Lampki Magicshine MJ-880 i MJ-872
Liczba ocen: 3
7.2

Metryczka: Magicshine MJ-880
Diody: 2 x Cree XM-L2
Maks. teoretyczna jasność: 2000 Lumenów
Akumulator: litowo – jonowy Panasonic 9300 mAh
Cena: 590 zł (z akumulatorem 6600 mAh)

Metryczka: Magicshine MJ-872
Diody: 4 x Cree XP-G
Maks. teoretyczna jasność: 1600 Lumenów
Akumulator: litowo – jonowy Samsung 5600 mAh
Cena: 465 zł

Gdzie kupić? magicshine.pl

Intro:

Ciemno, światła i wrzask wielkomiejskiego tłumu został właśnie z tyłu. Rowerzysta szczelnie osłonięty od podmuchów wszędobylskiego wiatru odsunął nieco zamek swej kurtki. Trzask gałązki. Zatrzymał się na chwilę i spojrzał za siebie. Poza miarowo rozbłyskującą czerwienią swej lampki nie mógł dostrzec niczego. Mimowolny dreszcz przebiegł mu po plecach. Włączył światło na kasku i ruszył do przodu. Nikły blask 5-cio watowej żarówki bijący z kierownicy prześlizgiwał się po chropowatych pniach mijanych drzew. Czołówka dawała tę samą plamę światła a akumulator ciążył w kieszeni na plecach.

lampka_magicshine_mj_880

Dojeżdżał do ulubionej ścieżki. Znał ją na pamięć, ale po ciemku nic nie wydawało się być znajome. Konary co chwilę wyciągały po niego swoje powykręcane dłonie, chłoszcząc po plecach. Co drugi zakręt ktoś stał za krzakiem, coś biegło tuż za nim. Włączył lampkę trzymaną specjalnie na takie okazje. 10 Watt dawało dalekie, skupione światło umożliwiające nieco szaleństwa na singlach. Jego blask rozproszył nieco cienie i rowerzystę dotknęło, jak w lesie jest cicho. Stał przez chwilę bez ruchu, po czym złapał za kierownicę. Pół godziny później czerwona dioda przypomniała mu o tym, że akumulator za chwilę przestanie pracować i wszystkie światła zgasną.


Na pewno są jeszcze Czytelnicy pamiętający czasy, gdy szczytem rowerowych marzeń do jazdy nocą był zestaw żarówkowych lampek od niemieckiego producenta – Sigma Sport. Ołowiowe akumulatory woziło się w koszyku na bidon a w maksymalnym trybie pierwszej wersji Mirage czas świecenia wynosił 30 minut. Dziś ciężko wyobrazić sobie sensowną jazdę z oświetleniem o takich parametrach. Obserwuję jednak tren przesadzana w drugą stronę, kiedy rowerzyści modyfikują lub tworzą swoje własne zestawy o mocy świecenia zdecydowanie przekraczającej ich potrzeby. Oślepianie jadących z naprzeciwka jest przykrą codziennością, która najczęściej nie wynika z trudnych warunków na trasie.

akumulator_magicshine

Późną jesienią praca czy inne obowiązki powodują, że na trening często wychodzimy po zmroku. Dobre lampki są wówczas gwarantem naszego bezpieczeństwa i przyjemności płynącej z jazdy. Dlatego też po przemyśleniach zdecydowałem się na produkty od Magicshine.

Z pudełka:

Co prawda najczęściej wciąż napis „made in China” kojarzy się z tandetą, ale są także firmy, które potrafią wyprodukować coś wysokiej jakości. Zalew tanich światełek szokujących ilością (nawet już nie teoretyczną) Lumenów potrafi zaprowadzić mętlik w głowie. Stojąc przed zakupem postawiłem na sprzęt droższy, ale godny uwagi.

magicshine_mj_880

Z portfolio chińskiego producenta wybrałem dwie lampki o najlepszych parametrach. Oba zapakowano w gustowne i ładnie wykonane pudełka. MJ-872 zbudowano w oparciu o 4 diody Cree XP-G mające dawać wg opisu maks. 1600 Lumenów. Do kompletu dobrałem najlepszy możliwy akumulator na litowo – jonowych ogniwach Samsung o pojemności 5600 mAh. Lampka (mocowana na gumkę) wykonana jest z anodowanego aluminium i wygląda naprawdę świetnie. Dwa przyciski sterujące umieszczono z tyłu i oferują one 4 tryby pracy: 20 -> 50 -> 70 -> 100% mocy. O aktualnym stanie naładowania akumulatora informuje nas podświetlenie (pięciostopniowe) włącznika. Akumulator wg zapewnień Magicshine, ma dać ok. 2,8h świecenia w najmocniejszym trybie. Nieźle.

akumulator_magicshineMJ-880 do niedawna był najmocniejszym modelem chińskiej marki. Aktualnie wyżej jest jeszcze Eagle F3. Topowy zestaw prezentuje się doskonale. Lampka jest minimalistyczna i wyposażona w dwie diody Cree XM-L2. Obudowę wykonano z aluminium a panel sterujący umieszczono u góry.

Podobnie jak w 872, wersja 880 informuje nas o aktualnym stanie naładowania akumulatora stosownym kolorem podświetlenia. Natomiast trybów pracy jest 5: 10 -> 25 -> 50 ->75 -> 100% mocy. Maksymalna (teoretyczna) jasność świecenia to 2000 Lumenów.

Ze wzgl. na wysoki pobór mocy zdecydowałem się na najlepszy dostępny akumulator na litowo – jonowych ogniwach Panasonic o pojemności 9300 mAh. Do kompletu dokupiłem kabel przedłużający oraz opaskę na głowę i kask aby jednej z lampek używać jako czołówki.

W terenie:

Pierwszy test odbył się na wąskich, krętych singlach ale i szerokich, ubitych szutrach. MJ-872 zamocowałem na kasku, natomiast MJ-880 przypiąłem do kierownicy. Akumulator 880-tki przyczepia się do ramy za pomocą gumowych pasków i trzeba przyznać, że trzyma się pewnie. Wersja 872 posiada genialny w swej prostocie neoprenowy pokrowiec z rzepem, dzięki czemu montaż jest błyskawiczny. Używając jej jako czołówki, źródło zasilania miałem jednak w kieszeni na plecach.

MJ-872 po podłączeniu do akumulatora rozbłyskuje przez ułamek sekundy, po czym na zielono podświetlony jest włącznik informujący o stanie rozładowania. MJ-880 jest bardziej przemyślana. Wyłączona świeci zielonym światłem „postojowym” umożliwiającym wyciągnięcie roweru z ciemnego garaży czy klatki schodowej. Świetny patent. Ruszam.

magicshine_mj_872

 

Jadąc do lasu włączam tylko 880-tkę w najsłabszym trybie. Światło jest ciepłe i jasne, przypomina swą barwą żarówki. Muszę skierować ją mocno w dół, gdyż jest za mocna dla osób nadjeżdżających z naprzeciwka. Na szczęście zabrałem ze sobą także małą, migającą „pchełkę” Sigma-Sport, którą teraz uruchamiam. W końcu wjeżdżam w teren, nie ma nikogo. Dla porównania uruchamiam 872 na kasku. Światło w najsłabszym trybie (teoretycznie 300 Lumenów) jest naprawdę mocne, ale barwa różni się od poprzedniczki. Tutaj jest niebieskawa i nieco mniej przyjemna (jeśli na siłę miałbym się do czegoś przyczepić).

Lampka daje rozproszoną wiązkę, szeroko oświetlającą drogę przed rowerem. Ten tryb jest zupełnie wystarczający do jazdy po szerokich, łatwych szutrach poza miastem. Kolejny tryb uruchamia połowę mocy i wg mnie można na nim przejechać zdecydowaną większość krętych ścieżek w szybkim tempie.

Dwa ostatnie tryby to już czyste szaleństwo, ale różnica w jasności nie jest tak duża jak między trybem pierwszym i drugim. Lampka jest dość lekka i mała. Co prawda czuje się ją na głowie, ale nie przeszkadza zbytnio.

lampka_magicshine_mj_872Na szerokim szutrze postanawiam sprawdzić MJ-880. To wielka niewiadomo bo spotkałem się z opiniami, że wcale nie świeci mocniej niż 872. Warto dodać, że zastosowano tu nowe, nieco jaśniejsze od starych diody Cree XM-L2. Przyciski sterujące umieszczono u góry, dzięki czemu łatwiej operować nimi w rękawiczkach. MJ-872 przypięta do kierownicy podczas przełączania trybów przesuwa się i trzeba ją przytrzymywać. Z 880-tką jest inaczej, ale z kolei przyciski działają zauważalnie ciężej i finalnie też najlepiej jest ją trzymać. Nie jest do duża uciążliwość, ale jednak występuje.

Pierwszy tryb oferuje 10% mocy i jest zdecydowanie słabszy niż 300 Lumenów w 872. Jest za słaby do szybkiej jazdy po lesie i za mocny na dojazdy miastem.

Świetnie nadaje się na ciemne szosy, na których kierowcy wreszcie mnie widzą i nie świecą „długimi” po oczach. Tryb drugi daje niewiele więcej światła; zabawa zaczyna się od trzeciego. Magicshine daje szerokie, rozproszone światło ale świeci dalej od 872. O to właśnie mi chodziło. 2 ostatnie tryby są przydatne na szybkich, szutrowych zjazdach czy krętych singlach.

Podczas testu „na sucho” w domu obie lampki bardzo szybko nagrzewają się, jednak w terenie gdy chłodzi je pęd powietrza wszystko jest w porządku. Podane przez producenta czasy świecenia pokrywają się z rzeczywistością, niestety mam wrażenie, że nie do końca jest tak w przypadku podświetlenia przycisków. Mają sygnalizować poziom rozładowania akumulatora i wydaje mi się, że nie robią tego prawidłowo tylko dość orientacyjnie. Biorąc jednak na to poprawkę można mieć pojęcie o tym, jak długo światła będą jeszcze działać.

Podsumowanie:

Jeżdżąc z obiema lampkami włączenie 2 trybu w MJ-872 i 2 lub 3 w MJ-880 pozwala na przejechanie praktycznie wszystkich tras, które mogę pokonać również za dnia. Włączenie maksymalnego trybu bywa sztuką dla sztuki i wielokrotnie robiłem to tylko dlatego, że jest go głupio nie używać. Zarówno lampki, akumulatory jak i akcesoria wykonano rewelacyjnie i jest to zdecydowanie wysoki, „europejski” poziom. Na dojazdy miastem obie są jednak zdecydowanie zbyt mocne i warto mieć jeszcze jakieś migające maleństwo. Z drugiej jednak strony droższa MJ-880 świeci jeszcze na zielono i pozwala to stać się zauważonym.

Kilkakrotnie używałem 872 jako czołówki do biegania. Sama jest nieco ciężkawa ale sprawdza się świetnie. Ma wyjątkowo mały i lekki akumulator.

lampki_magicshine

Mj-880 to broń na długie, proste odcinki. Świeci zauważalnie dalej od 872, kosztuje jednak znacznie więcej i wg mnie większości wystarczy zdecydowanie tańszy model. Jakościowo nie brakuje mu bowiem niczego. Obie lampki dają szerokie, rozproszone światło i dla mnie jest to najważniejsze. Miałem okazję bezpośrednio sparować je z tanią, dostępną na portalach aukcyjnych „chińszczyzną” i wg mnie Magicshine wypada bez porównania lepiej. Jakość wykonania, użyte materiały i działanie są bez porównania lepsze. Ale jak to często przecież bywa, o wszystkim i tak decyduje cena.

MJ-872

Plusy:
+ jakość wykonania
+ świetny, lekki akumulator
+ czas świecenia
+ szeroki kąt światła

Minusy:
ciepła, ale lekko niebieskawa barwa
podczas naciskania przycisków przesuwa się na kierownicy

Ocena końcowa: 8/10

MJ-880

Plusy:
+ jakość wykonania
+ doskonały, choć cięższy niż w 872 akumulator
+ tryb światła „postojowego”
+ ciepła barwa diod
+ szeroki i długi snop światła

Minusy:
cena
ciężko działające przyciski

Ocena końcowa: 7/10 (tylko ze względu na za wysoką cenę)

Zdjęcia: Anka Witkowska