ dość wysoka cena
+ łatwo się brudzą
+ po pewnym czasie tracą swój oryginalny kształt

Ocena końcowa: 8,5/10