Praktyka:

TM-1 to bardzo proste w użytkowaniu urządzenie. Najpierw określamy materiał, z jakiego wykonano szprychę (stal, aluminium, tytan lub carbon), następnie jej przekrój (okrągły lub spłaszczony), a na końcu sprawdzamy wskazanie tensometru i odczytujemy określoną wartość naciągu podaną w dołączonej tabeli. Z mojego doświadczenia wynika, że tensometr przydaje się najbardziej podczas budowy nowego koła, gdy najbardziej newralgiczny jego składnik – obręcz – pochodzi prosto z fabryki.

Gdy komponent ten jest używany (a najczęściej uderzony lub przeciągnięty podczas nieumiejętnego budowania koła), często nie da się już dobrać idealnego naciągu szprych. Warto o tym pamiętać, gdyż inwestycja w zaplot z użyciem tensometru jak najbardziej się zwraca. Pamiętam, jak sprawdzałem nim kilka kół. Wydawało mi się, że wszystko jest OK, a 2 czy 3 szprychy w każdym z nich naciągnięto w okolicę 160 kg. Czy może to spowodować uszkodzenie obręczy? Tak! Zwłaszcza, jeśli przypomnicie sobie pęknięcia przy otworach na nyple, które nie biorą się znikąd. Warto też pamiętać, że naciąganie szprych powyżej 125 kg nie daje już tak naprawdę żadnych pozytywnych efektów. Szczególnie przy obcowaniu z wylajtowanymi obręczami do twentyninerów.

Kalibracja tensometru (fot. Wheel Fanatyk)

Park Tool jako jedyny wspiera nabywców swojego tensometru doskonałą internetową aplikacją ułatwiającą budowanie kół. Po wprowadzeniu wartości szprych i ustaleniu tolerancji pomiaru (5, 10, 15 lub 20%) system rozrysuje nam wykres naprężenia i określi, które ze szprych należy dociągnąć, a które poluzować. Aplikacja jest bardzo przejrzysta i prosta w działaniu oraz naprawdę pomocna. Osobiście buduję koła z tolerancją 10%, gdyż niższa wartość, 5% jest w praktyce nieosiągalna. Szczególnie, gdy zdamy sobie sprawę z tego, że każdy tensometr tak naprawdę posiada tolerancję błędu pomiaru w zakresie 10% bez względu na to, co podaje producent. Dlaczego?

Po pierwsze, dwie takie same szprychy (szczególnie aero) w wyniku procesu budowy mogą różnić się od siebie wymiarami nawet w zakresie 5%. Dlatego musielibyśmy mierzyć każdą z nich, aby posiadać dokładne wartości. Konia z rzędem temu, kto tak robi. Po drugie, szprycha nie układa się w linii prostej od piasty do obręczy (na krzyżach są zagięte), a ma to wpływ na dokładność pomiaru. Po trzecie, wartość pomiaru zależy od miejsca na szprysze (jest większa na jej końcach). Z tego powodu zaleca się mierzenie naciągu na jej środku.

Na koniec pozostaje kwestia budowy samego tensometru. W celu dokonania pomiary wykorzystuje się sprężynę, która u wielu producentów jest zbyt mocna. Takie mierniki są mniej dokładne. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że budowa idealnie napiętego koła jest niemożliwa. Obręcze konstrukcyjnie posiadają pewne niedoskonałości wykonania i naprężenie szprych „wg podręcznika” absurdalnie mogłoby sprawić, że koło byłoby mniej stabilne. Dlatego też doświadczony budowniczy czy wręcz wirtuoz w swym fachu często musi iść na kompromisy.

tensometr_park_tool_tm-1

Wydruk z internetowej aplikacji Park Tool obrazującej naprężenie szprych w budowanym kole

Z Park Tool’em należy obchodzi się umiejętnie. Zbyt szybkie zwolnienie dźwigni napinającej sprężynę może prowadzić do luzowania się śruby, a w rezultacie do rozkalibrowania miernika. Skąd wiadomo, że TM-1 nie podaje już dokładnych wartości? Dobre pytanie. Najlepsze jest to, że nie da się tego określić bez stosownego urządzenia. Park Tool na swej stronie informuje, że w przypadku przypuszczeń o niewłaściwym działaniu przyrząd należy odesłać do Stanów, gdzie zostanie ponownie skalibrowany za „rozsądną opłatą”. I tu zaczyna się najciekawsze.

Wyobraźcie sobie te wszystkie serwisy chwalące się tym, że mierzą poprawny naciąg szprych. Pomnóżcie to przez ilość zbudowanych przez nich kół oraz dodajcie nieumiejętną obsługę urządzenia. Na końcu postawcie pytanie, ilu serwisantów odesłało swoje tensometry do U.S.A. na ponowną kalibrację? No właśnie. Z mojego doświadczenia wynika, że dobrze to robić przynajmniej dwa razy w roku. Konkluzja jest taka, że albo posiadacie własne urządzenie do kalibracji, albo odsyłacie je do Minnesoty (ha, ha), albo po relatywnie krótkim czasie macie niedziałający produkt.

Podsumowanie:

tensometr_park_tool_tm_1Czy tanie znaczy złe? W tym przypadku absolutnie nie! Co ciekawe, ktoś sprawdził kiedyś dokładność wskazań TM-1 oraz tensometrów DT Swiss i FSA, I wiecie co? Były identyczne. Wychylny wskaźnik Park Tool jest może mniej czytelny, niż szwajcarski zegar elektroniczny, ale uwierzcie: nie ma sensu przepłacać.

Olbrzymią zaletą produktu z U.S.A. jest dołączona tabela z parametrami niemal wszystkich szprych dostępnych na rynku. Kolejną wartością dodaną okazuje się być internetowa aplikacja ułatwiająca budowę kół. Największe zaskoczenie podczas użytkowania tensometru jest wtedy, gdy zmierzymy szprychy dokręcane na oko. Są napięte za lekko lub za mocno, a TM-1 jest świetnym narzędziem do tego, aby unikać obu tych sytuacji.

Kolosalnym minusem jest konieczność częstej kalibracji (ale to już cecha każdego jednego tensometru). W Polskich realiach kończy się to tak, że serwisy używają niedokładnych urządzeń (a pamiętajcie, że realny błąd pomiarowy nowego urządzenia wynosi ok. 10%!) przy czym pół biedy, jeśli potrafią je choćby odpowiednio obsługiwać. Ja wybrałem opcję kupna własnego urządzenia do kalibracji, o którym kiedyś napiszę, jeśli będzie zapotrzebowanie.

Na koniec kilka suchych faktów:
samo posiadanie tensometru nie jest magicznym lekarstwem dla chorego koła, jeśli nie potrafisz go odpowiednio obsługiwać;
jeśli Twoje koło działa tak, jak należy, nie potrzebujesz miernika;
bez dokładnego zmierzenia grubości i szerokości każdej szprychy w kole będziesz posiadał tylko przybliżoną wiedzę o wartości ich naprężenia;
jeśli upuścisz lub rozkalibrujesz tensometr, będzie on bezużyteczny;
jeśli mimo wszystko chcesz miernik, bierz Park Tool’a. Jest tani, skuteczny i za te pieniądze najlepszy na rynku.

Co ciekawe, niektórzy dokonują pomiaru naprężenia szprych na słuch. Powstały nawet specjalne aplikacje na smartfony, które mają rozpoznawać dźwięki generowane przez szprychy napięte do określonych wartości. Cóż, amerykańca z V8 pod maską też można zagazować i udawać, że wszystko gra, bo z zewnątrz nie widać. Jeśli jesteś normalnym bikerem, odpuść tensometr. Uwierz, oszczędzisz sobie nerwów. Po prostu oddaj koło fachowcowi. Jeśli jesteś wirtuozem w swym fachu, to urządzenie jest dla Ciebie. Jak mało które.

Plusy:
+ cena!
+ tabela uwzględniająca większość szprych dostępnych na rynku
+ prostota konstrukcji
+ internetowa aplikacja ułatwiająca budowę koła
+ jakość wykonania

Minusy:
niezwykła delikatność urządzenia
konieczność częstej kalibracji w U.S.A.
trudność poprawnej (!) obsługi

Ocena końcowa: 7/10

Zdjęcia: Anka Witkowska

1 2