Pompka Bontrager TLR Flash Charger
Liczba ocen: 0
0.0

Metryczka: Bontrager TLR Flash Charger
Cena: 529 zł
Masa: 2885 g
Gdzie kupić? mybike.pl

Intro:

Wszyscy widzimy, jak szybko i daleko posuwa się specjalizacja rowerów. Coraz więcej nowych standardów (cóż za ironiczne słowo), idei. Kiedyś (hmm, chyba rzeczywiście musimy zacząć tak mówić), aby uporać się z tak banalną rzeczą, jak przebita opona, należało chwycić łyżkę, wymienić dętkę i wbić powietrze pompką. Dziś, o zgrozo, nie jest to takie oczywiste.

pompka_bontrager_tlr_flash_chargerPamiętam pierwsze podejścia producentów do wyeliminowania dętek. System UST był zupełnie niepraktyczny, ale przecież od tamtych czasów upłynęły całe lata. Dziś popularne jest mleczko i zestawy „tubeless ready”. Teoretycznie proste w użyciu, jednak jak zawsze diabeł tkwi w szczegółach. Pierwsze problemy pojawiają się, gdy w domowym warsztacie (czyt. pokoju) chcemy założyć i uszczelnić taką oponę.

Pół biedy, gdy kupiliśmy dedykowany produkt przystosowany do zalewania mleczkiem. Czasem żeby taka opona wskoczyła w rant obręczy wystarczy zwykła pompka stacjonarna. Wiele osób próbuje jednak zaoszczędzić na masie lub cenie i wybiera klasyczne gumy, które nijak nie chcą współpracować z rozzłoszczonym rowerzystą. Okazuje się, że niezbędny jest kompresor dający stały, określony dopływ powietrza.

Ciekawie robi się, gdy chcemy ponownie uszczelnić używaną oponę. Lateks zasycha na wewnętrznych ściankach opony i trzeba go usunąć przynajmniej z rantów, aby wstrzelić ją na obręcz. Często jest to czynność, która potrafi uprzykrzyć życie nawet najbardziej spokojnemu bikerowi. W pewnym momencie stanęliśmy przed wyborem. Byliśmy skazani na częste wizyty w sklepie czy na stacji benzynowej z kompresorem albo zakup własnego urządzenia.

pompka_bontrager_tlr_flash_charger

Ostatnio w sukurs rowerzystom postanowił przyjść Keith Bontrager ze swoim produktem TLR Flash Charger. Jest to stacjonarna pompka z możliwością zmienienia jej w quasi kompresor, dzięki czemu możliwe jest uszczelnienie opony tubeless ready w zaciszu domowego ogniska. A przynajmniej tak twierdzi producent. Postanowiłem sprawdzić, ile w tym marketingu, a ile rzeczywistych zalet.

Z pudełka:

Pompka jest dość masywna i wygląda solidnie. W oczy rzuca się najpierw komora ciśnieniowa, która umożliwia „strzał” powietrza godny kompresora. Komorę, tłok, cylinder i podstawę Flash Chargera wykonano z metalu, natomiast pozostałe elementy zrobione są z tworzyw sztucznych. Czerwona plastikowa dźwignia to zawór spustowy, dzięki któremu przekształcamy pompkę w kompresor.

pompka_bontrager_tlr_flash_chargerPodstawa jest w moim odczuciu zbyt wąska, przez co ta dość ciężka (niecałe 3 kilogramy) pompka zachowuje się niestabilnie. Szkoda, że nie pomyślano o większej powierzchni pod buty. Końcówka wężyka obsługuje jednocześnie zarówno wentyle Presta, jak i Schraeder. Nic nie trzeba przekładać. Bardzo fajny patent, choć widoczny również u konkurencji (np. Topeak ze swoim systemem „smart head”).

Niestety sama głowica jest cała z plastiku i szczególnie dźwigienka zaciskająca budzi moje obawy, czy kiedyś się nie złamie. Rękojeść pompki wykonano z twardego plastiku i wolałbym, aby pokryto ją miękką warstwą gumy czy elastomeru. Ładnie wykonany manometr wyskalowano do 14 barów, ale czerwone pole zaczyna się od 11. Miłym dla oka detalem jest także zaworek odpowietrzający, dzięki któremu możemy spuścić powietrze z opony.
Aby zablokować tłok, gdy przechowujemy pompkę bądź chcemy ją przetransportować, trzeba umieścić końcówkę w plastikowym koszyczku (wyjątkowo niewymyślny patent), a następnie naciągnąć wężyk na zawleczkę tuż nad podstawą.

Dobrze, wylałem swoje gorzkie żale, teraz sprawdźmy, jak Flash Charger działa w praktyce. Czytaj dalej »

1 2