Tune One Shot
Liczba ocen: 5
9.5

Metryczka: zestaw uszczelniający Tune
Cena: wentyl – 52 zł, mleczko 60 ml – 29 zł, mleczko 1 litr – 154 zł, taśma – 60 zł
Masa: wentyle 7,7 g (komplet)
Gdzie kupić? cult-bikes

Intro:
Za tzw. moich czasów, gdy wytępiliśmy już ostatnie mamuty, ścieżki stały się względnie bezpieczne i można było wsiadać na rower. Internet nie był czymś, co można było mieć ze sobą w telefonie (jedyny telefon w okolicy był zainstalowany w lokalnym komisariacie policji i nie przypominał dzisiejszych), a wiedzę rowerową czerpało się od kolegów i ich bajań, zniekształconych z trzeciego pokolenia. Wiecie, że na mojej ulicy nikt nie miał pompki ani dętki? Zjeździliśmy wszystkie bliższe, a później dalsze miejsca i nigdy nie złapaliśmy gumy. Nigdy!

Problemy zaczęły się po lekturze gazet rowerowych, kiedy to stwierdziłem, że niemożliwością jest jazda bez „zestawu pierwszej pomocy” i przez ostatnie lata wykazywałem się ogromną nonszalancją i nieodpowiedzialnością. Kupiłem dętkę i pompkę, po czym wybrałem się z kolegą w góry. U podnóża jednego z podjazdów usłyszałem syk uchodzącego powietrza i założyłem nową dętkę, którą… przebiłem po kilku przejechanych metrach. W oponie wciąż tkwił niewidoczny kolec.

Jak przyjemnie się czyta o partyzanckich naprawach polegających m.in. na napchaniu siana do opony, aby dojechać do celu. Jeśli nie próbowaliście, to niech tak zostanie. Od tamtego czasu wielokrotnie wracałem myślami w to miejsce i ten czas, bo po dziś dzień zachodzę w głowę, jak to możliwe, że do momentu zakupu pierwszej pompki jeździłem z takim fartem!

Gdy do produkcji wszedł system UST firmy Mavic, pozwalający na jazdę bez dętek, ludzie wietrzyli przełom. Samochodziarze mieli wreszcie przestać patrzeć na nas z politowaniem, ale szybko okazało się, że produkt był zawodny. Dlatego też ja sam przez wiele lat byłem wierny dętkom – używałem leciutkich, 95 gramowych, Maxxis Fly Weight. Miałem też krótką przygodę z pierwszą partią Foss-ów, ale współczynnik był zawsze jeden: problemy.

Szczególnie na zawodach ciężki do przełknięcia bywał fakt konieczności rezygnacji z walki o dobre miejsce przez banalny defekt, jakim jest przebita dętka. Jednak wreszcie i na mnie przyszedł czas, bo, jak mówią, tylko krowa nie zmienia zdania.

Z pudełka:
Jako iż wciąż jeżdżę na V’brake-ach Extralite i obręczach Mavic z powłoką ceramiczną, postanowiłem zastosować opaski umożliwiające założenie opon Tubeless Ready. Wybrałem najsensowniejszy moim zdaniem produkt, czyli szwajcarskie Eclipse. Do tego opony Schwalbe Racing Ralph w topowej wersji i rozmiarze 2,25”. Dlaczego właśnie te? Przez większą część roku jeżdżę po płaskim Mazowszu i po prostu postanowiłem sprawdzić, jakie rzeczywiście są niesławne „Dancing Ralphy”. Dość lekkie, ale o dużym rozstrzale wagowym: 554,8 g oraz 618,2 g to duża różnica, jak na ten sam model.

Wentyle to ukłon w stronę odchudzania roweru, gdyż wybrałem anodowane na niebiesko aluminiowe Tune. Występują w różnych wysokościach i wziąłem najniższą (35 mm), aby zminimalizować ryzyko mechanicznego uszkodzenia (np. podczas pompowania). Wentyle posiadają gumową stopkę w najsensowniejszym chyba kształcie, dobrze dopasowującym się do obręczy, a pod nakrętką znajdziemy mały o-ring. Komplet waży 7,7 g, a po moim tuningu (wymiana nakrętek na aluminiowe) przytyły o 0,8 g na komplecie.

Ostatnią, ale wcale nie najmniej ważną rzeczą w zestawie był uszczelniacz. Postanowiłem wypróbować nowość na rynku, czyli Tune One Shot. Zestaw składa się z dwóch małych pojemników (po 60 ml każdy) i dużego, litrowego zbiornika uzupełniającego. Uszczelniacz jest w pełni kompatybilny z pompkami na naboje Co2 (niektóre mleczka „warzą się” po ich użyciu) i jest efektywny w zakresie temperatur od -10 do +80 stopni Celsjusza. Mniejsze opakowanie posiada niezwykle wygodny aplikator – po prostu końcówkę nasuwa się na wentyl i nie trzeba używać strzykawki. Czysto i szybko. Od spodu sprytnie ukryto kluczyk do wykręcania zaworków Presta.

Na koniec to, co najbardziej interesuje wielu, a w tym mnie. Ile to waży? Mój zestaw dętkowy w przypadku tylnego koła składał się z piasty Chris King Classic (270,3 g) obręczy Mavic X-517 Ceramic (413,9 g), zatyczek do otworów Veloplugs (5,4 g), tytanowych szprych U.S.A. brand (120,5 g), aluminiowych nypli DT Swiss Pro Lock (9,8 g), dętki Maxxis Fly Weight (96,9 g), opony Schwalbe Racing Ralph 2.25” (554,8 g) oraz powietrza (12 g). Łącznie 1483,6 g.

Wersja bezdętkowa składała się z tych samych komponentów wyłączywszy dętkę i Veloplugi na rzecz taśmy z opaską Eclipse, 60 ml uszczelniacza i aluminiowego wentyla. Napompowane do podobnego ciśnienia koło ważyło 1495,4 g. Tym samym wynik bardzo porównywalny, choć dodałem 11,8 g. Nawet po zrzuceniu powietrza do ok. 1-1,5 barów wynik jest porównywalny i padł oto kolejny mit, iż warto wybrać mleczko, bo będzie lżej.

Uszczelnianie:
Koła uszczelniałem przy użyciu pompki Bontrager TLR Flash Charger. Opony wskoczyły w stopkę bez problemów, a mleczko Tune naprawdę błyskawicznie uporało się z miejscami, w których uchodziło powietrze. Tak naprawdę po kilku minutach zestaw był gotowy, choć dla pewności włożyłem jeszcze koła pod wodę i dokładnie sprawdzałem szczelność, rozlewając uszczelniacz wewnątrz całej opony.

Samo mleczko nie zawiera w składzie amoniaku i latexu, dzięki czemu pachnie… doskonale, a wręcz intrygująco ciekawie 🙂 Po wszystkim rower wrzuciłem na stojak i co jakiś czas kręciłem kołami, by jak najlepiej rozprowadzić uszczelniacz. Producent obiecuje działanie przez 9 – 12 miesięcy. Czy to prawda? Przekonajmy się!

W terenie:
Koła używane były w tytanowym hardtailu, a pompowałem je do ok. 1 Bara. Pierwsze jazdy pozostawiły we mnie wrażenie pełnego zachwytu. Miejsca, które ciężko było podjechać z dętkami, tym razem stały się bardziej łagodne. Same opony o 180 stopni zmieniły swe oblicze, choć muszę dodać, iż żadna nie była idealnie prosta. Pierwszy sprawdzian uszczelniacza przyszedł ok. 2 miesiące po rozpoczęciu testu. Wracałem z treningu i w lesie złapałem w tylną oponę gwóźdź, który jednak od razu z niej wypadł.

Rozcięcie było bardzo duże, usłyszałem tylko syk uchodzącego powietrza i widziałem ramę zachlapaną na biało. Zeskoczyłem z roweru, ustawiłem miejsce przebicia w dół i po kilku sekundach uszczelniacz zrobił swą robotę. Ubytek powietrza nie był wysoki i mogłem bez problemu ruszyć w dalszą drogę. W domu chciałem dolać mleczka i sprawdzić, czy opona nie wymaga klejenia łatką, ale z braku czasu pomysł został porzucony.

Schwalbe okazały się być dość cienkimi oponami i niemal codziennie zdarzało mi się znaleźć mokre miejsce na gumie od uszczelniacza. Nic złego się jednak nie działo, aż po połowie roku…
Wybrałem się na dość krótką przejażdżkę i wyjątkowo nie zabrałem ze sobą pompki. Złośliwość rzeczy martwych? Chyba tak, bo jadąc pagórkowatym singlem rozciąłem przednią oponę. Defekt był na tyle duży, że szanse zalepienia topniały tak samo szybko, jak uchodzące powietrze. Tym razem nie pomagało zejście z roweru i potrząsanie kołem. Opona została mocno rozcięta, a ubytek uszczelniacza był już bardzo duży. Dopiero po kilku minutach przestało świszczeć i o dziwo Tune One Shot zadziałał. W oponie miałem na tyle niskie ciśnienie, iż nie mogłem używać przedniego hamulca, ale udało mi się dotrzeć do domu. Szczerze mówiąc, byłem pod wrażeniem.

Pomimo tak dużego rozcięcia (ok. 8 mm) znów nie podkleiłem opony ani nie dolałem mleczka. Jeździłem tak jeszcze bezproblemowo kilka tygodni, a ostatni raz przebiłem tylną oponą tuż pod domem. Tym jednak razem całość uszczelniła się tylko na tyle, abym dopompowując koło dojechał na miejsce – uszczelniacz się skończył.

Podsumowując:
W Serwisie Bajka testowaliśmy także nową taśmę uszczelniającą Tune i sprawowała się doskonale. Mówiąc szczerze sam używam niezastąpionej Gorilla Grip, ale niemieckiemu produktowi niczego nie mogłem zarzucić. Trzymała się tak samo dobrze aluminiowych jak i węglowych obręczy w odróżnieniu od kilku innych marek.

Jestem bardzo zadowolony z wentyli. Relatywnie niskim kosztem poprawiają wygląd i obniżają masę roweru, przy czym działają doskonale. Powietrze nigdy nie uchodziło w tym miejscu. Pewne obawy mogła budzić ew. trwałość, ale przez cały czas trwania testu nie zawiodłem się. Muszę jednak zwrócić uwagę, iż używam pompki Lezyne z wężykiem i do aluminiowych wentyli polecam takie właśnie rozwiązanie.

Największym wygranym tego testu jest dla mnie uszczelniacz Tune One Shot. Wiecie, dla mnie diabieł tkwi w szczegółach i podoba mi się poręczność i dopracowanie pojemników, a nawet ich wygląd jako produktu, który w założeniu ma się dobrze sprzedawać. Jakość działania jest doskonała i wraz z Anią z Redakcji w prywatnych rowerach jeździmy na tym właśnie uszczelniaczu. „Born it the black forest, built to enjoy nature” – hasło przewodnie marki Tune jest świetne. Czuć zapach świerków i palące słońce na karku. Jesteś tylko Ty, rower i ścieżka w górach, a całą resztą nie musisz się wreszcie martwić.

Plusy:
+ doskonała (!) jakość i szybkość uszczelniania nawet dużych rozcięć opony
+ bardzo wygodne pojemniki uzupełniające – nic się nie rozlewa
+ brak amoniaku i latexu oraz ten zapach… 🙂
+ trwałość mleczka
+ lekkie i działające (!) wentyle
+ dobrej jakości choć relatywnie droga taśma

Minusy:
kiepska dostępność w Polsce
osobiście wolałbym pojemniki po 100, a nie 60 ml

Ocena końcowa: 8,5/10

Zdjęcia: Anka Witkowska