Opona Tacx 26x1.25"
Liczba ocen: 1
9.6

Metryczka: opona Tacx
Rozmiar: 26×1.25″
Masa: 459,3 g
Cena: 119 zł
Gdzie kupić? Velo

Intro:

Na dworze ciemno, mży. Odsuwam nos od zimnej szyby i idę po buty. Zanim zdążę przemierzyć dzielące mnie od nich 2 metry, sprzątam pokój, robię kolację, a nawet oglądam odcinek Jasia Fasoli. Gdy siedzę przed monitorem i robię na pulpicie kwadraty kursorem myszy odkrywam, że wreszcie trzeba wsiąść na trenażer. Zapinam klamry i rzepy, wsypuję do bidonu carbo i zalewam wodą.

opona_tacx

Rower czeka już wpięty. Ja zaraz wepnę się w niego, ale na razie jestem spięty. Mam nieodparte wrażenie, że na osiedlu mnie obserwują. Wiecie, wychodzę na klatkę, a sąsiedzi biegną do swych judaszy. Dzień dobry mówi mi jeszcze tylko ochrona, ale im za to płacą. Cóż, włączam komputer i odpalam rockową playlistę. Dobra, czas wziąć się w garść, w końcu jestem w Toskanii. To nic, że tylko na monitorze „Real life video”, pozwalającego przetrwać psychice we w miarę niezmąconym wydaniu.

Ruszam. Dzisiaj robię interwały, więc po rozgrzewce wrzucam na blat i rozkręcam swego Tacx-a. W domu huk, jakbym miał fabrykę napędów rakietowych. Ale jeszcze tylko kilka sekund. WWWŁŁŁŁIIIIiiiii… bieg trenażera zostaje wyciszony. Przy czym wyciszenie oznacza hałas na poziomie pracy z młotem pneumatycznym w zamkniętej, betonowej komórce gdzieś tak dwa na dwa metry. Jadę teraz na środkowej koronce korby i słucham. Brak stukania w kaloryfer rozochaca mnie do tego stopnia, że zaczynam drugi interwał: wwwłłłŁŁŁIIII!!!

Aż wreszcie słyszę. Oto otwierają się drzwi u sąsiadów. To chyba kroki. Zrzucam ponownie na środek i wyciszam trenażer. Dla pewności zamachuję się ręką i wyłączam też światło. Tup tup tup, trzask. Niebezpieczeństwo zażegnane. WWŁŁ ŁŁ ŁŁ IIII zaczynam znów. Tym razem szybkie, zdecydowane kroki i wściekłe dzwonek do drzwi wydaje się zwiastować katastrofę. Schodzę z roweru i idę do drzwi. Przede mną sąsiadka. Duża, czerwona, wściekła.

Panie, wyłącz to Pan chociaż przy weekendzie. U mnie na ścianach obrazy aż chodzą!

Powyższa historia wydarzyła się naprawdę kilka lat temu w jednym w dużych, polskich miast. Tak naprawdę mogła spotkać każdego. Żarty na bok, bo wiele z nas podczas niesprzyjającej aury wybiera bardziej bezpieczną opcję jazdy na rowerze w domu. Kłopot jest mniejszy, gdy mieszkamy w domu prywatnym. Blok rządzi się jednak swoimi prawami i często jest po prostu za głośno. Na drugi dzień wybrałem się wówczas do sklepu i kupiłem oponę dedykowaną trenażerowi. Warto czy nie, dowiecie się już za chwilę.

Z pudełka.

Oponę zapakowano w dopasowany kartonik. Mimo tego, iż Tacx nie jest przeznaczony do jazdy po szosie, zdecydowano się na wersję zwijaną z użyciem kevlaru. Drut znacznie obniżyłby cenę, ale przynajmniej taką oponę łatwiej jest przechowywać. Na chwilę obecną produkt występuje w czterech wcieleniach: 26×1.25”, 27.5×1.25”, 29×1.25” i 700x23c. My testowaliśmy pierwsze z nich. Według naszych pomiarów okazuje się jednak, że w rzeczywistości opona jest nieco węższa: 1.22”. Wysokość po napompowaniu to 27 mm.

opona_na_trenazer_tacx

Guma w dotyku jest dość miękka. Tacx nie jest całkiem „łysy”, ponieważ wyposażono go w minimalistyczny (4 kanaliki biegnące wzdłuż) bieżnik. Boki opony wskazują oznaczenie producenta i pochodzenie produktu (Tajwan), a także informują o przeznaczeniu tylko do jazdy w domu. Umieszczono również wiadomość o maksymalnym zalecanym ciśnieniu. Jest to 6,8 BAR, czyli 100 PSI. Tacx jest ładnie wykonany, nie ma się do czego przyczepić. Nie podano grubości oplotu, ale nie wygląda jak dętka, więc nie podejrzewamy szachrajstwa.

Wcześniej używaliśmy slicka niemieckiej firmy Vredestein S-Licks oraz Maxxis Xenith. Ciekawe, co pokaże Tacx.

Dla dociekliwych: masa opony to 459,3 g. Czyli mniej więcej tyle, ile może ważyć wąska, pełnoprawna opona do MTB.

Jazda:

Gumy używamy przez 4 lata wespół z trenażerem tej samej marki, Tacx Flow i obręczą Mavic X-517 Ceramic.
Przed pierwszą jazdą dobraliśmy odpowiednie ciśnienie (70 PSI) do masy jeźdźca oraz skalibrowaliśmy trenażer wg zaleceń producenta. Tester jechał przez 1,5 h na przełożeniach 32/14, 32/13 oraz na blacie: 42/14. Pierwsze, co słychać to hałas, a raczej jego brak. Opona w porównaniu do standardowego slicka jest cichutka i wydaje z siebie miły dla ucha pomruk. Głośny jest tak naprawdę tylko sam trenażer.

Po właściwym ustawieniu docisku rolki Tacx nie ślizga się, choć guma wymaga rozgrzania, gdyż przy mocniejszym depnięciu w pedały mogą zdarzyć się sporadyczne uślizgi. Po pierwszej jeździe znaleźliśmy niebieski proszek w okolicy koła zamachowego, czyli opona uległa lekkiemu wytarciu. Po bieżniku nie było tego widać, ale taka sytuacja miała miejsce jeszcze kilkakrotnie i sama rolka wymagała przeczyszczenia.

Pokusiliśmy się o film konfrontujący Tacx-a z oponą Vredestein S-licks. Wyraźnie słychać, że niebieska guma jest cicha, ale na początku piszczy zanim się rozgrzeje. Po wrzuceniu na blat ów dźwięk ustępuje. Klasyczny slick jest dużo głośniejszy, przy czym trenażer wpada w wibracje szkodzące szczególnie sąsiadom z niższego piętra. I to pomimo stosowania dedykowanej maty Tacx, karimaty oraz płóciennego chodniczka.

Niebieska guma jest (przynajmniej na początku) dość „lepka” i niestety szybko się brudzi. Mimo utrzymywania otoczenia w czystości już po dwóch, trzech tygodniach opona czernieje. Warto więc raz na jakiś czas ją umyć, aby zapobiec uślizgom tylnego koła. Po kilkunastu jazdach znikł problem wycierania się i Tacx działa jak należy. Po czterech sezonach jazdy opona zdążyła już nieco sparcieć, ale wciąż nadaje się do użytku i spełnia swą rolę tak samo dobrze, jak na początku.

Po drugim sezonie zaczęły strzępić się okolice kevlarowej linki i do dziś wychodzą nitki oplotu. Czoło bieżnika jest praktycznie nienaruszone i nie widać po nim jakichkolwiek oznak zużycia. Po odpowiedniej rozgrzewce Tacx nie ślizga się nawet podczas interwałów czy intensywnych sprintów. Należy tylko pamiętać o jednej rzeczy. Guma wymaga napompowania do wysokiego ciśnienia i dobrze najpierw sprawdzić, jakie wartości maksymalne zaleca producent obręczy. Wersje MTB często nie są do tego przystosowane i w skrajnych przypadkach może się to skończyć ich uszkodzeniem.

Podsumowanie:

Czy opona jest warta zakupu? Zdecydowanie tak. Szczególnie dla mieszkańców bloków cisza jest cennym dobrem i warto zadbać o to, aby częste treningi były tak przyjemne, jak jest to możliwe. Po zmianie ze standardowej gumy różnica w spadku głośności jest kolosalna. Tacx jest przy tym dobrze wykonany i niezwykle żywotny.

Cena, którą należy za nią zapłacić wydaje się być wygórowana, ale jedynie na początku. Tacx nie jest narażony na szkodliwy wpływ warunków zewnętrznych i przetrwa lata. Jazda staje się komfortowa i bezpieczna. Nam sąsiedzi znów zaczęli mówić „dzień dobry”. Czasem nawet się uśmiechają.

Plusy:
+ żywotność
+ zdecydowane wyciszenie jazdy
+ brak uślizgów koła po rozgrzaniu się gumy
+ jakość wykonania

Minusy:
parcieje (na szczęście jest to powolny proces)
ściera się podczas pierwszych jazd (rolka wymaga czyszczenia)

Ocena końcowa: 8/10

Zdjęcia: Anka Witkowska